Czteroodcinkowy serial animowany od Marvela utrzymany w klimacie zombie horroru, rozwijający historię ukazaną w jednym z odcinków pierwszego sezonu What if…? obiecywał sporo brutalnej akcji połączonej z marvelowskim humorem i swadą. Czy się udało?
Showrunnerem serialu jest Zeb Wells, który głównie pracował przy produkcjach takich jak Robot Chicken oraz SuperMansion, a w Marvelu m.in. napisał jeden odcinek She-Hulk oraz pracował nad scenariuszem do Deadpool i Wolverine.
Przy scenariuszach do odcinków
serialu pracowali również Bryan Andrews (nad animacjami pracuje od trzech
dekad, m.in. Faceci w czerni, Atomówki, Gwiezdne Wojny: Wojny Klonów oraz
Samuraj Jack, a ostatnio Primal i marvelowskie What if…?), a także Jon Roth
(What if…?).
Autorkami muzyki są Laura Karpman
(Kapitan Ameryka: Nowy wspaniały świat, Marvels, Ms. Marvel oraz Kraina Lovecrafta,
Underground, 61th Street, Amerykańska fikcja, Duster) i Nora Kroll-Rosenbaum
(What if…?, Epic Bill, Don't Look Deeper). W departamencie artystycznym
prominentnymi postaciami byli Kristina Vardazaryan (What if…?, Watchemn:
Chapter I), Ryan Magno (What if…?, Legenda Vox Machiny, Spoza układu, Harley Quinn)
i Cynthia Halley (What if…?, The Venture Bros.)
RECENZJA
MOŻE ZAWIERAĆ ŚLADOWE ILOŚCI SPOILERÓW.
PRZED
UŻYCIEM SKONSULTUJ SIĘ Z DZIENNIKARZEM LUB RECENZENTEM.
Serial pokazuje nam marvelowski
świat, który dotknęła epidemia zombie i większość ludzkości oraz superbohaterów
zmieniła się w krwiożercze monstra. Główną bohaterką tej opowieści zostaje
Kamala Khan/Ms. Marvel (Iman Vellani), która próbuje przetrwać w towarzystwie
przyjaciółek, Kate Bishop/Hawkeye (Hailee Steinfeld) oraz Riri Williams/Ironheart
(Dominique Thorne). Gdy jednak odnajdują nadajnik S.H.I.E.L.D. mogący
sprowadzić pomoc i naprawić zniszczoną Ziemię, wyruszają w niebezpieczną
podróż, w czasie której na swej drodze spotkają m.in. Red Guardiana (David
Harbour) i Yelenę Belovą (Florence Pugh), Shang-chiego (Simu Liu) i Katy
(Awkwafina), Valkyrie (Tessa Thompson) czy przede wszystkim Blade Knighta (w
roli wampirycznego awatara egipskiego boga Księżyca wystąpił Todd Williams).
Ich śladem podąża zaś armia trupiej królowej, która zaczęła rozgaszczać się w
tym ociekającym krwią i niedojedzonymi mózgami pierdolniku, czyli Wandy
Maximoff (Elizabeth Olsen)…
Marvel Zombies oferuje widzom nieco inne niż
zazwyczaj podejście do marvelowskich bohaterów, bo w zasadzie nikt nie jest
bezpieczny i nie należy przywiązywać się do postaci spotykanych na drodze, gdyż
jest więcej niż pewne, że większość z nich nie dotrwa do następnego odcinka. Do
tego, wraz z rozwojem serialu, robi się coraz mroczniej i brutalniej, a trup
ściele się gęsto i nieraz nawet widowiskowo. Prawda jest jednak taka, że
oczekiwania były ciut większe w tym temacie, zwłaszcza po ociekających heavy
metalem zwiastunach.
Może powodem delikatnego
rozczarowani było zbyt dużo typowo marvelowskiego humorku i mruganie do widza
znajomą twarzą i głosem, z drugiej strony kiedy jak nie w takim projekcie
wrzucić do garnka solidną porcję postaci drugo-, trzecio- i czwartoplanowych,
które będę mogły wziąć udział w kilku epickich walkach?
Narracyjnie serial nie był niczym
ciekawym, ot fabuła przysparzała naszym bohaterom coraz to nowych trudności, a
do kompanii dołączał ktoś nowy, zajmując miejsce poległych. Fajnie na tym tle
zapowiadał się Blade Knight, choć liczyłem na szersze wykorzystanie tej intrygującej
postaci ograniczającej się do sporadycznych efekciarskich scen akcji i
popychania fabuły do przodu, gdy zdawało się, że ekspedycja ratunkowa świat w
wykonaniu Ms. Marvel utknęła w martwym punkcie. Na plus kilka twistów,
zwłaszcza w drugiej połowie widowiska, a sam finał otwierający możliwości
kolejnego sezonu pozostawił mnie w oczekiwaniu na więcej.
Krótka marvelowska przygoda spoza
głównego nurtu i wariacja na temat uniwersum jest łatwo przyswajalna nawet dla
nieco mniej zaangażowanych fanów MCU. Dobór głównych bohaterów nieco mniej
oczywisty i nie każdemu widzowi podpasuje, ale zrekompensować to może szybkie
tempo, sporo krwawej akcji i spore grono cameosów.
Podsumowując, bawiłem się całkiem
nieźle, choć apetyt był zdecydowanie większy, mimo iż na ten serial szczególnie
nie czekałem. Marvel Zombies oceniam na 6,75/10 i chętnie wrócę na kolejny
sezon w wolnym czasie, mając nadzieję, że będzie lepszy.





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz