Z połączenia gatunku horroru i komedii może wyjść maszkara, która ani nie trzyma w napięciu i nie straszy oraz wcale nie bawi. Twórcy „Abigail” udowodnili po raz kolejny, że potrafią połączyć te dwa światy z gracją i subtelnością, dostarczając widzowi solidnej porcji rozrywki.
Za
Abigail odpowiada duet reżyserski Matt Bettinelli-Olpin oraz Tyler Gillett,
którzy zasłynęli dobrze przyjętym filmem Zabawa w pochowanego (2019), który
polecam oraz najnowszymi częściami serii Scream: Krzykiem (2022) oraz Krzykiem 6
(2023). Scenariusz napisali współpracujący ostatnio z tymi reżyserami Gus Busick
(Zabawa w pochowanego, Krzyk, Krzyk 6) oraz Stephen Shields (Łowy, Impostor).
Warto odnotować również, że za muzykę był odpowiedzialny uznany kompozytor
Brian Tyler (Constantine, seria Szybcy i wściekli, seria Niezniszczalni,
Avengers: Age of Ultron, Iron Man 3, Thor: Dark World, Iluzja, seriale z
uniwersum Yellowstone, Super Mario Bros).
Film opowiada o uprowadzeniu dziecka szefa mafii przez grupę nieznających się kryminalistów. W skład działającej na zlecenie Lamberta (Giancarlo Esposito, bardzo popularny w ostatnich latach za role antagonistów w serialach The Boys, Mandalorianin, Breaking Bad i Better Call Saul czy ostatnio The Gentlemen) grupy porywaczy wchodzą: lider Frank (Dan Stevens, którego filmografię wspominałem ostatnio przy okazji filmu Godzilla x Kong); świetnie czytająca ludzi medyczka Joey (Melissa Barrera, występująca ostatnio w filmach In the Heights, Krzyk, Krzyk 6, Carmen, Your Monster); zawodowy żołnierz-ochroniarz Rickles (William Catlett, którego kojarzyć można z seriali Nowa konstelacja, Black Lightening, Szczera prawda); rozpieszczona młoda hakerka Sammy (Kathryn Newton, występująca wcześniej w Supernatural, The Society, Detektyw Pikachu, Wielkie kłamstewka, Piękna i rzeźnik oraz Ant-man i Osa: Kwantomania); przygłupi osiłek Peter (Kevin Durand, mający na koncie role w Locke and Key, Gracze, Potwór z bagien, Wikingowie, Jestem numer cztery, Robin Hood z 2010 czy X-men Geneza: Wolverine) oraz Dean (nieodżałowanej pamięci Angus Cloud, który zasłynął rolą Feza w Euforii i dla którego była to ostatnia ekranowa rola).
Porywają oni wracającą do posiadłości ojca z prób baletu dziewczynkę imieniem Abigail (Alisha Weir, dla której po tytułowej roli w Matylda: Musical jest to największe zawodowe osiągnięcie), chcąc wymusić okup od jej bogatego ojca. W tym celu ukrywają się w opuszczonej tajemniczej posiadłości, w napięciu oczekując na telefon zleceniodawcy i zapoznając się bliżej ze sobą. Gdy na jaw wychodzi, że Abigail jest córką samego Krzysztofa Jarzyny ze Szczecina, czyli szefa wszystkich szefów, a dokładnie Kristofa Lazara (Matthew Goode, którego kojarzyć można z ról w The Offer, Stoker, Księga czarownic, Kingsman: Pierwsza Misja, The Crown, Downtown Abbey, Gry tajemnic czy The Watchmen), w grupie pojawiają się poważne tarcia, wątpliwości i strach o własne życie. Okazuje się jednak, że to nie Abigail jest uwięziona w straszliwym dworzyszczu ze swoimi porywaczami, ale to oni utknęli w nim z dziewczynką, która skrywa mroczną tajemnicę… (zwiastuny zdradzają widzowi, jaka jest to tajemnica, ale ja nie będę Wam odbierał tego doświadczenia).
Film
oferuje widzowi nieco jednowymiarowych, ale wyrazistych i sympatycznych bohaterów, a aktorzy
wyciągają z dość szablonowo napisanych postaci naprawdę wiele. Z czasem zaś
odkrywamy, że przeszłość kilku bohaterów jest nieco bardziej skomplikowana. Dan
Stevens i Melissa Barrera grają pierwsze skrzypce i to na nich opiera się akcja
i dynamika filmu, ale na drugim planie dobrze wypadają również Kathryn Newton oraz
Kevin Durand. Jeśli ktoś miał obawy o rolę Alishy Weir grającej tytułową Abigail,
to nie musi się martwić i młoda aktorka z Irlandii udźwignęła ciężar
spoczywający na jej ramionach. Weir udowodniła, że zarówno w zakresie zasięgu
emocjonalnego jak i prezencji fizycznej została świetnie obsadzona jako mordercza
baletnica.
Pod
względem realizacyjnym film również wygląda zadowalająco. Scenografie,
rekwizyty, charakteryzacja i efekty specjalne na dobrym poziomie sprawiają, że wizualnie
Abigail to przyjemny seans, a pikanterii dodaje gore oraz szybkie, dobrze
napisane dialogi. Utalentowana i sympatyczna obsada, mocno ukierunkowana
komediowo, wyciska wiele z filmu, którego jedynym poważniejszym mankamentem
jest nierówny scenariusz. Pierwsze dwa akty, ten wprowadzający nas do całej
historii i zawiązujący intrygę oraz ten drugi, w którym Abigail bawi się w
kotka i myszkę ze swoimi porywaczami, spełniają oczekiwania widza. Problemem
jest trzeci akt, w którym tempo najpierw mocno spada, a później niezwykle
przyspiesza w serii twistów i dziwnych zachowań bohaterów. Zupełnie jakby
twórcom, wcześniej interesująco prowadzącym narrację, zabrakło paliwa i szybko
chcieli odbębnić finał.
Jako fan „Zabawy w pochowanego” liczyłem, że i tym razem twórcy mocniej skręcą w czarną komedię, zabawę formą i synkretyzm gatunkowy, gdyż dużo bardziej od horrorów wolę komedie. Te elementy występują oczywiście w tym momentami groteskowym filmie, ale brakuje nieco przykręcenia komediowej śruby i pójścia o krok dalej, co sprawiłoby, że Abigail wyróżniałaby się bardziej na horrorowym tle.





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz