sobota, 17 sierpnia 2024

HOUSE OF THE DRAGON Sezon 2 (2024) - RECENZJA SERIALU

 

Pierwszy sezon Rodu Smoka był fantastycznym doświadczeniem i bardzo udaną ekranizacją części powieści Geroge’a R.R. Martina pt. Ogień i krew opowiadającej o początku rządów dynastii Targaryenów w Westeros. Prequel do Gry o tron miał w sobie odpowiedni poziom intryg, brutalności i moralnej szarości okraszony dodatkowo rodzinnym dramatem i bardziej kameralną, osobistą historią. Zapowiadał też wielką wojnę domową, która wstrząśnie królestwem i rozpali emocje wśród widzów. Czy drugi sezon spełnia wysoko postawione oczekiwania?


Showrunnerem drugiego sezonu był Ryan Condal (mający wcześniej na koncie tylko scenariusze do Herkulesa z 2014 roku i Rampage: Dzika furia z The Rockiem oraz serialu Colony oraz rzecz jasna pierwszego sezonu Rodu Smoka). Z projektu odszedł po pierwszym sezonie weteran Gry o tron, Miguel Sapochnik. George R.R. Martin widnieje jako współtwórca serialu obok Condala, ale wszyscy wiemy, że jest to czysto kurtuazyjny tytuł, bo GRRubas nie robi nic. Wśród scenarzystów drugiego sezonu należy wskazać ponadto Davida Hancocka (The Crown) oraz kobiety Ti Mkkel (Gra o tron), Sarę Hess (Orange is the new Black, Dr. House), Eileen Shim (Gwiezdne Wojny: Akolita, Light as the Feather).

W Rodzie Smoka obserwujemy konflikt o sukcesję w dynastii Targaryenów, gdy po śmierci króla Viserysa I na tronie zasiada jego syn Aegon II, pomimo iż namaszczoną przez ojca następczynią i dziedziczką była Rheanyra Targaryen. Królestwo dzieli się na dwa przeciwstawne obozy – Czarnych popierających królową oraz Zielonych popierających króla. Obie strony, posiadające pod swoją komendą smoki, nie są skłonne do ustępstw i nic nie powstrzyma wojny, a ceną ich konfliktu będzie życie i dostatek zwykłych mieszkańców.


RECENZJA MOŻE ZAWIERAĆ ŚLADOWE ILOŚCI SPOILERÓW.

PRZED UŻYCIEM SKONSULTUJ SIĘ Z DZIENNIKARZEM LUB RECENZENTEM.

Pierwszy sezon położył podwaliny pod wojnę domową, budując w świetny sposób skomplikowanych i niejednoznacznych bohaterów, skupiających wokół siebie grono popleczników. Po jednej stronie widzimy stronnictwo Zielonychkrólowa-wdowa Alicent Hightower (Olivia Cooke, w ostatnich latach Bates Motel, Ready Player One, Targowisko próżności, Dźwięk metalu, Soft Voice, Kulawe konie) podstępem i intrygą wraz ze swoim ojcem, królewskim namiestnikiem Otto Hightowerem (Rhys Ifans, znany z Niesamowitego Spider-mana, Harry’ego Pottera i Insygniów Śmierci 1, Elementary, Snowdena, Stacji Berlin, King’s Man: Pierwszej misji, Nyad), doprowadza do posadzenia na tronie swego syna, Aegona II (Tom Glynn-Carney, Ostatni posterunek, Tolkien, Dunkierka, Król, Oddział dla zuchwałych). Po ich stronie stoją ponadto m.in: młodszy brat Aegona, książę Aemond (Ewan Mitchell, Upadek królestwa, Świat w ogniu: Początki, Saltburn), który dosiada największego smoka świata; siostra i żona Aegona Helaena (Phia Saban, Upadek królestwa); porywczy lord dowódca Gwardii Królewskiej ser Criston Cole (Fabien Frankel, Last Christmas, Wąż, Venice at Dawn) czy przebiegły Starszy nad szeptaczami lord Larys Strong (Matthew Needham, Na sygnale, Sherlock, Doktor Who, Wielkie nadzieje, Napoleon).

Po drugiej stronie stoi stronnictwo Czarnych – okradziona z Żelaznego Tronu królowa Rhaenyra (Emma D’Arcy, Wunderlust, Poszukiwacze prawdy), która swą władzę sprawuje z rodowej siedziby Targaryenów na Smoczej Skale wraz z mężem-stryjem, księciem Daemonem (Matt Smith, Doktor Who, The Crown, Terminator: Genisys, Ostatniej nocy w Soho, Morbius). W skład ich rodziny wchodzą ponadto m.in. jej syn Jacaerys Velaryon (Harry Collett, pomniejsze role w Galavant, Dunkierka, Doktor Dolittle czy Na sygnale); córki Daemona Baela (Bethany Antonia, Odwet, Zostań przy mnie) i Rhaena (Phoebe Campbell). Popierają ich również Niedoszła Królowa, Rhaenys Targaryen (Eve Best, Jak zostać królem, Siostra Jackie, Stan Lee's Lucky Man, Przeznaczenie: Saga Winx, The Crown) oraz jej mąż, najpotężniejszy lord w Westeros Corlys Velaryon (Steve Toussaint, The Knock, The Bill, Lekarze, Książę Persji: Piaski czasu, Good Omens, Lewis, Stacja Berlin, Before We Die).


Początkowo żadna ze stron nie chce zaatakować pierwsza i czeka na ruch drugiej strony, jednak gdy w zamachu ginie syn i następca Aegona, machina wojenna wchodzi w ruch. Czarni przystępują do morskiej blokady Królewskiej Przystani, ale poza flotą nie dysponują silną armią ani przewagą w smokach. Zieloni wzywają swoich chorążych z odległych końców Westeros, jednak ich armie poruszają się powoli. Czarni tymczasem zawiązują sojusze z wiernymi im rodami Starków władających Północą oraz Arrynów władających Doliną. Dodatkowo, nim pierwsze ekranowe skrzypce przejmą zmagania wojenne, w obu obozach zawiązują się spory i intrygi – Daemon wyrusza do Harrenhal w Dorzeczu celem zebrania wojska, jednak pragnie to zrobić dla siebie, a słabe rządy Aegona i jego plan działania zostaje podważony przez pewnego własnej potęgi Aemonda. Powściągliwa Rheanyra nie kwapi się do przypuszczenia ataku i stara się zażegnać konflikt polubownie, jednak Alicent, tracąca wpływy na działania swoich synów prących do bezpośredniego starcia i gardzących dyplomacją, nie ma ani ochoty ani władzy, by coś w tym konflikcie zmienić. Na planszy natomiast pojawia się grono nowych pionków i postaci takich jak przedstawiciele plebsu Hugh Młot (Kieran Bew) czy Ulf Biały (Tom Bennet) oraz bracia Alyn (Abubakar Salim) i Addam z Hull (Clinton Liberty), bękarci synowie lorda Corlysa.

Bitwa pod Gawronim Gniazdem, pierwsze duże starcie tej wojny z użyciem smoków, zakończyło się połowicznym sukcesem Zielonych – Czarni tracą Rhaenys i jej smoczycę Melys, ale Zieloni też nie unikają strat w postaci smoka Sunfyre, natomiast Aegon II popada w kalectwo i nie jest zdolny do sprawowania władzy. Regentem zostaje dosiadający Vhagar książę Aemond, który doprowadził do upadku swego brata i rozpoczyna rządy żelaznej ręki w stolicy, co jeszcze bardziej wzburzy głodujący lud miasta. Wykorzystać to będzie chciała Rhaenyra, której pod nieobecność Daemona doradza Biały Robak, czyli Lady Mysaria (Sonoya Mizuno, Ex Machina, La La Land, Anihilacja, Bajecznie bogaci Azjaci, Civil War, seriale Devs i Maniac), która skłoni królową również do szalonego pomysłu ujarzmienia pozostających bez jeźdźców smoków Vermithora i Srebrnoskrzydłą oraz Morski Dym przez osoby spoza rodu Targaryenów i Velaryonów…


Drugi sezon w zamyśle miał zebrać plon zasiany w sezonie pierwszym, który wielu traktowało jako „sezon zero” i rozbieg przed właściwym rozpoczęciem historii. Obszerny set-up i rozstawianie pionków na planszy, budowanie relacji między bohaterami i tkanie sieci intryg miało zaowocować epickim konfliktem, który wynagrodzi rozmachem nieco mniej akcji a zdecydowanie dużo rozmów sezonu pierwszego. Ja do malkontentów nie należałem, również jednak liczyłem, że teraz to się naprawdę zacznie. No niestety nadal się nie zaczęło i nadal czekamy, aż wojna rozgorzeje na dobre. W drugim sezonie dostaliśmy na ekranie zaledwie jedną bitwę i choć była ona epicka, to w perspektywie całości pachnie biedą i obecnie wcale nie dziwią mnie głosy, że Warner wymusił na twórcach, aby drugi sezon miał tylko 8 odcinków ze względów budżetowych.

Dałoby się to jeszcze przeboleć, gdyby czuć było, że fabuła posuwa się do przodu i że na ekranie dzieją się rzeczy. O ile jeszcze sam początek całkiem dobrze budował napięcie i eskalację konfliktu z lokalnego starcia do znaczącej bitwy, to później wszystko znowu zatrzymało się w miejscu i nie oferowało widzowi nic szczególnie interesującego. Co więcej, część postaci została wykastrowana z charakteru, jaki prezentowały w książkach i spłycono je do nudnych gadających głów. W mojej opinii słabo poprowadzono wątki Daemona, Rhaenyry i Alicent i to, co działo się w ciągu 8 odcinków można było skompresować spokojnie do 4 czy 5 i w finale podkręcić znacząco tempo. Daemon snujący się cały sezon po nawiedzonym zamczysku i doznający sennych wizji nudził okrutnie i marnowanie potencjału tak postaci jak i aktora to splunięcie w twarz widzom. Dylematy Rhaenyry i Alicent miotających się w swej bezsilności, szukających desperacko możliwości pokojowego rozwiązania konfliktu również trącą śmiesznością, zważywszy na ich wcześniejsze charaktery. A motyw dobrodusznych i miłosiernych kobiet stroniących w swej roztropności od rozlewu krwi (w konflikcie, do którego same doprowadziły), do którego dążą oczywiście mało rozgarnięci, głupiutcy i krwiożerczy mężczyźni, trąci jako żywo współczesną walką światopoglądową i ugrzecznieniem kobiecych postaci, które nie mogą się dopuścić niczego złego i swą postawą muszą dawać światły przykład.

W pierwszym sezonie poczyniono kilka pomniejszych odstępstw od materiału źródłowego, ale wyszło to serialowi na plus, a i specyfika rozłożonej w czasie historii wymagała pewnych ingerencji w fabułę. W przypadku drugiego sezonu jestem daleki od krytykowania twórców za podejmowanie odważnych decyzji autorskich względem prozy Martina, problem polega na tym, że często są to niczym nieumotywowane zmiany na gorsze, z których nic kreatywnego i ciekawego nie wynika. Przykładem może być tutaj m.in. finał pierwszego odcinka i zamach na potomstwo Aegona.


Żeby jednak oddać serialowi co jego, nadal jakość produkcyjna stoi na bardzo wysokim poziomie i widać, ile pracy włożono w to, żeby wszystko wyglądało w nim bardzo dobrze począwszy na charakteryzacjach, przez rekwizyty, po scenografie i efekty specjalne. Nadal też w serialu znajdziemy mnóstwo fantastycznych miniatur, w których nasi bohaterowie toczą rozmowy, pertraktacje, potyczki i dyskusje. O ile wątki starszych członków obsady rozczarowywały nudą, tak młodzież miała w końcu więcej do pokazania i szczególnie wybijał się tu duet Evan Mitchell oraz Tom Glynn-Carney oraz partnerująca im Phia Saban, a także w mniejszym nieco stopniu Harry Collett. Chciałoby się widzieć ich więcej kosztem nudnych wątków głównych bohaterów, na których ewidentnie nie miano ciekawego pomysłu.

Podsumowując, drugi sezon Rodu Smoka to spore rozczarowanie, ale i poprzeczka zawieszona przez pierwszy sezon była niezwykle wysoka. Pojawia się w nim trochę głupot i poziom rozpisania bohaterów spada, ale nadal jest to dość dobry serial, który większością odcinków prezentuje poziom produkcyjny rzadko osiągalny przez inne platformy streamingowe. Drugi sezon Rodu Smoka otrzymuje ode mnie 7,5/10, może trochę zbyt optymistycznie ale nie gniewałem się na niego tak bardzo, jak niektórzy i liczę, że trzeci sezon tym razem wejdzie na odpowiednie tempo i wciśnie nas w fotel. Znając bowiem książkowy pierwowzór, zostało w tej historii już samo gęste, które będą musieli upchnąć w dwa sezony. To jednak ostatni raz, kiedy jestem wyrozumiały względem tej serii i kolejny taki fillerowy sezon już nie przejdzie, Panie Condal.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

FILMOWA RECENZJA ZBIORCZA - TOM II

  Film w reżyserii Barta Laytona (Zwierzęta Ameryki, W cudzej skórze), który scenariusz napisał na podstawie noweli Dona Winslowa. Za zdjęc...