poniedziałek, 13 października 2025

MARVEL ZOMBIES (2025) - RECENZJA SERIALU

 

Czteroodcinkowy serial animowany od Marvela utrzymany w klimacie zombie horroru, rozwijający historię ukazaną w jednym z odcinków pierwszego sezonu What if…? obiecywał sporo brutalnej akcji połączonej z marvelowskim humorem i swadą. Czy się udało?











Showrunnerem serialu jest Zeb Wells, który głównie pracował przy produkcjach takich jak Robot Chicken oraz SuperMansion, a w Marvelu m.in. napisał jeden odcinek She-Hulk oraz pracował nad scenariuszem do Deadpool i Wolverine.

Przy scenariuszach do odcinków serialu pracowali również Bryan Andrews (nad animacjami pracuje od trzech dekad, m.in. Faceci w czerni, Atomówki, Gwiezdne Wojny: Wojny Klonów oraz Samuraj Jack, a ostatnio Primal i marvelowskie What if…?), a także Jon Roth (What if…?).

Autorkami muzyki są Laura Karpman (Kapitan Ameryka: Nowy wspaniały świat, Marvels, Ms. Marvel oraz Kraina Lovecrafta, Underground, 61th Street, Amerykańska fikcja, Duster) i Nora Kroll-Rosenbaum (What if…?, Epic Bill, Don't Look Deeper). W departamencie artystycznym prominentnymi postaciami byli Kristina Vardazaryan (What if…?, Watchemn: Chapter I), Ryan Magno (What if…?, Legenda Vox Machiny, Spoza układu, Harley Quinn) i Cynthia Halley (What if…?, The Venture Bros.)











RECENZJA MOŻE ZAWIERAĆ ŚLADOWE ILOŚCI SPOILERÓW.

PRZED UŻYCIEM SKONSULTUJ SIĘ Z DZIENNIKARZEM LUB RECENZENTEM.

Serial pokazuje nam marvelowski świat, który dotknęła epidemia zombie i większość ludzkości oraz superbohaterów zmieniła się w krwiożercze monstra. Główną bohaterką tej opowieści zostaje Kamala Khan/Ms. Marvel (Iman Vellani), która próbuje przetrwać w towarzystwie przyjaciółek, Kate Bishop/Hawkeye (Hailee Steinfeld) oraz Riri Williams/Ironheart (Dominique Thorne). Gdy jednak odnajdują nadajnik S.H.I.E.L.D. mogący sprowadzić pomoc i naprawić zniszczoną Ziemię, wyruszają w niebezpieczną podróż, w czasie której na swej drodze spotkają m.in. Red Guardiana (David Harbour) i Yelenę Belovą (Florence Pugh), Shang-chiego (Simu Liu) i Katy (Awkwafina), Valkyrie (Tessa Thompson) czy przede wszystkim Blade Knighta (w roli wampirycznego awatara egipskiego boga Księżyca wystąpił Todd Williams). Ich śladem podąża zaś armia trupiej królowej, która zaczęła rozgaszczać się w tym ociekającym krwią i niedojedzonymi mózgami pierdolniku, czyli Wandy Maximoff (Elizabeth Olsen)



Marvel Zombies oferuje widzom nieco inne niż zazwyczaj podejście do marvelowskich bohaterów, bo w zasadzie nikt nie jest bezpieczny i nie należy przywiązywać się do postaci spotykanych na drodze, gdyż jest więcej niż pewne, że większość z nich nie dotrwa do następnego odcinka. Do tego, wraz z rozwojem serialu, robi się coraz mroczniej i brutalniej, a trup ściele się gęsto i nieraz nawet widowiskowo. Prawda jest jednak taka, że oczekiwania były ciut większe w tym temacie, zwłaszcza po ociekających heavy metalem zwiastunach.

Może powodem delikatnego rozczarowani było zbyt dużo typowo marvelowskiego humorku i mruganie do widza znajomą twarzą i głosem, z drugiej strony kiedy jak nie w takim projekcie wrzucić do garnka solidną porcję postaci drugo-, trzecio- i czwartoplanowych, które będę mogły wziąć udział w kilku epickich walkach?

Narracyjnie serial nie był niczym ciekawym, ot fabuła przysparzała naszym bohaterom coraz to nowych trudności, a do kompanii dołączał ktoś nowy, zajmując miejsce poległych. Fajnie na tym tle zapowiadał się Blade Knight, choć liczyłem na szersze wykorzystanie tej intrygującej postaci ograniczającej się do sporadycznych efekciarskich scen akcji i popychania fabuły do przodu, gdy zdawało się, że ekspedycja ratunkowa świat w wykonaniu Ms. Marvel utknęła w martwym punkcie. Na plus kilka twistów, zwłaszcza w drugiej połowie widowiska, a sam finał otwierający możliwości kolejnego sezonu pozostawił mnie w oczekiwaniu na więcej.











Krótka marvelowska przygoda spoza głównego nurtu i wariacja na temat uniwersum jest łatwo przyswajalna nawet dla nieco mniej zaangażowanych fanów MCU. Dobór głównych bohaterów nieco mniej oczywisty i nie każdemu widzowi podpasuje, ale zrekompensować to może szybkie tempo, sporo krwawej akcji i spore grono cameosów.

Podsumowując, bawiłem się całkiem nieźle, choć apetyt był zdecydowanie większy, mimo iż na ten serial szczególnie nie czekałem. Marvel Zombies oceniam na 6,75/10 i chętnie wrócę na kolejny sezon w wolnym czasie, mając nadzieję, że będzie lepszy.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

FILMOWA RECENZJA ZBIORCZA - TOM II

  Film w reżyserii Barta Laytona (Zwierzęta Ameryki, W cudzej skórze), który scenariusz napisał na podstawie noweli Dona Winslowa. Za zdjęc...