Ekranizacja
fotoreportażu Danny’ego Lyona z 1968 roku obserwującego ewolucję motocyklowego
gangu z Chicago w czasie poważnych przemian społecznych w Ameryce,
zainspirowanego książką Huntera Thompsona „Hell’s Angels” o kalifornijskim
gangu powstałym po II wojnie światowej. Jaki obraz miłośników motocykli wyłania
się z tego filmu, który po nakręceniu przeleżał pewien czas w kinowym limbo w
związku ze strajkiem aktorów i zmianą dystrybutora?
Reżyserem
i scenarzystą Motocyklistów jest Jeff Nichols, niezbyt doświadczony twórca mający
na koncie zaledwie kilka filmów, wśród nich Take Shelter, Uciekinier, Midnight
Special czy Loving. Nichols po blisko 20 latach od przeczytania książki Lyona
zrealizował swój wymarzony projekt, a filmowa historia Vandals Chicago MC
została zainspirowana losami Outlaws MC, najstarszego klubu motocyklowego na świecie
i trzeciego pod względem liczby członków.
Za muzykę odpowiadał David Wingo, współpracujący z Nicholsem przy większości jego produkcji, mający również w filmografii muzykę do ciepło przyjętych seriali Mayans MC, Kidding, Barry czy w ostatnich latach filmów Egzorcysta. Wyznawca oraz The A-Frame. Operatorem był Adam Stones, również regularnie pracujący z Nicholsem przy jego filmach, mogący się ponadto pochwalić zdjęciami do seriali dokumentalnych Bardzo dziki kraj, The First. Misja na Marsa, Rozmowy z mordercą: Taśmy Teda Bundy'ego, Wojna z narkotykami, Słynne napady, WWE Evil, Waco: Amerykańska apokalipsa.
Film
narracyjnie skonstruowany jest w formie wywiadu prowadzonego przez Danny’ego
(Mike Faist, rola w tegorocznym Challengers, wcześniej Pinball: The Man Who
Saved the Game, West Side Story czy serial Panic), studenta fotografii zafascynowanego
motocyklowym gangiem, z Kathy (Jodie Comer, znaną choćby z Killing Eve,
Ostatniego pojedynku, Free Guya, czy wcześniej z seriali Doktor Foster, Biała
księżniczka, Trzynaście lat, My Mad Fat Diary), żoną jednego z członków gangu,
Benny’ego (Austin Butler, tytułowy Elvis, Władcy przestworzy, Diuna: Część 2,
Pewnego razu… w Hollywood, The Dead Don’t Die). Kathy opowiada Danny’emu o
gangu, jego członkach i późniejszych losach po kilku latach (Danny towarzyszył
gangowi przez jakiś czas pod koniec lat 60. XX wieku, fotografując jego członków).
Liderem
klubu motocyklowego i jego założycielem był Johnny (Tom Hardy, znany z roli w Mad
Max: Fury Road, serii Venom, Incepcji, Mroczny Rycerz Powstaje, Zjawie, Capone,
Dunkierce, Locke, Wojowniku czy Peaky Blinders), który kochał motory i zainspirowany
filmem z Marlonem Brando pt. The Wild One (1953, reż. Laszlo Benedek) postanowił
przekształcić grupę ludzi hobbystycznie ścigających się w entuzjastów wolności,
dla których jazda na chopperze jest sposobem na życie. W skład oryginalnego
klubu wchodzili m.in. Zipco (Michael Shannon, występujący we wszystkich filmach
Nicholsa, ponadto ostatnio znany z ról we Flash, Amsterdam, Bullet Train, Na
noże, Wojna o prąd, Kształt wody, Man of Steel czy serialach George and Tammy i
Zakazane imperium), Cal (Boyd Holbrook, Zaginiona dziewczyna, Narcos, Logan: Wolverine,
The Predator, Indiana Jones i artefakt przeznaczenia czy Sandman), Brucie
(Damon Herriman, ponad 100 ról na koncie, w tym Dom woskowych ciał, To właśnie
seks, Pewnego razu… w Hollywood, Słowik czy seriale Justifed: Bez przebaczenia,
Pot i łzy, Korporacje przyszłości, Mr. Inbetween czy The Artful Dodger), a
także mniej rozpoznawalni Wahoo (Beau Knapp), Corky (Karl Glusman) czy
Cockroach (Emory Cohen).
Obserwujemy
z jednej strony relację Kathy i Benny’ego, który nie dawał się nikomu
podporządkować i prowadził beztroskie życie według własnych zasad, z drugiej
ewolucję klubu motocyklowego z grupy przyjaciół, przez lokalny gang stojący
ponad prawem w grupę przestępczą zajmującą się handlem narkotykami, rozbojem i
wymuszeniami. Osią fabuły jest trójkąt emocjonalny między Kathy, Bennym i
Johhnym – Kathy stara się zmienić Benny’ego i chciałaby, żeby ten albo opuścił
gang albo przynajmniej przestał pakować się ciągle w kłopoty, natomiast Johnny
liczył na to, że to Benny przejmie po nim rolę lidera Vandals Chicago, które
zaczęło poszerzać swoje szeregi coraz bardziej i coraz trudniej było sprawować pieczę nad poczynaniami członków klubu.
Klub
zaczął znacząco zmieniać swoje oblicze, gdy stracono bezpośrednią kontrolę nad
przyjmowanymi członkami, zwłaszcza przez oddziały klubu z innych miast czy
stanów. W tle natomiast widz obserwuje zmieniający się obraz Ameryki, gdy coraz
więcej społecznych wyrzutków, najpierw jeszcze weteranów II wojny światowej,
później wojny w Korei, w końcu wojny w Wietnamie, znajduje swoje miejsce w
zyskujących popularność gangach motocyklowych prowadzących nielegalną działalność.
Film,
w wyniku specyficznej struktury narracyjnej, nie ma jednolicie prowadzonej
fabuły łatwej do śledzenia. Widzimy urywki historii i fragmenty wydarzeń, które
jak mozaika składają się na całość. Wszystko natomiast toczy się bardzo
powolnym tempem i w stylu quasi-dokumentalnego przyglądania się pewnym wybranym
aspektom życia tych ludzi. Brakuje tam jasno wytyczonej drogi i punktu oparcia,
na którym stałby ten film.
Jakkolwiek scenariuszowo film ma wiele problemów i grono widzów odrzuci sposobem opowiadania historii, to mnie absolutnie kupował atmosferą budowaną już od samego początku. Twórcy z szacunkiem odnoszą się do motocyklowej subkultury, pokazując względnie romantyczne jej początki i złą ścieżkę, którą obrała, gdy zainteresowało się nią zbyt dużo szemranych typów. Pasja do motocykli, szczególnie obserwowana oczami bohaterki Kathy, która nie miała wcześniej z nimi nic wspólnego, potrafi uzmysłowić widzowi, dlaczego tak wielu ludzi wybrało takie życie. Do tego dochodzi świetna warstwa audiowizualna retro-Ameryki autorstwa Adama Stone’a okraszona subtelną muzyką Davida Wingo.
Film świetnie wygląda i płynie na ekranie swoim powolnym nurtem, a kolejnym mocnym elementem produkcji jest gra aktorska głównej trójki bohaterów. Jodie Comer jest bardzo dobra (mimo silnego akcentu, który początkowo wybijał mnie z seansu) i udowadnia, że jest jedną z najciekawszych aktorek swojego pokolenia; Austin Butler ma tu najmniej do grania, bo jest wyjątkowo małomówny w swej roli, ale nadrabia całą swoją aparycją i charyzmą; Tom Hardy daje kolejny świetny występ przepełniony emocjami skrywanymi za fasadą stoickiego, spokojnego lidera, któremu jedno spojrzenie wystarcza do rozstawiania wszystkich po kątach.
Podsumowując, Bikeriders nie jest filmem akcji o przemocy gangów, a subtelną, kameralną i osobistą historią bohaterów, których przygoda i pasja poprowadziła w złym kierunku w obliczu zmieniającej się i brutalizującej Ameryki pełnej sprzeczności i kontestującej własny styl życia. W moim odczuciu wiele widocznych problemów filmu zacierało się dzięki niepowtarzalnej atmosferze i charyzmie wyrazistych bohaterów, dlatego Motocykliści otrzymują ode mnie solidne 7/10 i polecam film z zastrzeżeniem, że nie są to Synowie Anarchii.






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz