niedziela, 28 września 2025

EDEN (2025) - RECENZJA FILMU.


Oparty na faktach historyczny thriller psychologiczny ukazujący naturę ludzi mieszkających na nieprzyjaznej wyspie w Archipelagu Galapagos, którzy zmuszeni do walki o przetrwanie i zasoby skłonni są do czynów daleko odbiegających od ich moralnych kodów.











Reżyserem i scenarzystą filmu jest Ron Howard, nagrodzony dwoma Oscarami za Piękny umysł z 2002 roku oraz nominowany w 2009 r. za Frost/Nixon. W jego filmografii znaleźć można ponadto Willow, Apollo 13, Grinch: Świąt nie będzie, Kod da Vinci, Anioły i demony oraz Inferno, a także Wyścig i Han Solo. Gwiezdne Wojny - historie. Przy scenariuszu pracował ponadto Noah Pink, który na koncie ma serial Geniusz oraz film Tetris.



Muzykę skomponował rzekomo Hans Zimmer (którego przedstawiać nie trzeba, a jeśli tak, to jest sporo filmów do nadrobienia, Czytelniku), a za zdjęcia odpowiadał operator Mathias Herndl (seriale Szach-mat, Czarownice z East Endu, Miasteczko Wayward Pines, Maski szpiega, Motyw, Geniusz, The Twilight Zone).











Film przedstawia nam historię, która wydarzyła się na początku lat 30. XX wieku na ekwadorskiej wyspie Floreana w Archipelagu Galapagos, na której jako pionier osiedlił się niemiecki lekarz i domorosły filozof wraz ze swoją partnerką, by napisać traktat moralny mający odmienić oblicze świata i dać ludzkości nowy kurs. Scenariusz oparty jest bowiem na relacji naocznego świadka spisanej w postaci książki pt. Floreana: A Woman's Pilgrimage to the Galapagos z 1959 roku.

RECENZJA MOŻE ZAWIERAĆ ŚLADOWE ILOŚCI SPOILERÓW.

PRZED UŻYCIEM SKONSULTUJ SIĘ Z DZIENNIKARZEM LUB RECENZENTEM.

Eden opowiada nam o grupie ludzi, którzy zamieszkali na nieprzyjaznej wyspie Floreana. Pierwszymi osadnikami byli dr. Friedrich Ritter (Jude Law, w ostatnich latach aktora można kojarzyć z ról w serialach Star Wars: Skeleton Crew, Black Rabbit, Młody papież i Nowy papież oraz filmów The Order: Ciche braterstwo, Piotruś Pan i Wendy, Gniazdo czy serii Fantastyczne Zwierzęta) oraz jego partnerka, chora na stwardnienie rozsiane Dora Strauch (Vanessa Kirby, ostatnio występowała w Fantastyczna Czwórka: Pierwsze kroki, Napoleon, Syn, Cząstki kobiety czy The Crown). Opuścili oni pogrążone w powojennym kryzysie Niemcy, szukając swego miejsca na ziemi na nowo, wiodąc rygorystyczne życie w zgodzie z naturą i z dala od zdegenerowanej ludzkości, rzadko utrzymując kontakty z innymi ludźmi.

Ich historia odbiła się jednak szerokim echem w prasie, dlatego ich śladami podążyła rodzina Wittmerów, czyli Heinz (Daniel Bruhl, najbardziej znany z filmów Bękarty wojny, Wyścig, Piąta władza, Bardzo poszukiwany człowiek, Kapitan Ameryka: Wojna bohaterów, King’s Man: Pierwsza misja, Na Zachodzie bez zmian oraz seriali Falcon i Zimowy Żołnierz, Alienista czy Becoming Karl Lagerfeld i Franczyza), jego druga żona Margret (Sydney Sweeney, która ma zarówno dobre geny jak i dżinsy, a grała m.in. w Euforii, Opowieści podręcznej, Białym Lotosie, Madame Web, Tylko nie ty czy Niepokalanej) i cierpiący na gruźlicę syn Heinza, Harry (Jonathan Tittel).

Jakiś czas po nich na wyspę przybywa również ekscentryczna i uwodzicielska baronessa Eloise Bosquet de Wagner Wehrhorn (Ana de Armas, w ostatnich latach Ballerina, Blondynka, Grey Man, Głęboka woda, Nie czas umierać czy Na noże), która pragnie wybudować na Floreanie luksusowy hotel. Towarzyszą jej kochankowie, inteligentny Rudolf (Felix Krammer, debiutował główną rolą w Na Zachodzie bez zmian) oraz silny Robert (Tobby Wallace, Motocykliści, The Society, Pistol). Ostatni przybysze bardzo szybko zaburzają równowagę, jaką starali się utrzymać między sobą Friedrich i Heinz, którzy próbowali nie wchodzić sobie w drogę. Manipulacje baronessy prowadzą jednak do chaosu i eskalacji napięć, a o tragedię w tym niegościnnym miejscu nie trudno. Na próbę zostaną wystawione pacyfizm i cynizm oraz dobroć i ludzka serdeczność.











Z jednej strony otrzymujemy świetnie dobranych aktorów kreujących wyraziste i niejednoznaczne postaci, którym scenariusz daje pole do popisu, z drugiej piękną scenerię dziewiczej, tropikalnej natury oraz zmagania człowieka z przyrodą, trudnościami losu i własnymi demonami. Niestety, film nie ustrzega się potknięć i w pewnej mierze nie wykorzystuje swego potencjału.

Na plus należy poczytać aktorstwo. Cała czwórka głównych aktorów daje z siebie dużo, by ich bohaterowie byli jacyś, nadając im unikalnego charakteru. Pozbawiony empatii Jude Law odrzucający współczesny mu świat i poświęcający się misji stworzenia nowej filozofii wprowadzającej ludzkość na właściwe tory był postacią przykuwającą uwagę widza. Piękna Vanessa Kirby w ubłoconej i nieuczesanej wersji, zimna z jednej strony i poszukująca ciepła z drugiej, zmęczona postępującą chorobą miała w sobie coś eterycznego i nieuchwytnego. Poczciwy Daniel Bruhl oraz gotowa do poświęceń dla nowej rodziny, sympatyczna Sydney Sweeney stanowili dla Ritterów normalną, pozytywistyczną przeciwwagę ludzi twardo stąpających po ziemi. Kokieteryjna Ana de Armas z kolei wbijała się w to klinem intrygantki, manipulatorki i uwodzicielki, która okręcała sobie mężczyzn dookoła palca wedle własnej woli, burząc ład i porządek natury oraz statusu quo między sąsiadami. Nie wzbudzała sympatii ani przez chwilę, aktorka zaś grała na granicy szarży postać większą niż życie, wpisywało się to jednak w ducha czasów i okoliczności.

Częste przetykanie filmu filozoficznymi wtrąceniami i przemyśleniami odnośnie do stanu ówczesnego świata oraz niepokojów społecznych dodawały całości intelektualnej głębi, wykraczając poza emocjonalne zmagania się ludzi w walce o przetrwanie, kontrastując ich ideały z działaniami, gdy przyparci do muru będą musieli dokonać trudnych wyborów w tym Jądrze Ciemności. Jedni udali się z dala od cywilizacji, by uleczyć ciało, inni by uleczyć duszę, kolejni prowadzeni nierzeczywistym marzeniem i nieodpowiedzialną fantazją – wszyscy będą musieli zmierzyć się z konsekwencjami życia w Raju, który łatwo może przeistoczyć się w Piekło.

Film powoli buduje napięcie, długo rozstawiając pionki na planszy i jakkolwiek suspens w tym filmie działa, a eskalacja konfliktu trzyma w napięciu, a jego zwieńczenie przynosi satysfakcję, to jest wypełniony dłużyznami i przeciągniętymi momentami. Pod względem zdjęć film mi się podobał i oferował nam zarówno majestatyczną przyrodę jak i zagłębienie się w emocje oraz ludzkie skomplikowane relacje, niestety nie podążyła za tym muzyka Hansa Zimmera, prawdopodobnie wykonana przez jednego z licznych podwykonawców należących do jego orkiestry. Poza kilkoma melodiami wypełnionymi niepokojem nie czuć było w tym dzieła wielkiego Zimmera i nie kompozycja nie zapadła w ogóle w pamięć.











Przyznaję również, że nie byłem świadomy przed seansem, iż film oparto na faktach, czerpiąc z relacji zarówno Dory Strauch jak i przede wszystkim kontrrelację Margret Wittmer, toteż i z zaskoczeniem przyjąłem archiwalne nagrania i fotografie, jakie zachowały się sprzed niemal wieku pokazujące życie Ritterów i Wittmerów oraz samozwańczej baronessy Eloise na Floreanie. Film spotkał się z niekoniecznie pozytywnym przyjęciem oraz bardzo słabymi wynikami finansowymi, według mnie niesłusznie. Być może winę poniosły słaby marketing oraz afera dżinsowa Sydney Sweeney, która zbiegła się z premierą filmu. Może też film powinien mieć więcej kobiecej nagości, a nie Jude’a Law w stroju adamowym, by przyciągnąć szerszą widownię…

Podsumowując, Eden to intrygująca produkcja mająca w sobie wiele ciekawych elementów składających się w mojej opinii na dobry film. Aktorstwo, tematyka filmu i zdjęcia stojące na dobrym poziomie sprawiają, że warto dać filmowi szansę. Eden oceniam na 7,25/10 i choć pewnie doń nie wrócę, to wywarł on na mnie wrażenie i polecam przekonać się samodzielnie.




niedziela, 21 września 2025

WEDNESDAY Sezon 2 (2025) - RECENZJA SERIALU

 
Drugi sezon wielkiego hitu Netflixa za nami. Czy twórcom udało się powtórzyć sukces kolejną opowieścią o niestandardowej i wywracającej wszystko do góry nogami rodzince Addamsów?











Showrunnerami serialu są Alfred Gough i Miles Millar (scenarzyści filmów Kowboj z Szanghaju i Rycerze z Szanghaju, Spider-man 2, Mumia: Grobowiec Cesarza Smoka, Jestem numerem cztery, Beetlejuice Beetlejuice oraz seriali Aniołki Charliego, Tajemnice Smallville, Kroniki Shannary czy Into the Badlands). Dużą rolę odegrał również Tim Burton (jegomościa przedstawiać nie trzeba), który w pierwszym sezonie wyreżyserował pierwsze cztery odcinki, a w drugim sezonie spod jego ręki wyszły odcinki nr 1, 4 oraz 7 i 8, jako jeden z głównych producentów miał znaczący wpływ na wizję artystyczną serialu.

Przy scenariuszu do drugiego sezonu pracowali ponadto Siena Butterfield i Erika Vazquez (CSI: Vegas), Kayla Alpert (Code Black, Emily w Paryżu, Wyznania zakupoholiczki), Matt Lambert (Shogun, Invincible, Into the Badlands, Na południe od piekła), James Madejski (Mock Justice, Knuckles), Valentina Garza (XO, Kitty, True Lies, Zbrodnie po sąsiedzku, Jane the Virgin, ale przede wszystkim Simpsonowie) oraz Lauren Otero (Ucieczka z Chinatown, The Umbrella Academy, Undone, Girs meet world). Poza Burtonem za reżyserię w drugim sezonie odpowiadali ponadto Pepco Cabezas (Dom grozy i Dom grozy: Miasto Aniołów, Alienista, Amerykańscy bogowie, Into the Badlands, The Umbrella Academy) oraz Angela Robinson (Czysta krew, D.E.B.S., Sposób na morderstwo, Profesor Marston i Wonder Woman).











Autorem muzyki był Chris Bacon, który powrócił przy okazji drugiego sezonu, a poza Wednesday ma w swej filmografii ostatnio M3GAN 2.0, Heretyka, 65, Men in Black: International, Kod nieśmiertelności oraz seriale Smash, Bates Motel czy Kleszcz. Ponownie jako twórca motywu przewodniego partnerował mu Danny Elfman (współpracujący często z Timem Burtonem czy Samem Raimim przy takich seriach jak Batman, Spider-man, ale też Faceci w czerni, Hellboy, Pięćdziesiąt twarzy Greya i wiele wiele innych). Za zdjęcia odpowiadali John Conroy (m.in. seriale Imię róży, Dom grozy, Broadchurch, Luther, Terror, Dzień zero) oraz P.J. Dillon (Dom grozy, Gra o tron, Alienista, Altered Carbon, Falcon i Zimowy Żołnierz, Problem trzech ciał, Ród smoka i przede wszystkim Wikingowie).

Serial oparty jest na twórczości Charlesa Samuela Addamsa, który tworzył komiksy o Rodzinie Addamsów na przestrzeni pół wieku poczynając od 1938 roku aż do swej śmierci w 1988. Uniwersum Addamsów doczekało się licznych adaptacji filmowych, serialowych i animowanych. Pierwszy sezon serialu powierzonego Wednesday Addams przypadł mi do gustu (nawet jeśli finał nie był najmocniejszą kartą w talii i komputerowe efekty specjalne czasem kulały) i oceniłem go na 8/10. Jak sprawa będzie się miała w przypadku kontynuacji i czy produkcja nie ucierpi na chęci przeskoczenia postawionej sobie poprzeczki?

RECENZJA MOŻE ZAWIERAĆ ŚLADOWE ILOŚCI SPOILERÓW.

PRZED UŻYCIEM SKONSULTUJ SIĘ Z DZIENNIKARZEM LUB RECENZENTEM.

Po dramatycznych wydarzeniach z pierwszego sezonu, nietuzinkowa nawet jak na standardy wyjątkowo oryginalnej rodziny Wednesday Addams (Jenna Ortega, w ostatnich latach między innymi role w Krzyku, X, Dziewczynie Millera, Śmierci jednorożca, Hurry Up Tomorrow czy Beetlejuice Beetlejuice) powraca na kolejny rok nauki do ekscentrycznej szkoły dla dziwolągów i wyrzutków Nevermore. Wednesday musi poradzić sobie z nieznaną sobie wcześniej popularnością, zwłaszcza ze strony fanki, Agnes (Evie Templeton, Jej wszystkie życia, Pinokio, Władca mroku czy gra Silent Hill 2), ułożyć na nowo relację z przyjaciółką Enid (Emma Myers, Minecraft. The Movie), zaopiekować się bratem Pugsleyem (Isaac Ordonez), zasypać rodzinną przepaść dzielącą ją od matki, Morticii (Catherine Zeta-Jones, Traffic, Osaczeni, Maska Zorro, Chicago, Terminal) i rozwiązać tajemnicę kryjącą się za kolejnymi morderstwami, które wstrząsają miasteczkiem Jericho.

W różnym charakterze i wymiarze czasowym powrócą zatem takie postacie jak syrena Bianka (Joy Sunday, Pies, Drodzy biali), gorgon Ajax (Georgie Farmer, Evermoor, Mowgli, Player One), kontrolujący owady Eugene (Moosa Mostafa, Ostatni autobus), ojciec Wednesday Gomez (Luis Guzman, Narcos, Mind Games, Shameless, Ojciec chrzestny Harlemu, Hightown, Poker Face, Gliniarz z Beverly Hills: Axel F), wierny lokaj Lurch (Joonas Suotamo, Chewbacca z nowej trylogii Gwiezdnych Wojen, ponadto seriale Willow i Gwiezdne Wojny: Akolita) oraz lojalna Rączka (Victor Dorobantu) czy dyrektorka Larissa Weems (Gwendoline Christie, Gra o Tron, Severance, Sandman, Gwiezdne Wojny: Przebudzenie Mocy i Gwiezdne Wojny: Ostatni Jedi), a także hyde Tyler (Hunther Doohan, Daredevil: Odrodzenie, Your Honor, Truth be told) i jego mistrzyni, Marilyn Tornhill (Christina Ricci, Rodzina Addamsów, Las Vegas Parano, Jeździec bez głowy, a ostatnio Yellowjackets) oraz niezrównoważony wuj, Fester Addams (Fred Armisen, Euro Trip, Legenda telewizji, Portlandia, Saturday Night Live oraz liczne role epizodyczne w serialach oraz role głosowe w animacjach).

Pojawią się również nowe postaci takie jak babcia Wednesday, Hester Frump (Joanna Lumley, m.in. Absolutnie fantastyczne, Gnijąca Panna Młoda, Wilk z Wall Street, Zanim się pojawiłeś, Amandaland, Już mnie nie oszukasz), psychiatra z ośrodka dla niebezpiecznych dziwolągów w Willow Hill, dr. Fairburn (Thandiwe Newton, Westworld, Twardzielka, Norbit, Mission Impossible 2, Wywiad z wampirem), zombie o tajemniczej przeszłości Slurp (Owen Painter) czy nowy dyrektor Nevermore, Dort (Steve Buscemi, Wściekłe psy, Pulp Fiction, Desperado, Fargo, Big Lebowski, Armagedon, Potwory i spółka, Rodzina Soprano, Zakazane imperium, Portlandia, seria Hotel Transylwania, Cudotwórcy, Farciarz Gilmore 2), nauczycielka muzyki Isidora Capri (Billie Piper, KAOS, Mocny temat, Dom grozy, Doktor Who) czy potężne medium Rosaline Rotwood (Lady Gaga, Dom Gucci, Narodziny gwiazdy, Joker 2: Folie a deux, American Horror Story).



Wednesday po pierwszym sezonie obiecywało więcej kryminalnych śledztw i nadprzyrodzonych zjawisk oraz mniej nastoletniego romansu. Finalnie jednak zmiana podejścia twórców do serialu nie przyniosła wielkiej rewolucji, gdyż często produkcja wywierała wrażenie, że jest to powtórka z rozrywki, tylko mniej ciekawa. Na pewno narracji nie przysłużyło się tez podzielenie serialu na dwie części, gdyż pierwsza, rozsiewająca ziarna fabularne bez wyraźnego związku ze sobą i połączenia, nie oferowała widzowi koherentnej i ciekawej historii. To poprawiło się w drugiej części sezonu, gdy wątki zaczęły zbiegać się w jednym kierunku, a tajemnica nabrała wyrazistości i charakteru, angażując w nią widza.

Nie wszystkie wątki serialu były satysfakcjonujące – mało interesowały mnie sercowe perypetie Enid, niezbyt ciekawiły mnie również próby ratowania matki przez Biankę, a najbardziej irytowały starania czynione przez Pugsleya, by otoczyć opieką zombie. Główny wątek, czyli śledztwo Wednesday, która utraciła kontrolę nad mocą spływających na nią wizji, też w początkowych odcinkach nie porywał niczym specjalnym. Dopiero z czasem stał się bardziej interesujący, zwłaszcza gdy finalnie związał się z przeszłością Gomeza, który w serialu często cierpi na bycie tłem dla innych postaci.

Zdecydowana większość aktorów wypadła dobrze – szczególnie pod tym względem swą wyrazistością i prezencją imponowała Joanna Lumley w roli despotycznej Hester Frump. Do gustu przypadła mi również kreacja Evie Templeton, która jako Agnes Demille usilnie starała się przypodobać Wednesday zafascynowana jej osobowością. Miło było też zobaczyć w mniejszych rolach Christophera Lloyda (wśród ponad 250 ról choćby Fester Addams czy Dr. Emmet Brown z Powrotu do przyszłości) oraz Haleya Joela Osmenta (Forest Gump, Szósty zmysł). Mieszane uczucia mam z kolei wobec Steve’a Buscemiego, ale prawdziwym rozczarowaniem była Lady Gaga, której rolę sprowadzono do w zasadzie jednej sceny i której wpływ na serial był znikomy (całkowicie moją winą pozostaje fakt, iż spodziewałem się, że Stefanie Germanotta wcieli się w siostrę Morticii, Ofelię, a nie jakiegoś randomowego NPC’a na jeden odcinek, najwidoczniej potrzebowali ją tylko do promocji serialu nową piosenką artystki).

Na plus w moich oczach z pewnością wypadło szersze pokazanie społeczności odmieńców, wyrzutków i dziwolągów przebywających w Nevermore, gdyż w pierwszym sezonie w jakikolwiek sposób skupiono się jedynie na wilkołakach i syrenach. Mało co prawda czasu poświęcono na jakiekolwiek zajęcia w szkole, prezentując bardziej aktywności poboczne i celebrowanie ważnych dla społeczności uroczystości, ale nadało to światu nieco więcej kolorytu. 











Na wspomnienie zasługuje w mojej opinii odcinek z klasyczną zamianą ciał - motyw prosty i ograny dawno, ale zrealizowany dobrze bawi zawsze i daje sporo frajdy. Podobnie odkrycie przeszłości Rączki bardzo dobrze zostało według mnie rozegrane i świetnie wpisało się w fabularny twist.

Pod względem audiowizualnym serial stał na solidnym poziomie – zdjęcia były niezłe, efekty specjalne były zadowalające, scenografie i charakteryzacje były dobre. Nieco zastrzeżeń mogę mieć do muzyki, bowiem w pierwszym sezonie udawało się bardzo umiejętnie operować utworami wplecionymi w fabułę, a tym razem brakowało tych wyrazistych elementów (jedna Lacrimosa i Zombie to trochę zbyt mało).

Podsumowując, drugi sezon Wednesday nie był tak udany jak pierwszy, który wniósł coś świeżego i ciekawego, że o viralowym tańcu nie wspomnę. Twórcom nie udało się podtrzymać tego poziomu, głównie ze względu na nieco bezbarwną fabułę, która konceptualnie i emocjonalnie wodziła na manowce i dopiero na koniec serialu mnie głębiej zaangażowała. Nadal jednak serial, pomimo kilku słabszych odcinków na początku, oglądało się przyjemnie, dlatego drugi sezon Wednesday oceniam na 7/10 i z chęcią wrócę do tego świata i bohaterów, licząc na powrót do dobrej formy. Apetyt był ciut większy, zaserwowany starter tylko podkurwił pusty żołądek, ale porcja deseru była zacna.




niedziela, 14 września 2025

EYES OF WAKANDA (2025) - RECENZJA SERIALU

 

Czteroodcinkowy antologiczny serial animowany od Marvela opowiadający o roli tajnych agentów Wakandy, Psów Wojny, na przestrzeni wieków, którzy wikłali się w historię zewnętrznego świata, by zapewnić bezpieczeństwo ojczyźnie.











Reżyserami produkcji są John Fang (udzielał się w licznych animowanych produkcjach ze stajni DC oraz przy serialach Ben 10 oraz Wojownicze Żółwie Ninja) oraz Todd Harris (debiut reżyserki, ale jako storyboard artists pracował ostatnio przy Grzesznikach, Bullet Train, serii John Wick, wielu projektach MCU z ostatnich lat m.in. Thunderbolts*, Black Panther, Black Widow, Thor: Ragnarok, Avengers: Infinity War i Avengers: Endgame).











Nad scenariuszem pracował duet Marc Bernardin (produkował m.in. Carnival Row i Star Trek: Picard, pisał odcinki Legend of Vox Machina czy Batman: Mroczny Mściciel oraz Władcy wszechświata: Objawienie) oraz Geoffrey Thorne (Bibliotekarze, Ben 10, Avengers: Zjednoczeni, Uczciwy przekręt, Magnum: Detektyw z Hawajów), a jako producent udzielał się też Ryan Coogler odpowiedzialny za marvelowskie filmy o Czarnej Panterze.

Autorem muzyki jest Hesham Nazih, egipski kompozytor, który dla Marvela stworzył ścieżkę dźwiękową do Moon Knighta. Dyrektorem artystycznym w dziale animacji był natomiast August Hall, który wcześniej pracował m.in. przy Kubo i dwie struny, różnych projektach z uniwersum Scooby-Doo, ponadto Gdzie jest Nemo? czy Stalowy gigant.

RECENZJA MOŻE ZAWIERAĆ ŚLADOWE ILOŚCI SPOILERÓW.

PRZED UŻYCIEM SKONSULTUJ SIĘ Z DZIENNIKARZEM LUB RECENZENTEM.

Serial prezentuje nam cztery historie na przestrzeni ponad trzech tysięcy lat odnoszących się m.in. do inwazji Ludów Morza, wojny trojańskiej czy I wojny abisyńskiej, w czasie których pokazane są zmagania Psów Wojny i poszukiwania zaginionych artefaktów, które mogłyby zagrozić Wakandzie.

W pierwszym odcinku śledzimy losy krnąbrnej Noni (Winnie Harlow, kanadyjska modelka występowała głównie w teledyskach), wydalonej z gwardii Dora Milaje. Zostaje wysłana do basenu Morza Śródziemnego, aby spacyfikować zapędy byłego agenta Wakandy zwanego Lwem (Cress, Williams, najbardziej znany z roli Black Lighteninga w uniwersum CW, ponadto Flash, Doktor Hart i Skazany na śmierć), który przewodzi tajemniczemu Ludowi Morza.

W drugim odcinku śledzimy końcową fazę wojny trojańskiej, obserwując jak na próbę podczas zdobywania miasta zostanie wystawiona przyjaźń greckiego herosa Achillesa (Adam Michael Gold, głównie role głosowe w grach) oraz wakandyjskiego szpiega, Memnona / B’kai (Larry Herron, pojedyncze odcinki w kryminalnych serialach jak Dowody zbrodni, Agenci NCIS, Prawo i porządek oraz role głosowe w grach).

W trzecim odcinku, osadzonym w XIV wieku, śledzimy losy agenta Bashy (Jaques Colimon, The Society, Dates in Real Life), któremu z Chin udaje się wykraść wakandyjski artefakt, ale jego śladem do Wakandy podąża tajemniczy i zamaskowany Iron Fist (Jona Xiao, Obdarowani, Raya i ostatni smok, Being Mary Jane, Hightown).

W ostatnim odcinku, osadzonym w czasie kolonialnej wojny włosko-etiopskiej pod koniec XIX wieku, obserwujemy starania agenta Kudy (Steve Toussaint, w ostatnich latach najbardziej kojarzony z roli lorda Corlysa Velaryona w Rodzie Smoka) oraz towarzyszącemu mu księcia Tafariego (Zeke Alton, ostatnio m.in. Moonrise i Devil May Cry oraz role głosowe w grach). Misja komplikuje się, gdy na ich drodze staje Czarna Pantera z przyszłości (Anika Noni Rose, Żona idealna, Sny o imperium, Bates Motel, Pantheon, Mufasa: Król Lew, ale najbardziej znana z roli Tiany w Księżniczce i żabie).











Serial bazujący na historii świata i sięgający do tak mało eksplorowanych wątków jak antyczne Ludy Morza czy wojna abisyńska teoretycznie trafiałby w moje gusta, nawet ze świadomością, że będzie to tylko „barwne tło” potraktowane dość powierzchownie, ale finalnie okazał się mało ciekawy i nie oferujący nic głębokiego. Bohaterowie byli dość topornie i jednowymiarowo zarysowani, brakowało im czasu na zaangażowanie widza.

Antologia charakteryzuje się w mojej opinii sinusoidalnym poziomem. Pierwszy odcinek trochę mnie irytował mary-suizmem głównej bohaterki, a skrywało się w nim sporo ciekawych pomysłów, które nie miały kiedy się rozwinąć. Drugi był zdecydowanie lepszy dzięki bohaterom posiadającym zarysowaną wyraźnie relację i dramatyzm. Trzeci odcinek miał dużo bardziej humorystyczny sznyt i wzbogacił MCU o wersję Iron Fista, choć emocjonalnie nie wzbudził we mnie zaangażowania. Czwarty odcinek ponownie był nieco lepszy i bardziej dramatyczny, w fajny sposób wpisując się w znany już fanom Marvela wątek z pierwszej Czarnej Pantery, wypełniając jednak swoją treść mało interesującym wątkiem futurystycznym.

W mojej opinii historie były zbyt poszatkowane i wyrwane z kontekstu, a przede wszystkim pozbawione głębi oraz treści i dużo lepiej by się prezentowały, gdyby każdej historii poświęcić po dwa odcinki, co dałoby więcej przestrzeni na zbudowanie bohaterów i zarysowanie fabuły. Nieszczególnie sprawdziła się według mnie w tym przypadku forma miniatur, mam jednak świadomość, że przykręcający ostatnimi czasy kurek z pieniędzmi Marvel nie chciał wyrzucać w błoto fury hajsu na projekt, który nikogo.











Całkiem przyzwoita muzyka wsparta została nierówną warstwą wizualną. Wyrazistą kolorystykę i nienajgorszą kreskę tła przekreślały w moim odczuciu słabe modele postaci w tym specyficznym kanciasto-obłym stylu.

Podsumowując, serial Eyes of Wakanda to serial przyzwoity, ale mocno wybrakowany, w którym tylko pojedyncze aspekty i momenty miały jakiś swój charakter i były warte uwagi. Potencjał na wykorzystanie wątków historycznych był większy, finalnie jednak nic ciekawego ani ładnego. Eyes of Wakanda oceniam na 6/10 i mam nadzieję, że kolejne produkcje animowane MCU wzbudzą we mnie większy entuzjazm.



wtorek, 2 września 2025

ZŁODZIEJ Z PRZYPADKU (2025) - RECENZJA FILMU

 
Wypełniony zwrotami akcji miks gatunków lawirujący między dramatem, komedią, kryminałem i dramatem psychologicznym, który w zamyśle twórców miał romansować ze stylem Guya Ritchiego i Quentina Tarantino, ale również braci Cohen i braci Safdie. Czy udała się ta wystrzałowa próba, czy jednak wyszedł z tego kapiszon?


Reżyserem filmu jest Darren Aronofsky, uznany twórca takich dzieł jak Wieloryb, Mother!, Noe: Wybrany przez Boga, Czarny łabędź, Źródło czy Requiem dla snu. Autorem scenariusza jest natomiast Charlie Huston, który podjął się adaptacji własnej powieści z 2004 roku, ponadto był showrunnerem serialu Powers oraz pisał scenariusze do Gotham.



Muzykę skomponował Rob Simonsen, autor ścieżek dźwiękowych do takich filmów jak Elio, Deadpool i Wolverine, Wieloryb, Projekt Adam, Pogromcy duchów. Dziedzictwo, Tully, Obdarowani, Wiek Adeline. Za zdjęcia odpowiadał Matthew Libatique, współpracujący z Aronofskym przy większości jego filmów, ponadto w filmografii posiadający takie produkcje jak Iron Man i Iron Man 2, Numer 23, Wszystko jest iluminacją, Zakładnik z Wall Street, Narodziny gwiazdy, Venom, Ptaki nocy (i fantastyczna emancypacja pewnej Harley Quinn), Maestro.











RECENZJA MOŻE ZAWIERAĆ ŚLADOWE ILOŚCI SPOILERÓW.

PRZED UŻYCIEM SKONSULTUJ SIĘ Z DZIENNIKARZEM LUB RECENZENTEM.

Film opowiada nam losy Hanka Thomsona (Austin Butler, w ostatnich latach m.in. Elvis, Diuna: Część 2, Motocykliści, Eddington, Pewnego razu w… Hollywood), pracującego w nowojorskim barze młodego mężczyzny, który opuścił rodzinną Kalifornię po tragicznym wypadku, który zaprzepaścił jego sportową karierę i marzenia o dołączeniu do baseballowej drużyny San Francisco Giants. Hank umawia się z ratowniczką medyczną Yvonne (Zoë Kravitz, w ostatnich latach między innymi The Batman, Studio, Wielkie kłamstewka i Mrugnij dwa razy), a ich relacja ma szanse przerodzić się w prawdziwy związek.

Życie Hanka przybiera nieoczekiwany obrót, gdy mieszkający obok punk Russ (Matt Smith, znany m.in. z ról w The Crown, Rodzie Smoka, Doktorze Who, a także Morbiusie i Last Night in Soho) wyjeżdża pilnie do rodzinnej Anglii, zostawiając mu pod opieką dom i kota Budy’ego (kot Tonic, poza Caught Stealing wystąpił również w Smętarzu dla zwierzaków i ma swój profil na IMDB). Tym sposobem Hank zostaje wplątany w szemrane interesy Russa, dilera narkotyków, który zadarł z kilkoma nowojorskimi mafiozami. Niepokornego Brytyjczyka szukają bowiem Rosjanie Aleksei (Yuri Kolokolnikov, Biały lotos, Kraven Łowca, Tenet, Zawód: Amerykanin) oraz Pavel „Mikrob” (Nikita Kukushkin) wraz z latynoskim gangsterem Colorado (Benito Martínez Ocasio znany też jako raper Bad Bunny, Bullet Train, Narcos: Meksyk, Szybcy i wściekli 9, Farciarz Gilmore 2), a także przedstawiciele żydowskiego półświatka, bracia Lipa (Liev Schreiber, najbardziej znany z Ray Donovan i X-men Origins: Wolverine, a także serii Krzyk, Huragan, Pionek, Spider-man: Uniwersum) oraz Szmul (Vincent D’Onofrio, jebany Wilson „Kingpin” Fisk z Daredevila i innych marvelowskich seriali, ponadto Men in Black, Full Metal Jacket, Oczy Tammy Faye, Emerald City, Sędzia, Jurassic World). Pomocną dłoń stara się natomiast wyciągnąć detektyw Roman (Regina King, nagrodzona Oscarem za Gdyby ulica Beale umiała mówić, ponadto seriale Watchmen, American Crime, Seven Seconds, 24 godziny oraz filmy Ray, Legalna blondynka 2, Wróg publiczny). Rozpoczyna się szaleńcza pogoń za Hankiem, przed którym wyrastają coraz to nowe i poważniejsze problemy…











Aronofsky serwuje nam ciekawe jak na siebie danie, nie wybiegające zbyt głęboko w psychologię, filozofię i przesłania, za to wzbogacone o nieczęsty u niego humor. Z jednej strony fabuła jest poważna, a losy głównego bohatera dramatyczne, opakowane to jest jednak paletą absurdalnych sytuacji i wyrazistych, przejaskrawionych postaci drugoplanowych, tworząc niecodzienną kompozycję, która powinna przypaść w gusta widzów.

Austin Butler, wschodząca gwiazda kina, ma tu za zadanie zagrać zwykłego gościa, niczym się niewyróżniającego w nowojorskiej masie ludzi, choć postać ta ma swoją traumatyczną przeszłość, którą nadal musi przepracować. Stosunkowo nijaki bohater Hank Thomson z czasem nabiera nieco charakteru, ale na tle jego nijakiej everyman’owości wybrzmiewają tym bardziej barwni bohaterowie drugiego planu, zwłaszcza ekstrawagancki Matt Smith oraz duet grający żydowskich stereotypowych gangsterów, czyli Liev Schreiber i Vincent D’Onofrio (ciekawostka – pierwszy grał Kingpina w animowanym Spider-manie, drugi powrócił do grania Kingpina w MCU).

Pewnym zarzutem może być chaotycznie poprowadzona narracja, w której sytuacja zmienia się jak w kalejdoskopie, a główny bohater wpada z deszczu pod rynnę, nie wiedząc komu zaufać i do kogo zwrócić się o pomoc. W mojej opinii jednak ten twórczy chaos był jeśli nie zamierzony, to poprowadzony z dużą dozą świadomości i w ramach przyjętej konwencji komediodramatu pomyłek, a krytycy powinni wyjąć kij z ich recenzenckiej dupy.











Emocjonalny ciężar filmu spoczywa na traumie postaci Hanka, który zmaga się wciąż z nierozliczoną przeszłością, która odebrała mu wymarzoną przyszłość. Nihilistyczne podejście do świata głównego bohatera przerywane jest tylko krótkimi momentami prawdziwych emocji, gdy rozmawia ze swoją matką o baseballu i wynikach ich ukochanej drużyny. W pewnym momencie jednak eskalująca pogoń gangsterów za nim i Russem sprawia, że Hank przestaje być reaktywny i dokonuje wyborów, które mają wyciągnąć go ze spirali spierdolenia, w jakie niechcący popadł.

Nihilizm i powaga balansowane są przez nienachalny komizm zakorzeniony w otaczających Hanka przerysowanych postaciach. Matt Smith kradnie film, choć ma dość ograniczony czas ekranowy i znika na pół seansu. Świetnie uzupełniają się też grający braci Liev Schreiber i Vincent D’Onofrio (a jako że Aronofsky jest z pochodzenia Żydem, można mu wybaczyć stereotypowo komiczne podejście do Narodu Wybranego Niepokalanie Poczętego, Który Nie Dopuszcza Się Żadnych Zbrodni W Strefie Gazy, A Poza Tym Należało Im Się). Film spotyka się z krytyką zatrudnienia do roli Rosjan prawdziwych Rosjan, wszak tylu Afroamerykanów jest bez pracy w Holiłudzie i mogłoby zająć ich miejsce (w Nobody udało się to całkiem zgrabnie), nie mam z tym jednak problemu i dodają oni swoistego kolorytu historii, zwłaszcza aktor grany przez Kukushkina. Solidnie wypadł w małej roli również Bad Bunny, z kolei Regina King w roli bardziej prominentnej nie porwała mnie i odbiegała od barwnych towarzyszy. Dobrze wypadła Zoe Kravitz i pokazała, co miała najlepszego w krótkim czasie…

Ważnym elementem historii było też pokazanie brudnego, ale posiadającego swoją duszę Nowego Jorku, który Aronofsky doskonale zna, bowiem jako potomek Żydów polskiego pochodzenia wychował się na Brooklynie i widział wiele szarości Wielkiego Jabłka. Uroku osadzenia akcji w końcówce ubiegłego stulecia dodawała warstwa audiowizualna – pasująca do filmu muzyka i „gruboziarniste” zdjęcia. Więcej można było wycisnąć z montażu, któremu brakowało polotu Ritchiego czy Tarantino. Nie da się też nie wspomnieć o tym, że prominentną rolę w Caught stealing grał kot Tonic, pięknie prezentujący się na ekranie i stanowiący "MacGuffin" nie mniejszy od tajemniczego kluczyka do skrytki Russa…











Podsumowując, Złodziej z przypadku to ciekawy film oferujący widzowi całą paletę gatunkowych doznań. Czasami pewne konwencje mogły ze sobą zazgrzytać, ale finalnie w mojej opinii dobrze uzupełniały się, podbudowane świetnymi bohaterami i dynamiczną, wartką akcją. W mojej opinii film wart obejrzenia i wyrobienia sobie własnego zdania, ja natomiast oceniam Złodzieja z przypadku na 7,5/10 i chętnie wróciłbym do tego uniwersum. 




poniedziałek, 1 września 2025

PAŃSTWO ROSE (2025) - RECENZJA FILMU

 
Komediodramat i satyra obyczajowa, która bez owijania w bawełnę i zbędnego przystrajania pokazuje, jak skomplikowana potrafi być miłość i jak łatwo może przerodzić się w nienawiść. Pytanie brzmi, czy Państwo Rose dostarczyli więcej śmiechu czy przemyśleń?











Reżyserem filmu jest Jay Roach, który najbardziej zasłynął takimi komediami jak seria Austin Powers czy Poznaj mojego tatę i Poznaj moich rodziców, ostatnim głośniejszym projektem był dramat Gorący temat. Scenarzystą filmu jest Tony McNamara, ceniony twórca nominowany od Oscara za Faworytę oraz Biedne istoty, ponadto showrunner seriali Wielka i Facet od serca, autor scenariuszy do Cruelli i seriali W pogoni za szczęściem, W pętli życia, Opowieść o rozkwitaniu.











Za muzykę odpowiadał Theodore Shapiro, autor kompozycji do serialu Severance, a także filmów Samotne wilki, Akademia Dobra i Zła, Oczy Tammy Faye, Gorący temat czy wcześniej choćby Jaja w tropikach i Diabeł ubiera się u Prady. Autorem zdjęć był Niemiec Florian Hoffmeister znany z takich produkcji jak czwarty sezon True Detective, Tar, Terror, Brudna gra, Bezwstydny Mortdecai.











Film jest kolejną adaptacją książki autorstwa Warrena Adlera z 1981 roku pt. Wojna państwa Rose w reżyserii Danny’ego DeVito z Michaelem Douglasem i Katheleen Turner w rolach głównych (1989), biorąc jednak tylko tematyczny szkielet i motyw przewodni, zupełnie inaczej umiejscawiając akcję i kreując bohaterów.

RECENZJA MOŻE ZAWIERAĆ ŚLADOWE ILOŚCI SPOILERÓW.

PRZED UŻYCIEM SKONSULTUJ SIĘ Z DZIENNIKARZEM LUB RECENZENTEM.

W filmie obserwujemy relację między Theo Rosem (Benedict Cumberbatch, najbardziej znany z roli Dr. Strange’a w MCU i Sherlocka Holmesa w Sherlocku, nominowany do Oscara za role w Grze tajemnic i Psich pazurach) oraz jego żoną, Ivy Rose (Olivia Coleman, zdobywczyni Oscara za rolę w Faworycie i nominowana za role w Ojcu oraz Córce, ponadto m.in. seriale The Crown czy Broadchurch), którzy opuścili Wielką Brytanię i osiedlili się na kalifornijskiej prowincji. Theo jest utalentowanym architektem, Ivy poświęciła karierę szefa kuchni, aby wychować dwójkę ich dzieci, córkę Hattie (w młodszej wersji Delaney Quinn, w starszej Hala Finley) i syna Roya (w młodszej wersji Ollie Robinson, w starszej Wells Rappaport).

Dynamika rodziny zmienia się, gdy katastrofa budowlana przekreśla karierę Theo i ten zaczyna zajmować się domem i wychowaniem dzieci, a Ivy, prowadząca do tej pory hobbystycznie malutkie bistro, zostaje odkryta przez kulinarny świat i rozpoczyna budowę restauracyjnej sieci. Nowy rozdział w ich życiu i wprowadzone zmiany powodują, że relacje stają się coraz bardziej napięte, a małe codzienne konflikty przeradzają się w pustoszące emocjonalnie bitwy oddalające ich coraz bardziej od siebie. Gdy napięcie sięga zenitu, rozwiązaniem jest tylko rozwód i wówczas zaczyna się gra o pełną pulę, nikt bowiem nie chce odpuścić…











Państwo Rose to komediodramat, który zaczyna się dość niepozornie, przedstawiając sielankowe, beztroskie życie bogoli, z czasem jednak coraz bardziej eskalując i sięgając głębiej, ukazując w pełni frustrację niespełnionych, niezadowolonych ze swojego życia ludzi, którzy w swych emocjach zatracają się i nie są w stanie ustąpić. Wszystko to podbudowane jest natomiast odważną komedią bazującą na inteligentnych, realistycznych dialogach oraz wyrazistych osobowościach głównych bohaterów.

Na szczególną uwagę zasługują Benedict Cumberbatch i Olivia Coleman, którzy wydobywają ze scenariusza mnóstwo emocji i przekazują je na swoim wysokim poziomie, niestety są nieco osamotnieni w aktorskim kunszcie, gdyż na drugim planie próżno szukać wyróżniającej się roli. Grający przyjaciela Theo sympatyczny Andy Samberg (najbardziej znany z Brooklyn 9-9 oraz blisko dwóch dekad partycypowania w Saturday Night Live) miał tylko przebłyski, podobnie jak grająca jego neurotyczną żonę Kate McKinnon (poza Saturday Night Live ostatnio m.in. Barbie i Gorący temat), która często swe występy prowadzi na granicy krindżu. Po stronie towarzyszy Ivy zaś nieszczególnie wypadli prominentni Ncuti Gutwa (Sex Education, Dr Who, Barbie, Władcy przestworzy) oraz Sunita Mani (Wszystko wszędzie naraz, GLOW, Mr. Robot).











Film potrafił dostarczyć sporo nienachalnego, nieco bardziej wysublimowanego humoru opartego na komizmie słownym, finalnie oferował również refleksję nad małżeńskimi relacjami, duszącymi się w oparach toksycznych emocji wynikających z niezrealizowanych marzeń i poświęcaniu się drugiej osobie. Skupiono się m.in. na problemach w komunikacji, czasem banalnych i dziecinnych, czasem wynikających ze skomplikowanych konstrukcji emocjonalnych i niezagojonych ran oraz własnych, wewnętrznych lęków i traum.

Podsumowując, Państwo Rose to całkiem udana produkcja opierająca się w znacznej mierze na świetnym aktorskich duecie, starająca się balansować między komentarzem społecznym dotyczącym relacji oraz mocnym humorem opartym na ciętych dialogach i nie gryzieniu się w język. Państwo Rose oceniam pozytywnie na solidne 7/10. Potrzebujemy więcej inteligentnych komedii!




FILMOWA RECENZJA ZBIORCZA - TOM II

  Film w reżyserii Barta Laytona (Zwierzęta Ameryki, W cudzej skórze), który scenariusz napisał na podstawie noweli Dona Winslowa. Za zdjęc...