wtorek, 20 stycznia 2026

THE MIGHTY NEIN (2025) - RECENZJA SERIALU.

 
Adaptacja drugiej kampanii RPG grupy aktorów należących do ekipy Critical Role w uniwersum współdzielonym z Legendą Vox Machiny zapowiadała się równie emocjonująco. Czy i tym razem udało się dostarczyć jakościowy produkt?











Za produkcję animowanego serialu The Mighty Nein (pol. Potężna Dziewiątka) odpowiada zespół Critical Role, o którym wspominałem więcej przy okazji trzeciego sezonu Legendy Vox Machiny. Reżyserem nadzorującym projekt był Juno John Lee, mający na koncie The Venture Bros., Pantheon czy Star Trek: Lower Decks.

Nad scenariuszem opartym na pracy Critical Role i przede wszystkim Matta Mercera, pracowali m.in. Tasha Huo (Tomb Rider: Legenda Lary Croft, Wiedźmin: Rodowód krwi oraz ubiegłoroczny rimejk Czerwonej Sonyi), Tania Lotia (Swamp Thing, Wiedźmin: Rodowód krwi i Wiedźmin, Carnival Row, Invincible), Zak Schwartz (Gen V, Wu-Tang: An American Saga, Snowpiercer, Uprowadzona, Impersonalni), Marque Franklin-Williams (Legenda Vox Machiny, Outlander, Leverage: Redemption, Just Add Magic), a także należący do Critical Role Sam Riegel i Travis Willingham (Legenda Vox Machiny).

Kompozytorem muzyki jest Neal Acree, współpracujący z Critical Role przy okazji ich licznych projektów oraz przy serialu Legenda Vox Machiny, ponadto ma na koncie produkcje z uniwersum World of Warcraft, Overwatch, Starcraft, a także jest autorem muzyki do gry Diablo III czy serialu Gwiezdne Wrota.











RECENZJA MOŻE ZAWIERAĆ ŚLADOWE ILOŚCI SPOILERÓW.

PRZED UŻYCIEM SKONSULTUJ SIĘ Z DZIENNIKARZEM LUB RECENZENTEM.

The Mighty Nein opowiada o grupie awanturników i wywodzących się z różnych środowisk wyrzutków, których nieoczekiwanie łączy los, zamykając razem w więziennej celi za czyn, którego nie popełnili. Okazuje się, że czeka ich zupełnie inna, wielka przygoda, gdy wplątują się w polityczną intrygę i wiszącą na włosku wojnę między dwiema potęgami. Przyczynkiem do wojny, która może wstrząsnąć kontynentem, staje się kradzież przez agentów Imperium religijnego reliktu Dynastii Krynów o ogromnej mocy mogącej zakłócić porządek świata.

W skład drużyny wchodzą (na chwilę obecną): prowadząca śledztwo w sprawie wzmiankowanej kradzieży mniszka Zakonu Kobaltowej Duszy, Beauregard Lionett (Marisha Ray); mający na pieńku ze złodziejami artefaktu mag Caleb Windgast (Liam O’Brian) oraz towarzysząca mu goblinka-złodziejka Nott the Brave (Sam Riegel); cyrkowe diabelstwo o tajemniczej przeszłości i demonicznych mocach Mollymauk Tealeaf (Taliesin Jaffe); próbujący zrozumieć swoje nowe moce ork-marynarz Fjord (Travis Willingham) oraz zauroczona nim Jester Lavorre (Laura Bailey) – młode i psotne diabelstwo rozmawiające bezustannie ze swoim bóstwem, Podróżnikiem.

W historii przewijają się ponadto takie postacie jak: arcymag Trent Ikitchon (Mark Strong, w ostatnich latach m.in. Dziewięcioro nieznajomych, Pingwin, Diuna: Proroctwo, Legenda Vox Machiny, Krytyk) oraz służący mu asasyni Astrid (Ivana Sakhno, Ahsoka, M3GAN 2.0), Eadwulf (niemiecki raper RedChild), Owelia (Bennet Abara), królowa Dynastii Krynów (Lucy Liu, m.in. Aniołki Charliego, Kill Bill, Chicago, ostatnio choćby Shazam! Gniew Bogów czy Czerwona jedynka) i jej dworzanin, Essek (Matthew Mercer) oraz cierpiąca na tajemniczą chorobę jego matka, Deirta (Anjelica Huston, w ostatnich latach m.in. seria John Wick i Kurier Francuski z Liberty, Kansas Evening Sun), król Dwendal (Graham McTavish, w ostatnich latach m.in. Ród Smoka, Outlander, Wiedźmin, Castelvania, Kaznodzieja), awanturnik Dżentelman (Nathan Fillon, Castle, Firefly, a ostatnio m.in. Guy Gardner w Supermanie).











The Mighty Nein szybko sprzedaje nam zarówno wysoką stawkę jak i sympatycznych bohaterów, którym łatwo jest kibicować i zaangażować się emocjonalnie w ich perypetie. Critical Role posiadają niezwykłą łatwość w kreowaniu postaci z jednej strony archetypicznych i znajomych, z drugiej wyrazistych, charakterystycznych i skrywających sobie głębię oraz wiele traum. I to właśnie na bohaterach oraz ich relacjach opiera się magia tej produkcji.

W przeciwieństwie do Legendy Vox Machiny, w której drużynę mieliśmy zebraną przed wyruszeniem w drogę, a relacje między członkami zarysowane od początku, w Potężnej Dziewiątce bohaterów poznajemy osobno i obserwujemy, jak stykają się ze sobą po raz pierwszy i w dość nieoczekiwanych okolicznościach zawiązują znajomość. Pozwala to na zupełnie odmienne prowadzenie narracji i szersze spojrzenie na świat, który w Legendzie Vox Machiny obserwowaliśmy przede wszystkim oczami zespołu. W porównaniu do poprzedniego serialu Critical Role, tym razem już od samego początku wprowadzeni jesteśmy w wielkoskalową intrygę polityczną i konflikt między dwoma mocarstwami, który odbić się może na losie całego kontynentu, bezpośrednio obserwując poczynania głównych aktorów przedstawienia.

Na drugim planie dostajemy kilka interesujących postaci i choć nie są przesadnie skomplikowane, to dobrze spełniają swą rolę, przede wszystkim starający się uratować matkę Essek, pragnący potęgi mistrz manipulacji Trent Ikitchon (w którym trudno rozpoznać Marka Stronga) czy tajemniczą Vess DeRogna, skrywającą swe intencje do samego końca.

To jednak bohaterowie pierwszoplanowi błyszczą w serialu najbardziej i choć nie wszyscy są w równym stopniu zaangażowani w rozgrywającą się historię, to są dość dobrze zbalansowani pod względem poświęconego im czasu (a na pewno lepiej, niż mogliśmy zobaczyć w pierwszym sezonie Legendy Vox Machiny). Pierwsze skrzypce i ton historii nadają wątki prowadzącej śledztwo Beau oraz ukrywającego się przed swą przeszłością maga Caleba, którzy z różnych względów są związani z geopolitycznymi tarciami między Imperium a Dynastią. Zwłaszcza rola Caleba z czasem coraz bardziej przybiera na sile, gdy dowiadujemy się więcej tragicznych faktów z jego przeszłości (odcinek piąty pod tym względem dostarcza fajerwerków).



W Legendzie Vox Machiny od samego początku widzieliśmy rodzinę z trudnymi relacjami, chaotyczną lecz lojalną. W The Mighty Nein jest zupełnie inaczej i bohaterowie potrzebują czasu, by zacząć ze sobą współpracować, poznać się i polubić, nawet jeśli jest to szorstka przyjaźń oparta na poczuciu misji niż wzajemnych afektach. Takie jednak również występują, czy to w relacji łączącej zauroczoną Fjordem Jester oraz żywiącą matczyne uczucia wobec Caleba Nott.

Trudno jest mi wybrać, kogo z Potężnej Dziewiątki polubiłem najbardziej, każdego z innych powodów. Zarówno Caleb jak i Fjord, Beau oraz Molly czy Jester zyskali moją szczerą sympatię, najsłabiej pod tym względem wypadła Nott the Brave. Doceniam Sama Riegela jako goblinkę-złodziejkę-alkoholiczkę z traumą, zwłaszcza w drugiej połowie serialu, ale z tą postacią kliknęło mi najmniej.

Serial nie ucieka od brutalności oraz wulgarnych, niepoprawnych żartów, w swej istocie zdaje się być jednak poważniejszy i dojrzalszy od Legendy Vox Machiny, która brutalność i humor miała mocno podkręcone, mieszając swobodnie komizm i dramat bohaterów, żonglując nastrojami widza. Potężna Dziewiątka zdaje się być pod tym względem bardziej zrównoważona i subtelna, ale wcale nie mniej satysfakcjonująca.



Wśród minusów serialu muszę zwrócić uwagę na trzy aspekty. Po pierwsze, w pierwszym sezonie poniżej oczekiwań zdecydowanie wypada postać Ashley Johnson (m.in. Ellie z growego The Last of Us), czyli barbarzynka Yasha, która przemyka jedynie kilkukrotnie na trzecim planie. Po drugie, większość bohaterów ma mniejszościowe orientacje seksualne, a jedyna relacja hetero jest bardziej platoniczna niż romantyczna – niby nic istotnego, co przeszkadzałoby w odbiorze dzieła, ale dziwnie rzuca się w oczy. W końcu, największym grzechem sezonu pierwszego The Mighty Nein jest jego nagle urwany finał, a historii zdaje się jakby brakowało ostatniego odcinka.

Podsumowując, The Mighty Nein to Critical Role w formie, do jakiej przyzwyczaili, tym razem nieco inaczej rozkładając akcenty opowiadanej historii. Świetny start nowej serii dzięki interesującej historii i ciekawym bohaterom. The Mighty Nein oceniam na 8/10 i z niecierpliwością wyglądam kontynuacji przygód tej bandy wyrzutków.



niedziela, 18 stycznia 2026

PLURIBUS (2025) - RECENZJA SERIALU.

 

Pluribus zapowiadał się jako intrygujący serial łączący w sobie ciekawe science-fiction, angażującą emocjonalnie obyczajówkę i historię pełną tajemnic. Czy najnowszy hit AppleTV+ faktycznie jest tak dobry i spełnił pokładane w nim oczekiwania?











Twórcą serial jest uznany Vince Gilligan, autor takich serialowych dzieł jak Breaking Bad i Better Call Saul. Na swoim koncie ma również pracę przy Battle Creek, Hancocku czy Z archiwum X.

Reżyseraim odcinków, poza Gilliganem (odcinki 1 i 2) byli Gordon Smith (wcześniej reżyserował tylko dwa odcinki Better Call Saul, więcej doświadczenia producencko-scenopisarskiego), Adam Bernstein (doświadczony reżyser aktywny od lat 80. XX wieku, m.in. Hoży doktorzy, Rockefeller Plaza 30, Shameless, Breaking Bad, Californication, Master of Sex, Rozwód, Billions, Silos), Melissa Bernstein (podobnie jak Smith na koncie tylko dwa odcinki Better Call Saul), Zetna Fuentes (Słodkie kłamstewka, Chirurdzy, Sposób na morderstwo, Ray Donovan, Shameless, Bosch, Stary człowiek, Agencja), Gandja Monteiro (The Chi, Wednesday, Wiedźmin, Agatha All Along, Paradise).











Przy scenariuszu, poza Gilliganem, pracowali Vera Blasi (Kobieta na topie, Zupa z tortillą, Cesarz), Ariel Levine (Bay State, Better Call Saul), Jonny Gomez (Tacy jesteśmy), Gordon Smith (Outsiders, Breaking Bad, Better Call Saul), Alison Tatlock (Terapia, Betreyal, The Whispers, Stranger Things, Better Call Saul), Jenn Caroll (Bay State).

Kompozytorem muzyki jest Dave Porter, współpracujący z Gilliganem przy okazji Breaking Bad, Better Call Saul i El Camino, ponadto Blacklist, Chasing Classic Cars, Kaznodzieja, Echo, Hightown, natomiast operatorami odpowiedzialnymi za zdjęcia byli Marshall Adams (Felicity, Detektyw Monk, CSI: Kryminalne zagadki Nowego Yorku, Grimm, Przebudzony, Better Call Saul, Servant) oraz Paul Donachie (Kochanice króla, Material Girl, Mandela: Droga do wolności, Nocna zmiana, Bodyguard, Vera, Better Call Saul).

RECENZJA MOŻE ZAWIERAĆ ŚLADOWE ILOŚCI SPOILERÓW.

PRZED UŻYCIEM SKONSULTUJ SIĘ Z DZIENNIKARZEM LUB RECENZENTEM.

Główną bohaterką serialu jest Carol Sturka (Rhea Seehorn, za swoją rolę nagrodzona Złotym Globem, ponadto takie produkcje jak Figurantka, Better Call Saul, Invincible, Bad Boys: Ride or Die), autorka poczytnych powieści romantasy mieszkająca w Albuquerque w Nowym Meksyku wraz ze swoją agentką i żoną Helen (Miriam Shor, Imprezowo, Układy, Żona idealna, Jessica Jones, Zawód: Amerykanin, Younger, Amerykańska fikcja). Wracając do domu z trasy promującej najnowszą książkę są świadkami końca świata, gdy niemal cała ludzkość zostaje zainfekowana wirusem pozaziemskiego pochodzenia z odległego układu gwiezdnego i tworzy Jednię – zbiorową świadomość wszystkich ludzi, którym udało się przeżyć. Helen umiera, co dramatycznie wpływa na zdezorientowaną Carol, która dowiaduje się, że poza nią jeszcze kilkanaście osób na świecie pozostało sobą.

Jednia do opieki nad Carol oddelegowuje Zosię (Karolina Wydra, polska aktorka z Opola robiąca karierę w Ameryce, np. Doktor House, Justified: Bez przebaczenia, True blood, Miasto zła, Pete kombinator, Quantico, Agents of S.H.I.E.L.D.), dzięki której Carol uczy się zachowania i zwyczajów Jedni. Carol decyduje się spotkać z mówiącymi po angielsku ocalałymi, czyli m.in. Laxmi (Menik Gooneratne), Kusimayu (Darinka Arones) czy ekscentrycznym Panem Diabate (Samba Schutte).

Rozczarowana spotkaniem Carol postanawia powrócić do domu i samodzielnie przepracować żałobę, traumę końca świata oraz spróbować znaleźć sposób na odwrócenie sytuacji, a także poradzić sobie z emocjami, jakimi zaczyna darzyć Zosię. Nie zdaje sobie sprawy, że mieszkający w Peru Manousos Oviedo (Carlos-Manuel Vesga) odmawiający kontaktu z Innymi, również stara się przywrócić dawny porządek rzeczy…











Serial napisany przez Gilligana obiecywał dużo po pierwszych dwóch-trzech odcinkach, ustanawiając niezwykle interesującą sytuację fabularną oraz tło dla poczynań głównej bohaterki, później jednak poprowadził narrację w innym kierunku, skupiając się w głównej mierze na emocjach targających bohaterką, tytułową Jedyną. Dostajemy rozbudowany rys charakterologiczny stosunkowo prostej i mało angażującej postaci, której poświęcamy bardzo dużo czasu ekranowego, nie posuwając fabuły do przodu. Angażująca uwagę i ciekawość widza intryga stopniowo rozmywa się, a pierwsze skrzypce przejmuje bohaterka, na której emocjach wszystko jest oparte. Carol jest charakterną, wyrazistą, nieustępliwą kobieta, jednak pod tą warstwą powierzchowności skrywa się zaskakująco mało wyróżniająca głębia.

Na plus serialu należy zauważyć fakt, że twórcy dość skrupulatnie i realistycznie podeszli do tematów naukowych, starając się uwzględnić w swej opowieści wiele trudnych szczegółów i odpowiedzieć fanom na wiele pojawiających się w trakcie historii wątpliwości i pytań. Realizacyjnie również serial stał na wysokim poziomie, łącząc w sobie kameralność i niemal klaustrofobiczność historii z większą skalą produkcji w kilku przemyślanych momentach. Pozwalało to zachować serialowi wiarygodność i zwiększało immersję. Trochę rozczarowująca była warstwa muzyczna.

Dodatkowym smaczkiem był nieoczywisty humor przełamujący depresyjne tło całości, skupionej na rozgrywającej się na oczach bohaterki osobliwej apokalipsie i całkowitej zmianie, jaka zaszła w ludzkości. Twórcy sięgają w serialu po interesujące i głębokie rozważania społeczno-filozoficzne dotyczące indywidualizmu, idealizmu i egoizmu oraz moralności w małej i wielkiej skali, dostarczając widzowi tematu do przemyśleń i rozważań o własne poglądy w omawianych sprawach.

Aktorsko w serialu w większych rolach występują w zasadzie trzy osoby, z czego najbardziej prominentną jest rzecz jasna bohaterka Rhei Seehorn, która dźwiga opowieść na własnych barkach i nawet jeśli mi osobiście odgrywana przez nią postać nie przypadła do gustu, to doceniam ją w tej roli i dostrzegam intencjonalność w takim właśnie balansującym na granicy antypatyczności podejściu. Nie utożsamiam się z wyborem komitetu Złotych Globów, jednak rozumiem, iż końcem roku serial i rola Seehorn zrobiły, zwłaszcza w Ameryce, furorę.

Na uwagę zasługuje znacząca rola polskiej aktorki, Karoliny Wydry, która pokazała się z bardzo dobrej strony szerszej publice po kilku latach nieobecności (ostatnia większa rola to 2019 r. i udział w szóstym sezonie marvelowskich Agents of S.H.I.E.L.D.) i bez wątpienia zaskarbiła sobie sympatię publiki. Mi osobiście do gustu przypadł również odgrywający rolę bezkompromisowego Paragwajczyka Carlos-Manuel Vesga oraz sympatycznego Samba Schutte w roli hedonistycznego lowelasa korzystającego z nadarzającej się okazji.











Podstawowym problemem serialu, poza niewykorzystaniem pewnego zasygnalizowanego na początku potencjału, było tempo narracji, które wyraźnie wyhamowało po 3 odcinku i ślimaczyło się do samego końca, sprawiając, że w odcinkach fabularnie działo się bardzo mało. Z jednej strony doceniam odwagę twórców w tym podejściu wychodzącym na przekór teledyskowej dynamice współczesnych produkcji dostosowujących się do coraz krótszego attention spanu widzów. Z drugiej jednak oczekiwałbym więcej treści i szybszego tempa historii, bo fundament jest całkiem solidny i pozwala odbiorcy zaangażować się w tę opowieść. Po reakcjach widzów widać jednak, że krytykom serial spodobał się znacznie bardziej.

Podsumowując, w mojej opinii Pluribus to niewykorzystany potencjał, który zwiódł obietnicą czegoś bezapelacyjnie wyjątkowego, a okazał się tylko solidnym produktem. Mieszane uczucia względem głównej bohaterki rekompensowała okrojona drugoplanowa obsada. Mam nadzieję, że kolejne sezony dostarczą więcej interesującej treści, dlatego nie skreślam Pluribusa i oceniam go na 6,75/10.



wtorek, 6 stycznia 2026

GORZKIE ŻALE ROKU 2025

 
W 2025 roku umknęło im wiele mniej lub bardziej ciekawych lub głośnych produkcji filmowo-serialowych, wśród nich z pewnością kilka perełek wartych nadrobienia, które pojawiły się w wielu zestawieniach najlepszych dzieł popkultury minionego roku lub zbierać będą statuetki i tytuły w gorącym sezonie nagrodowym, który właśnie się rozpoczął. Zestawienia filmowe i serialowe nie ustawione w żadnej specyficznej kolejności.











Wśród filmów na pewno część z poniższej osiemnastki będę chciał obejrzeć, zwłaszcza jeśli pojawi się wokół niektórych buzz oscarowy. 

Na początek zastrzyk adrenaliny z akcyjniakami takimi jak Nowokaina czy Sisu 2, ale największy żal mam do siebie ze względu na Nobody 2, który miałem w zestawieniu najbardziej oczekiwanych filmów roku.











28 lat później to seria, która nigdy mnie nie interesowała i muszę nadrobić wcześniejsze części, może przy okazji kontynuacji skuszę się sięgnąć po te post-apo. Poza tym ciekawie zapowiadały się również dwie netflixowe produkcje takie jak House of Dynamite oraz Frankenstein.



Wśród wielkobudżetowych produkcji, które zgarnęły ogromne ilości pieniędzy w box-office, nie oglądałem przede wszystkim Minecrafta od WarnerBrothers, a także Lilo i Stitch oraz Zootopię 2 od Disneya.











Inne większe produkcje, które mnie ominęły, to m.in. Wicked 2 oraz Jurassic World: Rebirth, a także nowy film Guya Ritchiego dla AppleTV+, czyli Fontanna młodości.



Wojciech Smarzowski podobno wrócił do formy w przejmującym dramacie społecznym Dom dobry o przemocy domowej, z kolei Russel Crowe celuje w kolejnego Oscara za rolę Heinricha Goeringa w Norymberdze, natomiast Sny o pociągach cichcem zdobyły serca krytyków i miałem w planach nadrobić je tuż przed Galą Złotych Głąbów.











Na deser jeszcze podobno kilka nieco (lub bardzo) rozczarowujących filmów, czyli przepłacony Electric State od Netflixa, nowa wersja Uciekiniera z Glenem Powellem czy intrygujący thriller z Robertem Pattinsonem i Jeniffer Lawrence pt. Zgiń, kochanie.



Wśród przeszło 30 seriali, których nie udało mi się obejrzeć w minionym roku, ciężko będzie wypisać nawet połowę, więc skupmy się na czołowej dwunastce, część z nich z pewnością będę chciał nadrobić już całkiem szybko, w tym Fallout sezon 2 oraz Stranger Things sezony od 2 do 5.

Początkiem roku Netflix wypuścił intrygujący thriller polityczno-szpiegowski z Robertem De Niro pt. Zero Day. Rian Johnson powrócił z drugim sezonem antologicznego Poker Face, a pierwszy sezon uważam za więcej niż udany. Na SkyShowtime ukazał się również inny gangsterski serial z doborową obsadą, czyli Mobland (pol. Strefa gangsterów).











Wśród seriali superbohateskich oraz fantasy największe oczekiwania żywiłem względem Peacemakera sezon 2 (którego obejrzałem nawet pierwszy odcinek) oraz Gen V sezon 2 (nadrobię przed finałowym sezonem The Boys), z kolei Koło Czasu zaczęło się rozkręcać a Amazon zakończył serial na trzecim sezonie...











Spore zainteresowanie budziły takie produkcje HBO MAX jak horror It: Welcome do Derry oraz Grupa zadaniowa (ang. Task), a także Pamiętniki Murderbota z Alexandrem Skarsgaardem w tytułowej roli na AppleTV+, nic jednak z tego nie wyniknęło i największe szanse dam pewnie prequelowi It.











Same pozytywne opinie słyszałem o medycznym serialu The Pitt (wkrótce sezon drugi na HBO MAX, będzie czas nadrobić) oraz o polskim katastroficznym Heweliszu na Netflixie (porównywanym nieraz do Czarnobyla). Dobre opinie zebrał również Dzień Szakala i jeśli będzie drugi sezon to pewnie wrócę do tematu.





poniedziałek, 5 stycznia 2026

GALA ZŁOTYCH GŁĄBÓW 2026

 
Witam wszystkich bardzo serdecznie na corocznej pośmiertnej ceremonii rozdania sportowo-literackich nagród Nike. Z wielką przyjemnością witam Ekipę na Gali Złotych Głąbów w jej 7. edycji!













Zebraliśmy się tu, by uczcić miniony rok filmowo-serialowy oraz wyróżnić tych, którzy na to zasługują. W roku 2025 obejrzałem 49 filmów, z czego 38 w kinie (w tym dwukrotny seans Thunderbolts*), ponadto skonsumowałem 21 seriali. Dla porównania, liczby w poprzednim roku 2024 odpowiednio wynosiły 52 filmy (38 w kinie) i 30 seriali.














Tyle tytułem wstępu, oficjalnie Galę Złotych Głąbów uważam za rozpoczętą!
W programie wieczoru przewidujemy dwie części – filmową i serialową, wśród których przyznane zostaną:

- filmowe nagrody specjalne

- filmowe nagrody główne

- serialowe nagrody specjalne

- serialowe nagrody główne.

Przechodząc zaś do punktu pierwszego, zaczniemy od Nagrody Specjalnej imienia Raya Charlesa dla filmu, którego nie widziałem, choć bardzo chciałem. Statuetkę otrzymuje Nobody 2 w reżyserii Timo Tjahjanto.



Wyróżnienia zaś otrzymują i lądują na kupce wstydu takie filmy jak Sisu 2, 28 lat później, Frankenstein czy Sny o pociągach.

Nagroda Specjalna imienia Hiszpańskiej Inkwizycji dla filmu, którego seans zaskoczył mnie pozytywnie, wędruje do polskiej Światłoczułej w reżyserii Tadeusza Śliwy. Nie planowałem go oglądać, ale jestem wdzięczny, że dałem się nauczyć.














Nagroda Specjalna imienia Jednoosobowej Publiczności dla filmu, który dostarczył mi niezliczonych pokładów fanowskiego zachwytu byli Thunderbolts*, którzy wyprzedzili zarówno Fantastyczną 4 jak i Supermana.














Nagroda Specjalna imienia Archanioła Gabriela Zwiastuna Śmierci dla filmu, w którym trup ścielił się gęsto i kreatywnie, dla filmu Ballerina. Ze świata Johna Wicka w reżyserii Lena Wisemana.














Nagroda Specjalna imienia Platynowego Królika z Kapelusza za odkrycie filmu, na który w ogóle nie czekałem, a który zaskoczył mnie swoją jakością, dla filmu Skomplikowani w reżyserii Michael Angelo Covino.














Nagroda Specjalna imienia Ludwiga Amadeusza Vivaldiego dla najlepszej muzyki filmowej wędruje do filmu Grzesznicy i kompozytora Ludwiga Göranssona, bo muzyka była osobnym bohaterem tego filmu.














Nagroda Specjalna imienia Braci Lumière za najlepszą pracę operatorską oraz kompozycję zdjęć i jakość wykonania otrzymuje film Nosferatu oraz Jarin Blaschke, który nadał produkcji niepowtarzalny klimat.














Nagroda Specjalna imienia Mariusza Pudzianowskiego, czyli POLSKA GUROM dla najlepszego polskiego filmu wędruje do Światłoczułej. Rok temu Kos nie miał konkurencji, w tym roku obejrzałem aż siedem polskich produkcji i zdecydowana większość była przynajmniej dobra.














Nagroda Specjalna imienia Srebrnego Bobra, bo historia była dobra dla filmu o wyrazistym i nieszablonowym scenariuszu dla filmu Wake Up Dead Man autorstwa Riana Johnsona, bo na dobrze napisanym scenariuszu i bohaterach oparł całe swe dzieło.














Nagroda Specjalna imienia Waltera Eliaszowicza Disneyova dla najlepszego filmu animowanego otrzymuje ode mnie Flow w reżyserii Gintsa Zilbalodisa.














Zbiorowa Nagroda Pocieszenia dla filmów, które w ubiegłym roku nie zostały docenione przez szerszą publiczność dla filmów Państwo Rose i Szpiedzy.



Natomiast Wyróżnienie z Wypróżnieniem dla najbardziej kałowej produkcji, jaką widziałem, wędruje do filmu G20 w reżyserii Patricii Riggen, filmu tak słabego, że przerwałem seans w połowie i nigdy do niego nie wróciłem…













Rozgrzewkę mając już za sobą, przejdźmy do filmowego dania głównego, a nagrody zostaną rozdane w kategoriach: najlepszy aktor, najlepsza aktorka, najlepszy duet ekranowy, najlepsza obsada filmowa oraz najlepszy film.

Nominowani do nagrody Złotego Głąba w kategorii AKTOR:

- Josh O’Connor w Żywy czy martwy

- Jude Law w Edenie

- Leonardo di Caprio w Jedna bitwa po drugiej

- Michael B. Jordan w Grzesznikach

- Adrien Brody w Brutaliście

- Jesse Plemmons w Bugonii

- Guy Pearce w Brutaliście

Nagroda wędruje do Adriena Brody’ego za rolę doświadczonego przez życie architekta w monumentalnym filmie Brutalista.














Nominowane do nagrody Złotego Głąba w kategorii AKTORKA:

- Emma Stone w Bugonii

- Mickey Madisson w Anorze

- Julia Garner w Zniknięciach

- Glen Close w Żywy czy martwy

- Sophie Thatcher w Towarzyszu

- Felicity Jones w Brutaliście

Nagroda wędruje do Felicity Jones za rolę Erzsébet Tóth w Brutaliście, bo choć nie było jej przez pół filmu to w drugiej połowie przyćmiewała Brody’ego.

 













Nominowani do nagrody Złotego Głąba w kategorii DUET EKRANOWY:

- Miles Teller i Anya Taylor-Joy w The Gorge

- Dwayne The Rock Johnson i Emily Blunt w The Smashing Machine

- Liev Schreiber i Vincent D’Onofrio w Złodziej z przypadku

- Brad Pitt i Javier Bardem w F1

- Michael Angelo Covino i Kyle Marvin w Skomplikowanych

- Josh O’Connor i Daniel Craig w Żywy czy martwy

Nagroda wędruje do Brada Pitta i Javiera Bardema za ich występ w F1, ale tuż za podium uplasowali się Schreiber i D’Onofrio.














Nominowani do nagrody Złotego Głąba w kategorii OBSADA FILMOWA:

- Brutalista

- Mickey 17

- Zniknięcia

- Eden

- Złodziej z przypadku

- Żywy czy martwy

Nagroda wędruje do filmu Żywy czy martwy, gdzie udało się zebrać pokaźne grono ciekawych aktorów: Daniel Craig, Josh O’Connor, Glen Close, Josh Brolin, Jeremy Renner, Andrew Scott, Mila Kunis, Jeffrey Wright.














Nominowani do nagrody Złotego Głąba w kategorii FILM ROKU:

- Zniknięcia

- Żywy czy martwy

- Grzesznicy

- Anora

- Złodziej z przypadku

- Wielki Marsz

- Jedna bitwa po drugiej

- Brutalista

W tym roku liczba wybitnych filmów nie była duża, ale stawka trzymała dość wysoki i wyrównany poziom. Tylko jeden film oceniłem w tym roku na 8/10 i w związku z tym Złotego Głąba dla najlepszego filmu roku 2025 otrzymuje Brutalista w reżyserii Brady’ego Corbeta.













Przechodząc do części drugiej naszej gali, czyli rozdania nagród w kategoriach serialowych…

Nagroda Specjalna imienia Raya Charlesa dla serialu, którego nie widziałem wędruje do polskiej produkcji Netflix pod tytułem Heweliusz, którego liczyłem że uda mi się obejrzeć na ostatniej prostej. Wyróżnić na pewno należy również nieobejrzane przeze mnie The Pitt: It: Welcome to Derry oraz Mobland.














Nagroda Specjalna imienia Dario ze „Ślepnąc od świateł”, bo „to nie do mnie tak, do mnie nie” i „no nie podobasz mi się”  dla sezonu drugiego The Last of Us, bo poza pojedynczymi odcinkami był wyraźnie słabszy od poprzednika i rozczarował na wielu polach.














Nagroda Specjalna imienia X-menów dla najlepszej telenoweli superhero dla serialu Daredevil: Born Again, kontynuującego losy mojego ulubionego prawnika Matta Murdocka w walce o bezpieczeństwo Nowego Jorku.














Nagroda Specjalna imienia Harlem Globetrotters dla najlepszej, najbarwniejszej obsady serialu dla komediowego Studio od AppleTV+.














Nagroda Specjalna imienia Finału Ligi Mistrzów dla trzeciego sezonu Invincible za to, że w ostatnich dwóch odcinkach dojebali do pieca ostro i bawiłem się znakomicie.



Nagroda Specjalna imienia #O ja jebie, co się odkurwiło dla serialu The Witcher, sezon 4 za wszystko to, co spierdolili.














Nagroda Specjalna imienia George’a Lucasa za podtrzymywanie jakości w uniwersum Gwiezdnych Wojen dla serialu Andor sezon 2, który w absolutnie fantastyczny sposób przedstawił nam Odległą Galaktykę bez Mocy i mieczy świetlnych, a jedynie walkę z totalitaryzmem.













Na zakończenie ceremonii pozostały nam główne kategorie nagród serialowych, czyli najlepszy aktor, najlepsza aktorka, najlepszy serial animowany, najlepszy serial.

Nominowani do nagrody Złotego Głąba w kategorii najlepszy AKTOR:

- Pedro Pascal w serialu The Last of Us

- Adam Scott w serialu Severance

- Stellan Skarsgaard w serialu Andor

- Stephen Graham w serialu Dojrzewanie

- Vincent D’Onofrio w serialu Daredevil: Born Again

Nagroda w tym roku wędruje do Stellana Skarsgaarda za niezapomnianą rolę Luthena Raela, ojca Sojuszu Rebeliantów w serialu Andor.














Nominowane do nagrody Złotego Głąba w kategorii najlepsza AKTORKA:

- Rhea Seehorn w serialu Pluribus

- Adria Arjona w serialu Andor

- Elizabeth Dulau w serialu Andor

- Genevieve O’Reilly w serialu Andor

- Erin Doherty w serialu Dojrzewanie

Nagroda wędruje do Genevieve O’Reilly za fantastyczną rolę Mon Mothmy w Andorze, chandrilańskie wesele i powitanie jej w Rebelii zapadną mi na długo w pamięci.














Nominowani do nagrody Złotego Głąba w kategorii najlepszy SERIAL ANIMOWANY:

- Marvel Zombies

- Invincible sezon 3

- The Mighty Nein

Nagroda wędruje do trzeciego sezonu Invincible, który po nieco chaotycznym sezonie drugim wrócił na właściwe tory i uderzył mocno w serducho.














Nominowani do nagrody Złotego Głąba w kategorii najlepszy SERIAL:

- Studio

- Dojrzewanie

- The Mighty Nein

- Invincible sezon 3

- Andor sezon 2

- Paradise

Nagroda wędruje do serialu Andor, który w drugim sezonie utrzymał, jeśli nie przeskoczył sezonu pierwszego, dostarczając fanom Gwiezdnych Wojen coś niezapomnianego.














Dziękuję wszystkim za uwagę, nagrody przyznane obiektywnie przez subiektywne Jednoosobowe Jury, na adres którego proszę przedkładać skargi i zażalenia. Na swoją obronę powiem, zwłaszcza w temacie seriali, że kilku wysoko ocenianych produkcji nie obejrzałem, co miało wpływ na wyniki. Oby kolejny rok był jeszcze lepszy!

Serdecznie dziękuję tym wytrwałym, którzy obecni byli na tym wydarzeniu oraz tym, którzy przeczytali to później, do zobaczenia za rok na kolejnej gali rozdania Złotych Głąbów.

FILMOWA RECENZJA ZBIORCZA - TOM II

  Film w reżyserii Barta Laytona (Zwierzęta Ameryki, W cudzej skórze), który scenariusz napisał na podstawie noweli Dona Winslowa. Za zdjęc...