poniedziałek, 29 grudnia 2025

MINISTRANCI (2025) - RECENZJA FILMU

 
Zdobywca głównej nagrody na Festiwalu Filmowym w Gdyni zyskał uznanie krytyków i publiczności, prezentując świeże podejście do tematu wiary wśród młodzieży. Jak wypadli Ministranci w oczach emerytowanego ministranta i lektora odznaczonego Orderem Złotego Trybularza?











Reżyserem i scenarzystą jest Piotr Domalewski, twórca młodszej fali polskich filmowców, mający na swoim koncie m.in. seriale Wzgórze psów i Sexify oraz filmy Hiacynt, Cicha noc, Jak najdalej stąd.











Autorem muzyki jest Wojciech Urbański (seriale Aniela, Porządny człowiek, Będziemy mieszkać razem, Infamia, Układ oraz Ultraviolet czy Hiacynt). Za zdjęcia odpowiadał Piotr Sobociński Junior, należący do niezwykle zasłużonej dla polskiej kinematografii rodziny (brat Michał kręcił ostatnio Chopin, Chopin!), syn Piotra, wnuk Witolda, mający na koncie m.in. takie filmy jak Kos, Hiacynt, nowe Wesele, Boże ciało, Wołyń, Bogowie, a wkrótce również nadchodzącą ekranizację Lalki.











RECENZJA MOŻE ZAWIERAĆ ŚLADOWE ILOŚCI SPOILERÓW.

PRZED UŻYCIEM SKONSULTUJ SIĘ Z DZIENNIKARZEM LUB RECENZENTEM.

Film opowiada nam historię młodego Filipa (Tobiasz Wajda), który wraz z trójką przyjaciół ze szkoły: Guccim (Bruno Błach-Baar), Kurczakiem (Mikołaj Juszczyk) i jego młodszym bratem, Małym Kurczakiem (Filip Juszczyk) wspólnie w ich parafii służą do mszy. Dzieciaki poważnie podchodzą do swoich obowiązków, obserwując jednocześnie niesprawiedliwość otaczającego ich świata oraz niedoskonałość Kościoła. Gdy są świadkami, gdy ich proboszcz (Sławomir Orzechowski) oddaje wizytatorowi z kurii biskupiej i rekolekcjoniście (Tomasz Schuchardt) fundusze ze zbiórki na potrzeby ubogich parafian, postanawiają wziąć sprawy w swoje ręce.

Montują przy konfesjonale kamerkę i nagrywają spowiedzi członków ze wspólnoty, by wyselekcjonować tych, którym pomoc jest najbardziej potrzebna. Okazuje się jednak z czasem, że nie tak łatwo odstąpić od tego procederu, a młodzieńcy coraz bardziej angażują się w problemy lokalnej społeczności, nie tylko niosąc pomoc, ale wymierzając również karę tym, którzy na to zasługują. Filip stara się przede wszystkim pomóc koleżance z klasy, Dominice (Daria Kalinchuk), sam jednak nie ma łatwo z pogrążoną w depresji i alkoholizmie matką (Kamila Urzędowska).



Ministranci w swej istocie starają się uchwycić prawdziwą małomiasteczkową Polskę z prawdziwymi ludźmi i ich problemami, a pokazują nam to wszystko oczami nastoletnich dzieci. Film nie stara się przytłoczyć widza szarością życia w Polsce, ale próbuje zarazić optymizmem chęci czynienia dobra nawet jeśli generuje to wiele problemów i metody nie są najodpowiedniejsze. Przeniesienie perspektywy widza na dzieci jest jednym z mocniejszych elementów narracji, pozwalający na nieco więcej naiwności scenariuszowej niż zazwyczaj, a jednocześnie dostarczający ciekawego impulsu do refleksji nad naszym światem i społeczeństwem. Z drugiej strony to w scenariuszu, momentami naciąganym i opierającym się na uproszczeniach oraz kliszach, można upatrywać słabszego elementu tej produkcji.

Bezapelacyjnie film poległby, gdyby obsadzone w prominentnych rolach dzieci nie udźwignęły ciężaru ról, zwłaszcza główny bohater. Warto zauważyć, że cała czwórka to filmowi debiutanci, a jedynie Bruno Błach-Baar jako syn Kamili miał doświadczenie przed kamerą, grając pomniejszą rolę w serialu Projekt UFO. Nawet jeśli czasem w ich grę aktorską wkradała się nuta fałszu i teatralności, to były to incydentalne przypadku, a w perspektywie całości filmu wypadali bardzo naturalnie. Pochwalić tu należy również scenarzystów za umiejętne pisanie ról dziecięcych i realistyczne przedstawienie scen m.in. w szkole oraz posiłkowanie się adekwatnym językiem.

Na szczególne wyróżnienie zasługuje Tobiasz Wajda (nic mi nie wiadomo, aby był z tych Wajdów), który skupia na sobie aspekt dramatyczny filmu i swoim występem sprzedaje tragizm młodego człowieka zmuszonego do szybkiego dojrzewania, zmagającego się z rozczarowaniem dorosłymi i ich autorytetem i polegającego na swojej wierze.

Warto też odnotować, że sam film nie sili się na demonizowanie religii i Kościoła jako takiego, a pokazuje raczej ułomność ludzi i niedoskonałość instytucji bez epatowania utartymi łatkami przypinanymi do księży. Zauważa pewne problemy i w roli osądzających nas jako społeczeństwo stawia dzieci pozbawione cynizmu i nienawiści.











Podsumowując, Ministranci to szczery, urzekający prostotą film, który nawet jeśli potyka się momentami i cierpi na niedostatki scenariusza, to czyni to z naturalnością i sympatią. Wczuwamy się w stan emocjonalny tych dzieciaków i kibicujemy im w ich walce z niesprawiedliwością. Film, często zestawiony na kontrastach, dostarcza widzowi zarówno dramatyzmu jak i komedii, dlatego Ministrantów oceniam na solidne 7/10 i polecam obejrzeć oraz ocenić samemu. Amen.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

FILMOWA RECENZJA ZBIORCZA - TOM II

  Film w reżyserii Barta Laytona (Zwierzęta Ameryki, W cudzej skórze), który scenariusz napisał na podstawie noweli Dona Winslowa. Za zdjęc...