środa, 14 sierpnia 2024

DEADPOOL I WOLVERINE (2024) - RECENZJA FILMU

 

Trzecia część przygód nieśmiertelnego Pyskatego Najemnika, który w końcu po wielu latach trafia do CUM (Cinematic Universe of Marvel, błędnie skracane do MCU z niewiadomych mi powodów...). Przejęcie 20th Century FOX przez Disneya umożliwiło nam wyczekiwany team-up Deadpoola i Wolverina oraz powrót X-men do szerokiego uniwersum Marvela. Czy Deadpool okazał się być Zbawicielem Marvela i wyciągnie z dołka największy filmowy projekt w historii kina?


W 2016 roku widzowie otrzymali film Deadpool – stosunkowo niskobudżetową produkcję, na którą zgodę wyrazili producenci FOX Studios pod wpływem entuzjazmu fanów. Dwa lata później zobaczyliśmy drugą część, która nieco szerzej eksplorowała świat mutantów i jeszcze bardziej wyśmiewała w niewybredny sposób kino superbohaterskie i popkulturę. Wówczas jednak, mimo sympatii zdobytej wśród fanów i dobrych wyników finansowych, trzecia część stanęła pod znakiem zapytania w wyniku gigantycznej operacji jakim było wykupienie przez Walt Disney Company studia filmowego należącego do FOX. Fani zastanawiali się ponadto, czy jeśli Deadpool 3 dojdzie do skutku, to nie zostanie wykastrowany przez politykę family friendly preferowaną przez Disneya, który długo starał się unikać treści z wyższą kategorią wiekową. Na całe szczęście twórcy dostali wolne światło od Disneya i błogosławieństwo Kevina Feige (szef Marvel Studios), aby zrobić film zgodny ze standardami franczyzy, który zadowoli fanów.


Za reżyserię odpowiadał Shawn Levy, który w swej filmografii zapisać może wiele komedii m.in. serię Noc w muzeum, Różowa Pantera, Fałszywa dwunastka, Kłamstwo ma krótkie nogi, Stażyści, ale także Giganci ze stali, Free Guy, Projekt: Adam czy odcinki serialu Stranger Things. Był on również jednym ze scenarzystów filmu. Wśród nich wymienić trzeba rzecz jasna Ryana Reynoldsa, dla którego Deadpool jest projektem życia, a także duet Rhett Reese i Paul Wernick (pracujący razem nad wieloma projektami, w tym Deadpool i Deadpool 2, Zombieland, a ostatnio m.in. Spiderhead, 6 Underground, Ghosted czy serial Twisted Metal. Z ramienia Marvel Studios pomagał Zebb Wells, który pracował wcześniej przy Thor 5 oraz Mecenas She-Hulk, a także przy uniwersum Robot Chicken i serialu Super Mansion.

Muzykę skomponował Rob Simonsen, w ostatnim czasie znany z It ends with us, Wieloryb, Projekt: Adam, Pogromcy duchów: Dziedzictwo, Tully, Gifted, Wiek Adaline, Twój Simon czy serialu Scenki z życia. Za zdjęcia odpowiadał George Richmond, w ostatnich latach mający na koncie m.in. Argylle – Tajny szpieg, Free Guy, Fantastyczne zwierzęta: Tajemnice Dumbledore’a, Rocketman, Tomb Raider czy dwie części Kingsmanów.


RECENZJA MOŻE ZAWIERAĆ ŚLADOWE ILOŚCI SPOILERÓW.

PRZED UŻYCIEM SKONSULTUJ SIĘ Z DZIENNIKARZEM LUB RECENZENTEM.

Film ukazuje nam Wade’a Wilsona (Ryan Reynolds, którego chyba nie trzeba przedstawiać), który zarzucił bycie Deadpoolem i ponownie mieszka ze Ślepą Al (Leslie Uggams, ostatnio m.in. Fallout, Amerykańska fikcja, Imperium, Szpital New Amsterdam). Został sprzedawcą samochodów razem z kolegą, Peterem (Rob Delaney, można go było widzieć lub słyszeć w Invincible, Argylle – Tajny szpieg, Big Nate, Mission Impossible: Dead Reckoning Part One, Jeden gniewny człowiek, Gorący temat, Szybcy i wściekli: Hobbs i Shaw) po tym, jak odeszła od niego dziewczyna, Vanessa (Morena Baccarin, występowała m.in. w serialach The Endgame, Firefly, Goście, Homeland, Mentalista, Stargate czy Gotham oraz Flash). Deadpool, poszukujący dla siebie miejsca w świecie i chcący w końcu coś znaczyć, staje się obiektem zainteresowania organizacji TVA (pol. AOC, czyli Agencja Ochrony Chronostruktury). Uniwersum Deadpoola w wyniku śmierci Istoty Prymarnej ulega nieuchronnemu rozkładowi, a nadzorujący to z ramienia TVA Mister Paradox (Matthew Macfadyen, znany przede wszystkim z Sukcesji, Dumy i uprzedzenia, a także Trzech muszkieterów, Zgonu na pogrzebie, Wojny o prąd, Robin Hooda, seriali Tajniacy, Filary ziemi oraz Ripper Street: Tajemnica Kuby Rozpruwacza) oferuje Deadpoolowi dołączenie do głównej linii czasu MCU. Deadpool postanawia jednak odszukać Istotę Prymarną, którą jest Logan znany jako Wolverine (Hugh Jackman, ostatnio poza rolą w uniwersum X-men widziany w filmach Syn, Reminiscencja, Król rozrywki, Eddie zwany Orłem, Nędznicy, Giganci ze stali). Odnalezienie wariantu Logana w Multiwersum okazuje się połowicznym sukcesem, a obaj mutanci trafiają do Void – wymiaru traktowanego jako śmietnik historii przez TVA. Tam w czasie swej tułaczki spotykają wielu wrogów i kilku nieoczekiwanych sojuszników, a na ich drodze do powrotu do rzeczywistości i uratowania świata Deadpoola stoi potężna mutantka Cassandra Nova (Emma Corrin, Morderstwo na końcu świata, Mój policjant, Pennyworth czy przede wszystkim czwarty sezon The Crown).


Deadpool i Wolverine można rozpatrywać w kilku kontekstach: filmu superbohaterskiego, buddy-cop comedy, parodii i pastiszu, przede wszystkim jednak jest to jeden wielki kinowy rozpierdol w stylu Deadpoola, z toną niewybrednych, wulgarnych i obscenicznych żartów oraz krwawą jatką jakiej Marvel i Disney jeszcze u siebie nie widzieli, a także list miłosny do marvelowskich filmów studia FOX, które przez blisko dwie dekady oferowało widzom lepszą lub gorszą komiksową rozrywkę. A Ryan Reynolds jako Deadpool, łamiący czwartą ścianę i komentujący wszystko z typowym dla siebie wulgarnym sarkazmem, miał tu używanie i mógł puścić wodze wyobraźni nie tylko w kwestii filmowych odniesień do obecnego MCU jak i dawnego FOX-versum, ale również branżowych, zakulisowych zaszłości i problemów całego superbohaterskiego poletka, nie wyłączając samego Marvel Studios.

Widzowie otrzymali prawdziwy nerdgazm wypełniony dużą ilością nawiązań, mrugnięć okiem, odwołań oraz wspomnień z przepastnej historii filmów Marvela i dla niewprawionego w fanowskie zawiłości odbiorcy może być tego zbyt dużo. Dla osoby śledzącej jednak nie tylko filmy ale i całą fandomową otoczkę była to niezwykła uczta, w której twórcy w odpowiedni sposób połączyli składniki i nie przesadzili z przyprawami. Pojawienie się na ekranie kilku postaci w mym fanowskim sercu wywoływało szybsze bicie, gdy znowu czułem się jak nastolatek oglądający filmy o superbohaterach z początku tego stulecia. Część z nich była zwykłymi cameo, ale kilka zdecydowanie bardziej wpisało się w strukturę filmu i jego fabułę, na szczególną uwagę zasługują tu bowiem Blade, Gambit, Johny Storm i X-23.

Jeśli ktoś oczekuje od Deadpoola 3 świetnie napisanej fabuły i głębokich postaci, może się zawieść, ale na własne życzenie, bo widziały gały co brały. Film cierpi na swoje bolączki i wiele z nich jest scenariuszowej proweniencji. Brak spójnej fabuły i nierówne wątki tytułowych bohaterów mogłyby znacząco razić, gdyby nie fakt, że praktycznie wszystko to, co dostawaliśmy na ekranie, sprawiało wielką frajdę (nawet gdy poszczególne elementy nie do końca do siebie pasowały).


Wśród głównych moich zarzutów wobec filmu, zwłaszcza przy pierwszym seansie, było zbyt duże, teledyskowe tempo akcji i strzelanie żartami jak z karabinu. Przytłoczony tym wszystkim, nie byłem w stanie w pełni cieszyć się tym, co widziałem na ekranie. Przy drugim seansie ten problem był dużo mniejszy i bawiłem się nawet lepiej. Niestety, nieco pretekstowy i leniwie napisany scenariusz nie poprawił się za drugim razem i nadal miałem pewien niedosyt pod tym względem. Pierwszy i drugi Deadpool, poza rozbuchaną akcją i nawijką Reynoldsa, miały bardziej zwartą strukturę i skonkretyzowaną fabułę podbudowaną emocjonalnie. W tym filmie czułem, że jest słabiej i nie czułem tym razem dramatu głównego bohatera. W mojej opinii dużo lepiej wypadł oczywiście Hugh Jackman jako zniszczony życiem i tragiczną przeszłością Wolverine. Na plus poczytuję również występ antagonistki filmu, czyli Emmy Corrin, która w udany sposób sportretowała złą bliźniaczkę Profesora X, niestety scenariusz nie pozwolił jej w pełni rozwinąć skrzydeł. Na drugim planie zaś moje uznanie zdobył przede wszystkim Channing Tatum, który w końcu spełnił swoje marzenie zagrania Gambita.

Pod względem zdjęć można było się wykazać większą kreatywnością, bo większość filmu spędzamy w randomowym mieście oraz pustkowiach Voidu. Choreografie walk natomiast były całkiem udane i nie przekraczały tej granicy, kiedy camp staje się cringem, a efekty specjalne w większości przypadków były solidne i nie rzucały się w oczy sztucznością (co niebyło regułą w ostatnich filmach superbohaterskich). Dodatkowo, jak zawsze Deadpool oferuje nam bardzo fajny miks piosenek podkręcających sceny akcji i Madonna chodzi za mną do dziś…

Osobną kwestią pozostaje fakt, czy Deadpool okazał się Zbawicielem Marvela. Część fanów liczyła prawdopodobnie na dużo większe powiązanie tego filmu z obecnym MCU i wpisanie Deadpoola w marvelowską telenowelę Kevina Feige. Pod tym względem ja osobiście nie czułem rozczarowania, bo dostaliśmy ekscytującą przejażdżkę po dawnym uniwersum FOX, na którym się wychowałem. Z pewnością jednak zobaczymy wkrótce Deadpoola w obecnym uniwersum, zapewne w okolicach nadchodzących Avengersów

Podsumowując, film zdecydowanie nie jest pozbawiony wad. Scenariusz nie jest jego najmocniejszą stroną i szybkie tempo oraz nagromadzenie fanserwisu może przeszkadzać mniej zaprawionemu w bojach widzowi. Żarty w zdecydowanej większości siadały, ale humor jest kwestią bardzo subiektywną i nie wszyscy mogą go kupić. Nierówne wątki emocjonalne Deadpoola i Wolverina na dłuższą metę jednak nie przeszkadzają tak bardzo, a wagon złota oferowanego przez ten film przykrywa wszelkie niedostatki. Deadpool i Wolverine otrzymuje ode mnie 8/10, bo pomimo niedoskonałości bawiłem się jak dzika świnia w kartoflach.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

FILMOWA RECENZJA ZBIORCZA - TOM II

  Film w reżyserii Barta Laytona (Zwierzęta Ameryki, W cudzej skórze), który scenariusz napisał na podstawie noweli Dona Winslowa. Za zdjęc...