Oparty na faktach historyczny thriller psychologiczny ukazujący naturę ludzi mieszkających na nieprzyjaznej wyspie w Archipelagu Galapagos, którzy zmuszeni do walki o przetrwanie i zasoby skłonni są do czynów daleko odbiegających od ich moralnych kodów.
Reżyserem
i scenarzystą filmu jest Ron Howard, nagrodzony dwoma Oscarami za Piękny umysł
z 2002 roku oraz nominowany w 2009 r. za Frost/Nixon. W jego filmografii
znaleźć można ponadto Willow, Apollo 13, Grinch: Świąt nie będzie, Kod da
Vinci, Anioły i demony oraz Inferno, a także Wyścig i Han Solo. Gwiezdne Wojny
- historie. Przy scenariuszu pracował ponadto Noah Pink, który na koncie ma
serial Geniusz oraz film Tetris.
Muzykę skomponował rzekomo Hans Zimmer (którego przedstawiać nie trzeba, a jeśli tak, to jest sporo filmów do nadrobienia, Czytelniku), a za zdjęcia odpowiadał operator Mathias Herndl (seriale Szach-mat, Czarownice z East Endu, Miasteczko Wayward Pines, Maski szpiega, Motyw, Geniusz, The Twilight Zone).
Film przedstawia nam historię, która wydarzyła się na początku lat 30. XX wieku na ekwadorskiej wyspie Floreana w Archipelagu Galapagos, na której jako pionier osiedlił się niemiecki lekarz i domorosły filozof wraz ze swoją partnerką, by napisać traktat moralny mający odmienić oblicze świata i dać ludzkości nowy kurs. Scenariusz oparty jest bowiem na relacji naocznego świadka spisanej w postaci książki pt. Floreana: A Woman's Pilgrimage to the Galapagos z 1959 roku.
RECENZJA
MOŻE ZAWIERAĆ ŚLADOWE ILOŚCI SPOILERÓW.
PRZED
UŻYCIEM SKONSULTUJ SIĘ Z DZIENNIKARZEM LUB RECENZENTEM.
Eden opowiada nam o grupie ludzi, którzy zamieszkali na
nieprzyjaznej wyspie Floreana. Pierwszymi osadnikami byli dr. Friedrich Ritter
(Jude Law, w ostatnich latach aktora można kojarzyć z ról w serialach Star
Wars: Skeleton Crew, Black Rabbit, Młody papież i Nowy papież oraz filmów The
Order: Ciche braterstwo, Piotruś Pan i Wendy, Gniazdo czy serii Fantastyczne
Zwierzęta) oraz jego partnerka, chora na stwardnienie rozsiane Dora Strauch
(Vanessa Kirby, ostatnio występowała w Fantastyczna Czwórka: Pierwsze kroki,
Napoleon, Syn, Cząstki kobiety czy The Crown). Opuścili oni pogrążone w
powojennym kryzysie Niemcy, szukając swego miejsca na ziemi na nowo, wiodąc
rygorystyczne życie w zgodzie z naturą i z dala od zdegenerowanej ludzkości,
rzadko utrzymując kontakty z innymi ludźmi.
Ich historia odbiła się jednak
szerokim echem w prasie, dlatego ich śladami podążyła rodzina Wittmerów, czyli
Heinz (Daniel Bruhl, najbardziej znany z filmów Bękarty wojny, Wyścig, Piąta
władza, Bardzo poszukiwany człowiek, Kapitan Ameryka: Wojna bohaterów, King’s
Man: Pierwsza misja, Na Zachodzie bez zmian oraz seriali Falcon i Zimowy Żołnierz,
Alienista czy Becoming Karl Lagerfeld i Franczyza), jego druga żona Margret
(Sydney Sweeney, która ma zarówno dobre geny jak i dżinsy, a grała m.in. w
Euforii, Opowieści podręcznej, Białym Lotosie, Madame Web, Tylko nie ty czy
Niepokalanej) i cierpiący na gruźlicę syn Heinza, Harry (Jonathan Tittel).
Jakiś czas po nich na wyspę przybywa
również ekscentryczna i uwodzicielska baronessa Eloise Bosquet de Wagner
Wehrhorn (Ana de Armas, w ostatnich latach Ballerina, Blondynka, Grey Man,
Głęboka woda, Nie czas umierać czy Na noże), która pragnie wybudować na Floreanie
luksusowy hotel. Towarzyszą jej kochankowie, inteligentny Rudolf (Felix Krammer, debiutował
główną rolą w Na Zachodzie bez zmian) oraz silny Robert (Tobby Wallace,
Motocykliści, The Society, Pistol). Ostatni przybysze bardzo szybko zaburzają równowagę,
jaką starali się utrzymać między sobą Friedrich i Heinz, którzy próbowali nie
wchodzić sobie w drogę. Manipulacje baronessy prowadzą jednak do chaosu i
eskalacji napięć, a o tragedię w tym niegościnnym miejscu nie trudno. Na próbę
zostaną wystawione pacyfizm i cynizm oraz dobroć i ludzka serdeczność.
Z jednej strony otrzymujemy świetnie
dobranych aktorów kreujących wyraziste i niejednoznaczne postaci, którym
scenariusz daje pole do popisu, z drugiej piękną scenerię dziewiczej,
tropikalnej natury oraz zmagania człowieka z przyrodą, trudnościami losu i
własnymi demonami. Niestety, film nie ustrzega się potknięć i w pewnej mierze nie
wykorzystuje swego potencjału.
Na plus należy poczytać aktorstwo. Cała
czwórka głównych aktorów daje z siebie dużo, by ich bohaterowie byli jacyś,
nadając im unikalnego charakteru. Pozbawiony empatii Jude Law odrzucający
współczesny mu świat i poświęcający się misji stworzenia nowej filozofii
wprowadzającej ludzkość na właściwe tory był postacią przykuwającą uwagę widza.
Piękna Vanessa Kirby w ubłoconej i nieuczesanej wersji, zimna z jednej strony i
poszukująca ciepła z drugiej, zmęczona postępującą chorobą miała w sobie coś
eterycznego i nieuchwytnego. Poczciwy Daniel Bruhl oraz gotowa do
poświęceń dla nowej rodziny, sympatyczna Sydney Sweeney stanowili dla Ritterów normalną,
pozytywistyczną przeciwwagę ludzi twardo stąpających po ziemi. Kokieteryjna Ana
de Armas z kolei wbijała się w to klinem intrygantki, manipulatorki i
uwodzicielki, która okręcała sobie mężczyzn dookoła palca wedle własnej woli,
burząc ład i porządek natury oraz statusu quo między sąsiadami. Nie wzbudzała
sympatii ani przez chwilę, aktorka zaś grała na granicy szarży postać większą
niż życie, wpisywało się to jednak w ducha czasów i okoliczności.
Częste przetykanie filmu filozoficznymi
wtrąceniami i przemyśleniami odnośnie do stanu ówczesnego świata oraz niepokojów
społecznych dodawały całości intelektualnej głębi, wykraczając poza emocjonalne
zmagania się ludzi w walce o przetrwanie, kontrastując ich ideały z
działaniami, gdy przyparci do muru będą musieli dokonać trudnych wyborów w tym
Jądrze Ciemności. Jedni udali się z dala od cywilizacji, by uleczyć ciało, inni
by uleczyć duszę, kolejni prowadzeni nierzeczywistym marzeniem i
nieodpowiedzialną fantazją – wszyscy będą musieli zmierzyć się z konsekwencjami
życia w Raju, który łatwo może przeistoczyć się w Piekło.
Film powoli buduje napięcie, długo
rozstawiając pionki na planszy i jakkolwiek suspens w tym filmie działa, a
eskalacja konfliktu trzyma w napięciu, a jego zwieńczenie przynosi satysfakcję,
to jest wypełniony dłużyznami i przeciągniętymi momentami. Pod względem zdjęć
film mi się podobał i oferował nam zarówno majestatyczną przyrodę jak i zagłębienie
się w emocje oraz ludzkie skomplikowane relacje, niestety nie podążyła za tym
muzyka Hansa Zimmera, prawdopodobnie wykonana przez jednego z licznych
podwykonawców należących do jego orkiestry. Poza kilkoma melodiami wypełnionymi
niepokojem nie czuć było w tym dzieła wielkiego Zimmera i nie kompozycja nie
zapadła w ogóle w pamięć.
Przyznaję również, że nie byłem świadomy przed seansem, iż film oparto na faktach, czerpiąc z relacji zarówno Dory Strauch jak i przede wszystkim kontrrelację Margret Wittmer, toteż i z zaskoczeniem przyjąłem archiwalne nagrania i fotografie, jakie zachowały się sprzed niemal wieku pokazujące życie Ritterów i Wittmerów oraz samozwańczej baronessy Eloise na Floreanie. Film spotkał się z niekoniecznie pozytywnym przyjęciem oraz bardzo słabymi wynikami finansowymi, według mnie niesłusznie. Być może winę poniosły słaby marketing oraz afera dżinsowa Sydney Sweeney, która zbiegła się z premierą filmu. Może też film powinien mieć więcej kobiecej nagości, a nie Jude’a Law w stroju adamowym, by przyciągnąć szerszą widownię…
Podsumowując, Eden to intrygująca produkcja mająca w sobie wiele ciekawych elementów składających się w mojej opinii na dobry film. Aktorstwo, tematyka filmu i zdjęcia stojące na dobrym poziomie sprawiają, że warto dać filmowi szansę. Eden oceniam na 7,25/10 i choć pewnie doń nie wrócę, to wywarł on na mnie wrażenie i polecam przekonać się samodzielnie.




























