Branża filmowa w ostatnich dwóch dekadach mocno uzależniła się od komiksowych uniwersów, choć ostatnie kilka lat zwiastowało pewne znamiona jeśli nie zmęczenia materiału to przynajmniej wypalenia artystycznego, gdy nie wszystkie filmy dowoziły. Temu, jak wygląda produkcja takich filmów z absurdalnego punktu widzenia postanowił przyjrzeć się serial Franczyza.
Showrunnerem serialu był Jon Brown, który zaczynał od pisania odcinków w serialach takich jak A gdy Ciebie zabraknie, Mongrels, Babylon, Misfits, Fresh Meat. W ostatnich latach zasłynął jako jeden z twórców seriali Dead Pixels i Sukcesja, do której napisał 4 odcinki. Część wspomagających go scenarzystów stanowili jego współpracownicy z poprzedniego projektu, jakim było Avenue 5, jak Keith Akushie (Siblings) i Marina Hyde, a także Rachel Axler (Figurantka, Dickinson, The Daily Show), Dillon Mapletoft (Everyone Else Burns), Julia Weiner (Reżim, Przegląd tygodnia: Wieczór z Johnem Oliverem) czy najbardziej doświadczony Tony Roche (Sukcesja, Fresh Meat, Figurantka, The Tick of It, The Comic Side of 7 Days).
Za muzykę odpowiadali Jeff Cardoni, kompozytor przy produkcjach takich jak Okrutne intencje, Młody Sheldon, Duchy, How I met your father, Hydraulicy z Białego Domu, The Kominsky Method, a także duet Atticus Ross i Trent Reznor, mający na koncie (wspólnie lub osobno) choćby Challengers, Shogun, Wathchmen, Co w duszy gra, Mank, Do ostatniej kości. Za zdjęcia odpowiadali natomiast Eben Bolter (The Last of Us, Avenue 5, Strangers, The Woman in White), Carl Herse (Barry, The Afterparty, Black Monday, The Last Man on Earth, Another Period) czy urodzona w Warszawie Maja Zamojda, mogąca się pochwalić całkiem solidną filmografią (Moja Lady Jane, Wielka, Koło czasu, Hiszpańska księżniczka, Cormoran Strike, Class, Fresh Meat).
RECENZJA
MOŻE ZAWIERAĆ ŚLADOWE ILOŚCI SPOILERÓW.
PRZED
UŻYCIEM SKONSULTUJ SIĘ Z DZIENNIKARZEM LUB RECENZENTEM.
Obserwujemy
zatem ekipę złożoną z całej masy pracowników różnego szczebla, od producentów,
przez reżysera i jego asystenta oraz dyrektora technicznego, po dźwiękowców czy
specjalistów od efektów specjalnych i ich codzienne utarczki z przełożonymi
oraz trudnościami wyrastającymi podczas rozwoju kręconego filmu.
Na
główny plan serialu wysuwa się dyrektor techniczny odpowiadający za organizację
planu zdjęciowego, Daniel (Himesh Patel, East Enders, Damned, Avenue 5, Tenet,
Nie patrz w górę, Enola Holmes 2, Yesterday), mający reżyserskie ambicje
zmęczony życiem człowiek, który nie może spędzać wystarczająco dużo czasu z
dzieckiem ze względu na pracę. Obok niego prominentnymi postaciami są m.in.
reżyser filmu o artystycznych aspiracjach Eric (Daniel Bruhl, najbardziej rozpoznawalny
dzięki roli Helmuta Zemo w MCU i Fredericka Zollera w Bękartach wojny, poza tym
choćby Piąta władza, Ultimatum Bourne’a, Wyścig, Bardzo poszukiwany człowiek,
Alienista, King’s Man, Na Zachodzie bez zmian czy Becoming Karl Lagerfeld),
który ciągle zmienia swoją wizję, producentka filmu Anita (Aya Cash, Stormfront
z The Boys, ponadto Welcome to Flatch, Dziewczyna z Plainville, You're the
Worst, Traffic Light), która ciągle musi walczyć, by szefostwo studia nie
anulowało filmu; dwójka głównych aktorów w osobach tytułowego Tecto, w którego
wciela się młody i zakompleksiony chłoptaś Adam (Billy Magnussen, Road House,
Nie czas umierać, Aladyn, Wieczór gier) oraz ekscentryczny, podstarzały i zadufany
w sobie antagonista, czyli Peter (Richard E. Grant, ostatnio choćby Saltburn,
Argylle – Tajny szpieg, Loki, Gwiezdne wojny: Skywalker. Odrodzenie, Bodyguard
Zawodowiec, Logan, Jackie). Wszystko, co szalonego dzieje się na planie, w swój
specyficzny sposób komentuje asystentka dyrektora technicznego, Dag (Lolly
Adefope, Everyone Else Burns, Ghosts, Saltburn, Cudotwórcy, Shrill).
Serial
balansuje na granicy czarnego humoru komentującego warunki pracy na planie
zdjęciowym i grubymi nićmi szytej satyry na mentalność towarzyszącą tworzeniu franczyzowych
filmów superbohaterskich. Wszystko to absurdalnie podkręcone, pokazujące
kuriozalne sytuacje i radzenie sobie z nieprzewidywalnością filmowej produkcji,
komentując jednocześnie współczesny fandom, Hollywood i branżę filmową. Produkujące
serial HBO MAX należące do Warner Brothers. Discovery mocno uderza w to, jaki filmowy
biotop stworzył Disney dzięki sukcesowi Marvel Studios, zupełnie jakby sami w
tym nie partycypowali i to w nieudany sposób. Swojej cegiełki dołożonej do
obrazu kina XXI wieku jednak nie zechcieli pokazać.
Sam humor natomiast jest specyficzny, wahający się od głębokich inside joke’ów branżowych i meta-komentarza po crindżówę mocumentary (choć samym mocumentary serial nie jest), mi osobiście większość żartów siadało, tych związanych z filmową branżą i komentowaniem pozycji różnych grup zawodowych jako trybików w wielkiej maszynie, ale wiele minęło się z moim pozytywnym odbiorem. Serialowi brakowało jednak również spójnej, zauważalnej fabuły poza kolejnymi wyrwanymi nieco z kontekstu etapami produkcji filmu, a bohaterowie nie przechodzili jakiejś większej drogi. Niektóre postacie były jednak na tyle wyraziste i oryginalne, że oglądanie ich perypetii i absurdalnych zmagań dostarczało rozrywki, a na tym tle na pewno wybijali się Hamish Patel i Daniel Bruhl.
Podsumowując,
Franczyza to ciekawy projekt stanowiący meta-komentarz do współczesnej branży
filmowo-komiksowej, oferujący sporo specyficznego humoru, który nie każdemu
musiał przypaść do gustu. Ja bawiłem się całkiem nieźle, choć dostrzegam wady produkcji,
a Franczyzę oceniam na 6,5/10 i chętnie bym zobaczył disneyowską odpowiedź na
indolencję WB, najlepiej z tymi samymi aktorami.





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz