Showrunnerami
serialu była para Rachel Kondo i Justin Marks – dla tej pierwszej był to
debiut, natomiast jej towarzysz pracował jako scenarzysta przy takich
produkcjach jak Top Gun: Maverick (2022) czy Księga Dżungli (2016). Serial jest drugą
adaptacją powieści amerykańskiego pisarza Jamesa Clavella z 1975 roku, bowiem w
1980 roku powstał ikoniczny dla starszego pokolenia mini-serial z Richardem
Chamberlainem i Toshiro Mifune. Produkcję sprzed 44 lat pamiętam jak przez mgłę,
a książki Clavella jeszcze nie czytałem, toteż nową wersję oceniam całkowicie
jako dzieło stojące na własnych nogach.
Akcja
serialu osadzona jest w 1600 roku i inspirowana jest luźno prawdziwymi losami angielskiego
żeglarza Williama Adamsa, który jako pierwszy Anglik przybił do japońskiego
brzegu na holenderskim galeonie Liefde i stał się doradcą na dworze szoguna Ieyasu
Tokugawy. W serialu obserwujemy Japonię u schyłku okresu Azuchi-Momoyama, który
nastał po okresie Sengoku (walczących prowincji), czyli trwającego trzy dekady
procesu jednoczenia kraju po obaleniu szogunatu Ashikaga.

Realną
władzę nad Japonią sprawuje wówczas Rada Regencyjna w imieniu małoletniego dziedzica
zmarłego Taiko (w rzeczywistości Hideyoshi Toyotomi, drugi z trzech jednoczycieli
Japonii), ale wśród pięciu regentów panują nastroje nieufności. Ambicje
feudałów pchają ich do politycznych rozgrywek, tymczasowych sojuszy i zdrad w
imię władzy, bogactwa, ale również religii. Japonia znajdowała się bowiem,
zwłaszcza jej południowo-zachodnie prowincje, pod rosnącym wpływem katolicyzmu
szerzonego przez zakon jezuitów oraz portugalskich kupców posiadających wówczas
monopol na handel i kontakty polityczne w tym rejonie świata. Europa targana
wówczas była religijnymi konfliktami. Protestanckie kraje Anglii i Holandii
walczące z hiszpańsko-portugalskim podziałem świata dokonanym traktatami z Tordesillas
i Saragossy dążyły do przełamania monopolu i otwarcia handlu z Dalekim Wschodem.
W
1600 roku do wybrzeży Japonii przybija holenderski okręt Erasmus, jedyny z liczącej
pięć statków ekspedycji. Garstce ocalałych żeglarzy przewodzi angielski
nawigator John Blackthorne (Cosmo Jarvis, dla którego była to pierwsza większa
rola w dużej produkcji), który pojmany zostaje przez japońskiego feudała
Yabushige Kashigiego (Tadanobu Asano, znany z filmów o Thorze, Battleship:
Bitwa o Ziemię czy nominowanego w 2009 roku do Oscara za film nieanglojęzyczny Czyngis-chana,
w którym grał tytułową rolę).
W
pełniącej rolę stolicy Osace (formalnie nominalną stolicą ze względu na
urzędującego tam cesarza było Kioto) dochodzi do rozłamu w Radzie Regencyjnej,
której członkiem jest Yoshi Toranaga (Hiroyuki Sanada, obecnie najbardziej
rozpoznawalny na Zachodzie japoński aktor, znany ostatnio z takich filmów jak
John Wick 4, Bullet Train, Mortal Kombat, Avengers: Endgame, 47 Roninów,
Ostatni samuraj czy seriali Zagubieni lub Westworld). Toranaga, potężny władca Kanto,
wdaje się w konflikt z innymi regentami, przede wszystkim z posiadającym
plebejskie pochodzenie Ishido Kazunarim (Takehiro Hira, znany choćby z serialu
Monarch: Legacy of Monsters czy filmów Gran Turismo i Snake Eyes: Geneza G.I.
Joe).
Z
rozkazu Toranagi John Blackthorne trafia do Osaki, gdzie zostaje wplątany w intrygę
mającą skłócić przeciwnych Toranadze regentów, z których dwóch jest katolikami
i aby przypodobać się Kościołowi dąży do uwięzienia i egzekucji angielskiego
protestanta. Na dworze Toranagi Blackthorne poznaje Mariko Todę (Anna Sawai,
znana z Szybkich i wściekłych 9, Pachinko i Monarch: Legacy of Monsters), żonę
jednego z wasali Toranagi, która zostaje tłumaczem Blackthorna i jego
nauczycielką japońskich zwyczajów. Dzięki fortelowi i pomocy Blackthorna
Toranadze udaje się uciec z Osaki, a angielski nawigator, jego tłumaczka i
potężny feudał zostają połączeni przeznaczeniem, gdy Japonia po raz kolejny
zmierza do wojny domowej, z której wyłoni się nowy szogun…

Mocnym
punktem serialu są dobrze napisane, wyraziste postacie. Stoicki i przebiegły
Yoshi Toranaga, który z kamienną twarzą zręcznie tka sieć wielopoziomowych
intryg. Nieokrzesany i porywczy John Blackthorne, który niczym ryba wyrzucona
na brzeg walczy o przetrwanie w zupełnie obcej kulturze. Mariko Toda, złamana
przez życie i pogrążona w głęboko skrywanym smutku, skonfliktowana wewnętrznie między
swoją chrześcijańską wiarą a służbą Toranadze. Charyzmatyczny Hiromatsu Toda
(Tokuma Nishioka), najstarszy i najbardziej doświadczony sojusznik Toranagi.
Brutalny, zabawny, zafascynowany śmiercią i lawirujący między stronnictwami
Yabushige, starający się uzyskać z konfliktu wielkich panów jak najwięcej dla
siebie. Szorstki i nieuprzejmy, ale honorowy i bohaterski mąż Mariko Hirokatsu
Toda zwany Buntaro (Shinnosuke Abe). Tajemnicza i złowieszcza Ochiba no kata (Fumi Nikaido), matka dziedzica Taiko
starająca się pociągać za sznurki w Osace, którą łączy niejednoznaczna
przeszłość z Mariko. Ojciec Alvito (Tommy Bastow), jezuicki ksiądz realizujący
misję zleconą przez Kościół, lecz uczciwy i sprawiedliwy wobec Blackthorna
pomimo religijnych różnic. Hiszpański żeglarz na służbie Portugalczyków Vasco Rodrigues
(Nestor Carbonell), który choć na trzecim planie, idealnie swoim humorem i
żywiołowością ekranową przebijał zbyt nadmuchany balon politycznych intryg i
powagi.
Do
niezaprzeczalnych plusów serialu należy warstwa kostiumowo-scenograficzna.
Produkcja FX stoi na bardzo wysokim poziomie pod względem wizualnym, zarówno
pejzaże jak i pomieszczenia wyglądają imponująco, tak jak wszelkie kostiumy i
rekwizyty używane na planie i nadające realizmu. Twórcy dołożyli wszelkich
starań (m.in. pełniący również funkcję producenta Hiroyuki Sanada), aby jak
najwierniej odwzorować realia epoki, włącznie z archaiczną wersją języka
japońskiego. Pod względem produkcyjnym trudno się do czegokolwiek przyczepić, a
całość robi wielkie wrażenie jakością i tworzy wspaniały klimat feudalnej Japonii.
