niedziela, 31 maja 2026

FILMOWA RECENZJA ZBIORCZA - TOM II

 
























Film w reżyserii Barta Laytona (Zwierzęta Ameryki, W cudzej skórze), który scenariusz napisał na podstawie noweli Dona Winslowa. Za zdjęcia odpowiadał Erik Wilson (Better Man, Paddington), a muzykę skomponował Blanck Mass (Ted K, Gazza, The Rig).

Film opowiada o Mike’u Davisie (Chris Hemsworth), zawodowym złodzieju dokonującym precyzyjnych napadów o wysokiej wartości łupu w okolicy kalifornijskiej drogi numer 101. Rabunków tych dokonuje w sposób niezwykle przemyślany, nie pozostawiając miejsca na żaden błąd, rezygnując również ze stosowania przemocy. Zmęczony tym trybem życia planuje ostatni duży skok, ale podążając tropem jego napadów śledztwo prowadzi starzejący się detektyw Lou Lubesnick (Mark Ruffalo) oraz nasłany przez dawnych mocodawców inny złodziej, Ormon (Barry Keoghan).













Kryminalny thriller w reżyserii Barta Laytona bazuje w dużo większym stopniu na powolnym budowaniu napięcia i kalifornijskim klimacie niż na scenach akcji, tworząc film wolniejszy, ale mający w sobie pewną esencję i stawkę. Kompetentnie nakręcony, przyjemny dla oka, solidnie zagrany, choć o nieco przewidywalnym finale i zbyt ckliwym, naiwnym zakończeniu.

Całkiem solidna obsada, zwłaszcza Halle Berry w roli agentki ubezpieczeniowej dla obrzydliwie bogatych oraz podstarzały, ale pełen pasji policjant po przejściach, w którego wcielił się Mark Ruffalo. Na dalszym planie nieco mniejsze role Moniki Barbaro i Barry’ego Keoghana. Kością niezgody może być główna rola i to, jak wypadł w niej Chris Hemsworth, mający swoje ewidentne ograniczenia aktorskie i który lepiej odnajduje się w bardziej komediowych lub przerysowanych rolach. Tutaj musiał zagrać aspołecznego, niemal autystycznego, ale przystojnego oraz czarującego złodzieja i jakkolwiek żywię do niego sympatię, to nie potrafię jednoznacznie ocenić, czy podołał roli.

Finalnie film oceniam pozytywnie i bawiłem się na nim dobrze, zapewne lepiej niż powinienem, dlatego też Crime 101 dostaje ode mnie ocenę 7/10, zapewne lepszą, niż zasłużył.

P.S. Film do obejrzenia w ramach abonamentu na Amazon Prime Video.

























Autorski projekt Emerald Fennell (Obiecująca. Młoda. Kobieta, Obsesja Eve, Saltburn), która podjęła się kolejnej adaptacji klasycznej powieści Emily Brontë. Autorem zdjęć był ceniony Linus Sandgren (La La Land, Pierwszy człowiek, Nie czas umierać oraz nadchodząca trzecia część Diuny), a autorem muzyki był Anthony Willis (poprzednie dwa filmy Fennell oraz M3GAN, ponadto sporo głośnych filmów, do których tworzył dodatkową muzykę).

Nie czytałem powieści Bronte, więc na temat zgodności z materiałem źródłowym nie potrafię się wypowiedzieć, widziałem jednak opinie o luźnej podejściu Fennell do adaptacji. Na tegoroczne Walentynki widzowie otrzymali opowieść o relacji Cathy (Margot Robbie) oraz Heathcliffa (Jacob Elrodi), którzy wychowywali się wspólnie od dziecka w wiejskiej posiadłości ojca dziewczyny (Martin Clunes) na angielskiej prowincji, w majątku Wichrowe Wzgórza. Gdy Cathy i Heatcliff dorastają, ich przyjaźń przeradza się w romans, ale ze względu na różnice w statusie społecznym nie jest im dane być ze sobą. Gdy Cathy planuje wyjść za mąż za bogatego sąsiada, Heatcliff postanawia zbić fortunę i zawalczyć o ich miłość, prowadzi to jednak ostatecznie do coraz bardziej skomplikowanej sytuacji…













Nie jestem docelowym odbiorcą tego rodzaju historii, gdyż nie da się ukryć, że romanse, zwłaszcza te klasyczne w typie mezaliansu, nie zaszczycam przesadną uwagą. Tutaj przede wszystkim przyciągnęła mnie obietnica audiowizualnej uczty łączącej nowoczesną muzykę z fantastycznie wyglądającym filmem kostiumowym, któremu miano dodać nieco pikanterii i „momentów”. Tych ostatnich w zasadzie nie było, a wątek romantyczny nieco mnie nudził w drugiej połowie, gdy cała toksyczność relacji bohaterów zaczęła przekraczać normy ISO dopuszczone w Unii Europejskiej. Ale film prezentował się nader imponująco, przede wszystkim w warstwie wizualnej.

Nie jestem także hejterem Margot Robbie i Jacoba Elrodiego w tych rolach, oglądało mi się ich nawet przyjemnie i elektryzująco, na tyle na ile pozwalał scenariusz, coraz bardziej pogrążający odgrywane przez nich postaci, w odmętach obsesji. Na drugim planie kilka fajnych ról, m.in. Hong Chau, którą miło wspominam z serialu Watchmeni, a także The Menu.

Z Wichrowych wzgórz, ku swojemu zaskoczeniu, wyszedłem usatysfakcjonowany, nie należąc do grona krytykantów walczących z tym filmem i produkcję oceniam na 7,25/10, przede wszystkim za ciekawą aranżację audiowizualną.

P.S. Film do obejrzenia w ramach abonamentu na HBO Max czy jak to tam się nazywa obecnie.














Intrygująca i frapująca produkcja w reżyserii i według scenariusza Mary Bronstein, która na koncie miała jedynie Yeast z 2008 r. oraz krótkometrażowy Round Town Girls z 2009. Autorem zdjęć był Christopher Messina (Chilling Island, Love has won, Amerykański spisek). Film nie posiada oryginalnie skomponowanej muzyki.

Film opowiada o Lindzie (Rose Byrne) - psychoterapeutce, która sama mierzy się z wieloma osobistymi problemami, m.in. wychowywaniem cierpiącej na zaburzenia żywienia córki, która przyjmuje posiłki pozajelitowo; remontem domu, w którym zarwał się sufit, co zmusza je do tymczasowego pomieszkiwania w hostelu; nieobecnością męża, Charlesa (Christian Slater); przepracowywaniem dawnych traum przy pomocy kolegi z pracy (Conan O’Brien). W pewnym momencie w życiu Lindy kumuluje się zbyt dużo problemów, z którymi osamotniona kobieta musi radzić sobie, jak umie najlepiej. Czyli dość przeciętnie.













Chwalona i doceniania produkcja okazała się dla mnie seansem niezwykle męczącym. Doceniam podjętą tematykę zdrowia psychicznego oraz macierzyństwa, ale emocjonalnie i mentalnie film przeszedł obok mnie i nie wzbudził we mnie niczego poza irytacją, znudzeniem i ogólnym zniechęceniem. Doceniam jego wartość artystyczną oraz poruszenie ciekawej tematyki, ale odbiłem się od tego filmu.

Dziwny, a momentami psychodeliczny bez wyraźnego powodu, gubił mnie swoją fabułą, ratowała go niejednokrotnie Rose Byrne w głównej roli, która dwoiła się i troiła na ekranie. Na drugim planie pojawił się również sympatyczny Conan O’Brien pozbawiony typowego dla siebie humoru.

Film oceniam na 6,75/10 i to nawet trochę naciągając ze względu na artystyczne ambicje Mary Bronstein, nigdy jednak do seansu nie wrócę, choć też nie odradzam, bo może z kimś zarezonuje bardziej.

P.S. Filmu obecnie nie ma w abonamencie żadnej platformy streamingowej i trzeba za niego zapłacić.














Film norweskiego reżysera Joachima Triera, autora świetnego Najgorszego człowieka na świecie, któremu w pracy nad scenariuszem jak zwykle pomagał Eskil Vogt. Za zdjęcia odpowiadał Kasper Tuxen (Profesor i szaleniec, Jeźdźcy sprawiedliwości, Wybraniec), a muzykę stworzyła polska kompozytorka, Hanna Raniszewska (Jak najdalej stąd, Śubuk, Śniegu już nigdy nie będzie).

"Wartość sentymentalna" opowiada historię rodziny zamieszkującej pewien stary dom w Oslo, skupiając się na trudnych relacjach obecnych członków rodziny, ale sięga również do poprzednich pokoleń, wskazując na pewne historyczno-społeczne uwarunkowania, które mogą rzutować na współczesność.

Główną osią fabularną filmu jest relacja między córką, aktorką teatralno-serialową Norą (Renate Reinsve) oraz jej ojcem, reżyserem filmowym Gustavem Borgiem (Stellan Skarsgaard). Gustav powraca do rodzinnego domu na pogrzeb swej żony, którą zostawił przed laty z dwójką dzieci i poświęcił się karierze filmowej. Powrót ten dość chłodno przyjmuje Nora, ale jej młodsza siostra, Agnes (Inga Ibsdotter Lilleaas) nie jest aż tak wrogo nastawiona do ojca.

Gustav natomiast planuje nakręcenie ważnego dla niego filmu zakorzenionego głęboko w jego rodzinnej przeszłości, a w głównej roli pragnie obsadzić swoją córkę, Norę. Gdy ta odrzuca propozycję, Gustav składa ofertę wschodzącej gwieździe amerykańskiego kina, Rachel Kemp (Elle Fanning), którą poznaje na festiwalu filmowym.













Po drodze jednak produkcja napotyka kolejne problemy, które uświadczają Gustava w przekonaniu, że to jego córka musi zagrać główną rolę produkcji.

Wobec filmu żywiłem spore oczekiwania, zarówno ze względu na reżysera, którego poprzedni film zrobił na mnie ogromne wrażenie, jak i bardzo dobrą obsadę w głównych rolach, przede wszystkim Stellana Skarsgaarda, ale również moją ulubioną polską kompozytorkę, Hanię Rani. Czy film sprostał moim oczekiwaniom?

Wartość sentymentalna to ciekawe spojrzenie na dość szeroki wachlarz ludzkich problemów, zarówno tych zwyczajnych jak i związanych z artystyczną profesją. Trier jak zwykle w naturalny sposób podchodzi do swoich bohaterów, a widz szybko zapomina, że ogląda aktorów, a nie obserwuje prawdziwe postacie. Film świetnie operuje emocjami, dostarczając widzowi szerokiej palety doświadczeń. Pomagają w tym z pewnością świetne kreacje aktorskie, zarówno Renate Reinsve oraz Ingi Ibsotter Lilleaas jak i oczywiście fantastycznego Stellana Skarsgaarda.

Film jednak nie zrobił na mnie aż takiego wrażenia, jak się spodziewałem. Fabule można zarzucić pewną monotonność i jednostajność, a całej historii… zbyt dużą kameralność. Przede wszystkim chyba jednak nie porwała mnie muzyka Hani Rani, za który to film wszak nagrodzono ją „europejskim Oscarem” w Berlinie.

Podsumowując, w mojej opinii Wartość sentymentalna to nadal dobry film, w pewnych aspektach bardzo dobry, ale nie porwał mnie i otrzymuje ode mnie solidne 7,5/10 i z pewnością po latach zechcę wrócić do niego jeszcze raz.

P.S. Filmu obecnie nie ma w abonamencie żadnej platformy streamingowej i trzeba za niego zapłacić.



 

RECENZENCKI ROZKŁAD JAZDY - CZERWIEC 2026

 
W czerwcu doświadczymy powrotu do kin Stevena Spielberga oraz Toy Story, a do tego całkiem bogata, różnorodna oferta serialowa z powrotami pewnej nowojorskiej restauracji czy rodzinnej dramy Targaryenów.











Filmowo zaczynamy 5 czerwca od Władców Wszechświata, czyli He-mena i mocy wzywanej na potęgę Posępnego Czerepu. Tego samego dnia Straszny film 6 powraca z nową dawką obrazoburczego humoru, a z zupełnie innej beczki – polityczny thriller od szwedzko-egipskiego reżysera Tarika Saleha pt. Orły republiki. Ponadto na Netflixie pojawi się wówczas komediodramat sportowy Meksyk 1986 z Diego Luną o organizacji mundialu w Meksyku.











10 czerwca do kin zawita wyczekiwany przeze mnie i zbierający świetne recenzje Dzień objawienia, czyli produkcja science-fiction autorstwa Stevena Spielberga z Emily Blunt i Joshem O’Connorem. 12 czerwca natomiast coś bardziej kameralnego, czyli polski film Kumotry opowiadający o przyjaźni dwóch starszych kobiet w małej polskiej wsi w rumuńskich górach.











17 czerwca w kinach zagości piąta część Toy Story, która z pewnością rozbije bank, natomiast 19 czerwca Paweł Pawlikowski zaserwuje widzom czarno-białą Ojczyznę opowiadającą o powojennej Europie oczami niemieckiego pisarza Thomasa Manna i jego córki Eriki (w tej roli nominowana do Oscara Sandra Huller). Innymi ciekawymi produkcjami premierującymi tego dnia będą niepokojąco surrealistyczne Backrooms z Chiwetelem Ejoforem oraz Renate Reinsve oraz naturalistyczny Robin Hood: Koniec legendy z Hugh Jackmanem w tytułowej roli.












Na koniec miesiąca w kinach królowało będzie DC Studios, gdy 26 czerwca premierę będzie miała Supergirl od Craiga Gillespiego z Milly Alcock w roli głównej.



Wśród czerwcowych seriali dużo interesujących propozycji. 2 czerwca na SkyShowtime pojawi się Morfeusz z Andrzejem Grabowskim, a 3 czerwca na AmazonPrimeVideo powraca z czwartym sezonem wyczekiwana Legenda Vox Machiny, zaś 5 czerwca na AppleTv zagości intrygujący Przylądek strachu z Javierem Bardemem.











18 czerwca na Netflixie pojawi się kolejna adaptacja prozy Harlana Cobena, tym razem Za wszelką cenę z Samem Worthingtonem w roli głównej. Dzień później na AppleTv powróci Colin Farrell z drugim sezonem serialu Sugar.











21 czerwca powracamy do Westeros i konfliktu między Targaryenami w trzecim sezonie Rodu Smoka, 25 czerwca zaś na Disney+ pojawi się piąty, ostatni sezon The Bear, natomiast tego dnia na Netflix wskoczy drugi sezon Avatar: Ostatni Władca Wiatru.



W giereczkowie tegoroczny czerwiec nie należy do szczególnie napakowanych premierami miesięcy. Blask reflektorów, przynajmniej w Polsce, zgarnie wychodzący 5 czerwca remake Gothica – niemieckiej gry mającej kultowy status w naszym kraju, której fenomen przeszedł obok mnie. Czy rimejk dowiezie? Od wielu miesięcy istnieją poważne ludologiczne obawy w tym temacie…

Idąc tropem patriotycznym, kolejną wyszczególnioną przeze mnie premierą będzie Copa City, czyli polski symulator zarządzania miastem podczas organizacji piłkarskiego meczu, a jako fan strategii ekonomicznych być może sam się skuszę.

Na koniec miesiąca kolejny polski akcent, czyli 23 czerwca wyjdzie drugie DLC do gry Frostpunk 2 o tytule Breach of Trust, który całkowicie odmieni rozgrywkę zamarzniętego świata…











W książeczkowie dzieje się dużo i różnorodnie, choć w mojej polecajce dominuje szeroko pojęta fantastyka.

3 czerwca jednotomowe, piękne wydanie kolekcjonerskie dwóch powieści Katarzyny Wycisk z serii Kroniki Krwi i Mroku oraz pierwszy tom serii Rozbite imperium od Marka Lawrence’a pt. Książę cierni. 12 czerwca natomiast osobliwa premiera satyrycznego Sernego globu od Johna Scalziego.











17 czerwca gratka dla fanów Grupy Filmowej Darwin, czyli Marka Hucza i Jana Jurkowskiego, którzy ponownie łączą siły z Marcinem Osiadaczem, tym razem wydając swoją pierwszą powieść pt. Foliarze. 23 czerwca na półkach księgarń zagości drugi tom cyklu Północna droga od Elżbiety Cherezińskiej, zawierający kolejne dwie części tej opowieści o tytułach Pasja według Einara i Trzy młode pieśni. Bez bicia przyznaję, że pierwszy tom całkowicie umknął mojej uwadze i muszę to nadrobić. 26 czerwca natomiast premiera drugiego tomu cyklu Hierarchia od Jamesa Islingtona pt. Siła nielicznych.



W zakątku planszówkowym kilka ciekawych gier bez sprecyzowanej daty premiery, m.in. papierowa wersja komputerowego grand strategy od szwedzkiego Paradoxu czyli Europe Universalis: Cena władzy, poświęcona starożytnemu Egiptowi Men-nefer oraz pięknie wykonane Orloj. Praski zegar astronomiczny i mająca premierę 10 czerwca gra Kunszt o warsztacie artystycznym w epoce art nouveau.




piątek, 1 maja 2026

RECENZENCKI ROZKŁAD JAZDY - MAJ 2026

W maju kilka głośniejszych filmów kinowych i całkiem bogata, różnorodna oferta serialowa, m.in. powrót Gwiezdnych Wojen na wielkim ekranie, pierwszy aktorski serial o Spider-manie czy też rozrastające się serialowe uniwersa Yellowstone i For All Mankind.











Filmowo zaczynamy 1 maja od ciepło przyjętej produkcji Diabeł ubiera się u Prady 2, a 8 maja w kinach zagości z kolei Mortal Kombat 2, czyli ekranizacja komputerowej bijatyki fantasy oraz komedia kryminalna Sprawiedliwość owiec.











13 maja na Disney+ pojawi się film z uniwersum Marvela pt. Punisher: Ostatnie starcie, natomiast 22 maja do kin powrócą po latach Gwiezdne Wojny z filmem Mandalorianin i Grogu. Na koniec miesiąca widzowie będą mogli zobaczyć Zawodowców - film Guya Ritchiego, w którym grają Henry Cavill i Jake Gyllenhaal.



Wśród majowych seriali dużo interesujących propozycji.  6 maja z drugim sezonem na AmazonPrimeVideo powraca szpiegowska Cytadela, a 13 maja Dobry omen na podstawie prozy Gaimanna i Prachetta. 12 maja Na Netflixie pojawi się drugi sezon animowanego Devil May Cry.











15 maja bogata oferta. Na Disney+ pojawią się piąty sezon Witamy w Wrexham oraz drugi sezon Rywali, na Netflixie natomiast Berlin i Dama z gronostajem jako spin-off Domu z Papieru.












21 maja na Netflixie zadebiutuje serial przygodowo-fantastyczny The Boroughs z Alfredem Moliną i Billem Pullmanem. 22 maja na SkyShowtime rozpocznie się kolejny epizod uniwersum Yellowstone wraz z premierą serialu Ranczo Duttonów. 24 maja z dziewiątym sezonem na HBO MAX powróci Rick i Morty.












Na koniec miesiąca dwie interesujące produkcje. 25 maja na AmazonPrimeVideo pojawi się Spider-man Noir z Nicolasem Cagem w roli głównej, a 29 maja na AppleTV+ pojawi się spin-off serii For All Mankind, czyli Star City.



W giereczkowie kilka interesujących produkcji. 7 maja intrygujące Will: Follow the Light o historii latarnika poszukujące zaginionego syna, 12 maja narracyjny horror science-fiction w kosmosie pt. Directive 8020, a 18 maja remake jednej z moich ulubionych gier dzieciństwa, czyli Corsair: Battle of the Caribbean.











19 maja fani ścigałek będą mogli przetestować grę Forza Horizon 6, 20 maja fani kosmicznej eksploracji w stylu Starfielda otrzymają nieco bardziej budżetową wersję, czyli SpaceCraft, a 22 maja premierę będzie miała gra LEGO Batman: Legacy of Dark Knight.











Na koniec miesiąca jedną z głośniejszych premier będzie 007: First Light, czyli nowa gra o Jamesie Bondzie, pokazująca początki kariery agenta brytyjskiego wywiadu.



W książeczkowie jak zwykle pizdylion premier, wybierając te ciekawsze proponuję m.in. kilka premier z 6 maja: tom 2 monumentalnego historyczno-obyczajowego Sarum. Powieść o Anglii od Edwarda Rutherforda, To królestwo mnie nie zabije od duetu pisarskiego Ilona Andrews, czyli pierwszy tom nowej serii fantasy reklamowanej jako połączenie Gry o tron i Outlandera, fanom cięższego brzmienia spodobać się może album o Mettalice, ponadto Zapiski o twoim zniknięciu, czyli kolejną wielce oczekiwaną powieść obyczajową Alison Espach, a także Oddział D od Freidy McFadden, autorki poczytnej Pomocy domowej. Dodatkowo 12 maja fani nauki będą mogli poczytać o neutrinach w książce Cząstka widmo.




W zakątku planszówkowym zwrócić uwagę można na Drużynę do zadań specjalnych na podstawie prozy Marcina Mortki, familijną grę Pilgrims: Osobliwe wędrówki oraz potężnego kooperacyjnego bitewniaka z rodzaju bossbattler pt Primal: Przebudzenie.



 


FILMOWA RECENZJA ZBIORCZA - TOM II

  Film w reżyserii Barta Laytona (Zwierzęta Ameryki, W cudzej skórze), który scenariusz napisał na podstawie noweli Dona Winslowa. Za zdjęc...