niedziela, 18 stycznia 2026

PLURIBUS (2025) - RECENZJA SERIALU.

 

Pluribus zapowiadał się jako intrygujący serial łączący w sobie ciekawe science-fiction, angażującą emocjonalnie obyczajówkę i historię pełną tajemnic. Czy najnowszy hit AppleTV+ faktycznie jest tak dobry i spełnił pokładane w nim oczekiwania?











Twórcą serial jest uznany Vince Gilligan, autor takich serialowych dzieł jak Breaking Bad i Better Call Saul. Na swoim koncie ma również pracę przy Battle Creek, Hancocku czy Z archiwum X.

Reżyseraim odcinków, poza Gilliganem (odcinki 1 i 2) byli Gordon Smith (wcześniej reżyserował tylko dwa odcinki Better Call Saul, więcej doświadczenia producencko-scenopisarskiego), Adam Bernstein (doświadczony reżyser aktywny od lat 80. XX wieku, m.in. Hoży doktorzy, Rockefeller Plaza 30, Shameless, Breaking Bad, Californication, Master of Sex, Rozwód, Billions, Silos), Melissa Bernstein (podobnie jak Smith na koncie tylko dwa odcinki Better Call Saul), Zetna Fuentes (Słodkie kłamstewka, Chirurdzy, Sposób na morderstwo, Ray Donovan, Shameless, Bosch, Stary człowiek, Agencja), Gandja Monteiro (The Chi, Wednesday, Wiedźmin, Agatha All Along, Paradise).











Przy scenariuszu, poza Gilliganem, pracowali Vera Blasi (Kobieta na topie, Zupa z tortillą, Cesarz), Ariel Levine (Bay State, Better Call Saul), Jonny Gomez (Tacy jesteśmy), Gordon Smith (Outsiders, Breaking Bad, Better Call Saul), Alison Tatlock (Terapia, Betreyal, The Whispers, Stranger Things, Better Call Saul), Jenn Caroll (Bay State).

Kompozytorem muzyki jest Dave Porter, współpracujący z Gilliganem przy okazji Breaking Bad, Better Call Saul i El Camino, ponadto Blacklist, Chasing Classic Cars, Kaznodzieja, Echo, Hightown, natomiast operatorami odpowiedzialnymi za zdjęcia byli Marshall Adams (Felicity, Detektyw Monk, CSI: Kryminalne zagadki Nowego Yorku, Grimm, Przebudzony, Better Call Saul, Servant) oraz Paul Donachie (Kochanice króla, Material Girl, Mandela: Droga do wolności, Nocna zmiana, Bodyguard, Vera, Better Call Saul).

RECENZJA MOŻE ZAWIERAĆ ŚLADOWE ILOŚCI SPOILERÓW.

PRZED UŻYCIEM SKONSULTUJ SIĘ Z DZIENNIKARZEM LUB RECENZENTEM.

Główną bohaterką serialu jest Carol Sturka (Rhea Seehorn, za swoją rolę nagrodzona Złotym Globem, ponadto takie produkcje jak Figurantka, Better Call Saul, Invincible, Bad Boys: Ride or Die), autorka poczytnych powieści romantasy mieszkająca w Albuquerque w Nowym Meksyku wraz ze swoją agentką i żoną Helen (Miriam Shor, Imprezowo, Układy, Żona idealna, Jessica Jones, Zawód: Amerykanin, Younger, Amerykańska fikcja). Wracając do domu z trasy promującej najnowszą książkę są świadkami końca świata, gdy niemal cała ludzkość zostaje zainfekowana wirusem pozaziemskiego pochodzenia z odległego układu gwiezdnego i tworzy Jednię – zbiorową świadomość wszystkich ludzi, którym udało się przeżyć. Helen umiera, co dramatycznie wpływa na zdezorientowaną Carol, która dowiaduje się, że poza nią jeszcze kilkanaście osób na świecie pozostało sobą.

Jednia do opieki nad Carol oddelegowuje Zosię (Karolina Wydra, polska aktorka z Opola robiąca karierę w Ameryce, np. Doktor House, Justified: Bez przebaczenia, True blood, Miasto zła, Pete kombinator, Quantico, Agents of S.H.I.E.L.D.), dzięki której Carol uczy się zachowania i zwyczajów Jedni. Carol decyduje się spotkać z mówiącymi po angielsku ocalałymi, czyli m.in. Laxmi (Menik Gooneratne), Kusimayu (Darinka Arones) czy ekscentrycznym Panem Diabate (Samba Schutte).

Rozczarowana spotkaniem Carol postanawia powrócić do domu i samodzielnie przepracować żałobę, traumę końca świata oraz spróbować znaleźć sposób na odwrócenie sytuacji, a także poradzić sobie z emocjami, jakimi zaczyna darzyć Zosię. Nie zdaje sobie sprawy, że mieszkający w Peru Manousos Oviedo (Carlos-Manuel Vesga) odmawiający kontaktu z Innymi, również stara się przywrócić dawny porządek rzeczy…











Serial napisany przez Gilligana obiecywał dużo po pierwszych dwóch-trzech odcinkach, ustanawiając niezwykle interesującą sytuację fabularną oraz tło dla poczynań głównej bohaterki, później jednak poprowadził narrację w innym kierunku, skupiając się w głównej mierze na emocjach targających bohaterką, tytułową Jedyną. Dostajemy rozbudowany rys charakterologiczny stosunkowo prostej i mało angażującej postaci, której poświęcamy bardzo dużo czasu ekranowego, nie posuwając fabuły do przodu. Angażująca uwagę i ciekawość widza intryga stopniowo rozmywa się, a pierwsze skrzypce przejmuje bohaterka, na której emocjach wszystko jest oparte. Carol jest charakterną, wyrazistą, nieustępliwą kobieta, jednak pod tą warstwą powierzchowności skrywa się zaskakująco mało wyróżniająca głębia.

Na plus serialu należy zauważyć fakt, że twórcy dość skrupulatnie i realistycznie podeszli do tematów naukowych, starając się uwzględnić w swej opowieści wiele trudnych szczegółów i odpowiedzieć fanom na wiele pojawiających się w trakcie historii wątpliwości i pytań. Realizacyjnie również serial stał na wysokim poziomie, łącząc w sobie kameralność i niemal klaustrofobiczność historii z większą skalą produkcji w kilku przemyślanych momentach. Pozwalało to zachować serialowi wiarygodność i zwiększało immersję. Trochę rozczarowująca była warstwa muzyczna.

Dodatkowym smaczkiem był nieoczywisty humor przełamujący depresyjne tło całości, skupionej na rozgrywającej się na oczach bohaterki osobliwej apokalipsie i całkowitej zmianie, jaka zaszła w ludzkości. Twórcy sięgają w serialu po interesujące i głębokie rozważania społeczno-filozoficzne dotyczące indywidualizmu, idealizmu i egoizmu oraz moralności w małej i wielkiej skali, dostarczając widzowi tematu do przemyśleń i rozważań o własne poglądy w omawianych sprawach.

Aktorsko w serialu w większych rolach występują w zasadzie trzy osoby, z czego najbardziej prominentną jest rzecz jasna bohaterka Rhei Seehorn, która dźwiga opowieść na własnych barkach i nawet jeśli mi osobiście odgrywana przez nią postać nie przypadła do gustu, to doceniam ją w tej roli i dostrzegam intencjonalność w takim właśnie balansującym na granicy antypatyczności podejściu. Nie utożsamiam się z wyborem komitetu Złotych Globów, jednak rozumiem, iż końcem roku serial i rola Seehorn zrobiły, zwłaszcza w Ameryce, furorę.

Na uwagę zasługuje znacząca rola polskiej aktorki, Karoliny Wydry, która pokazała się z bardzo dobrej strony szerszej publice po kilku latach nieobecności (ostatnia większa rola to 2019 r. i udział w szóstym sezonie marvelowskich Agents of S.H.I.E.L.D.) i bez wątpienia zaskarbiła sobie sympatię publiki. Mi osobiście do gustu przypadł również odgrywający rolę bezkompromisowego Paragwajczyka Carlos-Manuel Vesga oraz sympatycznego Samba Schutte w roli hedonistycznego lowelasa korzystającego z nadarzającej się okazji.











Podstawowym problemem serialu, poza niewykorzystaniem pewnego zasygnalizowanego na początku potencjału, było tempo narracji, które wyraźnie wyhamowało po 3 odcinku i ślimaczyło się do samego końca, sprawiając, że w odcinkach fabularnie działo się bardzo mało. Z jednej strony doceniam odwagę twórców w tym podejściu wychodzącym na przekór teledyskowej dynamice współczesnych produkcji dostosowujących się do coraz krótszego attention spanu widzów. Z drugiej jednak oczekiwałbym więcej treści i szybszego tempa historii, bo fundament jest całkiem solidny i pozwala odbiorcy zaangażować się w tę opowieść. Po reakcjach widzów widać jednak, że krytykom serial spodobał się znacznie bardziej.

Podsumowując, w mojej opinii Pluribus to niewykorzystany potencjał, który zwiódł obietnicą czegoś bezapelacyjnie wyjątkowego, a okazał się tylko solidnym produktem. Mieszane uczucia względem głównej bohaterki rekompensowała okrojona drugoplanowa obsada. Mam nadzieję, że kolejne sezony dostarczą więcej interesującej treści, dlatego nie skreślam Pluribusa i oceniam go na 6,75/10.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

FILMOWA RECENZJA ZBIORCZA - TOM II

  Film w reżyserii Barta Laytona (Zwierzęta Ameryki, W cudzej skórze), który scenariusz napisał na podstawie noweli Dona Winslowa. Za zdjęc...