Klimatyczny thriller o seryjnym mordercy spotkał się z ciepłym przyjęciem krytyków, choć publiczność nie była zgodna w odbiorze tego filmu. Jak wypadła nowa produkcja z Nicolasem Cagem, w którym dla odróżnienia gra sługę Szatana? Czy bohaterom udało się złamać Kod zła?
Reżyserem
i scenarzystą filmu Longlegs (pol. Kod zła) jest Osgood Perkins, nowojorski
twórca, który zaczynał jako aktor i ten, kto oglądał Legalną blondynkę z Reese
Witherspoon kojarzyć go może jako Dorky Davida, stereotypowego niezgrabnego
życiowo kujona studiującego prawo na Harvardzie razem z główną bohaterką.
Debiutował jako scenarzysta w 2010 roku filmem Removal, natomiast jako reżyser
w 2015 filmem Zło we mnie.
Za
muzykę odpowiadał jego brat Elvis Perkins, który komponował jeszcze tylko przy
dwóch filmach Osgooda – Zło we mnie i I Am the Pretty Thing That Lives in the
House. Autorem zdjęć do filmu był Andres Arochi, mający w swej filmografii
zaledwie kilka krótkometrażowych filmów oraz teledysków.
Film
Longlegs opowiada o śledztwie agentów FBI dotyczących zagadkowej sprawy
seryjnego mordercy, który w osobliwy sposób dobierał sobie ofiary. Śledczy
próbują zrozumieć, jak dochodziło do zabójstw, bowiem wszystko
wskazywało na to, że ojcowie rodzin mordowali swoich bliskich i popełniali
samobójstwo pod wpływem tajemniczego psychopaty, który nie zostawiał śladów
obecności poza zakodowanymi listami.
Do
sprawy zostaje przydzielona agentka Lee Harker (Maika Monroe, w rzeczywistości
wyglądająca dużo lepiej niż w tym filmie, a można ją było widzieć również w Gościu,
It follows, Słodziak, Tau, Greta, a ostatnio w serialu The Stranger czy filmach
Watcher, Inwersja i Significant other). Lee posiada dar niezwykłej intuicji i
łączenia faktów oraz poszlak, których nie dostrzegają inni, jest też jednak
niezbyt dostosowana społecznie i emocjonalnie, co można tłumaczyć trudną
relacją z matką, Ruth Harker (Alicia Witt, debiutowała rolą Alii Atrydki w
Diunie z 1984 roku, ostatnimi laty występowała w epizodycznych rolach w serialach
Orange is the New Black, Mentalista, The Walking Dead, Egzorcysta, Justified:
Bez przebaczenia). Cechy te widać szczególnie w kontraście do innych agentów,
przede wszystkim konkretnego i zadaniowo nastawionego przełożonego, agenta
Cartera (Blair Underwood, aktor w głównej mierze serialowy, który ostatnio występował
m.in. w Three Women, American Crime Story, Dear White People, Quantico,
Zdarzenie, Agents of S.H.I.E.L.D).
Historia
Lee, starającej się rozwikłać skomplikowaną sprawę, przeplatana jest scenami z
tytułowym Longlegsem (Nicolas Cage, którego przedstawiać nie trzeba). Z czasem zaś orientujemy się, że wszystko jest znacznie bardziej ze sobą połączone, a
przeszłość samej Lee skrywa wiele tajemnic. Fabuła niespiesznie, ale w
zdecydowany sposób przedstawia nam poszlaki i zazębia się ze sobą, utrzymana w
przytłaczającej aurze niepewności, czy wszystko jest tylko działaniem szaleńca
czy działają tu jakieś mroczne, nadprzyrodzone siły. Finał przynosi nam kilka
twistów i reveali, które znacząco zmieniają perspektywę na to, co widzieliśmy
wcześniej, serwując satysfakcjonujący seans.
Film kupuje nas przede wszystkim misternie tkanym klimatem powoli rozwijanej historii, fabuły snującej się niczym dym gryzący naszą percepcję poprzez sposób prowadzenia narracji. Kod zła szybko chwyta naszą uwagę ciekawą intrygą, oryginalnym antagonistą i tym czymś więcej czającym się w cieniu, czego nie widzimy, ale dostrzegamy obecność.
Na osobną pochwałę zasługuje precyzyjna kreacja bohaterów, wyrazistych czasem jak ekscentryczny i niemal przerysowany Longlegs, a czasem jak niemal autystyczna Lee. Warto też docenić warstwę audiowizualną stworzoną przez niezbyt doświadczonych operatora i kompozytora. Widać jednak po przyjęciu filmu, że ten przypadł bardziej do gustu krytyków i recenzentów, a publika miała mieszane wrażenia z seansu.
Podsumowując, Longlegs to film utrzymany w mrocznym, depresyjnym klimacie na pograniczu tej cichej, świdrującej w głowie psychozy. Nie musiał epatować brutalizmem czy psychodelią, żeby osiągnąć zamierzony cel u odbiorcy, angażując jego uwagę. Thriller zdecydowanie godny polecenia dla tych, którzy poszukują dreszczyku emocji i tego podskórnego niepokoju, dlatego Longlegs otrzymuje ode mnie 7,5/10 i z zaciekawieniem będę obserwował rozwój kariery pan Perkinsa.






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz