Nie ma to jak dobry thriller o seryjnym mordercy. Filmografia M. Night Shyamalana skupia thrillery obarczone ciężarem twistu, od którego zależy powodzenie seansu. A co, jeśli twist historii znamy już na starcie?
Trap
(pol. Pułapka) to najnowsze dzieło M. Night Shyamalana, który zasłynął takimi
produkcjami jak Szósty zmysł, Osada, Znaki, Niezniszczalny, Split, ale także
Kobieta w błękitnej wodzie, Glass, Zdarzenie, Ostatni władca wiatru, 1000 lat
po Ziemi.
Autorką
muzyki jest Herdis Stefansdottir (Pukając do drzwi, czyli poprzedni film hinduskiego
reżysera, a także seriale Y.: Ostatni mężczyzna, Wąż z Essex, We’re Here). Za
zdjęcia odpowiadał Sayombhu Mukdeeprom, tajski operator, który w tym roku
pracował nad dwoma filmami Luci Guadagnino pt. Queer oraz Challengers, ponadto
Trzynastu, Suspiria, Tamte dni, tamte noce.
RECENZJA
MOŻE ZAWIERAĆ ŚLADOWE ILOŚCI SPOILERÓW.
PRZED
UŻYCIEM SKONSULTUJ SIĘ Z DZIENNIKARZEM LUB RECENZENTEM.
Film
prezentuje nam historię Coopera (Josh Hartnett, ostatnio między innymi
Oppenheimer, Gra fortuny, Jeden gniewny człowiek, wcześniej choćby Sin City,
Czarna dalia, Zabójczy numer, 30 dni mroku, 40 dni i 40 nocy, ale najbardziej
znany z serialu Penny Dreadful), przykładnego męża i ojca oraz strażnika,
którzy zabrał swoją córkę Riley (Ariel Donaghue, po kilku krótkometrażowych filmach
młoda aktorka grała w Blueback oraz serialu Wolf Like Me) na koncert gwiazdy pop
Lady Raven (Saleka Night Shyamalan, córka M. Nighta debiutująca aktorsko,
wcześniej próbująca kariery muzycznej).
W
czasie koncertu Cooper, zwracający uwagę na dużą ilość służb mundurowych i
nerwowość personelu, dowiaduje się od jednego z pracowników obsługi Jamiego
(Jonathan Langdon, aktor przede wszystkim ostatnio podkładający głos w
kreskówkach dla dzieci, ponadto występował w NOS4A2, Utopia Falls, In
Contempt), że koncert jest tylko przykrywką dla operacji policji mającej złapać
seryjnego mordercę, Butchera. Bardzo szybko widz dowiaduje się, że tym mordercą
jest Cooper, trzymający obecnie w zamknięciu porwaną ofiarę, młodego studenta
Spencera (Mark Bacalol).
Przez
ponad pół filmu obserwujemy Coopera starającego się uciec przed obławą
prowadzoną przez profilerkę FBI, dr. Josephine Grant (Haylel Mills, która
zaczynała karierę w Nieletnim świadku z 1959 roku, a jej kariera obfitowała w
role głównie w latach ’60, ’70 i ’80. Ostatnio można było ją widzieć w Kole
czasu, Niezapomnieniu i Dzikich sercach. Sprytny psychopata coraz bardziej
lawiruje, gdy pętla zaciska się na nim i niczego nieświadomej córce przeżywającej
najlepszy dzień życia na koncercie idolki. Dzięki zaradności, kłamstwu i
urokowi osobistemu udaje się wydostać z otoczonego kordonem koncertu w towarzystwie
piosenkarki. Ta jednak, świadoma tożsamości Coopera, decyduje się podjąć z
mordercą grę i wprasza się do jego domu, gdzie spotyka żonę Rachel (Allison Pill,
Scott Pilgrim kontra świat, Zabijaka, Obywatel Milk, Vice, a także Star Trek:
Picard, Za lepsze jutro, Devs, American Horror Story, Newsroom, Filary Ziemi) i
syna Logana (Lochlan Miller). Wyzwanie rzucone Cooperowie eskaluje, gdy ten
zrzuca maskę przed rodziną i usiłuje uprowadzić Lady Raven.
Film
początkowo zapowiada interesujący seans, gdy obserwujemy kombinującego i zdesperowanego
Coopera, starającego się wyrwać z szachu i nie zdemaskować przed córką. Im
dalej w las i im bliżej ucieczki, tym wszystko było coraz grubszymi nićmi
szyte, a przypadek i imperatyw narracyjny wzięły górę nad organicznie
prowadzoną fabułą. Zawieszenie niewiary wymagało od widza sporo przymykania oczu,
ale dopiero w trzecim akcie filmu Shyamalan spuszczony ze smyczy zmienił film w
dziwną farsę rodem z Benny Hilla, w którym Cooper bawił się z FBI w kotka i
myszkę. Finalny pomniejszy twist nie był też szczególnie satysfakcjonujący.
Z pewnością na plus trzeba poczytać występy aktorskie. Wszyscy wypadali naturalnie i przekonująco, nawet niezbyt doświadczona i aktorsko obyta córka reżysera. Na szczególną pochwałę zasługuje Josh Hartnett, który potrafił połączyć w sobie psychopatycznego mordercę z opiekuńczym ojcem.
Podsumowując, Trap to nienajgorszy film wśród dzieł Shyamalana, z niezłym początkiem i średnim zakończeniem. Pułapka otrzymuje ode mnie 5,5/10. Film dobry co najwyżej na jednorazową posiadówkę ze znajomymi przy alkoholu. Szkoda, bo chciałem go docenić bardziej.






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz