Czteroodcinkowy antologiczny serial animowany od Marvela opowiadający o roli tajnych agentów Wakandy, Psów Wojny, na przestrzeni wieków, którzy wikłali się w historię zewnętrznego świata, by zapewnić bezpieczeństwo ojczyźnie.
Reżyserami produkcji są John Fang (udzielał się w licznych animowanych produkcjach ze stajni DC oraz przy serialach Ben 10 oraz Wojownicze Żółwie Ninja) oraz Todd Harris (debiut reżyserki, ale jako storyboard artists pracował ostatnio przy Grzesznikach, Bullet Train, serii John Wick, wielu projektach MCU z ostatnich lat m.in. Thunderbolts*, Black Panther, Black Widow, Thor: Ragnarok, Avengers: Infinity War i Avengers: Endgame).
Nad scenariuszem pracował duet Marc Bernardin (produkował m.in. Carnival Row i Star Trek: Picard, pisał odcinki Legend of Vox Machina czy Batman: Mroczny Mściciel oraz Władcy wszechświata: Objawienie) oraz Geoffrey Thorne (Bibliotekarze, Ben 10, Avengers: Zjednoczeni, Uczciwy przekręt, Magnum: Detektyw z Hawajów), a jako producent udzielał się też Ryan Coogler odpowiedzialny za marvelowskie filmy o Czarnej Panterze.
Autorem muzyki jest Hesham Nazih, egipski kompozytor, który dla Marvela stworzył ścieżkę dźwiękową do Moon Knighta. Dyrektorem artystycznym w dziale animacji był natomiast August Hall, który wcześniej pracował m.in. przy Kubo i dwie struny, różnych projektach z uniwersum Scooby-Doo, ponadto Gdzie jest Nemo? czy Stalowy gigant.
RECENZJA
MOŻE ZAWIERAĆ ŚLADOWE ILOŚCI SPOILERÓW.
PRZED
UŻYCIEM SKONSULTUJ SIĘ Z DZIENNIKARZEM LUB RECENZENTEM.
Serial prezentuje nam cztery historie
na przestrzeni ponad trzech tysięcy lat odnoszących się m.in. do inwazji Ludów
Morza, wojny trojańskiej czy I wojny abisyńskiej, w czasie których pokazane są
zmagania Psów Wojny i poszukiwania zaginionych artefaktów, które mogłyby zagrozić
Wakandzie.
W pierwszym odcinku śledzimy losy
krnąbrnej Noni (Winnie Harlow, kanadyjska modelka występowała głównie w
teledyskach), wydalonej z gwardii Dora Milaje. Zostaje wysłana do basenu Morza
Śródziemnego, aby spacyfikować zapędy byłego agenta Wakandy zwanego Lwem
(Cress, Williams, najbardziej znany z roli Black Lighteninga w uniwersum CW, ponadto Flash,
Doktor Hart i Skazany na śmierć), który przewodzi tajemniczemu Ludowi Morza.
W drugim odcinku śledzimy końcową
fazę wojny trojańskiej, obserwując jak na próbę podczas zdobywania miasta
zostanie wystawiona przyjaźń greckiego herosa Achillesa (Adam Michael Gold, głównie
role głosowe w grach) oraz wakandyjskiego szpiega, Memnona / B’kai (Larry
Herron, pojedyncze odcinki w kryminalnych serialach jak Dowody zbrodni, Agenci
NCIS, Prawo i porządek oraz role głosowe w grach).
W trzecim odcinku, osadzonym w XIV
wieku, śledzimy losy agenta Bashy (Jaques Colimon, The Society, Dates in Real
Life), któremu z Chin udaje się wykraść wakandyjski artefakt, ale jego śladem
do Wakandy podąża tajemniczy i zamaskowany Iron Fist (Jona Xiao, Obdarowani,
Raya i ostatni smok, Being Mary Jane, Hightown).
W ostatnim odcinku, osadzonym w
czasie kolonialnej wojny włosko-etiopskiej pod koniec XIX wieku, obserwujemy
starania agenta Kudy (Steve Toussaint, w ostatnich latach najbardziej kojarzony
z roli lorda Corlysa Velaryona w Rodzie Smoka) oraz towarzyszącemu mu księcia
Tafariego (Zeke Alton, ostatnio m.in. Moonrise i Devil May Cry oraz role głosowe
w grach). Misja komplikuje się, gdy na ich drodze staje Czarna Pantera z przyszłości
(Anika Noni Rose, Żona idealna, Sny o imperium, Bates Motel, Pantheon, Mufasa:
Król Lew, ale najbardziej znana z roli Tiany w Księżniczce i żabie).
Serial bazujący na historii świata i
sięgający do tak mało eksplorowanych wątków jak antyczne Ludy Morza czy wojna
abisyńska teoretycznie trafiałby w moje gusta, nawet ze świadomością, że będzie
to tylko „barwne tło” potraktowane dość powierzchownie, ale finalnie okazał się
mało ciekawy i nie oferujący nic głębokiego. Bohaterowie byli dość topornie i
jednowymiarowo zarysowani, brakowało im czasu na zaangażowanie widza.
Antologia charakteryzuje się w mojej
opinii sinusoidalnym poziomem. Pierwszy odcinek trochę mnie irytował mary-suizmem
głównej bohaterki, a skrywało się w nim sporo ciekawych pomysłów, które nie miały
kiedy się rozwinąć. Drugi był zdecydowanie lepszy dzięki bohaterom posiadającym
zarysowaną wyraźnie relację i dramatyzm. Trzeci odcinek miał dużo bardziej
humorystyczny sznyt i wzbogacił MCU o wersję Iron Fista, choć emocjonalnie nie
wzbudził we mnie zaangażowania. Czwarty odcinek ponownie był nieco lepszy i
bardziej dramatyczny, w fajny sposób wpisując się w znany już fanom Marvela
wątek z pierwszej Czarnej Pantery, wypełniając jednak swoją treść mało
interesującym wątkiem futurystycznym.
W mojej opinii historie były zbyt poszatkowane
i wyrwane z kontekstu, a przede wszystkim pozbawione głębi oraz treści i dużo
lepiej by się prezentowały, gdyby każdej historii poświęcić po dwa odcinki, co
dałoby więcej przestrzeni na zbudowanie bohaterów i zarysowanie fabuły.
Nieszczególnie sprawdziła się według mnie w tym przypadku forma miniatur, mam
jednak świadomość, że przykręcający ostatnimi czasy kurek z pieniędzmi Marvel
nie chciał wyrzucać w błoto fury hajsu na projekt, który nikogo.
Całkiem przyzwoita muzyka wsparta
została nierówną warstwą wizualną. Wyrazistą kolorystykę i nienajgorszą kreskę
tła przekreślały w moim odczuciu słabe modele postaci w tym specyficznym
kanciasto-obłym stylu.
Podsumowując, serial Eyes of Wakanda
to serial przyzwoity, ale mocno wybrakowany, w którym tylko pojedyncze aspekty
i momenty miały jakiś swój charakter i były warte uwagi. Potencjał na
wykorzystanie wątków historycznych był większy, finalnie jednak nic ciekawego
ani ładnego. Eyes of Wakanda oceniam na 6/10 i mam nadzieję, że kolejne
produkcje animowane MCU wzbudzą we mnie większy entuzjazm.





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz