sobota, 28 września 2024

ŻYCIE PANA MOJITO - część II

 


Pan Mojito prowadzi bardzo regularny tryb życia: kiedy nie śpi to pije, a kiedy nie pije, to użala się nad stanem świata i własnym losem, no i wtedy musi się znowu napić...

*Liryka egzystencjonalnego niepokoju tworzona na przestrzeni kilku ostatnich lat, kłębiąca się w mroku duszy Pana Mojito i z rzadka wychodząca z jego umysłu na światło dnia. Czasem nawet ona z ciekawością spogląda na świat, pogrążający się coraz bardziej w chaosie...*











poniedziałek, 23 września 2024

ŻYCIE PANA MOJITO - część I

Powiadają, że Pan Mojito nigdy nie trzeźwieje, ale to nie jest prawda. Pije codziennie, ale wstaje rano, na tym polega odpowiedzialność za losy tego świata... 

Liryka egzystencjonalnego niepokoju tworzona na przestrzeni kilku ostatnich lat, kłębiąca się w mroku duszy Pana Mojito i z rzadka wychodząca z jego umysłu na światło dnia. Czasem nawet ona z ciekawością spogląda na świat, pogrążający się coraz bardziej w chaosie...









środa, 4 września 2024

BATMAN: CAPED CRUSADER (2024) - RECENZJA SERIALU.

 

Jeden z największych komiksowych superbohaterów doczekał się niezliczonych występów w filmach i serialach, sam zaś wychowałem się w części na Batman: The Animated Series i Batman Beyond. Z zainteresowaniem więc spoglądałem na kolejną wersję Człowieka-nietoperza, choć sprzedanie praw do dystrybucji serialu Amazonowi przez Warnera budziło pewne wątpliwości co do jakości…


Showrunnerem serialu Batman: Mroczny Mściciel jest Timm Bruce, który od ponad 30 lat tworzy w Warner Brothers animowane przygody spod szyldu DC zarówno jako scenarzysta jak i artysta, grafik i animator. Na swoim koncie może zapisać m.in. Batman: The Animated Series i wiele późniejszych przygód Batmana oraz Ligę Sprawiedliwych. Jest też współtwórcą postaci Harley Quinn, która w ostatnich latach zdobyła sporą popularność. Bruce pracował również wcześniej nad He-Manem i Władcami Wszechświata oraz She-Rą, Pinkym i Mózgiem czy Łebskim Harrym. W projekt, jako producenci, zaangażowani byli między innymi J.J. Abrams, Ed Brubaker, Greg Rucka czy Matt Reeves. 


RECENZJA MOŻE ZAWIERAĆ ŚLADOWE ILOŚCI SPOILERÓW.

PRZED UŻYCIEM SKONSULTUJ SIĘ Z DZIENNIKARZEM LUB RECENZENTEM.

Batman: Caped Crusader to utrzymany w stylistyce noir serial opowiadający o przygodach Batmana na początku jego superbohaterskiej drogi (choć nie będący sensu stricte jego origin story ). Batman działa w mrocznym i pełnym przestępców Gotham już jakiś czas, ale policja nie pała do niego sympatią. Neogotycki sztafaż i stylistyka bliżej nieokreślonych lat 40. i 50. ma swój niewątpliwy urok, choć jakość animacji nie jest na najwyższym poziomie i nie wykracza poza średnią.

Obserwujemy więc zatem różne historie z życia Bruce’a Wayna vel Batmana (Hamish Linklater), który walczy ze światem przestępczym w Gotham. Pomaga w tym mu wierny przyjaciel i kamerdyner Alfred (Jason Watkins). Po stronie wymiaru sprawiedliwości stoi komisarz Gordon (Eric Morgan Stewart) i jego córka, adwokat Barbara Gordon (Krystal Joy Brown) oraz kapitan Renee Montoya (Michelle C. Bonilla). Znaczącą rolę, niejako spajającą większy wątek serialu, pełni prokurator Harvey Dent (Diedrich Bader), a do grona przeciwników Batmana zaliczyć można m.in. dr. Harleen Quinzel (Jamie Chung), Catwoman (Christina Ricci), Oswaldę Cobblepot vel Pingwinkę (Minnie Drive) oraz szereg zwykłych zakapiorów i gansterów oraz skorumpowanych policjantów.


Serial jest antologią, a poza dwuodcinkowym finałem, w każdym odcinku dostajemy inną historię poświęconą różnym złoczyńcom z przepastnego panteonu łotrów Batmana. Niestety powoduje to znaczące zatarcie większych wątków osobistych Bruce’a Wayna oraz innych postaci. Nie czuć tam znaczącego rozwoju bohaterów i dynamiki między nimi. Na ekranie oglądamy przewidywalne i sztampowe historie, w których nie ma żadnych większych zaskoczeń i choć widzimy kilku nieoczywistych przeciwników, nie ma tu żadnego szerszego obrazka i serial jest tylko „pasem startowym” dla potencjalnej kontynuacji, którą zapowiada w ostatniej scenie Joker (motyw wykorzystany już przez Matta Reevesa i spodziewałem się go od samego początku).

Postaciom brakowało głębi, a ich rozterki były bardzo kreskówkowe. Serial może sprawdziłby się dobrze 10-20 lat temu, ale minęło już wiele czasu w świecie animacji i widzowi nie wystarczy samo pokazanie znanych postaci, by był zadowolony jak mały Mateusz oglądający Justice League… A zmienianie płci Pingwinowi tylko rozjusza fanów i nie ma co się dziwić niższym ocenom tych co bardziej zapalczywych oraz średnim przyjęciem ogólnym.


Historie były przewidywalne i mało angażujące, postacie nudne i brakowało wśród nich chemii, a serial nie wywoływał we mnie większych emocji. Sama kreacja Batmana oraz jego relacja z Alfredem była ok, ale to za mało, by wywołać większy entuzjazm. Ciekawym elementem był również Harvey Dent, ale jego jedyny wieloodcinkowy wątek nie był w stanie udźwignąć fabuły serialu. Zdecydowanie wolałbym, żeby serial był złożony z 3 lub 4 kilkuodcinkowych wątków niż upychanie wszystkiego w jednym, 25-minutowym odcinku. Jedynie muzyka i ogólny klimat (oba aspekty przede wszystkim w intrze i napisach końcowych) angażowały mnie bardziej w produkcję, a to chyba trochę zbyt mało…

Podsumowując, Batman: Mroczny mściciel to odgrzewany kotlet z niedosolonymi ziemniakami i dwudniową surówką. Da się zjeść, ale bez szczególnego entuzjazmu, a może po prostu przestałem jadać w barach mlecznych i stołówkach studenckich, żeby docenić tego typu potrawy. Serial otrzymuje ode mnie 6/10, bo nie był tragiczny, ale dużo brakowało mu do znaczka jakości, jaki zazwyczaj pojawia się przy produkcjach z Batmanem, a utrzymany w podobnym formacie serial X-men ’97 sprawiał dużo więcej frajdy z oglądania i miał świetnie rozpisane postaci mimo telegraficznego scenariusza.



wtorek, 3 września 2024

RECENZENCKI ROZKŁAD JAZDY - WRZESIEŃ 2024 - ZAPOWIEDŹ

 

Sierpień, ze względu na różne zawirowania życiowe i permanentny brak czasu, okazał się zbyt obfity w treść i niewiele udało mi się skonsumować. Wrzesień wydaje się wcale nie wytracać tempa, a wśród zapowiedzianych premier znajduje się kilka bardzo interesujących produkcji.


Wrzesień w kinie będzie stał zapewne pod znakiem Beetlejuice Beetlejuice, wobec którego osobiście nie mam żadnych oczekiwań, bowiem z Timem Burtonem mam relację cokolwiek skomplikowaną i ten sequel po latach bardziej mnie ziębi, niż grzeje. Tego samego dnia premierę będą miały również Rodzaje życzliwości, czyli najnowszy film kontrowersyjnego, ale obdarzonego artystyczną wizją Yorgosa Lanthimosa. W połowie miesiąca na ekrany kin wejdą takie produkcje jak biograficzny Lee. Na własne oczy o drugowojennej korespondentce Lee Miller, a także polski gniot film Niepewność. Zakochany Mickiewicz oraz horror z Jamesem McAvoyem pt. Nie mów zła. Na koniec ciekawszym elementem będzie z pewnością animowany Transformers: Początek, czyli budy-cop comedy z Optimusem i Megatronem, zanim zostali zaciekłymi wrogami. Podobno ma się też pojawić w kinach Gladiator jako przedsmak drugiej części…


W kontekście seriali na start dostaniemy od AppleTV+ czwarty sezon chwalonego serialu Kulawe konie z Garym Oldmanem, a nieco później na Disney+ drugi sezon The Old Mana z Jeffem Bridgesem. W połowie miesiąca Sylvester Stallone powróci do SkyShowtime z drugim sezonem Tulsa King. Marvel zaserwuje nam swoją kolejną produkcję, tym razem w komediowo-horrorowym sosie, czyli kontynuacja WandaVision pod tytułem To zawsze Agatha


Drugi sezon dostanie również antologiczna seria o kanibalach, czyli Monsters. Tym razem fani Jeffreya Dahmera otrzymają opowieść o braciach Menendez. Tego samego dnia premierować na MAX będzie jeden z najbardziej intrygujących seriali roku, czyli osadzony w uniwersum Batmana duetu Reeves i Pattinson Pingwin w fantastycznej roli Colina Farella.


Po wakacyjnym przestoju, który zakończyły premiery Black Myth: Wukong i Star Wars: Outlaws, wrzesień w sferze gier zaczyna oferować sporo różnorodnej rozrywki. Na początku miesiąca otrzymamy Age of Mythology: Retold, czyli remake nostalgicznej dla wielu produkcji. Trzecią część zaprezentuje nam seria Test Drive Unlimited – pierwszą, osadzoną na Hawajach, wspominam bardzo dobrze, drugą na Sardynii już mniej, a po Solar Crown, czyli odsłonę osadzoną w Hongkongu chyba już nie sięgnę. W połowie miesiąca swoje premiery będą miały m.in. Final Fantasy XVI, Enotria: Last Song czy też Broken Sword: Shadow of Templar, czyli remaster klasycznej przygodówki point’n’click. Wersję na PC otrzyma również God of War: Ragnarok.




Dla mnie jednak przełomowym punktem tego roku jest premiera polskiej gry od 11BitStudios, czyli Frostpunk 2. Zakochany po uszy w pierwszym Frostpunku, nie mogę się doczekać na kontynuację i liczę, że podniesienie poprzeczki i zwiększenie skali da grze potrzebnego kopa. Na koniec miesiąca zaś przewidziana jest premiera przeze mnie nieoczekiwana, również polska gra w stylu starych Comandos, skupiająca się w swej rozgrywce na powstaniu warszawskim…


Książki nadal leżą i kwiczą jak w sierpniu, ale recenzję z pewnością otrzyma Okiść Andrzeja Pilipiuka, bo powoli kończę tę niezbyt pasjonującą lekturę, a końcem miesiąca nieoczekiwanie premierę będzie miała antologia osadzona w świecie Frostpunka, czyli pozycja dla mnie obowiązkowa.





FILMOWA RECENZJA ZBIORCZA - TOM II

  Film w reżyserii Barta Laytona (Zwierzęta Ameryki, W cudzej skórze), który scenariusz napisał na podstawie noweli Dona Winslowa. Za zdjęc...