Kolejnym
genialnym aspektem jest zderzenie cywilizacji obserwowane oczami Blackthorne’a,
traktowanego przez Japończyków jak barbarzyńca, który choć przydatny, stanowi dla
Japończyków również pewne kuriozum swoim zachowaniem i usposobieniem tak różnym
od japońskich zwyczajów. Blackthorne obserwuje zupełnie inny świat,
diametralnie różny do tego, co widział w Europie i zmuszony jest do
podejmowania gry, której reguł nie zna. Stopniowo jednak obserwuje i uczy się
nowej kultury, zaczyna rozumieć idee i koncepty kierujące życiem otaczającym go
ludzi oraz znaczenie rozbudowanego systemu symboli. Do końca pozostaje jednak
nieokrzesanym żeglarzem, a nie szlachetnym dyplomatą i to jest element, który
może nieco przeszkadzać w odbiorze jego postaci. Blackthorne pokazuje momenty
głębszego charakteru i wielowarstwowości jego postaci, ale cały czas pozostaje
w kontraście do przybierających wiele masek Japończyków prosty i nieskomplikowany.
Brak wyraźnego rozwoju postaci w drugiej połowie serialu może stanowić pewne
rozczarowanie, choć dla mnie w pewien sposób nadrobił zaległości kilku odcinków
w finale.
Na
wyróżnienie w mojej opinii zasługuje większość japońskiej obsady, która
świetnie zaprezentowała się na ekranie. Hiroyuki Sanada jako dostojny Toranaga
swoją ekranową prezencją przykuwał pełnię uwagi widza, podobnie jak Anna Sawai
swoją charakterologiczną złożonością i subtelnością połączoną z siłą. Ponadto ogromną
sympatią pomimo mniejszych ról darzyłem Hiromatsu, Yabushige i Rodriguesa,
którzy ożywiali każdą scenę, w której występowali. Szkoda, że trochę więcej przestrzeni
do zagrania nie dostali antagoniści serialu, czyli Ishido oraz Ochiba no kata,
ale to niemalże niezauważalne rysy na świetnej produkcji.

Jednym
z głównych zarzutów, jakie mogę wysunąć w stronę serialu jest problem z tempem
w drugiej połowie. Cały serial charakteryzuje się dość wolno prowadzoną akcją,
w której bez pośpiechu rozgrywa się mnóstwo zakulisowych rozgrywek, a soczyste
rozmowy wypełniają czas ekranowy. Precyzyjnie wymierzone momenty podbudowanej
wcześniej rozmowami i konfrontacjami bohaterów akcji podbijały stawkę i tempo
serialu w odpowiedni sposób. Z czasem jednak narracja znacząco zwolniła, gdy
intryga gotowała się bardzo powoli, a widz z niecierpliwością czekał na rozwój
wypadków i eskalację konfliktu. MINOR SPOILER ALERT. **Sam finał z kolei, w
oczekiwaniu widzów zmierzający do wielkiej sceny batalistycznej rozładowującej w
epicki sposób nagromadzone od wielu odcinków napięcie, wbrew domniemaniom
był spokojny i wyciszony, a zapowiedziana bitwa jeszcze się nie wydarzyła i nadal
obserwowaliśmy ciszę przed burzą. Mimo to finał bardzo mi się podobał ze
względu na swój poetycki wydźwięk. Dla wielu może być jednak rozczarowaniem.**
Podsumowując,
serial Shogun z 2024 roku jest kapitalnym widowiskiem przypominającym osadzoną
w feudalnej Japonii Grę o tron, ale nie epatuje wulgarnością, nagość w tym
serialu jest sporadyczna a brutalność nie jest wymierzona w szokowanie widza,
lecz pokazuje w naturalistyczny sposób realia tamtych czasów i bezwzględność ludzkiej
natury oraz odmienności kulturowej. Perspektywa trójki głównych bohaterów
niezwykle bogato oddaje historię dyfuzji kultur, bowiem każde z nich skonstruowane
jest w inny sposób – od stosunkowo prostego Blackthorne’a, poprzez złożoną
charakterologicznie Mariko do wielowarstwowego i skomplikowanego Toranagi
dążącego po trupach wrogów i przyjaciół do celu. Oceniam Shoguna na 8,5/10 i w
mojej opinii będzie to z pewnością jeden z najlepszych seriali tego roku.