Komediodramat
i satyra obyczajowa, która bez owijania w bawełnę i zbędnego przystrajania
pokazuje, jak skomplikowana potrafi być miłość i jak łatwo może przerodzić się
w nienawiść. Pytanie brzmi, czy Państwo Rose dostarczyli więcej śmiechu czy przemyśleń?
Reżyserem
filmu jest Jay Roach, który najbardziej zasłynął takimi komediami jak seria Austin
Powers czy Poznaj mojego tatę i Poznaj moich rodziców, ostatnim głośniejszym
projektem był dramat Gorący temat. Scenarzystą filmu jest Tony McNamara,
ceniony twórca nominowany od Oscara za Faworytę oraz Biedne istoty, ponadto
showrunner seriali Wielka i Facet od serca, autor scenariuszy do Cruelli i
seriali W pogoni za szczęściem, W pętli życia, Opowieść o rozkwitaniu.
Za
muzykę odpowiadał Theodore Shapiro, autor kompozycji do serialu Severance, a
także filmów Samotne wilki, Akademia Dobra i Zła, Oczy Tammy Faye, Gorący temat
czy wcześniej choćby Jaja w tropikach i Diabeł ubiera się u Prady. Autorem
zdjęć był Niemiec Florian Hoffmeister znany z takich produkcji jak czwarty
sezon True Detective, Tar, Terror, Brudna gra, Bezwstydny Mortdecai.
Film
jest kolejną adaptacją książki autorstwa Warrena Adlera z 1981 roku pt. Wojna państwa
Rose w reżyserii Danny’ego DeVito z Michaelem Douglasem i Katheleen Turner w
rolach głównych (1989), biorąc jednak tylko tematyczny szkielet i motyw
przewodni, zupełnie inaczej umiejscawiając akcję i kreując bohaterów.
RECENZJA
MOŻE ZAWIERAĆ ŚLADOWE ILOŚCI SPOILERÓW.
PRZED
UŻYCIEM SKONSULTUJ SIĘ Z DZIENNIKARZEM LUB RECENZENTEM.
W
filmie obserwujemy relację między Theo Rosem (Benedict Cumberbatch, najbardziej
znany z roli Dr. Strange’a w MCU i Sherlocka Holmesa w Sherlocku, nominowany
do Oscara za role w Grze tajemnic i Psich pazurach) oraz jego żoną, Ivy Rose
(Olivia Coleman, zdobywczyni Oscara za rolę w Faworycie i nominowana za role w
Ojcu oraz Córce, ponadto m.in. seriale The Crown czy Broadchurch), którzy opuścili Wielką
Brytanię i osiedlili się na kalifornijskiej prowincji. Theo jest utalentowanym
architektem, Ivy poświęciła karierę szefa kuchni, aby wychować dwójkę ich
dzieci, córkę Hattie (w młodszej wersji Delaney Quinn, w starszej Hala Finley)
i syna Roya (w młodszej wersji Ollie Robinson, w starszej Wells Rappaport).
Dynamika
rodziny zmienia się, gdy katastrofa budowlana przekreśla karierę Theo i ten
zaczyna zajmować się domem i wychowaniem dzieci, a Ivy, prowadząca do tej pory
hobbystycznie malutkie bistro, zostaje odkryta przez kulinarny świat i
rozpoczyna budowę restauracyjnej sieci. Nowy rozdział w ich życiu i wprowadzone
zmiany powodują, że relacje stają się coraz bardziej napięte, a małe codzienne
konflikty przeradzają się w pustoszące emocjonalnie bitwy oddalające ich coraz
bardziej od siebie. Gdy napięcie sięga zenitu, rozwiązaniem jest tylko rozwód i
wówczas zaczyna się gra o pełną pulę, nikt bowiem nie chce odpuścić…
Państwo
Rose to komediodramat, który zaczyna się dość niepozornie, przedstawiając sielankowe,
beztroskie życie bogoli, z czasem jednak coraz bardziej eskalując i sięgając
głębiej, ukazując w pełni frustrację niespełnionych, niezadowolonych ze swojego
życia ludzi, którzy w swych emocjach zatracają się i nie są w stanie ustąpić.
Wszystko to podbudowane jest natomiast odważną komedią bazującą na inteligentnych,
realistycznych dialogach oraz wyrazistych osobowościach głównych bohaterów.
Na
szczególną uwagę zasługują Benedict Cumberbatch i Olivia Coleman, którzy
wydobywają ze scenariusza mnóstwo emocji i przekazują je na swoim wysokim
poziomie, niestety są nieco osamotnieni w aktorskim kunszcie, gdyż na drugim
planie próżno szukać wyróżniającej się roli. Grający przyjaciela Theo
sympatyczny Andy Samberg (najbardziej znany z Brooklyn 9-9 oraz blisko dwóch
dekad partycypowania w Saturday Night Live) miał tylko przebłyski, podobnie jak
grająca jego neurotyczną żonę Kate McKinnon (poza Saturday Night Live ostatnio m.in.
Barbie i Gorący temat), która często swe występy prowadzi na granicy krindżu.
Po stronie towarzyszy Ivy zaś nieszczególnie wypadli prominentni Ncuti Gutwa
(Sex Education, Dr Who, Barbie, Władcy przestworzy) oraz Sunita Mani (Wszystko
wszędzie naraz, GLOW, Mr. Robot).
Film potrafił dostarczyć sporo nienachalnego, nieco bardziej wysublimowanego humoru opartego na komizmie słownym, finalnie oferował również refleksję nad małżeńskimi relacjami, duszącymi się w oparach toksycznych emocji wynikających z niezrealizowanych marzeń i poświęcaniu się drugiej osobie. Skupiono się m.in. na problemach w komunikacji, czasem banalnych i dziecinnych, czasem wynikających ze skomplikowanych konstrukcji emocjonalnych i niezagojonych ran oraz własnych, wewnętrznych lęków i traum.
Podsumowując, Państwo Rose to całkiem udana produkcja opierająca się w znacznej mierze na świetnym aktorskich duecie, starająca się balansować między komentarzem społecznym dotyczącym relacji oraz mocnym humorem opartym na ciętych dialogach i nie gryzieniu się w język. Państwo Rose oceniam pozytywnie na solidne 7/10. Potrzebujemy więcej inteligentnych komedii!






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz