Trud
i presja, jakiej ulegają lub sami na siebie nakładają studenci aktorstwa, by
wspiąć się na wyżyny i zaistnieć w tym świecie oraz nadużycia, jakich może
dopuścić się reżyser, zatracając granicę przyzwoitości i psychicznego
bezpieczeństwa. Film reklamowany jako rozliczenie ze skandalami w szkołach
filmowych, ale może to po prostu ludzie są źli, niezależnie po której stronie
kamery stoją?
Reżyserem
filmu Wiktor „Korek” Bojanowski, dla którego Utrata równowagi jest debiutem w
formacie pełnometrażowego filmu fabularnego, wcześniej bowiem nakręcił trzy
krótkie metraże. Był również współautorem scenariusza, nad którym pracowała
również Katarzyna Priwieziencew (Samiec Alfa, Marea alta, Narzeczony na niby,
Leader, Hel).
Muzykę
skomponował Wojciech Frycz, mający na koncie takie projekty jak Jesteśmy
Żugajkami, Sezony, Oni, Ania, Ultima Thule, Przepustka, Boylesque, Całe moje
życie. Operatorem kamery był Jakub Czerwiński, autor zdjęć w Grzechach
sąsiadów, Pewnego razu na krajowej jedynce, Chyłce czy Romantik.
RECENZJA
MOŻE ZAWIERAĆ ŚLADOWE ILOŚCI SPOILERÓW.
PRZED
UŻYCIEM SKONSULTUJ SIĘ Z DZIENNIKARZEM LUB RECENZENTEM.
Film
opowiada o grupie studentów aktorstwa kończących szkołę filmową, którzy mają
przygotować na pracę dyplomową spektakl teatralny. Zmiana prowadzącego ich
zajęcia reżysera doprowadza do rewolucji. Nowy, kontrowersyjny nauczyciel Jacek
(Tomasz Schuchardt, Sobowtór, Skazana, Rojst, Wielka woda, Wesele, Kurier,
Bodo) zmienia koncepcję sztuki i zamienia Antygonę w Makbeta, na pierwszym
miejscu stawiając Lady Makbet. Widząc, że zrezygnowana kastingowymi porażkami
studentka Maja (Nel Kaczmarek, Rojst, Informacja zwrotna, 25 lat niewinności.
Sprawa Tomka Komendy, Ostatni Komers, Motyw) nie wykazuje entuzjazmu wobec zakończenia
studiów i nie wiąże swej przyszłości z aktorstwem, skupiając się na pracy w
barze, manipuluje dziewczyną, by ta obsadziła się w głównej roli sztuki kosztem
aspirującej córki sławnej aktorki, Anny (Angelika Smyrgała, Szczęścia chodzą
parami).
Niestandardowe
metody stosowane przez Jacka, który musiał przerwać nauczanie w szkole teatralnej,
gdy podczas przygotowań do poprzedniej sztuki, również Makbeta, samobójstwo
popełniła odgrywająca główną rolę studentka, wyciągają z grupy zarówno pokłady
talentu jak i powodują konflikty oraz nieporozumienia, zwłaszcza pomiędzy Mają
a jej chłopakiem, Piotrkiem (Oskar Rybaczek, Rodzina na Maxa, Wszystkie nasze
strachy, Druga połowa, Fanfik) oraz przyjacielem Kubą (Mikołaj Matczak, Apokawixa,
Ostatni komers, Marzec ’68). Maja będzie musiała dokonać wyboru, co liczy się
dla niej bardziej, czy kariera i ambicja czy relacje z bliskimi…
Nie
przepadam za gatunkiem filmowym traktującym o młodych aktorach, film ten jednak
reklamowany był jako rozliczenie się z patologiami szkół filmowych i teatralnych,
demaskujący wiele nagannych praktyk, które w ostatnim czasie wyszły na jaw i w
złym świetle postawiły wiele cenionych postaci polskiej branży filmowej.
Symbolem tego miał być otwierający film cytat z wybitnego polskiego aktora Tadeusza
Łomnickiego (najbardziej znanego z roli Michała Wołodyjowskiego): „Ja Was muszę
zgwałcić, żeby Was życie nie zgwałciło”.
W
trakcie seansu okazało się jednak, że film nie demonizuje w jednostronny sposób
przemocowych, łamiących granice i nadużywających pozycji reżyserów, pokazując
również tę stronę młodych aktorów charakteryzującą się przerostem ambicji i
uleganiu samouwielbieniu, którzy w metodycznym wcielaniu się w bohatera czasem
zapominają, że to sztuka, a nie prawdziwe życie i zatracają się roli. Z jednej
strony pewne wyważenie tonu było pozytywnym zaskoczeniem, omijając eksploatację
kontrowersyjnego tematu, z drugiej strony trochę rozczarowało ominięcie ukazania faktycznie oburzających zachowań i przypudrowanie branży poprzez dokonanie znikomej samokrytyki i przejście nad tym do porządku dziennego.
Film był sprawnie zrealizowany i odegrany, a bohaterowie, nawet ci nieco mniej znani i doświadczeni, wypadali całkiem wiarygodnie w swoich rolach. Reżyser, debiutujący w tej formie filmowej, w sprawny sposób zarządzał przestrzenią i postaciami opowiadanej historii, która trzymała w napięciu wraz z narastającymi konfliktami oraz uciekającym do premiery czasem. Na szczególną pochwałę, poza Korkiem Bojanowskim jako twórcą tego dzieła, zasługuje pierwszoplanowa Nel Kaczmarek, która odegrała dynamiczną, skomplikowaną rolę. Dobrze wypadł również Tomasz Schuchardt.
Podsumowując, Utrata równowagi to solidna produkcja od debiutanta o debiutantach, która z jednej strony na tapet bierze specyfikę aktorskiego rzemiosła, kiedy to reżyser musi wyciągnąć z podopiecznych prawdziwe emocje, z drugiej zaś ambicję, która może zgubić początkującego artystę. Utratę równowagi oceniam na 7/10.






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz