Jeden
z nielicznych netflixowych seriali, na premierę sezonu którego czekałem i
wiedziałem, że będę się świetnie bawić dzięki pokręconym pomysłom i świetnej,
nietuzinkowej obsadzie, doczekał się swojego ostatniego sezonu. Czy czwarty
sezon Umbrella Academy spełnił oczekiwania fanów i połączył wszystkie wątki w
satysfakcjonującym zakończeniu czy serial upadł i sobie głupi ryj rozwalił?
Twórcami
opartego o komiks autorstwa Gerarda Waya z rysunkami Gabriela Ba serialu byli Steve
Blackmann (pracował jako scenarzysta i producent przy serialach takich jak Wild
Card, Kości, Fargo, Legion, Altered Carbon) oraz Jeremy Slater (scenarzysta
filmów Projekt Lazarus, Fantastyczna 4 z 2015 roku, Schronisko, Notatnik
śmierci, Godzilla v. Kong: Nowe imperium oraz seriali Egzorcysta i Moon
Knight).
Umbrella
Academy to serial z gatunku nietrykociarskiego superhero. Wariacja na temat
rodzinki z problemami i popapranej szkółki dla super dzieci obdarzonych mocami,
czyli udziwniona, podkręcona wersja X-menów, skupiona bardzo mocno na relacjach
między nieszablonowymi postaciami z ratowaniem świata oraz podróżami w czasie i
wymiarach w tle. Poprzednie sezony podobały mi się bardzo (sezon pierwszy i sezon
drugi) lub nieco mniej (sezon trzeci, głównie przez wykraczające poza
standardowe ramy absurdu decyzje w finale). Jak na tym tle wypada czwarty sezon
i czy twórcy nie złapali zadyszki? A może plotki o tym, że Netflix kazał im
szybko domykać wątki i kończyć projekt (stąd jedynie 6 odcinków czwartego
sezonu) są prawdą i Umbrella Academy została "zgrotronowana"?
RECENZJA
MOŻE ZAWIERAĆ ŚLADOWE ILOŚCI SPOILERÓW.
PRZED
UŻYCIEM SKONSULTUJ SIĘ Z DZIENNIKARZEM LUB RECENZENTEM.
Celem
przypomnienia, ekscentryczny miliarder Reginald Hargreeves (Colm Feore, uznany
kanadyjski aktor z ponad 170 rolami na koncie, wśród nich m.in. Miasto aniołów,
Informator, Pearl Harbor, Napoleon z 2002 roku, Chicago, Kroniki Riddicka oraz
seriale 24 godziny, Rodzina Borgiów, Sensitive Skin, House of Cards, For All
Mankind) adoptował 7 dzieci, które urodziły się tego samego dnia, pomimo iż ich
matki dzień wcześniej nie były w ciąży. Dzieci te były obdarzone wyjątkowymi
supermocami, a w skład Akademii Umbrella wchodzili: Numer 1 czyli Luther (Tom
Hopper, przede wszystkim Black Sails, Gra o tron, Northman: A Viking Saga,
Przygody Merlina oraz Bodyguard i żona zawodowca i Terminator: Mroczne
przeznaczenie), którego mocą była niezwykła siła i wytrzymałość; Numer 2 czyli
Diego (David Castaneda, wcześniej m.in. Sicario 2: Soldado, Więźniowie
dzielnicy, Bogowie ulicy), który zawsze trafiał w cel; Numer 3 czyli Allison (Emmy
Raver-Lampman, ostatnio Pszczelarz, Pies, Central Park), która mogła swoim
głosem nakłonić każdego do wszystkiego; Numer 4 czyli Klaus (Robert Sheehan,
seriale Misfits, Love/Hate, Fortitude, Geniusz czy filmy Dary Anioła: Miasto
Kości, Zabójcze maszyny), który potrafił kontaktować się ze zmarłymi; Numer 5
(Aidan Gallagher, młody aktor znany głównie z Nicky, Ricky, Dicky & Dawn i
kilku innych produkcji Nickelodeonu), Numer 6 czyli Ben (Justin H. Min, tytułowy
Yang w dramacie Kogonady oraz rola w docenionym serialu Beef); który trzymał w
sobie zabójcze macki oraz Numer 7 czyli Vanya/Victor (Ellen/Elliot Page, X-men:
Ostatni bastion i X-men: Przeszłość, która nadejdzie, a także Juno, Incepcja,
Pułapka, Amerykańska zbrodnia), która strzelała potężną energią, a później zaś do ekipy
dołączyła Lila (Ritu Arya, Barbie, Red Note, Last Christmas, seriale Feel Good,
The Man, Szpital Good Karma, Lekarze) potrafiąca skopiować moc rodzeństwa.
Sezon
czwarty Umbrella Academy zaczynamy pięć lat po wydarzeniach z finału trzeciego
sezonu, który miał na celu zresetowanie linii czasowych, w których namieszali
wcześniej nasi bohaterowie próbując uratować świat przed zagładą (trzykrotnie).
Wszyscy zostali pozbawieni swoich mocy i zmuszeni do prowadzenia normalnego
życia. Dość przypadkowo cała rodzinka zostaje zaangażowana w poszukiwanie
zaginionej dziewczyny imieniem Jennifer (Victoria Sawal, Star Trek: Discovery,
Opowieść podręcznej, Y: Ostatni mężczyzna), którą poszukuje również tajemnicza
sekta. Wszystko zaś zmierza do kolejnego końca świata…
Bez
wdawania się w fabularne szczegóły, czwarty sezon to scenariuszowy burdel i
popłuczyny po poprzednich sezonach, w których zarówno intryga jak i postaci
były rozpisane dużo lepiej. Teraz połowa postaci stała się nudna i nie robiła
nic ciekawego, a połowa zatraciła swe cechy charakteru, nie znajdując nowych,
które wypełniłyby pustkę. Ogromną siłą tego serialu byli niestandardowi,
wyraziści bohaterowie ubarwiający ekran zarówno swoim zachowaniem jak i
interakcjami, teraz jednak nie czuć było w tym nic wyjątkowego. Wątki były
płytkie i chaotyczne, nie prowadziły do żadnych interesujących konkluzji, a
całość była wykastrowana z typowych dla serialu pokręconych, psychodelicznych
wstawek. Humor też znacząco obniżył loty, wszystko wydawało się zbyt poważne i
pozbawione dystansu, jaki w poprzednich sezonach balansował dramatyzm. Kilka
wcześniej zaczętych wątków, m.in. ten dotyczący Reginalda Hargreevesa, nie
znalazły satysfakcjonującego zakończenia.
Czwarty
sezon zarówno pod względem muzyki jak i scenografii oraz choreografii akcji
wyglądał dość biednie i wcale mnie nie zdziwi, jeśli okaże się, iż Netflix po prostu zakręcił
kurek z pieniędzmi i serial był kończony na odpierdol i po łebkach. Jedynym
ciekawym elementem, ale niezbyt wykorzystanym, było multiwersalne metro.
Podsumowując,
czwarty sezon Umbrella Academy to spore rozczarowanie i nie jest wielkim
zaskoczeniem tak słabe przyjęcie przez widzów. Będzie mi brakowało tych
popaprańców zniszczonych przez życie, zwłaszcza Klausa i Numeru Pięć, którzy
byli moimi ulubionymi postaciami w tej barwnej menażerii i liczę, że zobaczę
tych aktorów w ciekawych produkcjach w przyszłości. Czwarty sezon dostaje ode
mnie 5/10, a co do zaś do samej Akademii Umbrella to zwijamy interes i ostatni
gasi światło…








































