sobota, 31 maja 2025

SZPIEDZY (2025) - RECENZJA FILMU


Pan i Pani Smith na poważnie, za to z dużą dozą seksualnego napięcia? Tajni agenci brytyjskiego wywiadu wojskowego stanowiący idealną parę w MI6 zostają postawieni przed trudnym wyborem, gdy muszą zdecydować, czy ważniejsze jest ich małżeństwo czy lojalność wobec kraju…


Reżyserem filmu jest Steven Soderbergh, najbardziej znany z takich filmów jak Ocean’s Eleven, Erin Brockovich, Magic Mike czy Wielki Liberace. Ponadto Soderbergh odpowiadał za zdjęcia i montaż filmu. Autorem scenariusza był ceniony David Koepp, który pracował przy takich produkcjach jak Jurassic Park, Mission Impossible, Spider-Man, Sekretne okno, Wojna światów, ostatnie dwie części Indiany Jonesa, a także Anioły i demony czy Inferno oraz Mumia.


Muzykę skomponował David Holmes, autor muzyki do serii filmów Ocean’s 11, Ocean’s 12 i Ocean’s 13, a także seriali Obsesja Eve, This is England, Mozaika, Upadek.


RECENZJA MOŻE ZAWIERAĆ ŚLADOWE ILOŚCI SPOILERÓW.

PRZED UŻYCIEM SKONSULTUJ SIĘ Z DZIENNIKARZEM LUB RECENZENTEM.

Głównym bohaterem filmu Szpiedzy (oryg. Black Bag) jest brytyjski agent George Woodhouse (Michael Fassbender, którego kojarzyć można z roli Magneto w reboocie X-men, a także z  Prometeusza, Assassin’s Creed, Makbeta, Steve’a Jobsa, Zniewolonego czy Bękartów wojny, a ostatnio z filmów Zabójca, Pierwszy gol czy serialu Agencja), który dostaje od swojego współpracownika Philipa Meachama (Gustaf Skarsgaad, syn Stellana najbardziej znany z roli Flokiego w serialu Wikingowe, a ponadto także Westworld, Air, Niepokonani oraz Oppenheimrer) listę nazwisk agentów, którzy mogli zdradzić kraj i wykradli tajne oprogramowanie o strategicznym zastosowaniu militarnym o kryptonimie Severus. Wśród podejrzanych znajduje się żona George’a, Kathryn (Cate Blanchett, znana z takich hitów jak Borderlands, Akademia Dobra  i Zła czy Zegar czarnoksiężnika, ponadto ośmiokrotnie nominowana do Oscara, którego zdobyła dwukrotnie za role w Aviatorze i Blue Jasmine).

George, introwertyczny, pedantyczny i trudny w relacjach międzyludzkich ze względu na świetne czytanie ludzi i odczytywanie ich kłamstw, organizuje więc przyjęcie, na które zaprasza pozostałych podejrzanych agentów, którzy zbiegiem okoliczności stanowili pary: Freddiego Smallsa (Tom Burke, Furiosa, Cormoran Strike, The Lazarus Project, Mank) i Clarissę Dubose (Marisa Abela, która poza rolą Amy Winehouse w jej biografii Back to Black grała również w Barbie i serialu Branża) oraz pułkownika Jamesa Stokesa (Rege-Jean Page, poza Bridgertonami i Dungeons and Dragons: Złodziejski honor grał m.in. w For the People, The Harrowing, Zabójczych maszynach) i dr. Zoe Vaughn (Naomie Harris, Moneypenny z serii o Jamesie Bondzie czy Tia Dalma z serii Piraci z Karaibów, ponadto nominowana do Oscara za Moonlight).

Gdy śledztwo prowadzi George’a w niekomfortowym kierunku, stawiając w niekorzystnym świetle uczciwość i lojalność jego żony, w MI6 zaczynają łączyć wykradzenie Severusa z postacią przebywającego w Szwajcarii rosyjskiego opozycyjnego wojskowego Vadima Pavlichuka (Daniel Dow), który planuje obalenie kremlowskiego rządu i wywołanie chaosu w Rosji mającego zakończyć wojnę na Ukrainie. Dyrektor MI6 Arthur Stieglitz (Pierce Brosnan, najbardziej znany z roli Jamesa Bonda, ostatnio choćby seriale Mobland, Syn oraz filmy Black Adam, The Last Rifleman, Four Letters of Love) ogłasza stan najwyższej gotowości, a George musi podjąć decyzję, stawiając na szali swoje małżeństwo, reputację i bezpieczeństwo kraju oraz Europy.


Film, poza polityczno-szpiegowską intrygą mogącą odmienić geopolityczną sytuację świata, skupia się w dużym stopniu na życiu prywatnym tajnych agentów i trudności w budowaniu przez nich prywatnych relacji. Tytułowa „czarna torba” bowiem jako kryptonim tajemnicy, za którą skrywają się tajne operacje na rzecz agencji, stanowi wygodną wymówkę na wszelkiego rodzaju zdrady i prowadzenie podwójnego życia. Ukazana jest sytuacja, w której agenci ze względu na własny tryb życia skazani są na relacje z innymi agentami, ponieważ zwykli ludzie nie zrozumieją ich specyfiki, sami mają natomiast trudności z zaufaniem do partnera...

Siłą Szpiegów jest zbudowanie w umiejętny sposób właściwego thrillerowi klimatu, w którym od początku nie jesteśmy pewni motywacji i kolejnego ruchu żadnego z bohaterów, co udało się Soderberghowi. Kolejnym plusem filmu jest zbudowanie przez scenarzystę wyrazistych postaci angażujących widza w ich losy, których w bardzo dobry sposób wykreowali aktorzy i muszę przyznać, że choć nie wszyscy dostają tu tyle samo miejsca na drugim planie, to większość wypadła bardzo przekonująco. Na minus muszę poczytać Naomie Harris, której kreacja niezbyt przypadła mi do gustu, a także Pierce’a Brosnana, który wypadł jak zwykle dobrze, ale dostał bardzo małą rolę do odegrania i chciało się go widzieć częściej na ekranie.

Dobrze w głównych rolach wypadli Michael Fassbender oraz Cate Blanchett. Fajny klimat, dobrze napisane dialogi oraz relacje między bohaterami, rosnące napięcie i moralne dylematy sprawiają, że był to przyjemny seans. Intryga mogła być nieco bardziej interesująca, ale całościowo film bronił się jakością. Ponadto pojawił się wątek polski jako dodatkowy smaczek, choć gdy się dłużej zastanowić to wybijał nieco z immersji.


Podsumowując, Szpiedzy to interesująca produkcja szpiegowska kładąca nacisk na psychologię, emocje i intymne życie tajnych agentów bardziej niż na wybuchową akcję pełną pościgów i strzelanin. Soderbergh kreuje ciekawe postaci i wrzuca je w wir wzajemnych relacji, kłamstw i pożądania, trzymając w napięciu widza z odpowiedzią na pytanie „kto zdradził i dlaczego?”. Szpiedzy otrzymują ode mnie solidne 7,25/10 i polecam ten film tym, którzy nie muszą na ekranie być zasypywani bezsensowną akcją.


RECENZENCKI ROZKŁAD JAZDY - CZERWIEC 2025

 

W czerwcu czeka na nas sporo interesujących propozycji filmowych oraz nieco mniej serialowych, a także kilka interesujących gier.


W kinie i na streamingach pojawi się całkiem sporo filmów wartych uwagi. Zaczynamy 6 czerwca od Balleriny, czyli spin-offu Johna Wicka z Aną de Armas w roli głównej przy udziale Keanu Reevesa. Ponadto tego dnia premierę będzie miał najnowszy film Wesa Andersona czyli Fenicki układ. Na Disney premierę będzie miał ciekawie wyglądający animowany film antologiczny Predator: Pogromca zabójców, natomiast na Amazon Prime Video wskoczą Anioły wojny z Evą Green w roli głównej.

W kolejnym tygodniu na ekrany kin wejdzie komedia romantyczna z Dakotą Johnson, Pedro Pascalem i Chrisem Evansem pod tytułem Materialiści oraz wyczekiwany remake live-action animacji Jak wytresować smoka. Na Amazon Prime wskoczy natomiast najnowszy film Alexa Garlanda, który nie miał w Polsce kinowej premiery czyli Warfare.


20 czerwca klasyczny kontrprograming, czyli dla młodszych widzów najnowsze dzieło ze stajni Pixar czyli Elio, a dla widzów starszych trzeci film z serii czyli 28 lat później, tym razem z Jodie Comer i Aaronem Taylor-Johnsonem.


Na koniec miesiąca widzowie będą mogli zobaczyć w kinach wysokooktanową produkcję od Josepha Kosinskiego z Bradem Pittem o wyścigach Formuły 1 czyli F1 oraz kontynuację losów śmiercionośnej lalki w M3GAN 2.0.


Początek czerwca nie będzie obfitował w wiele porywających seriali. Na AppleTV+ pojawi się Mistrz kija z Owenem Wilsonem w roli golfisty z depresją, a kilka dni później w końcu do oferty SkyShowtime wkroczy doceniony za granicą Mobland z mocną obsadą i brutalnym światem londyńskiej mafii, natomiast na Netlixie zawita drugi sezon średnio przyjętego akcyjniaka z Arnoldem Schwarzeneggerem i Monicą Barbaro pt. Fubar.

W drugiej połowie miesiąca mocniejszy akcent zawita na Disney+, bowiem fani otrzymają nowy serial MCU pt. Ironheart o bohaterce Riri Williams wprowadzonej do uniwersum filmem Black Panther: Wakanda Forever, a dzień później również na tej platformie pojawi się od razu cały czwarty sezon cenionego serialu The Bear. Na deser fani Squid Game otrzymają finałowy trzeci sezon koreańskiej produkcji.


W giereczkowie tym razem trzy głośne produkcje. 10 czerwca otrzymamy Dune: Awakening - ciekawe MMO w alternatywnej wersji historii opisanej w Diunie pozbawionej Paula Atrydy. 13 czerwca Polska gurom!, bowiem warszawskie 11bit Studios zaoferuje graczom  The Alters - swoją kolejną ambitną produkcję, tym razem strategiczno-przygodowy sci-fi survival, a 26 czerwca Hideo fucking Kojima powraca z kolejnym wytworem swojej popierdolonej wyobraźni z drugą częścią symulatora kuriera w post-apo w gwiazdorskiej obsadzie, czyli Death Stranding 2: On the Beach.


poniedziałek, 19 maja 2025

STAR WARS: ANDOR Sezon 2 (2025) - RECENZJA SERIALU

 

Wyczekiwany przez fanów drugi sezon najlepszego serialu spod szyldu Star Wars powrócił w glorii i chwale, ponownie pokazując widzom, jak mogą wyglądać „Gwiezdne Wojny dla dorosłych” nie uciekające od ważnych, skomplikowanych i szarych moralnie tematów potraktowanych w poważny sposób, prezentując przede wszystkim na ekranie ludzi dokonujących trudnych wyborów.


Twórcą odpowiedzialnym za powstanie serialu Andor jest Tony Gilroy, amerykański reżyser (Michael Clayton, Gra dla dwojga, Dziedzictwo Bourne’a, do których również pisał scenariusz) oraz scenarzysta (Adwokat diabła, Armagedon, Tożsamość Bourne’a, Krucjata Bourne’a, Ultimatum Bourne’a, Stan gry, Bejrut, Wielki mur, Łotr 1. Gwiezdne Wojny – historie), który po problemach produkcyjnych przy Łotrze 1 przejął reżyserię tego filmu i doprowadził do końca projekt, z którego odszedł Gareth Edwards. Nad scenariuszami odcinków pracowali ponadto Dan Gilroy (żonaty z Rene Russo brat Tony’ego, na koncie ma takie filmy jak Podwójna gra, Giganci ze stali, Dziedzictwo Bourne’a, Wolny strzelec, Kong: Wyspa Czaszki, napomknąć można, że trzeci z rodzeństwa Gilroyów, John, jest montażystą serialu), Tom Bissel (pracujący przede wszystkim nad scenariuszami gier takich jak Batman: Arkham Origins, Zaginięcie Ethana Cartera, Uncharted 4: Kres złodzieja, What Remains of Edith Finch oraz serialu Wybrzeże Moskitów, a także autor powieści The Disaster Artist zaadaptowanej przez Jamesa Franco) oraz Beau Willimon (Idy marcowe, Maria królowa Szkotów oraz seriale The First. Misja na Marsa i przede wszystkim House of Cards, którego był showrunnerem, ponadto pracuje nad scenariuszem do filmu Jamesa Mangolda o początkach Zakonu Jedi i jest producentem serialu Severance).


Reżyserami odcinków byli Australijczyk Ariel Kleiman (6 odcinków, Tajemnice Laketop, The First. Misja na Marsa oraz pojedyncze odcinki Truth be Told, Yellowjackets, The Resort), Duńczyk Janus Metz (3 odcinki, poza tym odcinek True Detective, Zero Zero Zero oraz filmy Wszystkie stare noże, Borg/McEnroe) oraz Meksykanin Alonso Ruizpalacios (ostatnie 3 odcinki oraz Muzeum, Narcos: Meksyk, Peryferia, Film o policjantach, Apetyt na więcej. La Cocina).

Za muzykę do pierwszego sezonu odpowiadał Nicholas Brittel, nominowany trzykrotnie do Oscara za filmy Moonlight, Gdyby ulica Beale umiała mówić i Nie patrz w górę, mający na koncie ponadto takie filmy jak Big Short, Vice, Wojna płci, Król i Cruella oraz przede wszystkim fantastyczną ścieżkę dźwiękową do serialu Sukcesja. W drugim sezonie zastąpił go Brandon Roberts specjalizujący się w nieco innym kinie, mający na koncie takie filmy jak Krzyk 4, Wolverine, World War Z, Fantastyczna Czwórka, Bogowie Egiptu, Logan, Ciche miejsce oraz Ciche miejsce 2.

W drugim sezonie za operowanie kamerą odpowiadali odpowiednio Christophe Nuyens (6 odcinków, ponadto Cordon, Wersal. Prawo krwi, Księga czarownic, Czarny punkt, Lupin), Mark Patten (3 odcinki, a także Taboo, McMafia, Pennyworth, Wychowane przez wilki, Silos, Black Doves) oraz Damian Garcia (tak jak przy pierwszym sezonie kręcił 3 ostatnie odcinki, ponadto Mars, Prawo dżungli, Narcos: Meksyk).


Serial opowiada o początkach rodzącej się Rebelii przeciwko Imperium Galaktycznemu, pokazując nam wcześniejsze losy kapitana Cassiana Andora - jednego z bohaterów filmu Łotr 1, który brał udział w wykradzeniu planów Gwiazdy Śmierci z imperialnych rąk obok Jyn Erso i ich towarzyszy. Otrzymujemy jednak nie tylko perspektywę Cassiana Andora, ale również senator Mon Mothmy starającej się po cichu finansować Rebelię pod nosem Imperialnego Biura Bezpieczeństwa, a także stanowiącego szarą eminencję oraz ojca chrzestnego Rebelii, inicjującego wywrotowe działania w całej Galaktyce Luthena Raela kamuflującego się jako wytworny sprzedawca antycznych artefaktów. Oczami Andora, początkowo skupionego na własnych problemach i mającego prywatne zatargi z władzą, obserwujemy to, jak coraz szersze kręgi niezadowolenia społecznego wzbudza nieznosząca sprzeciwu imperialistyczna ideologia tocząca Galaktykę, by na koniec wreszcie nasz bohater zaangażował się w sprawę, narażając własne życie dla wolności swojej i innych.

RECENZJA MOŻE ZAWIERAĆ ŚLADOWE ILOŚCI SPOILERÓW.

PRZED UŻYCIEM SKONSULTUJ SIĘ Z DZIENNIKARZEM LUB RECENZENTEM.

Serial autorstwa Tony’ego Gilroya charakteryzował się bardzo przemyślaną strukturą i podziałem na charakterystyczne trzyodcinkowe łuki fabularne. Nie inaczej było w przypadku drugiego sezonu, w którym aspekt ten był jeszcze bardziej widoczny, a twórcy postanowili opowiedzieć nam cztery różne historie dziejące się w rocznych odstępach, finał rozgrywając na kilka dni przed akcją filmu Rogue One.

Zaczynamy zatem osadzoną w roku 4 BBY historię, w której Cassian Andor (Diego Luna, Terminal, Dirty Dancing 2, Obywatel Milk, Elizjum, Gdyby ulica Beale umiała mówić, Narcos: Meksyk, La Máquina: Bokser) kradnie prototypowy myśliwiec T-Avenger z imperialnego kompleksu na planecie Sienar, jednak jego misja komplikuje się i wpada w ręce zdezorganizowanych i zdezorientowanych rebeliantów, którzy traktują go jako żołnierza Imperium. Równocześnie na planecie Chandrila odbywa się wesele między córką senator Mon Mothmy (Genevieve O'Reilly, poza Gwiezdnymi Wojnami choćby Matrix: Reaktywacja i Matrix: Rewolucja, Cena życia, Tajniacy, Uczciwa kobieta, Tarzan: Legenda, Pierwszy śnieg, Tolkien, Gwiazda szeryfa), Leidą (Bronte Carmichael (Czas mroku, Krzysiu, gdzie jesteś?, Gra o tron, Wychowane przez wilki, Halo) z synem gangstera, Davo Sculduna (Richard Dillane, Mroczny rycerz, Rome, Operacja Argo, Biała księżniczka, Upadek królestwa, Młody Wallander, Pennyworth, W komnatach Wolf Hall). Imperialni na tajnej konferencji zwołanej przez dyrektora Orsona Krennica (Ben Mendelsohn, Mroczny Rycerz powstaje, Czas mroku, Player One, Robin Hood: Początek, Kapitan Marvel, Król, Outsider, Secret Invasion, Nowy styl) podejmują decyzje w sprawie ostatecznego rozwiązania kwestii ghormańskiej, chcąc zagarnąć skarby planety bez pytania jej mieszkańców o zdanie, a zadanie to zostanie przydzielone inspektor Imperialnego Biura Bezpieczeństwa Dedrze Meero (Denise Gough, Robin Hood, Upadek, Colette, Pod sztandarem nieba, ale także podkładała głos w Wiedźminie 3 pod Yennefer z Vengerbergu w wersji angielskojęzycznej). Zaś na planecie Mina-Rau przebywają nielegalnie bliscy przyjaciele Andora, ukrywający się przed Imperium Bix (Adria Arjona, Hitman, Mrugnij dwa razy, Morbius, Dobry omen, Pacific Rim: Rebelia, True Detective), Brasso (Joplin Sibtain, Hard Sun, Safe, White Gold) oraz młody Willmon (Muhannad Ben Amor, poza Andorem miał tylko jedną małą rolę w biografii Mariah Carey), którzy próbują uniknąć demaskacji w czasie audytu prowadzonego przez imperialnych oficerów na rolniczej planecie.

Kolejne łuki fabularne, oddzielone roczną przerwą, będą kontynuować pewne motywy i wątki. Luthen Rael (Stellan Skarsgård, ostatnio znany choćby z takich serii jak Diuna, MCU, Piraci z Karaibów, Mamma Mia! czy serialu Czarnobyl), przez lata knujący przeciwko Imperium, zatraca się coraz bardziej w siatce szpiegów, a Rebelia, pod którą położył podwaliny i puścił machinę w ruch, podąża własną drogą i uniezależnia się od niego. Może liczyć jednak zawsze na coraz bardziej skłóconego z nim Andora oraz swoją asystentkę, bezwzględnie lojalną Kleyę (Elizabeth Dulau, dla której był to aktorski debiut, od tego czasu zagrała też między innymi w Wicked oraz serialach Światło, którego nie widać, Maternal, Gentleman Jack), z którą łączy wspólną przeszłość. Na planecie Ghorman powstaje front polityczny sprzeciwiający się ekspansywnym planom Imperium, podsycany przez Imperialne Biuro Bezpieczeństwa, który pragnie stworzyć sobie pretekst do pacyfikacji planety, co może przerodzić się w masakrę na ludności cywilnej. Syril Karn (Kyle Soller, Ciała, Poldark, Furia, Piąta władza, Anna Karenina), przeniesiony na Ghorman przez pozostającą z nim w związku Dedrę, próbuje przeniknąć w struktury buntowników, jednocześnie zaś jego zapał w stosunku do Imperium ulega zachwianiu, gdy widzi owoc swojej pracy i bestialskie metody przełożonych. Wydarzenia na Ghormanie skutkują też jawnym wystąpieniem senator Mon Mothmy przeciwko władzy imperatora Palpatina i ucieczką ze stołecznej planety Coruscant oraz zawiązaniem Sojuszu dla Przywrócenia Republiki, choć z ugrupowania wypisał się choćby prowadzący wojnę partyzancką Saw Gerrera (Forest Whitaker, w ostatnich latach choćby Ojciec chrzestny Harlemu, Chaos, Wielki George Foreman, Respekt – królowa soulu, Imperium, Czarna Pantera).


Struktura narracji, przemyślana i skrupulatnie zaplanowana, jakkolwiek stanowiła bardzo solidny fundament serialu, niosła za sobą niestety pewne wyraźne ograniczenia – tworząc zamknięte historie oddzielone upływem czasu rozbudzano w widzu chęć na więcej, nie mogąc w pełni zaspokoić wszystkich oczekiwań w obliczu ograniczonego czasu ekranowego. Oglądając te fantastycznie zrealizowane odcinki, publika była gotowa na jeszcze, niestety kolejny łuk fabularny oferował nam już kolejną sytuację i następne komplikacje dla bohaterów. Stąd też ostatecznie ograniczono rolę męża Mon Mothmy, Perrina (Alastair Mackenzie) czy mimo wcześniejszych zapowiedzi wycięto udział Kino Loya (Andy Serkis), a K-2SO ograniczono do ostatniego tryptyku. No ale to, co dostaliśmy, było jednak kapitalne. Początkowo obawiałem się również, że w tych rocznych odstępach między „mini-filmami” zatraci się gdzieś rozwój bohaterów, ale twórcom udało się w bardzo sprawny sposób przekazać widzowi, że nawet gdy nie widzieliśmy bohaterów, to oni nie siedzieli z założonymi rękami i w ich życiu działo się wiele, a wykreowane przez aktorów postaci przechodziły drogę. Trzeba jednak odnotować, że w moim odczuciu najsłabszy był drugi łuk fabularny, który trochę spowolnił akcję i nie zawierał tego emocjonalnego impaktu jak pozostałe ze story arc’ów.

Przyjęty sposób opowiadania historii sprawił, że poszczególne łuki fabularne zaczynały stosunkowo powoli w pierwszym odcinku, w którym nakreślały sytuację i rozstawiały pionki na planszy, by stopniowo eskalować i budować napięcie przed finałem, emocjonalnie chwytając widzów i angażując w opowieść. Tempo i pieczołowitość prowadzenia narracji zasługuje na uznanie, a misternie skonstruowany scenariusz kreował angażujące emocjonalnie sytuacje, w których drżeliśmy o losy postaci.


Skoro już o postaciach mowa, należy pochwalić calutką szeroką i bogatą obsadę, która obfitowała w wiele fantastycznych aktorów świetnie odgrywających swoje postaci. Najbardziej uczłowieczone Gwiezdne Wojny, w których pełno było wielowarstwowych, zniuansowanych bohaterów w różnych odcieniach moralnej szarości, przed którymi stały różnorakie wyzwania związane z ideologiczną i fizyczną walką między opresyjnym systemem nie oszczędzającym również własnych trybików maszyny a walczącymi o wolność i podmiotowość ludźmi, często sięgającymi po drastyczne i mało szlachetne metody w imię wyższego dobra.

Na szczególną uwagę zasługuje w drugim sezonie tytułowy bohater, czyli Cassian Andor, który również dla fanów serialu nie był najciekawszym bohaterem w pierwszym sezonie. Nawet wówczas jednak zauważyć można było to, że powolny progres charakterologiczny postaci jest intencjonalny, przyspieszył on natomiast w drugim sezonie i był dużo bardziej wyrazisty. Wcześniej łotrzyk, złodziej i awanturnik, przeszedł na pozycję najemnika i buntownika, by później stać się szpiegiem i rebeliantem z krwi i kości, a ostatecznie liderem i „posłańcem” niosącym ideę Rebelii. Diego Luna udźwignął tym razem swoją rolę lepiej. W jego otoczeniu najważniejszą postacią była odgrywana przez Adrię Arjonę Bix, która przeszła przez poważną traumę i jej stan psychiczny stanowił istotny czynnik motywujący i demotywujący jednocześnie samego Andora do działania.

Bardzo ważną rolę nadal odgrywała w serialu senator Mon Mothma, w którą wcieliła się ponownie Genevievie O’Reilly (rozpoczęła tę rolę ponad 20 lat temu, lecz jej sceny z Zemsty Sithów zostały usunięte) i tak jak w pierwszym sezonie, odegrała swoją rolę fantastycznie. Szeroka gama emocji towarzysząca postaci i jej dramat przez długi czas skrywane są pod fałszywymi uśmieszkami z jednej a kamiennym stoicyzmem z drugiej strony. W drugim sezonie obserwujemy, jak bogata i dobrze usytuowana liderka Rebelii musi zacząć wychodzić zza zasłony, najpierw poświęcając rodzinę i przyjaciół, a później swój status w Senacie i zaryzykować wszystko dla przyświecającej jej idei. Dlatego scena tańca działa tak dobrze, a Mothma błyszczy w odcinkach 1-3 oraz w odcinku 9.

Absolutnie fantastyczną postacią był wykreowany przez Stellana Skarsgaarda rebeliancki mastermind Luthen Rael, który w pierwszym sezonie był bodaj najjaśniejszą gwiazdą tej konstelacji. Makiaweliczny konspirator, który poświęcił WSZYSTKO w walce przeciwko Imperium, nie wahał się nigdy sięgać po niemoralne i wątpliwe metody, tworząc przestrzeń dla innych, by mogli zabłysnąć heroizmem. Skrywający się w gnieździe żmij, odgrywał swoją rolę zwornika między różnymi samodzielnymi zbuntowanymi przeciwko władzy grupami, koordynując powoli z cienia ich jednoczenie, pociągając za sznurki. Z czasem jednak jego dziecko zaczęło się usamodzielniać i nie patrzeć z podziwem na swego ojca, a Rebelia zaczęła żyć własnym życiem, własną konspiracją i własną walką. Luthen jednak nie szukał splendoru i chwały, wszystko motywując większym dobrem ogółu i chcąc stworzyć przyszłość dla Kleyi, swej asystentki, która w pierwszym sezonie, choć zadziorna i wyrazista, pozostawała w ekranowym tle pryncypała, teraz jednak dostała więcej przestrzeni do zaistnienia i wykorzystała to świetnie, zwłaszcza w odcinkach 6. oraz 10-12.

Na innym ideologicznym biegunie spektrum znajdowała się postać Dedry Meero jako oficera służącego w Imperialnym Biurze Bezpieczeństwa, w którą wcieliła się Denise Gough. Dedra, ambitna i ślepo zapatrzona w odczłowieczone imperialne procedury mające zapewnić Galaktyce pokój i porządek kosztem wolności, wypełniała rozkazy przełożonych, pnąc się po szczeblach kariery, ale widząc również niesprawność imperialnego aparatu władzy, wykraczała poza swoje kompetencje i okazywała nadgorliwość, by osiągnąć cel. Przyświecające jej pragnienie doprowadziło do ludobójstwa na pokojowej planecie, przypłaciła to jednak uczuciem i relacją z podporządkowanym jej Syrilem, który przejrzał na oczy. Kapitalnym dodatkiem do Dedry był również występ dyrektora Krennica (Ben Mendelsohn), który wzniósł imperialnego antagonistę na nowy poziom, uosabiając grozę bezdusznego aparatu opresji.

Na wyróżnienie zasługuje całe grono postaci drugoplanowych, które odcisnęły mniejsze, ale również bardzo znaczące piętno na serialu, w tym między innymi Anton Lesser jako major IBB Lio Partagaz, Robert Emms jako inspektor IBB Lonni Jung, Richard Sammel jako lider Frontu Ghormańskiego Carro Rylanz, Benjamin Bratt jako senator Bail Organa (wcielił się w postać odgrywaną wcześniej przez Jimmy’ego Smitha w sposób absolutnie przejrzysty, w którym nie czuć było zgrzytów w tranzycji), Alan Tudyk jako droid K-2SO.


Andor stał na niezwykle wysokim poziomie pod względem jakości produkcji, będąc bodaj najdroższym projektem w historii Gwiezdnych Wojen (budżet obu sezonów łącznie wyniósł ponad 600 mln $), w drugim sezonie jednak jeszcze większą pieczołowitość poświęcono na budowę imponujących scenografii oraz kreację rekwizytów i kostiumów. Wszystko wyglądało bardzo realistycznie i potęgowało immersję. Również świetne zdjęcia dodawały serialowi powagi, podnosząc poprzeczkę po mniej starannych pod tym względem innych serialach z tego uniwersum. Należy jednak odnotować drobny minus tej produkcji objawiający się zmianą kompozytora muzyki, bowiem Brandon Roberts nie potrafił utrzymać poziomu Nicholasa Brittela w perspektywie całości ścieżki dźwiękowej w drugim sezonie i nadal najlepiej wybrzmiewały lekko zmodyfikowane kompozycje z sezonu pierwszego, w tym absurdalnie dobry kawałek pt. Niamos z finału odcinka 3.

Podsumowując, sezon drugi gwiezdnowojennego serialu Andor to w opinii wielu jeden z najlepszych, jeśli nie najlepszy produkt z tego uniwersum. Kapitalnie napisany, świetnie zagrany, fantastycznie zrealizowany – zasługuje na wszystkie zachwyty, jakimi został obdarzony, zwłaszcza w kontekście rewelacyjnych odcinków 8 i 9. Poruszający bardzo poważne tematy i traktujący swoich widzów w dojrzały sposób, nie żerował na nostalgii i fanserwisie, zapewniając jednak prawdziwą ucztę dla fanów. W mojej opinii serial otarł się nieomal o perfekcję i tylko bardzo drobne elementy pozbawiły go najwyższej możliwej oceny. Drugi sezon Andora zapisze się w annałach „małego ekranu” jako jeden z najlepszych seriali w historii, ode mnie otrzymuje ocenę 8,75/10 i czuję z jednej strony niezwykłą satysfakcję z przebytej wraz z bohaterami drogi, z drugiej jednak smutek i frustrację, że ta część historii została już zamknięta i nigdy do niej nie wrócimy, a sam LucasFilm raczej już tak dobrego serialu nie zrealizuje. 



czwartek, 15 maja 2025

DAREDEVIL: BORN AGAIN Sezon 1 (2025) - RECENZJA SERIALU

Po latach oczekiwania przez fanów Netflixowego Diabła z Hell’s Kitchen powrócił on do własnego serialu, tym razem już pod skrzydłami MCU, dostarczając widzom solidną mieszankę emocji i wrażeń. Jak wypadła nowa odsłona Daredevila?


Serial przeszedł przez małe piekło produkcyjne, a początkowo twórcami miał być duet Chris Ord i Matt Corman (Kamuflaż), zaś dłuższy serial miał mieć lżejszy charakter i nie być kontynuacją wcześniejszej historii z czasów Netflixa. Marvel zmienił jednak kurs, a showrunnerem serialu został Dario Scardapane (Trauma, The Punisher, Jack Ryan), klimat nabrał więcej mroku, historię podzielono na dwie części i nawiązano bezpośrednio do trzeciego sezonu Daredevila, wplatając go w bardziej współczesną mitologię MCU.

Reżyserami odcinków pozostali Michael Cuesta (Dexter, Homeland, City on a Hill, Promised Land), David Boyd (Longmire, Uwikłana, The Walkind Dead) oraz Jeffrey Nachmanoff (Homeland, Zakładnicy, Replikanci, Kraina Lovecrafta), natomiast dołączył do nich z pierwszym i ostatnimi dwoma odcinkami duet Justin Benson i Aaron Moorhead (dla Marvela kręcili Moon Knighta oraz drugi sezon Lokiego).


