niedziela, 8 czerwca 2025

UTRATA RÓWNOWAGI (2025) - RECENZJA FILMU

 
Trud i presja, jakiej ulegają lub sami na siebie nakładają studenci aktorstwa, by wspiąć się na wyżyny i zaistnieć w tym świecie oraz nadużycia, jakich może dopuścić się reżyser, zatracając granicę przyzwoitości i psychicznego bezpieczeństwa. Film reklamowany jako rozliczenie ze skandalami w szkołach filmowych, ale może to po prostu ludzie są źli, niezależnie po której stronie kamery stoją?


Reżyserem filmu Wiktor „Korek” Bojanowski, dla którego Utrata równowagi jest debiutem w formacie pełnometrażowego filmu fabularnego, wcześniej bowiem nakręcił trzy krótkie metraże. Był również współautorem scenariusza, nad którym pracowała również Katarzyna Priwieziencew (Samiec Alfa, Marea alta, Narzeczony na niby, Leader, Hel).


Muzykę skomponował Wojciech Frycz, mający na koncie takie projekty jak Jesteśmy Żugajkami, Sezony, Oni, Ania, Ultima Thule, Przepustka, Boylesque, Całe moje życie. Operatorem kamery był Jakub Czerwiński, autor zdjęć w Grzechach sąsiadów, Pewnego razu na krajowej jedynce, Chyłce czy Romantik.


RECENZJA MOŻE ZAWIERAĆ ŚLADOWE ILOŚCI SPOILERÓW.

PRZED UŻYCIEM SKONSULTUJ SIĘ Z DZIENNIKARZEM LUB RECENZENTEM.

Film opowiada o grupie studentów aktorstwa kończących szkołę filmową, którzy mają przygotować na pracę dyplomową spektakl teatralny. Zmiana prowadzącego ich zajęcia reżysera doprowadza do rewolucji. Nowy, kontrowersyjny nauczyciel Jacek (Tomasz Schuchardt, Sobowtór, Skazana, Rojst, Wielka woda, Wesele, Kurier, Bodo) zmienia koncepcję sztuki i zamienia Antygonę w Makbeta, na pierwszym miejscu stawiając Lady Makbet. Widząc, że zrezygnowana kastingowymi porażkami studentka Maja (Nel Kaczmarek, Rojst, Informacja zwrotna, 25 lat niewinności. Sprawa Tomka Komendy, Ostatni Komers, Motyw) nie wykazuje entuzjazmu wobec zakończenia studiów i nie wiąże swej przyszłości z aktorstwem, skupiając się na pracy w barze, manipuluje dziewczyną, by ta obsadziła się w głównej roli sztuki kosztem aspirującej córki sławnej aktorki, Anny (Angelika Smyrgała, Szczęścia chodzą parami).

Niestandardowe metody stosowane przez Jacka, który musiał przerwać nauczanie w szkole teatralnej, gdy podczas przygotowań do poprzedniej sztuki, również Makbeta, samobójstwo popełniła odgrywająca główną rolę studentka, wyciągają z grupy zarówno pokłady talentu jak i powodują konflikty oraz nieporozumienia, zwłaszcza pomiędzy Mają a jej chłopakiem, Piotrkiem (Oskar Rybaczek, Rodzina na Maxa, Wszystkie nasze strachy, Druga połowa, Fanfik) oraz przyjacielem Kubą (Mikołaj Matczak, Apokawixa, Ostatni komers, Marzec ’68). Maja będzie musiała dokonać wyboru, co liczy się dla niej bardziej, czy kariera i ambicja czy relacje z bliskimi…


Nie przepadam za gatunkiem filmowym traktującym o młodych aktorach, film ten jednak reklamowany był jako rozliczenie się z patologiami szkół filmowych i teatralnych, demaskujący wiele nagannych praktyk, które w ostatnim czasie wyszły na jaw i w złym świetle postawiły wiele cenionych postaci polskiej branży filmowej. Symbolem tego miał być otwierający film cytat z wybitnego polskiego aktora Tadeusza Łomnickiego (najbardziej znanego z roli Michała Wołodyjowskiego): „Ja Was muszę zgwałcić, żeby Was życie nie zgwałciło”.

W trakcie seansu okazało się jednak, że film nie demonizuje w jednostronny sposób przemocowych, łamiących granice i nadużywających pozycji reżyserów, pokazując również tę stronę młodych aktorów charakteryzującą się przerostem ambicji i uleganiu samouwielbieniu, którzy w metodycznym wcielaniu się w bohatera czasem zapominają, że to sztuka, a nie prawdziwe życie i zatracają się roli. Z jednej strony pewne wyważenie tonu było pozytywnym zaskoczeniem, omijając eksploatację kontrowersyjnego tematu, z drugiej strony trochę rozczarowało ominięcie ukazania faktycznie oburzających zachowań i przypudrowanie branży poprzez dokonanie znikomej samokrytyki i przejście nad tym do porządku dziennego.

Film był sprawnie zrealizowany i odegrany, a bohaterowie, nawet ci nieco mniej znani i doświadczeni, wypadali całkiem wiarygodnie w swoich rolach. Reżyser, debiutujący w tej formie filmowej, w sprawny sposób zarządzał przestrzenią i postaciami opowiadanej historii, która trzymała w napięciu wraz z narastającymi konfliktami oraz uciekającym do premiery czasem. Na szczególną pochwałę, poza Korkiem Bojanowskim jako twórcą tego dzieła, zasługuje pierwszoplanowa Nel Kaczmarek, która odegrała dynamiczną, skomplikowaną rolę. Dobrze wypadł również Tomasz Schuchardt.


Podsumowując, Utrata równowagi to solidna produkcja od debiutanta o debiutantach, która z jednej strony na tapet bierze specyfikę aktorskiego rzemiosła, kiedy to reżyser musi wyciągnąć z podopiecznych prawdziwe emocje, z drugiej zaś ambicję, która może zgubić początkującego artystę. Utratę równowagi oceniam na 7/10.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

FILMOWA RECENZJA ZBIORCZA - TOM II

  Film w reżyserii Barta Laytona (Zwierzęta Ameryki, W cudzej skórze), który scenariusz napisał na podstawie noweli Dona Winslowa. Za zdjęc...