czwartek, 15 maja 2025

DAREDEVIL: BORN AGAIN Sezon 1 (2025) - RECENZJA SERIALU

Po latach oczekiwania przez fanów Netflixowego Diabła z Hell’s Kitchen powrócił on do własnego serialu, tym razem już pod skrzydłami MCU, dostarczając widzom solidną mieszankę emocji i wrażeń. Jak wypadła nowa odsłona Daredevila?


Serial przeszedł przez małe piekło produkcyjne, a początkowo twórcami miał być duet Chris Ord i Matt Corman (Kamuflaż), zaś dłuższy serial miał mieć lżejszy charakter i nie być kontynuacją wcześniejszej historii z czasów Netflixa. Marvel zmienił jednak kurs, a showrunnerem serialu został Dario Scardapane (Trauma, The Punisher, Jack Ryan), klimat nabrał więcej mroku, historię podzielono na dwie części i nawiązano bezpośrednio do trzeciego sezonu Daredevila, wplatając go w bardziej współczesną mitologię MCU.

Reżyserami odcinków pozostali Michael Cuesta (Dexter, Homeland, City on a Hill, Promised Land), David Boyd (Longmire, Uwikłana, The Walkind Dead) oraz Jeffrey Nachmanoff (Homeland, Zakładnicy, Replikanci, Kraina Lovecrafta), natomiast dołączył do nich z pierwszym i ostatnimi dwoma odcinkami duet Justin Benson i Aaron Moorhead (dla Marvela kręcili Moon Knighta oraz drugi sezon Lokiego).


Postać Matta Murdocka, mająca bardzo intensywną historię w czasie trzech sezonów serialu Netflixa Daredevil oraz sezonu The Defenders powróciła do MCU w filmie Spider-man: No Way Home oraz później w She-Hulk i Echo, natomiast jego arcywróg, Wilson Fisk, miał swój epizod w serialach Hawkeye oraz Echo. Jak wyglądał ten powrót po latach?

RECENZJA MOŻE ZAWIERAĆ ŚLADOWE ILOŚCI SPOILERÓW.

PRZED UŻYCIEM SKONSULTUJ SIĘ Z DZIENNIKARZEM LUB RECENZENTEM.

Nowojorski niewidomy prawnik Matt Murdock (Charlie Cox, poza ikoniczną rolą marvelowskiego superbohatera grał też w filmach Gwiezdny pył, Casanova, Kupiec wenecki oraz serialach Zakazane imperium oraz Kin) po wstrząsającym wydarzeniu dotyczącym bliskiej mu osoby postanawia porzucić kostium ulicznego mściciela, Daredevila i skupia się na pracy, wymierzanie sprawiedliwości pozostawiając systemowi. Gdy jednak urząd burmistrza Nowego Jorku obejmuje lider przestępczego świata Kingpin, czyli Wilson Fisk (Vincent D'Onofrio, Faceci w czerni, Full Metal Jacket, Ed Wood, JFK, Jurassic World, Sędzia oraz seriale Prawo i porządek: Zbrodniczy zamiar, Ratched, Ojciec chrzestny Harlemu), Matt musi na nowo odnaleźć się w otaczającym go świecie, zwłaszcza gdy miasto pogrąża się w coraz większym chaosie, który starają się ratować inni zamaskowani mściciele, a ulicami Nowego Jorku grasuje psychopatyczny morderca The Muse.

Matt Murdock nawiązuje kolejną romantyczną relację, tym razem z psycholog Heather Glenn (Margarita Levieva, Zemsta, Kroniki Times Square, Allegiance, Czarna lista, Litwinienko a także ostatnio Gwiezdne Wojny: Akolita), z kolei Fisk przeżywa małżeński kryzys z żoną, Vanessą (Ayelet Zurer, Anioły i demony, Człowiek ze stali, 8 części prawdy, Monachium, Ben-Hur oraz ostatnio seriale Dom Dawida, Moonhaven, The Best Worst Thing, You), obaj mierzą się też z coraz większymi trudnościami w podążaniu nową, wyznaczoną sobie ścieżką stojącą w opozycji do skrywającej się w nich natury. Sytuacja jednak będzie eskalować coraz bardziej i obaj będą musieli albo odrzucić przeszłość, albo narodzić się na nowo…


Serial Daredevil: Born Again to serial kompromisów, starający się z jednej strony przywoływać wiele elementów „poprzedniego uniwersum” i kontynuować zaczęte wówczas wątki, kreśląc jednocześnie własną stylistykę i sposób prowadzenia narracji. Początek nie jest najmocniejszym punktem i gryzie się nieco z nostalgią po „starym Daredevilu”, później jednak serial łapie swoje flow i wchodzi na solidny poziom, który niestety spada nieco przy finale urwanej w połowie historii. Zawodzi struktura łącząca większość poprzednich elementów serialu, które pozostawiono po przeróbkach scenariuszowych, z tymi nowymi, wprowadzonymi głównie na początku i końcu sezonu w odcinkach w reżyserii lubianych przeze mnie Bensona i Moorheada.

Pomimo iż jest to „sezon zerowy” trochę na przetarcie szlaku, który w kolejnej odsłonie powinien już mieć bardziej przemyślaną strukturę i sprawniej poprowadzoną narrację, to udało się w nim zmieścić twórcom wiele dobrego, zwłaszcza w kontekście pierwszoplanowych postaci odgrywanych przez monumentalnych w tych rolach Coxa i D’Onofrio. Ich dylematy, paralelne nie tylko ze względu na tematykę i wydźwięk, ale i wizualnie zestawiane montażem czy wplataną narracją, stanowiły pięknie przemyślaną kompozycję psychologicznego zagłębienia się w dynamiczne postaci, zwłaszcza w przypadku Wilsona Fiska, jednego z największych i najlepiej odegranych serialowych antagonistów XXI wieku. Gdy Matt Murdock radzi sobie z traumą i skupia na kancelarii adwokackiej, Fisk próbuje przekonać wszystkich, że zmienił się i na sercu leży mu dobro obywateli Nowego Jorku, obaj jednak orientują się, że w walce o swoje cele muszą walczyć z systemem, który blokuje ich ruchy i wiąże ręce.

Na drugim planie dobrze wypada kilka postaci, m.in. Jon Bernthal jako Frank Castle aka Punisher, którego dynamika relacji z Daredevilem wprowadza serial na wyższy poziom, Kamar de los Reyes jako uliczny mściciel White Tiger, Wilson Bethel jako Benjamin Pointdexter jako Bullseye czy Michael Gandolfini jako zafascynowany możliwością pracy urzędniczej dla Fiska młody Daniel Blake. Więcej sprawczości otrzymała też Ayelet Zurer jako Vanessa Fisk, z której delikatnej postury wychodzi mroczniejsza natura. Kilka innych z kolei postaci przeszło obok mnie i nie zyskało jeszcze szczególnej sympatii jak choćby Genneya Walton jako początkująca dziennikarka BB Urich, Nikki M. James jako partnerująca w kancelarii Mattowi Kirsten McDuffie. Pewnym rozczarowaniem okazały się też role Debory Ann Woll jako Karen Page oraz Eldena Hensona, którzy pierwotnie w ogóle mieli się w serialu nie pojawić.

Mieszane uczucia z kolei wywołuje wątek The Muse, który zakończono zbyt szybko, podczas gdy fascynującą postać tego antagonisty reklamowano jako głównego przeciwnika sezonu. Jakkolwiek intensywny i odpowiednio mroczny, wątek miał potencjał na więcej i twórcy mogli jeszcze trochę bardziej wyeksploatować tego pokurwionego pojebańca niestabilnego emocjonalnie młodzieńca tworzącego murale przy użyciu krwi ofiar...


Audiowizualnie i realizacyjnie serialowi przydarzały się górki i dołki, na ogół dobrze pokazując choreografie dość brutalnych walk poza kilkoma przypadkami, gdzie poziom spadał (choćby walka w finale), na pochwałę zasługuje jednak kilka kolorystycznych motywów jak choćby związanych z balem u burmistrza Fiska. Widać wyraźnie, że starano się oddać naturalizm, brud i szarość oryginalnego Daredevila, ale jednocześnie nasycić go nieco bardziej żywymi marvelowskimi kolorami. Za rewitalizację oryginalnej kompozycji muzycznej od Johna Paesano (ostatnio choćby Invincible czy Królestwo Planety Małp) odpowiadali The Newton Brothers, którzy podobnego zadania podjęli się niedawno przy okazji ikonicznego motywu animowanych X-menów przy okazji serialu X-men ’97 (a wśród oczekiwanych przeze mnie ich kompozycji znajduje się Life of Chuck).

Podsumowując, serial Daredevil: Born Again pomimo kilku kulejących elementów to była przyjemna podróż. Widać wyraźnie wszystkie wcześniej wspomniane problemy produkcyjne oraz moment, w którym podzielono historię, jednak serial nadrabiał atmosferą. Droga głównych bohaterów oraz kilka gościnnych występów dały fanom sporo satysfakcji i rozpaliły nadzieję, że drugi sezon w lepszy sposób powiąże wszystkie wątki i nie będzie musiał zszywać naprędce fabuły, która powinna wskoczyć na odpowiednie tory. Pierwszy sezon serialu Daredevil: Born Again oceniam pozytywnie mimo pomniejszych wybojów na 7,5/10 i z niecierpliwością czekam na powrót do przygód Diabła z Hell’s Kitchen i jego starcia z Kingpinem.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

FILMOWA RECENZJA ZBIORCZA - TOM II

  Film w reżyserii Barta Laytona (Zwierzęta Ameryki, W cudzej skórze), który scenariusz napisał na podstawie noweli Dona Winslowa. Za zdjęc...