Postać Matta Murdocka, mająca bardzo intensywną historię w czasie trzech sezonów serialu Netflixa Daredevil oraz sezonu The Defenders powróciła do MCU w filmie Spider-man: No Way Home oraz później w She-Hulk i Echo, natomiast jego arcywróg, Wilson Fisk, miał swój epizod w serialach Hawkeye oraz Echo. Jak wyglądał ten powrót po latach?

RECENZJA MOŻE ZAWIERAĆ ŚLADOWE ILOŚCI SPOILERÓW.

PRZED UŻYCIEM SKONSULTUJ SIĘ Z DZIENNIKARZEM LUB RECENZENTEM.

Nowojorski niewidomy prawnik Matt Murdock (Charlie Cox, poza ikoniczną rolą marvelowskiego superbohatera grał też w filmach Gwiezdny pył, Casanova, Kupiec wenecki oraz serialach Zakazane imperium oraz Kin) po wstrząsającym wydarzeniu dotyczącym bliskiej mu osoby postanawia porzucić kostium ulicznego mściciela, Daredevila i skupia się na pracy, wymierzanie sprawiedliwości pozostawiając systemowi. Gdy jednak urząd burmistrza Nowego Jorku obejmuje lider przestępczego świata Kingpin, czyli Wilson Fisk (Vincent D'Onofrio, Faceci w czerni, Full Metal Jacket, Ed Wood, JFK, Jurassic World, Sędzia oraz seriale Prawo i porządek: Zbrodniczy zamiar, Ratched, Ojciec chrzestny Harlemu), Matt musi na nowo odnaleźć się w otaczającym go świecie, zwłaszcza gdy miasto pogrąża się w coraz większym chaosie, który starają się ratować inni zamaskowani mściciele, a ulicami Nowego Jorku grasuje psychopatyczny morderca The Muse.

Matt Murdock nawiązuje kolejną romantyczną relację, tym razem z psycholog Heather Glenn (Margarita Levieva, Zemsta, Kroniki Times Square, Allegiance, Czarna lista, Litwinienko a także ostatnio Gwiezdne Wojny: Akolita), z kolei Fisk przeżywa małżeński kryzys z żoną, Vanessą (Ayelet Zurer, Anioły i demony, Człowiek ze stali, 8 części prawdy, Monachium, Ben-Hur oraz ostatnio seriale Dom Dawida, Moonhaven, The Best Worst Thing, You), obaj mierzą się też z coraz większymi trudnościami w podążaniu nową, wyznaczoną sobie ścieżką stojącą w opozycji do skrywającej się w nich natury. Sytuacja jednak będzie eskalować coraz bardziej i obaj będą musieli albo odrzucić przeszłość, albo narodzić się na nowo…


Serial Daredevil: Born Again to serial kompromisów, starający się z jednej strony przywoływać wiele elementów „poprzedniego uniwersum” i kontynuować zaczęte wówczas wątki, kreśląc jednocześnie własną stylistykę i sposób prowadzenia narracji. Początek nie jest najmocniejszym punktem i gryzie się nieco z nostalgią po „starym Daredevilu”, później jednak serial łapie swoje flow i wchodzi na solidny poziom, który niestety spada nieco przy finale urwanej w połowie historii. Zawodzi struktura łącząca większość poprzednich elementów serialu, które pozostawiono po przeróbkach scenariuszowych, z tymi nowymi, wprowadzonymi głównie na początku i końcu sezonu w odcinkach w reżyserii lubianych przeze mnie Bensona i Moorheada.

Pomimo iż jest to „sezon zerowy” trochę na przetarcie szlaku, który w kolejnej odsłonie powinien już mieć bardziej przemyślaną strukturę i sprawniej poprowadzoną narrację, to udało się w nim zmieścić twórcom wiele dobrego, zwłaszcza w kontekście pierwszoplanowych postaci odgrywanych przez monumentalnych w tych rolach Coxa i D’Onofrio. Ich dylematy, paralelne nie tylko ze względu na tematykę i wydźwięk, ale i wizualnie zestawiane montażem czy wplataną narracją, stanowiły pięknie przemyślaną kompozycję psychologicznego zagłębienia się w dynamiczne postaci, zwłaszcza w przypadku Wilsona Fiska, jednego z największych i najlepiej odegranych serialowych antagonistów XXI wieku. Gdy Matt Murdock radzi sobie z traumą i skupia na kancelarii adwokackiej, Fisk próbuje przekonać wszystkich, że zmienił się i na sercu leży mu dobro obywateli Nowego Jorku, obaj jednak orientują się, że w walce o swoje cele muszą walczyć z systemem, który blokuje ich ruchy i wiąże ręce.

Na drugim planie dobrze wypada kilka postaci, m.in. Jon Bernthal jako Frank Castle aka Punisher, którego dynamika relacji z Daredevilem wprowadza serial na wyższy poziom, Kamar de los Reyes jako uliczny mściciel White Tiger, Wilson Bethel jako Benjamin Pointdexter jako Bullseye czy Michael Gandolfini jako zafascynowany możliwością pracy urzędniczej dla Fiska młody Daniel Blake. Więcej sprawczości otrzymała też Ayelet Zurer jako Vanessa Fisk, z której delikatnej postury wychodzi mroczniejsza natura. Kilka innych z kolei postaci przeszło obok mnie i nie zyskało jeszcze szczególnej sympatii jak choćby Genneya Walton jako początkująca dziennikarka BB Urich, Nikki M. James jako partnerująca w kancelarii Mattowi Kirsten McDuffie. Pewnym rozczarowaniem okazały się też role Debory Ann Woll jako Karen Page oraz Eldena Hensona, którzy pierwotnie w ogóle mieli się w serialu nie pojawić.

Mieszane uczucia z kolei wywołuje wątek The Muse, który zakończono zbyt szybko, podczas gdy fascynującą postać tego antagonisty reklamowano jako głównego przeciwnika sezonu. Jakkolwiek intensywny i odpowiednio mroczny, wątek miał potencjał na więcej i twórcy mogli jeszcze trochę bardziej wyeksploatować tego pokurwionego pojebańca niestabilnego emocjonalnie młodzieńca tworzącego murale przy użyciu krwi ofiar...


Audiowizualnie i realizacyjnie serialowi przydarzały się górki i dołki, na ogół dobrze pokazując choreografie dość brutalnych walk poza kilkoma przypadkami, gdzie poziom spadał (choćby walka w finale), na pochwałę zasługuje jednak kilka kolorystycznych motywów jak choćby związanych z balem u burmistrza Fiska. Widać wyraźnie, że starano się oddać naturalizm, brud i szarość oryginalnego Daredevila, ale jednocześnie nasycić go nieco bardziej żywymi marvelowskimi kolorami. Za rewitalizację oryginalnej kompozycji muzycznej od Johna Paesano (ostatnio choćby Invincible czy Królestwo Planety Małp) odpowiadali The Newton Brothers, którzy podobnego zadania podjęli się niedawno przy okazji ikonicznego motywu animowanych X-menów przy okazji serialu X-men ’97 (a wśród oczekiwanych przeze mnie ich kompozycji znajduje się Life of Chuck).

Podsumowując, serial Daredevil: Born Again pomimo kilku kulejących elementów to była przyjemna podróż. Widać wyraźnie wszystkie wcześniej wspomniane problemy produkcyjne oraz moment, w którym podzielono historię, jednak serial nadrabiał atmosferą. Droga głównych bohaterów oraz kilka gościnnych występów dały fanom sporo satysfakcji i rozpaliły nadzieję, że drugi sezon w lepszy sposób powiąże wszystkie wątki i nie będzie musiał zszywać naprędce fabuły, która powinna wskoczyć na odpowiednie tory. Pierwszy sezon serialu Daredevil: Born Again oceniam pozytywnie mimo pomniejszych wybojów na 7,5/10 i z niecierpliwością czekam na powrót do przygód Diabła z Hell’s Kitchen i jego starcia z Kingpinem.



niedziela, 11 maja 2025

STAR WARS: TALES OF THE UNDERWORLD (2025) - RECENZJA SERIALU

Po Opowieściach Jedi i Opowieściach z Imperium przyszła kolej na kolejną antologię poświęconą dwójce bohaterów, tym razem ukazując historie poświęcone dwóm antagonistom. Dave Filoni znowu oferuje widzom dwie krótkie animowane narracje rozwijające świat Gwiezdnych Wojen. Czy było to jednak komukolwiek potrzebne?


W Opowieściach Jedi poznaliśmy fragmenty historii Ahsoki Tano oraz Hrabiego Dooku nim ten opuścił szeregi Zakonu Jedi. W Opowieściach z Imperium ukazano losy dwóch kobiecych postaci: służącej Imperium Siostry Nocy Morgan Elsbeth oraz Bariss Offee, miraliańskiej padawanki Jedi, która zdradziła Zakon i przeszła na Ciemną Stronę Mocy.


Pierwszy łuk fabularny poświęcony jest Asajj Ventress (Nica Futterman, swojego głosu poza Gwiezdnymi Wojnami użyczała w markach takich jak Destiny, World of Warcraft, God of War, Fallout), akolitki Hrabiego Dooku walczącej z Zakonem Jedi w czasie Wojen Klonów, zdradzonej przez mistrza i poszukującej własnej drogi w oderwaniu od Sithów i Jedi. Starająca się prowadzić spokojne życie Ventress spotyka uciekającego przed Czystką młodego padawana, Lyco (Lane Factor, Fabelmanowie, Reservation Dogs), któremu pomaga odnaleźć Ścieżkę – organizację pomagającą Jedi ukryć się przed Imperium założoną przez Quinlan Vosa, z którym łączyło Asajj romantyczne uczucie ponad podziałami.

Ciekawa postać, która powróciła ostatnio w Star Wars: Bad Batch, mająca ogromny potencjał na opowiedzenie ciekawych historii z tej odosobnionej, szarej moralnie perspektywy na Moc i losy Odległej Galaktyki, dostała średnio angażującą historię z nieco irytującym towarzyszem i nie da się ukryć, że jest to rozczarowanie. Długa droga Ventress, rozczarowanej swymi pryncypałami z Sojuszu Rebeliantów, szukającej własnej drogi i odnalezienia celu w życiu, sprowadza się ostatecznie do przygarnięcia ucznia. Może kiedyś coś ciekawego z tego wyniknie, póki co jednak nudy i powrót do „Star Wars dla dzieci”…


Drugi łuk fabularny poświęcono został na pokazanie genezy jednego z najbardziej rozpoznawalnych łowców nagród w Galaktyce, Cada Bane’a (Corey Burton, aktor głosowy z niemal 500 produkcjami na koncie). Durosiańskiego blasterowca poznajemy jako dziecko, Colby’ego (A.J. LoCascio), który próbuje przetrwać jako sierota na ulicach miasta razem ze swoim przyjacielem, Niro (Artt Butler). Bierze ich pod swoje skrzydła lokalny gangster, Lazlo (Philip Anthony-Rodriguez), jednak ich drogi rozchodzą się, gdy Niro zostaje złapany przez policję. Gdy po latach ich losy znowu się przetną, na krawędzi stanie ich dawna przyjaźń…

Intrygujący bohater i ulubieniec fanów doczekał się przedstawienia swoich początków i jest to ciekawa miniatura zawierająca sporo dylematów, trudnych wyborów i wynikającego z braku chęci rozmowy dramatu, ale dotyczących nie Cada Bane’a, który jest bardzo jednowymiarową postacią, a Niro, którego w istocie dotyczą te trzy odcinki. Czy to dobrze? Nie wiem, nie wydaje mi się, po prostu nie czuję, żeby to, co napisano Bane’owi pasowało do tej postaci i w jaki sposób to rozwija bohatera.


Podsumowując, antologia Opowieści z Podziemi bierze na tapet interesujące postaci, jednak nie eksploruje ich w ciekawy sposób. Serial pozostawia pewien niedosyt tak jak w przypadku Opowieści z Imperium, choć tym razem na boczny tor odstawiono cameosy znanych postaci. Opowieści z Podziemi oceniam na 6/10 – nie było tragedii, ale oczekiwania były większe. LucasFilm powinien poprawić jakość tych produkcji, bo w obecnym kształcie zabierają im tylko czas i moce przerobowe, które mogliby poświęcić na dopracowanie innych rzeczy.




KSIĘGOWY 2 (2025) - RECENZJ FILMU

Nieco nietypowy thriller akcji i kryminał z autystycznym księgowym-zabójcą w roli głównej powraca po 9 latach od pierwszej części. Tym razem bracia łączą siły, by rozwikłać zagadkę związaną z przemytem ludzi przez południową granicę Stanów Zjednoczonych.


Reżyserem filmu jest Gavin O’Connor, który od pierwszej części Księgowego z 2016 roku nakręcił zaledwie jeden film (Droga powrotna), a wcześniej dobrze przyjętego Wojownika i W cieniu chwały oraz po jednym odcinku Clubhouse i Zawód: Amerykanin. Za scenariusz ponownie odpowiada Bill Dubuque, który poza Księgowym napisał m.in. Sędziego i Głowę rodziny, a także przede wszystkim był jednym z twórców serialu Ozark.


Muzykę skomponował dość płodny w ostatnich latach Bryce Dessner (po sześć filmów w 2023 i 2024 roku), najbardziej znany z Dwóch papieży, C’mon C’mon, Cyrano czy Sing Sing. Autorem zdjęć jest Seamus McGarvey, operator z dużym doświadczeniem, mający na koncie takie produkcje jak Sahara, Avengers, Anna Karenina, Godzilla, Pięćdziesiąt twarzy Greya, Zwierzęta nocy, Król rozrywki, Źle się dzieje w El Royal czy Cyrano.


Film Księgowy z 2016 roku przedstawił nam nietuzinkową postać tytułowego księgowego pracującego dla organizacji terrorystycznych, karteli narkotykowych, międzynarodowych grup przestępczych i prowadzących szemrane interesy korporacji, któremu ciężko przystosować się do normalnego funkcjonowania w społeczeństwie ze względu na to, iż znajduje się na spektrum autyzmu u przedkłada matematykę i statystykę ponad relacje międzyludzkie, również ze swoim bratem, którego nie widział przez wiele i nie spodziewał się, w jaki sposób ich losy znowu się przetną.

RECENZJA MOŻE ZAWIERAĆ ŚLADOWE ILOŚCI SPOILERÓW.

PRZED UŻYCIEM SKONSULTUJ SIĘ Z DZIENNIKARZEM LUB RECENZENTEM.

Księgowy 2 opowiada dalsze losy niezwykle inteligentnego Christiana Wolffa (Ben Affleck, w ostatnich latach przeplata karierę aktorską i reżyserską, a kojarzyć go można z takich filmów jak Air, Hipnoza, Głęboka woda, Bar dobrych ludzi, Ostatni pojedynek, Droga powrotna czy wcześniej Batman z uniwersum DC Zacka Snydera, Zaginiona dziewczyna, Operacja Argo, Miasto złodziei). Wolff otrzymuje telefon od dyrektor w Departamencie Skarbu Merybeth Mediny (Cynthia Addai-Robinson, Spartakus: Krew i piach, Arrow, Strzelec, Power, Władca Pierścieni: Pierścienie Władzy), która zastąpiła na tym stanowisku Raymonda Kinga (J.K. Simmons, znany choćby z ról J.Jonah Jamesona w wielu projektach w uniwersum Spider-mana czy Nolana z serialu Invincible). King, prowadzący na emeryturze prywatne biuro detektywistyczne, zostaje zamordowany przez nieznanych sprawców polujących na niebezpieczną zabójczynię Anais (Daniella Pineda, występowała w filmach Jurassic World: Fallen Kingdom oraz Jurassic World: Dominion oraz serialach Cowboy Bebop czy Objazd).

Medina zleca Wolffowi rozwiązanie zagadki morderstwa Kinga oraz śledztwa, które prowadził przed śmiercią dotyczącą zaginięcia dziecka wenezuelskich imigrantów, cierpiącego na zespół sawanta Alberto (Yael Ocasio, pomniejsze role w Strażnikach Galaktyki vol. 3 czy Gadzie). Wolff postanawia poprosić o pomoc swojego brata, Braxtona (Jon Bernthal, najbardziej znany z roli marvelowskiego Punishera, ponadto ostatnio role w Amatorze, The Bear, Amerykańskim żigolaku, Miasto jest nasze czy Ford vs. Ferrari), który przemierza świat jako zabójca na zlecenie i nie widział Christiana od ich nieoczekiwanego spotkania kilka lat wcześniej, gdy nieświadomie stali po dwóch stronach barykady. Bracia rozpoczynają śledztwo, które prowadzi ich przez kalifornijski półświatek zajmujący się handlem ludźmi próbującymi przedostać się przez południową granicę Stanów Zjednoczonych Ameryki, a ich tropem podążają zabójcy wysłani przez gangstera Burke’a (Robert Morgan, Przełęcz ocalonych, George i Tammy, Babilon, Ósemka ze sternikiem).


Księgowy 2 to solidny thriller akcji urozmaicony specyficznym humorem wynikającym z postaci odgrywanej przez Bena Afflecka oraz dobra kontynuacja filmu z 2016 roku. Głównym plusem tej serii są wyraziści bohaterowie odgrywani przez Afflecka oraz Bernthala, którzy w tym filmie dodatkowo pokazują świetną ekranową chemię, angażując widza w ich losy.

Ben Affleck wykreował niezwykłego, wiarygodnego bohatera, który łączy w sobie wysoką inteligencję, zabójczą sprawność w walce i społeczne niedostosowanie i nieporadność w kontaktach z innymi ludźmi, jednocześnie chłodnego i wycofanego oraz zabawnego i sympatycznego faceta. Większy czas ekranowy dostał tym razem również Bernthal, schowany w poprzednim filmie nieco z boku. Tutaj, w przeciwieństwie do niedawnego Amatora, mógł zabłysnąć charyzmą i prezencją, zwłaszcza w relacji z bratem, tak znacząco różniącym się od niego.

Nieco słabiej wypadł drugi plan, gdyż J.K. Simmons był jedynie na początku filmu, a Cynthia Addai-Robinson nieszczególnie zyskała moją sympatię. Ciekawie zapowiadała się Danielle Pineda w enigmatycznej roli, finalnie jednak nie do końca czułem się zaangażowany w jej historię i ten wątek był dla mnie zbyt grubymi nićmi szyty. 

Fabularnie Księgowemu 2 można zarzucić m.in. zbyt pośpieszne prowadzenie akcji oraz słabe zarysowanie antagonistów, którym brakuje wyrazistości. Sceny akcji nie były najgorsze, choć w finałowym starciu wkradało się sporo klisz filmowych i nie czuć było świeżości. Wątek zaś ufundowanego przez Wolffa „centrum operacyjnego” wydał się zbyt naciągany, mniej miejsca niż w pierwszej części poświęcono zaś samemu autyzmowi i jego szerokiemu spektrum. Nic ciekawego nie można też powiedzieć o dość standardowych zdjęciach i operowaniu kamerą McGarveya oraz niezbyt wyróżniającej się delikatnej fortepianowej muzyce Dessnera, która jedynie momentami przykuwała uwagę.


Podsumowując, Księgowy 2 to solidny powrót po latach do nietuzinkowego bohatera, wypełniony akcją i ciekawą relacją Afflecka i Bernthala. Film niestety cierpi na mielizny scenariuszowe, jednak rekompensują to postaci i ogólny vibe filmu, na którym dobrze się bawiłem. Księgowego 2 oceniam na 7/10 i z chęcią zobaczyłbym kolejną część, niestety przeciętne wyniki finansowe nie zwiastują, byśmy doczekali się trylogii...



wtorek, 6 maja 2025

THUNDERBOLTS* (2025) - RECENZJA FILMU

 
Marvel powraca na wielki ekran ze swoim 36. filmem MCU, tym razem prezentując widzom drużynę złożoną z drugo i trzecioplanowych bohaterów, antybohaterów czy antagonistów, którzy muszą połączyć siły, by uratować świat.


Reżyserem filmu jest Jake Schreier, który do tej pory większe doświadczenie zbierał jako twórca serialowy (m.in. Kidding, Lodge 49, Nowy smak wiśni, Gwiezdne Wojny: Załoga rozbitków czy przede wszystkim Awantura). Za scenariusz odpowiadali Eric Pearson (głównie projekty Marvela czyli Agentka Carter, Black Widow, Thor: Ragnarok i krótkometrażowe one-shoty, ponadto Godzilla vs. Kong i Transformers: Początek) oraz Joanna Calo (głównie pojedyncze odcinki seriali takich jak Benched, Undone, Hacks, Awantura oraz kilka odcinków The Bear i BoJack Horesman).


Muzykę do filmu skomponował zespół muzyczny Son Lux, którego poprzednim projektem było Wszystko wszędzie naraz, za które zdobyli nominację do Oscara. Autorem zdjęć do filmu jest Andrew Droz Palermo, który pracował przy takich produkcjach jak Ghost Story, Strange Angel, Przygody młodego wilkołaka, Moon Knight oraz przede wszystkim Zielony Rycerz.


Film Thunderbolts* prezentuje nam grupę postaci już znanych fanom MCU, którzy pojawili się między innymi w takich produkcjach jak Ant-man i Osa, Czarna Wdowa czy Falcon i Zimowy Żołnierz i znajomość tych produkcji, jakkolwiek nieobligatoryjna, zarysowuje fabularne tło dla tych bohaterów i pozwala zawiązać z nimi głębszą emocjonalną więź.

RECENZJA MOŻE ZAWIERAĆ ŚLADOWE ILOŚCI SPOILERÓW.

PRZED UŻYCIEM SKONSULTUJ SIĘ Z DZIENNIKARZEM LUB RECENZENTEM.

Główną bohaterką Thunderbolts* jest Yelena Belova (Florence Pugh, która w MCU pojawiła się już w Black Widow oraz Hawkeye, a w ostatnich latach można ją było widzieć w Sztuce pięknego życia, Diunie: Część 2, Oppenheimerze czy Nie martw się, kochanie), przyrodnia siostra Natashy Romanoff i była Czarna Wdowa pracująca obecnie jako tajna agentka do brudnej roboty dla dyrektor CIA, Valentiny Allegry de Fontaine (Julia Louis-Dreyfus, najbardziej znana z ról komediowych w Kronikach Seinfelda, Nowych przygodach starej Christine oraz Figurantce, w Marvelu występowała już w Falcon i Zimowy Żołnierz czy Black Panther: Wakanda Forever). Wykonująca dla Valentiny tajne misje polegające na pozbywaniu się niewygodnych świadków, tym razem likwiduje pozostałości tajnego laboratorium w Malezji, które pod patronatem zarządzanego przez de Fontaine konsorcjum OXE Group prowadziło nielegalne badania na ludziach. Gdy amerykański Kongres stawia Valentinę przed trybunałem stanu za jej samowolne i niemoralne działania, ta postanawia pozbyć się wszelkich dowodów znajdujących się w bunkrze gdzieś na amerykańskiej pustyni.

Zadania podejmuje się Yelena, rozczarowana spotkaniem ze swym przybranym ojcem, Alexeiem Shostakovem aka Red Guardianem (David Harbour, poza Czarną Wdową można go było zobaczyć w Stranger Things, Violent Night, Gran Turismo, Hellboyu czy Bogach ulicy), podstarzałym sowieckim superżołnierzem. Na miejscu okazuje się, że cała akcja była pułapką Valentiny, która nasłała na siebie Yelenę oraz kilku innych tajnych agentów i najemników takich jak: Avę Starr aka Ghost (Hannah John-Kamen, poza Ant-man i Osą można ją kojarzyć z Tomb Ridera, Czarnego Lustra, Player One, Killjoys oraz Nowego wspaniałego świata), Antonię Dreykov aka Taskmaster (Olga Kurylenko, poza Czarną Wdową m.in. Hitman, Quantum of Solace, Niepamięć, Miasto cudów) oraz Johna Walkera aka byłego Kapitana Amerykaę a obecnie US Agenta (Wyatt Russell, syn Kurta Russella, który w MCU zadebiutował w Falcon i Zimowy Żołnierz, a poza tym m.in. Lodge 49, Pod sztandarem nieba, Monarch: Dziedzictwo potworów). Na miejscu spotykają natomiast zupełnie przypadkową postać Roberta „Boba” Reynoldsa (Lewis Pullman, syn Billa Pullmana, którego kojarzyć można z seriali Paragraf 22, Peryferia, Lekcje chemii oraz filmu Top Gun: Maverick) i po szybkim starciu muszą połączyć siły, by wymknąć się z bunkra i pokonać nasłanych przez Valentinę komandosów.

Gdy udaje im się umknąć z tajnego kompleksu po środku pustyni, a Bob okazuje się nie takim zwykłym Bobem, do którego John Walker może pyskować a komandosi bezkarnie strzelać z kałachów, trójkę ocalałych najemników z opresji podwózką ratuje Red Guardian, a do pościgu włącza się kongresmen James „Bucky” Barnes aka Winter Soldier (Sebastian Stan, obecnie chyba najdłużej występujący aktywnie w MCU bohater, poza Marvelem ostatnio doceniony został za role Wybrańcu, Innym człowieku czy Inwestorzy amatorzy), który chwilowo związał swoją karierę z polityką i starał się włączyć w śledztwo przeciwko Valentinie, jednak superbohaterska przeszłość odezwała się w nim znowu i rekrutuje do swej drużyny pojmanych antybohaterów, by razem przeciwstawić się Val planującej w desperackim ruchu zagrać va banque i przedstawić Ameryce zastępstwo dla Avengersów, nad którym pracowała w programie Sentry…


W ostatnich latach Marvel nie potrafił utrzymać równego poziomu produkcji filmowych, dobre filmy (Shang-chi, Strażnicy Galaktyki 3) przeplatając średnimi (Czarna Wdowa, Kapitan Ameryka 4) lub słabymi (Ant-man 3, The Marvels). Thunderbolts* powraca do wysokiej formy MCU, choć nie jest to film pozbawiony wad, wszelkie jednak bolączki scenariuszowe schodzą na dalszy plan, bo pierwsze skrzypce odgrywają bohaterowie. Na ekranie brylują przede wszystkim Florence Pugh i Lewis Pullman, którzy kradną show swoją charyzmą i urokiem, łącząc humor wraz z głębią złamanych psychicznie postaci, które nie potrafią poskładać w całość rozbitego obrazu świata oraz znaleźć sobie w nim miejsca. Solidny występ notują również Sebastian Stan i John Walker (jedna z moich ulubionych postaci wprowadzonych w ostatnich latach do MCU), nieco słabiej wypadają Hannah John-Kamen i Olga Kurylenko, które nie mają zbyt wiele do zagrania. W moim odczuciu dobrze ze swojej roli comic-reliefa wywiązuje się David Harbour, ale dla niektórych rola znowu może wpaść w koleiny krindżu. Rozczarowała mnie z kolei nieco Julia Louis-Dreyfus, którą lubiłem w jej krótkich poprzednich występach, a tu wydała mi się nadmiernie irytująca i słabo napisana.

Nawet jeśli nie wszyscy wypadli równo czy to ze względu na ograniczony czas ekranowy czy na niewystarczające pogłębienie postaci, to ogólny banter między bohaterami i tworząca się relacja od wrogów, przez współpracowników do przyjaciół oraz świetna chemia między aktorami nadały temu projektowi wyrazistości, angażując widzów w ich przygody. Marvel od zawsze stał świetnie zarysowanymi postaciami bohaterów (z antagonistami bywały często problemy), a tu mamy całą ekipę barwnych charakterologicznie i szarych moralnie postaci, które świetnie ogląda się na ekranie zarówno gdy walczą jak tylko rozmawiają.

Główną osią emocjonalną jest wątek Yeleny borykającej się z samotnością po śmierci ukochanej siostry, która zatraca się w bezdusznej, wyniszczającej ją pracy płatnego zabójcy. Potrzeba znalezienia sobie miejsca w świecie, wyjścia z cienia i zaakceptowania roli w skomplikowanej rzeczywistości koreluje z wątkiem Boba, wobec którego Yelena czuje empatyczną potrzebę pomocy i wyciągnięcia go z problemów.

Bob natomiast wymaga omówienia w osobnym akapicie… Przeżywający problemy psychiczne z pogranicza osobowości borderline i zaburzenia afektywnego dwubiegunowego, przez trudne dzieciństwo obarczony niską samooceną, depresją i skłonnościami do nałogów Robert Reynolds szuka akceptacji i dostrzeżenia przez innych, że nie jest bezwartościowy. W gruncie rzeczy dobry, ale złamany i zagubiony chłopak w wyniku eksperymentu otrzymuje nadludzkie zdolności i ogromną, boską potęgę, stając się Sentrym, ale wyzwala to jego mroczną stronę, budząc do życia nieokiełznaną i ucieleśniającą psychiczny mrok Otchłań (org. The Void), na którą nie ma remedium i tylko Bob może przezwyciężyć swoje alter ego, potrzebuje jednak w tym znalezienia oparcia w innych i chwycenia wyciągniętej dłoni. I tak mocą przyjaźni bohaterowie zwyciężają, jednak jest to zrobione z kunsztem, rozmysłem i po prostu dobrze, dostarczając widzowi satysfakcjonującego zwieńczenia wątku borykania się z depresją i przezwyciężania ciążących nam problemów.

Plusem filmu jest bardzo dobre tempo, które pozwala narracji płynąć żwawo, umiejętnie lawirując między dość wyważonymi scenami akcji, przystankami mającymi pogłębić relacje między bohaterami a momentami, w których widza ścisną emocje. Choreografia walk stoi na całkiem wysokim poziomie i na ogół nie stanowi wizualnego szumu, starając się nie nadużywać efektów specjalnych. Zdjęcia autorstwa Andrew Palermo są solidne, choć liczyłem może nieco więcej po stronie kreatywnego montażu, którego mi zabrakło. Solidna również była warstwa muzyczna skomponowana przez trio z Son Lux stanowiący zespół muzyki eksperymentalnej.

Głównym problemem filmu jest w mojej opinii cały wątek Valentiny Allegry de Fontaine, poprowadzony zbyt pospiesznie i pozbawiony odpowiedniej podbudowy. Film wrzuca widza na głęboką wodę, serwując dziurawą fabułę nieco naiwnego politycznego thrillera. Podobnie w finale filmu, konkluzja wydaje się nieco grubymi nićmi szyta i widz musi przymknąć nieco jedno oko na decyzje scenarzystów, a raczej na tych decyzji wykonanie. Zabrakło mi tych kilkunastu minut, które pogłębiły wstęp do całej afery programu Sentry i nieco bardziej ukształtowały polityczny wydźwięk finału. Z minusów należy wskazać m.in. średnie efekty specjalne w jednej scenie akcji, nie wpływało to jednak znacząco na odbiór całości, a później rekompensowało to pojawienie się fantastycznie prezentującego się na ekranie Voida.

Nieco niedosytu pozostawił we mnie również fakt, że film reklamował się położeniem większego nacisku na artystyczną stronę projektu (a sama kampania marketingowa była według mnie kapitalna), a seans nie dostarczył zbyt wielu takich momentów. Zabrakło mi wspomnianego już wcześniej bardziej wyrazistego montażu i bardziej charakterystycznego operowania kamerą. Doceniam jednak wybory artystyczne w trzecim akcie, choć ten był nieco chaotyczny, to odbiegał od standardowego marvelowskiego naparzania czy promienia w niebo.


Podsumowując, Thunderbolts* to jeden z najlepszych filmów Marvela ostatnich lat, którego główną siłą są relacje między nieidealnymi, pogrążonymi w wewnętrznych problemach postaciami. Dodatkowo solidne zdjęcia i przyjemna muzyka dopełniają komiksowego filmu próbującego się zmierzyć z dość poważną tematyką zdrowia psychicznego. Thunderbolts* oceniam na 7,5/10 i choć film, zwłaszcza w warstwie fabularnej, ma kilka dziur, to bawiłem się na nim przednio i z pewnością jeszcze do niego powrócę.


P.S. Warto poczekać na drugą, końcową scenę po napisach (pierwsza mid-credits jest jedynie żartem), która jest bodaj najdłuższą w historii MCU i zarysowuje nam kontekst nadchodzących filmów, które zapowiadają się tyle ciekawie co enigmatycznie…


FILMOWA RECENZJA ZBIORCZA - TOM II

  Film w reżyserii Barta Laytona (Zwierzęta Ameryki, W cudzej skórze), który scenariusz napisał na podstawie noweli Dona Winslowa. Za zdjęc...