Najnowszy
film Paula Thomasa Andersona spotkał się z niezwykle ciepłym przyjęciem
krytyków, którzy okrzyknęli go jednym z najlepszych seansów ostatnich lat. Ile
jest w tym prawdy i skąd takie odważne opinie?
Reżyserem i scenarzystą filmu jest ceniony
artysta Paul Thomas Anderson, autor takich filmów jak Boogie Nights, Magnolia
czy przede wszystkim Aż poleje się krew, a w ostatnich latach Nić widmo i Licorice Pizza.
Muzykę skomponował Jonny Greenwood,
który współpracował z Andersonem m.in. przy Licorice Pizza, Nici widmo i Aż
poleje się krew, ponadto na koncie ma również Musimy porozmawiać o Kevinie,
Nigdy Cię tu nie było, Spencer czy Psie pazury, jest również współzałożycielem
brytyjskiego zespołu Radiohead. Autorem zdjęć do filmu był Michael Bauman
(ostatnio jako operator Potwory. Historia Eda Geina, American Horror
Story czy Licorice Pizza, wcześniej zdobywał doświadczenie na planach takich
filmów Łzy słońca, Wyspa, Monachium, Iron Man, Obecność 2, Nić widmo, Vice,
Amsterdam, Ford vs. Ferrari).

Podstawą scenariusza jest powieść
amerykańskiego postmodernistycznego pisarza Thomasa Pynchona pt. Vineland
wydana w 1990 roku, która stanowiła typowy dla tego twórcy satyryczny komentarz
dotyczący społeczeństwa Ameryki drugiej połowy XX wieku, kontrkultury i
prezydentury Ronalda Reagana. Nie jest to jednak twarda adaptacja, a film
jedynie inspirował się motywami i wątkami poruszanymi w książce, dostosowując
fabułę do współczesnego obrazu USA i jego politycznego krajobrazu.
RECENZJA
MOŻE ZAWIERAĆ ŚLADOWE ILOŚCI SPOILERÓW.
PRZED
UŻYCIEM SKONSULTUJ SIĘ Z DZIENNIKARZEM LUB RECENZENTEM.
W filmie śledzimy losy rewolucjonistów
z lewicowo-terrorystycznego ugrupowania French 75, które walczy z faszystowskim
i rasistowskim w ich mniemaniu amerykańskim rządem ciemiężącym kolorową ludność
i latynoskich imigrantów. Centralną parą ugrupowania jest brawurowa ciemnoskóra
Perfidia Beverly Hills (Teyana Taylor, która poza karierą muzyczną w ostatnich
latach rozwija również karierę aktorską i występowała w takich produkcjach jak
Wszystko dozwolone, Ostatnia kropla, Biali nie potrafią skakać, Tysiąc i jeden,
Książę w Nowym Jorku 2) oraz partnerujący jej nieco mniej ekstremistyczny i
bardziej flegmatyczny „Ghetto” Pat Calhoun (Leonardo DiCaprio, którego
przedstawiać nie trzeba). W czasie jednej z akcji Perifidia upokarza seksualnie
oficera zawiadującego placówką internującą imigrantów, pułkownika Stevena J.
Lockjawa (Sean Penn, m.in. Cienka czerwona linia, Rzeka tajemnic, Zabić
prezydenta, Obywatel Milk, Dzień flagi, Licorice Pizza, Nocą w Nowym Jorku),
który od tej pory ma na jej punkcie obsesję. Po nieudanym sabotażu Perfidia
trafia w ręce Lockjawa, ten jednak wypuszcza ją na wolność za cenę stosunku
seksualnego.
Gdy
Perfidii i Patowi rodzi się córka, Charlene, Pat chce zaprzestać
niebezpiecznego życia, jednak Perfidia w pełni poświęca się sprawie i zostawia
rodzinę. W wyniku nieudanej akcji zostaje ujęta przez Lockjawa, który obiecuje
jej amnestię i rolę świadka koronnego, jeśli wyda pozostałych członków ugrupowania.
Aktywiści/terroryści, którym udaje się przeżyć obławę, zostają zmuszeni do
ucieczki i porzucenia dawnego życia.
Szesnaście
lat później, Pat Calhoun żyje w bezpiecznym miasteczku na południu Kalifornii
jako Bob Ferguson wraz ze swoją nastoletnią córką, Willą (Chase Infinity,
debiutowała w 2024 roku w serialu Uznany za niewinnego), uchodząc za niestroniącego
od alkoholu i narkotyków paranoika i dziwaka. Gdy życiu jego i Willi znowu zagraża
niebezpieczeństwo, próbuje skontaktować się dawnymi współpracownikami z French
75, a pomaga mu lokalny lider ukrywający nielegalnych imigrantów, nauczyciel
karate Sergio St. Carlos (Benicio del Toro, w ostatnich latach m.in. Fenicki układ,
Gad, Kurier Francuski z Liberty, Kansas Evening Sun czy Ucieczka z Dannemory).
Na
ich tropie jest jednak pułkownik Lockjaw, który chce zakończyć tę sprawę i
pozbyć się tego wątku w swoim życiu, stara się bowiem o dostanie do elitarnego
klubu prawicowych supremacjonistów i bogaczy sterujących polityką i biznesem,
czyli Klubu Świątecznych Awanturników…

Jedna
bitwa po drugiej to interesujące kino umiejętnie łączące w sobie wiele różnych
gatunków, od satyry polityczno-społecznej, farsy i komedii pomyłek po kino
drogi i thriller sensacyjny. Miks gatunkowy udaje się Andersonowi całkiem
znośnie, choć struktura dzieląca film na przydługi i mało apetyczny prolog oraz
właściwą opowieść jest nazbyt widoczna, a różnica między nimi, jakkolwiek intencjonalna,
wybija nieco z historii. Pierwsza część filmu, nakreślająca kontekst
historyczny, w którym znajdują się współcześnie bohaterowie, jakkolwiek
potrzebna narracyjnie, nie jest szczególnie kunsztowna i stanowiąc miniaturę
filmową, byłaby raczej odstręczająca. Później jednak, kiedy film wchodzi na
właściwe tory, zapewnia widzowi należytą rozrywkę, płynąc wartko przez
historię.
Film
Andersona to kontrolowany chaos, w którym nieprzewidywalność scenariusza łączy
się z niezwykłą precyzją tego, co autor chce przekazać widzowi, a jest tego
dużo: buntowniczość, kontestacja porządku w imię ideałów, relacje rodzinne i
międzypokoleniowe, ambicje i aspiracje i wiele innych. Wszystko to okraszone jest
nieoczywistym humorem uderzającym w widza pędzącego wraz z fabułą.
Na
plus można z pewnością zaliczyć warstwę audiowizualną filmu. Świetne zdjęcia
Michaela Baumana wykorzystującego VistaVision nadają filmowi wyrazistego
charakteru, podbudowane to jest natomiast przez intrygującą muzykę skomponowaną
przez Greenwooda. W pamięć zapada szczególnie kapitalnie zrealizowana i pełna
napięcia scena pościgu w finale filmu.
Świetnie
zaprezentowała się większość obsady. Na szczególną pochwałę zasługuje Sean
Penn, który stworzył niepowtarzalną kreację aktorską złożonego i
skomplikowanego charakterologiczne antagonisty, którego widz obserwuje z
fascynacją. Bardzo dobrze wypadł również Benicio del Toro, który emanował
ekranową nonszalancją i stoicyzmem, ale również niezwykłą kompetencją i
precyzją w podejmowaniu działań, wprowadzający nieco luzu. Na swoim wysokim
poziomie, choć w nieco innej niż zazwyczaj roli, zaprezentował się też Leonardo
DiCaprio, udanie sprzedając postać, która wypisała się z rewolucyjnej walki,
zapuściła korzenie i musi teraz znowu wskoczyć do pędzącego auta pełnego
niespodzianek. Wybrzmiewa to zwłaszcza w świetnej chemii ekranowej w scenach z
de Toro. Pochwały należą się też intrygującej młodej Chase Infinity w
dynamicznej roli ściganej nastolatki, która odkrywa przeszłość swoich rodziców,
co odwraca jej życie do góry nogami. Słabiej oceniam Teyanę Taylor, choć to,
jak antypatycznie się zaprezentowała, mogło wynikać z tego, jak napisaną miała
rolę, podobnie jak inni przedstawiciele jej terrorystycznego ugrupowania.
Osobliwym
elementem filmu jest absurdalnie napisany wątek biało-supremacyjnego tajnego
stowarzyszenia rządzącego zakulisowo Ameryką, dla którego czystość rasowa jest
świętością, ale nie można traktować ich poważnie, gdy nazywają się Klubem
Świątecznych Awanturników i sławią Świętego Mikołaja… Film, kreując alternatywną
wersję Stanów Zjednoczonych, nie uderza bezpośrednio we współczesną
anty-imigrancką administrację Ameryki, starając się zachować umiar w uderzaniu
w konserwatywną część społeczeństwa oraz pokazując rewolucjonistów jako przekraczających
pewne granice oszołomów, jednak opowiedzenie się po konkretnej stronie sporu jasno
wskazuje, skąd tak przychylne filmowi opinie i rozpływanie się w zachwytach wśród
liberalnych krytyków, recenzentów i komentatorów branżowych.

Podsumowując,
Jedna bitwa po drugiej to bardzo solidnie zrealizowany film artysty, który zna
się świetnie na swoim rzemiośle, kunsztowności produkcji ujmuje jednak w moich
oczach absurdalność, z jaką przedstawiono antagonistów oraz niezbyt subtelny
komentarz polityczno-społeczny, a także słaby początek filmu. Nie da się jednak
zaprzeczyć, że poniżej pewnego poziomu Paul Thomas Anderson nie schodzi i
zmontował interesujące dzieło pełne treści z bogatą aktorską obsadą. Oceniam Jedną
bitwę po drugiej na 7,5/10, choć czy to poprzez długi metraż czy poprzez wydźwięk
filmu z pewnością wielu może się od niego odbić.