Srebrna Surferka, Thanos, Wong i syn War Mongera rozwiązują kryminalne śledztwo – czy to kolejny odcinek marvelowskiego What if? Nie, to jeden z najbardziej oczekiwanych przez widzów horrorów tego roku wkroczył do kin wśród zachwytów krytyków i entuzjazmu widzów. Czy cały hype na Zniknięcia był zasłużony?
Reżyserem
i scenarzystą filmu jest Zach Cregger, który zasłynął swoim poprzednim projektem,
czyli Barbarzyńcami z 2022 roku. Swoje pierwsze filmowe kroki stawiał zaś ponad
10 lat temu przy takich produkcjach jak Miss marca i The Civil War on Drugs
oraz serial The Whitest Kids U’Know.
Przy
skomponowaniu muzyki do filmu współpracowali Zach Cregger oraz bracia Hays Holladay
(Three Sessions) i Ryan Holladay (Masters of Scale, Barbarzyńcy). Autorem zdjęć
był Larkin Seiple, w ostatnich latach mający na koncie Samotne wilki, Awanturę,
Gaslit, Wszystko wszędzie naraz, Człowiek-scyzoryk i sporo teledysków m.in.
Childish Gambino.
RECENZJA
MOŻE ZAWIERAĆ ŚLADOWE ILOŚCI SPOILERÓW.
PRZED
UŻYCIEM SKONSULTUJ SIĘ Z DZIENNIKARZEM LUB RECENZENTEM.
Film Zniknięcia (ang. Weapons) opowiada historię tajemniczego zniknięcia grupy dzieci w małym amerykańskim miasteczku. Pewnego dnia żadne z dzieci z klasy nauczanej przez Justine (Julia Garner, Fantastyczna Czwórka: Pierwsze kroki, Wolf Man, Ozark, Zawód: Amerykanin, Sin City 2: Damulka warta grzechu) nie przychodzi do szkoły poza małomównym Alexem (Cary Christopher, Dni naszego życia, Mank, Mr. Mom). Wszystkie wybiegły w zagadkowych okolicznościach w środku nocy w nieznanym kierunku, a poszukiwania przez policję nie przyniosły rezultatu.
Historię wydarzeń, które wstrząsnęły miasteczkiem, obserwujemy z kilku perspektyw, otrzymując różne punkty widzenia na coraz mroczniejszą. Poza perspektywą Justine obserwujemy też sytuację oczami Archera (Josh Brolin, w ostatnich latach m.in. rola Gurneya Hallecka w Diunie czy Thanosa w MCU), ojca jednego z dzieci, który obwinia nauczycielkę o zatajanie prawdy dotyczącej zniknięcia uczniów; Paula (Alden Ehrenreich, ostatnio m.in. Ironheart, Oppenheimer, Kokainowy miś, Nowy wspaniały świat czy tytułowa rola w Han Solo. Gwiezdne Wojny. Historie), lokalnego policjanta, którego z Justine łączy wspólna przeszłość; Marcusa (Benedict Wong, najbardziej znany z roli Wonga w MCU, ostatnio m.in. też Problem trzech ciał, Co robimy w ukryciu, Deadly class), dyrektora szkoły, w której doszło do zniknięć; Jamesa (Austin Abrams, Samotne wilki, Euforia, Tacy jesteśmy), lokalnego narkomana szwendającego się po mieście; w końcu też Alexa, który być może wie o zniknięciach więcej, niż chciał przyznać śledczym…
Zdecydowanie mocnym punktem filmu jest sposób prowadzenia narracji i opowiadania historii z fragmentów składających się w całość i dopełniających się. Poprzeplatane losy bohaterów i ich dylematy moralne czy też życia prywatnego wypełniły obraz, dla którego wyjściowy motyw zniknięcia był w pewnym momencie tłem. Zaangażowałem się w losy Justine, Archera i Paula, kupiony przez kreacje odgrywających ich aktorów. Nieco mniej interesowała mnie perspektywa Marcusa i Jamesa, którym nie nadano zbyt wiele głębi i postacie te stały na drugim planie.
Wyżej sobie cenię aspekt psychologiczny filmu – rozterki zastraszanej przez rozgoryczonych rodziców nauczycielki mającej jeszcze swoje własne, prywatne problemy; bezradność ojca nie mogącego pogodzić się z tajemniczym zaginięciem dziecka i nieudolnością służb w odkryciu prawdy; prozę codzienności Paula, który komplikuje sobie życie spotkaniem Justine i Jamesa. Gdy film wrócił w pewnym momencie do horrorowej stylistyki, wyjaśniając widzowi tajemnicę zniknięć, zorientowałem się, że bardziej interesują mnie bohaterowie niż zaginione dzieci i mroczna siła stojąca za wszystkim.
Cregger zarysował pasjonujący szkic z bardzo angażującym klimatem i interesującym konceptem oraz barwnymi, wyrazistymi postaciami, mniej miejsca poświęcił zaś na wyjaśnienie genezy problemu, skupiając się jedynie na samym przebiegu wydarzenia. Było to dla mnie mało satysfakcjonujące i trochę przeszkadzało w samym filmie, ale ptaszki ćwierkają, że już w planach jest prequel do Zniknięć wyjaśniający przeszłość istoty antagonistycznej filmu.
Film, utrzymany w dość poważnej stylistyce, udanie rozładowywał napięcie luźniejszymi, bardziej humorystycznymi wstawkami, zręcznie balansując tonem i dostarczając widzom pełniejsze doznanie. Podobno film początkowo miał być jeszcze śmieszniejszy, ale po pokazach testowych reżyser zdecydował się wyciąć te żarty, które nie spotkały się ze spodziewanym przyjęciem widzów. A dla tych, którzy zastanawiają się nad polskim tłumaczeniem śpieszę z odpowiedzią, że oba tytuły pasują, odnosząc się do dwóch różnych aspektów filmu i ma to sens, choć ukryte jest w fabularnym kontekście.
Podsumowując, Zniknięcia to ciekawa produkcja z pogranicza horroru i thrillera psychologicznego, w której ciekawie prowadzona narracja odgrywa kluczową rolę, a dodatkowego smaczku nadają aktorskie kreacje. Trudno mówić o rozczarowaniu warstwą horrorową, ale nie była to mój ulubiony element filmu. Finalnie jednak oceniam Zniknięcia na mocne 7,5/10 i z zainteresowaniem będę oczekiwał na kolejne produkcje Creggera, w tym jego adaptację Resident Evil.






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz