czwartek, 27 listopada 2025

OSTATNI WIKING (2025) - RECENZJA FILMU.

 
Duńska czarna komedia o zdrowiu psychicznym, przepracowywaniu traum oraz akceptowaniu siebie i innych, a także reaktywacji Beatlesów i poszukiwaniu skarbu z bratem.











Reżyserem i scenarzystą filmu jest Anders Thomas Jensen, który na koncie ma takie filmy jak Bękart, Jeźdźcy sprawiedliwości, Bracia, Jabłka Adama, pisał również scenariusze do Mrocznej wieży i Księżnej.



Muzykę skomponował Jeppe Kaas (poza filmami Jensena m.in. Łowcy głów), a autorem zdjęć był Sebastian Blenkov (m.in. Hrabia Monte Christo, Operacja Mincemeat, Sama przeciw wszystkim, Łódzki Nekrobiznes).

RECENZJA MOŻE ZAWIERAĆ ŚLADOWE ILOŚCI SPOILERÓW.

PRZED UŻYCIEM SKONSULTUJ SIĘ Z DZIENNIKARZEM LUB RECENZENTEM.

Film rozpoczynamy od napadu na bank, jakiego dokonał Anker (Nikolaj Lie Kaas, prawdopodobnie brat komponującego do filmu Jeppe Kaasa, ale IMDB w przypadku tej rodziny odstawia dzikie harce; występował już w kilku filmach Jensena, choćby w Jeźdźcach sprawiedliwości, a ostatnio także w netflixowym Frankensteinie, ja najbardziej pamiętam go z roli nienazwanego zabójcy mordującego kardynałów w Aniołach i demonach). Przed aresztowaniem Anker odwiedza mieszkające razem rodzeństwo, starszą siostrę Freję (Bodil Jorgensen) oraz dotkniętego chorobą umysłową Manfreda (Mads Mikkelsen, którego przedstawiać nie trzeba) i prosi brata, aby ten ukrył łup w lesie obok ich dawnego rodzinnego domu.

Po kilkunastu latach odsiadki Anker, udający zresocjalizowanego, wychodzi na wolność i chce odzyskać łup. Niestety pod jego nieobecność stan Manfreda uległ znaczącemu pogorszeniu, obecnie bowiem mężczyzna żyje w przekonaniu, że jest Johnem Lennonem z zespołu The Beatles i nie pamięta, gdzie ukrył skarb. O swój udział w skradzionych pieniądzach dopomina się natomiast lokalny gangster Flemming (Nicolas Bro).

Bracia udają się do rodzinnego domu, w którym obecnie mieszkają Margrethe (Sofie Gråbøl) oraz Werner (Søren Malling). Małżeństwo przyjmuje ich z sympatią, w Ankerze coraz bardziej jednak wzbiera frustracja wobec brata, który uparcie nie oferuje żadnej pomocy. Ankerowi zaś stara się pomóc podający się za psychiatrę Lothar (Lars Brygmann), twierdząc iż Manfredowi pomóc może stworzenie lepszych warunków mentalnych i sprzyjającego środowiska. Postanawia zatem wprowadzić w życie swoją eksperymentalną terapię i odtworzyć Beatlesów wraz z dwoma innymi pacjentami szpitala psychiatrycznego o mnogich osobowościach, Hamdanem (Kardo Razzazi) oraz Antonem (Peter During). Do Ankera tymczasem zaczynają wracać wspomnienia z dzieciństwa i wyparte w umyśle traumatyczne doświadczenia…











Ostatni wiking to ciekawe spojrzenie na problemy psychiczne i rodzinne z typowym dla Skandynawów pomieszaniem komediodramatu z ciężkim kinem obyczajowym. Jensen dotyka kilku tematów jednocześnie – przepracowywanie traum, akceptowanie odmienności innych oraz samego siebie i radzenie sobie z chorobą bliskich. Ubrane zaś to jest w szaty czarnej komedii, która początkowo bawi, by później coraz bardziej smucić. Udaje się to dzięki dobrze zbalansowanej narracji, w której chaos odnajduje wewnętrzną harmonię.

Solidny scenariusz wsparty jest umiejętnością reżysera szybkiego kreowania wyrazistych postaci, które zaledwie kilkoma scenami kupują sympatię widza. Wyróżniają się tu szczególnie na pierwszym planie Mads Mikkelsen, ale jeszcze bardziej Nikolaj Lie Kaas oraz świetna chemia między nimi. Czujemy zagubienie Manfreda i to, jak nie może wpasować się do otaczającego go świata, czujemy również narastającą frustrację Ankera i ścieranie się między nimi emocji, zwłaszcza gdy w drugiej połowie filmu dostajemy zarysowanie ich przeszłości i co wpłynęło na to, jacy są teraz. Również na drugim planie dało się zobaczyć kilka ciekawych kreacji, w pamięć zapadają czy to bardzo spokojny, niemal flegmatyczny, ale groźny i zdeterminowany gangster Flemming czy posiadający wiele osobowości, w tym dwóch Beatlesów i Hermana Goeringa Hamdan.

Nieoczekiwany i nieprzewidywalny humor, obecny zwłaszcza w pierwszym akcie, stopniowo przeradza się w coraz mniej śmieszną farsę, by ewoluować w dramat i trzymający w napięciu thriller, znajdując jednak dla naszych bohaterów ciepłe zakończenie w ich słodko-gorzkim życiu. Film niestety w pewnym momencie zaczął mnie trochę nużyć w połowie, zakończenie jednak było satysfakcjonujące pod względem fabularno-emocjonalnym, dostarczając widzom katharsis związanego ze skomplikowaną rodzinną relacją.











Podsumowując, Ostatni wiking to angażująca, nietuzinkowa produkcja oferująca szeroki wachlarz emocji, opierająca się mocno na solidnym scenariuszu i interesujących bohaterach. Dobre kreacje Mikkelsena i Lie Kaasa i zapadające w pamięć przesłanie w duchu modernistycznej kultury skandynawskiej sprawiają, że z całą pewnością mogę polecić film, a Ostatniego wikinga oceniam na 7,25/10.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

FILMOWA RECENZJA ZBIORCZA - TOM II

  Film w reżyserii Barta Laytona (Zwierzęta Ameryki, W cudzej skórze), który scenariusz napisał na podstawie noweli Dona Winslowa. Za zdjęc...