Drugi i niestety ostatni sezon ciepło przyjętego serialu o Władcy Snów zawitał na platformę Netflix. Sandman zyskał uznanie dzięki nieszablonowym bohaterom, ciekawym konceptom i prowadzonej w intrygujący sposób narracji. Czy wysoki poziom produkcji został utrzymany?
Showrunnerami serialu byli David S. Goyer (pracował nad scenariuszami m.in. przy serii Blade, Batmanach Nolana, Jumperze, Człowieku ze stali oraz Batman v. Superman, serialach Constantine, Demony da Vinci oraz Fundacja), Allan Heinberg (udzielał się głównie przy serialach takich jak Ich pięcioro, Seks w wielkim mieście, Życie na fali, Chirurdzy, Blef oraz przy filmie Wonder Woman) oraz autor komiksowego materiału źródłowego, pisarz Neil Gaiman, na podstawie którego twórczości nakręcono m.in. Lucyfera, Amerykańskich bogów, Dobry omen, Gwiezdny pył, napisał też scenariusz do filmu Beowulf. Ponadto nad scenariuszami do odcinków drugiego sezonu pracowali m.in. Vanessa Benton (Sposób na morderstwo), Shadi Petosky (Ever After High, Danger and Eggs) oraz Gregory Goetz (Salem, Fundacja, True Detective, Ocaleni, Skandal, Now Apocalypse, Rezydencja).
Za
reżyserię odcinków drugiego sezonu odpowiadał Jaime Childs, który świetnie
sprawdził się w pierwszym sezonie reżyserując odcinki 2-5, ponadto pracował
przy takich produkcjach jak Mroczne materie, Willow, Doktor Who, Next of Kin,
Stan’s Lee Lucky Man, Vera oraz filmie Krytyczna noc.
Muzykę
skomponował David Buckley, autor muzyki do m.in. Żony idealnej, BrainDead, The
Gifted, filmów Papillon. Motylek, Jason Bourne, Nobody, Świat w ogniu,
Greenland, Kandahar, a ostatnio seriali Evil, Elsbeth, Prawnik z Lincolna,
Sprawa idealna. Za zdjęcia w drugim sezonie odpowiadał Will Baldy,
współpracujący z Jaime Childsem, choć jeszcze niezbyt doświadczony, pracował w
różnym zakresie przy takich produkcjach jak Man of U.N.C.L.E., Poldark: Wichry
losu, Peaky Blinders, Brytania, Alex Rider, Opowieść wigilijna.
Pierwszy
sezon zrobił na mnie wrażenie, choć nie był równy i dużo bardziej podobał mi
się pierwszy łuk fabularny, całościowo jednak oceniłem produkcję na wysokie
8/10. Drugi sezon okazał się być ostatnim w związku ze skandalem seksualnym,
jaki wybuchł w związku z przeszłością Neila Gaimana. Czy twórcom udało się w
sposób satysfakcjonujący zakończyć perypetie tytułowego Sandmana?
RECENZJA
MOŻE ZAWIERAĆ ŚLADOWE ILOŚCI SPOILERÓW.
PRZED
UŻYCIEM SKONSULTUJ SIĘ Z DZIENNIKARZEM LUB RECENZENTEM.
Serial
prezentuje losy Morfeusza (Tom Sturridge, przed przełomową tytułową rolą w
Sandmanie można go było zobaczyć m.in. w Irmie Verp, Sweetbitter, The Hollow
Crown, Vanity Fair. Targowisko próżności), który jest Snem z Nieskończonych,
władcą Krainy Śnienia. Drugi sezon liczący jedenaście odcinków podzielony jest
na trzy główne łuki fabularne, natomiast dodatkowy, dwunasty epizod poświęcony
jest pobocznej historii dotyczącej innego z rodzeństwa Nieskończonych, w skład których
wchodzą ponadto m.in. Los (ang. Destiny, Adrian Lester, Pojutrze, Przekręt,
Riviera, Undeclared War, Maria królowa Szkotów), Śmierć (ang. Death, Kirby Howell-Baptiste,
Cruella, Dobre miejsce, Obsesja Eve, Barry, Sugar), Pożądanie (ang. Desire, Mason
Alexander Park, Cowboy Bebop, Legenda Vox Machiny, Quantum Leap), Rozpacz (ang.
Despair, Donna Preston, Bodyguard Zawodowiec, Apocalypse Wow, Dobry omen, Pickle
Storm).
W
pierwszym łuku fabularnym Morfeusz postanawia uwolnić duszę swej dawnej
miłości, królowej Pierwszych Ludzi Nady (Umulisa Gahiga), w tym celu zaś musi
ponownie zawitać do Piekła, którym włada Lucyfer (Gwendoline Christie,
najbardziej znana z roli Brienne z Tarthu w Grze o tron, ponadto ostatnio
choćby Wednesday czy Severence). Lucyfer, który poprzysiągł Morfeuszowi zemstę
za niegdysiejsze upokorzenie, obarcza Władcę Snów odpowiedzialnością za wybór
nowego Władcy Piekieł, a do rywalizacji o ten tytuł staje wiele bóstw i
zainteresowanych stron.
W
drugim łuku fabularnym Morfeusz zostaje poproszony przez swą najmłodszą siostrę,
Malignę (ang. Delirium, Esme Creed-Miles, Legenda Vox Machiny, Hanna, The Doll
Factory, Mroczna rzeka), by razem odszukać ukrywającego się przed rodzeństwem
Nieskończonych brata, Zniszczenie (ang. Destruction, Barry Sloane, pojawi się w
trzecim sezonie Rodu Smoka, wcześniej w The Bay, Passenger, Zemsta a także rola
kapitana Price’a w serii gier Call of Duty: Modern Warfare), co skutkuje
koniecznością spotkania się Morfeusza z jego synem, Orfeuszem (Ruairi O'Connor,
Hiszpańska księżniczka, The Morning Show, Obecność 3, Moja Gwiazda. Teen
Spirit).
W
trzecim łuku fabularnym Morfeusz musi zmierzyć się z konsekwencjami tego, jak
postąpił z Orfeuszem i skonfrontować z zemstą Mojr, Łaskawych Pań Losu (Nina
Wadia, Souad Faress, Dinita Gohil), za przelaną rodzinną krew. W ten konflikt
pragną wmieszać się złośliwy hobgoblin Puck (Jack Glesson, najbardziej znany z
roli Joffreya z Gry o Tron) oraz nordycki bóg kłamstw, Loki (Freddie Fox, Ród
Smoka, Kulawe konie, Dżentelmeni, Wielka, The Crown, Król Artur: Legenda
miecza, Trzej muszkieterowie). Po stronie Morfeusza staną m.in. Nuala z Krainy
Wróżek (Ann Skelly, Nierealne, Wikingowie, Red Rock), detektyw do spraw
nadprzyrodzonych Joanna Constantine (Jenna Coleman, Wiktoria, Wąż, Wilderness,
Doktor Who, Emmerald Farm) i koszmar Koryntczyk (Boyd Holbrook, w ostatnich
latach m.in. Kompletnie nieznany, Motocykliści, Logan: Wolverine, Indiana Jones
i artefakt przeznaczenia).
Siłą
Sandmana nigdy nie była wartka akcja pełna wybuchów i scen walk, ale
skrupulatnie prowadzona, czasem wolno, ale w ekscytujący sposób narracja
budująca bohaterów, relacje między nimi i posiłkująca się fantastycznymi
konceptami z pogranicza mitów, historii i wszystkiego co pomiędzy w ludzkiej
wyobraźni. Zakorzeniony głęboko w odwołaniach do kultury Sandman oferował widzowi
spojrzenie na istotę człowieczeństwa oczami tego, który człowiekiem nie był i
stał ponad nią, nie będąc jednak zepsutym tyranem o niemal boskiej mocy w
pogardzie mający maluczkich. Jest jednak pewien moment, kiedy powolna narracja
przechodzi w dłużyzny, a tajemniczy bohaterowie, jeśli przebywać z nimi zbyt
długo, zostają odarci z pierwiastka ekscytacji.
Niestety
tak w moim odczuciu potoczyły się sprawy z fabułą Sandmana, która w drugim
sezonie nie potrafiła wywołać we mnie zachwytu. Nadal było wiele interesujących
momentów, widowiskowych scen i świetnych postaci oraz dialogów, ale całość
rozmyła się nieco jak we mgle. Sam główny bohater również, w wyniku wewnętrznych
przemian, im dalej w las tym tracił w moich oczach na wyrazistości, zatracając
pazur, który potrafił pokazać w pierwszym sezonie. Mało było Sandmana manifestującego
swą moc i oddziałującego na świat, a dużo przeżywającego emocjonalne rozterki
dotyczące bliskich. Koniec końców jednak Lorda Morfeusza, Sna z Nieskończonych
bardzo ceniłem w wykonaniu Toma Sturridge i odgrywana przez niego postać weszła
do panteonu moich ulubionych postaci ostatnich lat.
Najbardziej
podobał mi się serial wtedy, kiedy Morfeusz musiał konfrontować się ze swoim mistycznym
rodzeństwem i dobrze, że w tym sezonie w końcu pojawiło się ich więcej.
Najmniej podobał mi się, gdy musieliśmy wracać do sług Morfeusza w jego pałacu,
nawet jeśli jedno z nich mówiło głosem Marka Hamilla. Chętnie przyjąłbym jeszcze
więcej rodzinnych interakcji, zwłaszcza gdy poznaliśmy rodziców Nieskończonych,
czyli Czas (Rufus Sewell, Obłędny rycerz, Iluzjonista, a ostatnio m.in. seriale
Człowiek z Wysokiego Zamku, Kalejdoskop, Dyplomatka) i Noc (Tanya Moodie,
Sherlock, Księga Czarownic, The Man Who Fell to Earth, Matki, Władca
Pierścieni: Pierścienie Władzy, Silos, The Change).
Im
bliżej finału tym mniejszą ekscytację odczuwałem z oglądania serialu, ale mogła
na to wpływać świadomość nieuchronnego końca i kierunek, w którym serial
zmierzał. Nie rozrywam jednak szat, nie pomstuję w Sieci na nieudolność
twórców, nie wysyłam Jacobowi Andersonowi (znany też jako Szary Robak z Gry o
Tron) pogróżek na Instagrama (bo nie mam Instagrama), że jest niegodny miana Snu
z Nieskończonych. Szkoda, że to już koniec i nie doczekamy się więcej i z tego
powodu przede wszystkim jestem nieusatysfakcjonowany, ogólna jakość drugiego
sezonu schodzi zaś na drugi plan.
Co
do wątków pobocznych przemykających w tle, nie byłem fanem wątku Królestwa
Wróżek, choć sama Ann Skelly jako księżniczka Nuala wprowadzała nieco ożywienia
w otoczenie. Więcej spodziewałem się po wątku antycznej Grecji i Orfeusza
wybierającego się do Hadesu po ukochaną Eurydykę oraz po Kaliope, której
odcinek specjalny po pierwszym sezonie bardzo mi się podobał. Na plus wypadła
relacja Joanny Constantine i Koryntczyka, choć fabularnie to było kręcenie się
w kółko, z którego niewiele wynikało. Mnogość bohaterów sprawia, że nie sposób
o wszystkich opowiedzieć i ocenić. Wizualnie nie było się do czego przyczepić,
a serial dobrze i kreatywnie wykorzystywał budżet, sam koncept artystycznie
wyróżnia się zaś na tle konkurencji. Brakowało mi jednak bardziej wyrazistych
akcentów zapadających w pamięć poza pojedynczymi scenami czy sekwencjami.
Podsumowując, drugi sezon Sandmana okazał się umiarkowanym rozczarowaniem – nie był zły, ale brakowało mu tego efektu czarującej widowiskowości, jaką przykuł mnie przy pierwszym sezonie. W mojej ocenie Morfeusz zasłużył na lepszy drugi sezon i pożegnanie z widzami, nadal jednak potrafił zaangażować dzięki ciekawym konceptom czy wyrazistym postaciom i niepowtarzalnemu klimatowi. Finalnie drugi sezon Sandmana otrzyma ode mnie solidne 7/10, ale apetyt był większy i będzie to apetyt niezaspokojony...





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz