Na pograniczu horroru i thrillera oraz mrocznego fantasy znajduje się adaptacja powieści irlandzkiego pisarza, której podjęła się córka znanego reżysera specjalizującego się w filmach ze spektakularnymi twistami. Co kryje się w głębi irlandzkiego lasu i dlaczego lepiej się tam nie zapuszczać?
Reżyserką
i scenarzystką filmu The Watchers (pol. Obserwatorzy) jest Ishana Night
Shyamalan, córka M. Night Shyamalana, który gościł na tym blogu całkiem
niedawno przy okazji filmu Pułapka. Dla Ishany był to debiut na wielkim
ekranie, a jedynym wcześniejszym doświadczeniem była praca nad serialem
Servant, którego była współproducentem trzeciego i czwartego sezonu, a także
reżyserowała i pisała część odcinków.
Za
zdjęcia do filmu odpowiadał islandzki operator Eli Arenson mający na koncie
sporo filmów krótkometrażowych oraz seriale Alesia: Ground zero i W pułapce, a
także filmy Lamb, Hidden Memories i tegoroczne The Damned oraz Wybawienie. Za
muzykę odpowiadał krakowski kompozytor Abel Korzeniowski, w którego filmografii
figurują produkcje takie jak Duże zwierzę, Pogoda na jutro, Samotny mężczyzna,
Ziarno prawdy, Zwierzęta nocy, Zakonnica czy Gra szpiegów, ja cenię go
najbardziej natomiast za muzykę do filmu W.E. Królewski romans oraz serialu
Penny Dreadful.
The
Watchers jest adaptacją powieści z 2021 roku autorstwa pochodzącego z Irlandii
A.M. Shine, w którego dorobku znajdują się ponadto The Creeper z 2022 roku i wydana
w październiku tego roku kontynuacja The Watchers pod tytułem Stay in the
Light. Niestety żadna z tych powieści nie ma jeszcze polskojęzycznego wydania.
RECENZJA
MOŻE ZAWIERAĆ ŚLADOWE ILOŚCI SPOILERÓW.
PRZED
UŻYCIEM SKONSULTUJ SIĘ Z DZIENNIKARZEM LUB RECENZENTEM.
Film
wprowadza nas w atmosferę sceną, w której mężczyzna ucieka przed czymś w
mrocznym lesie, jednak nie udaje mu się umknąć przed ścigającym go stworzeniem.
Następnie przenosimy się do głównej bohaterki, Miny (Dakota Fanning, ostatnio
można było ją widzieć w Parze idealnej, Ripley, Pierwszej damie, Alieniście
oraz w filmach Pewnego razu… w Hollywood, Ocean’s 8, Zachowaj spokój) – zatrudnionej
w sklepie zoologicznym Amerykanki mieszkającej na irlandzkiej prowincji.
Tajemnicza i nieco wyobcowana, nie angażuje się w bardziej zażyłe relacje.
Podróżując
do Belfastu, gdzie do tamtejszego zoo ma odwieźć papugę, jej auto ulega dziwnej
awarii w środku lasu. Dziewczyna wyrusza na poszukiwanie pomocy, trafiając do
złowrogiego miejsca, las bowiem nie chce wypuścić jej ze swych granic,
zamykając ją w objęciach mroku. Szukając wyjścia napotyka uciekającą starszą
kobietę, Madeline (Olwen Fouéré, Tarot: Karta śmierci, seriale Halo i Turysta, The
Northman, Fantastyczne zwierzęta: Zbrodnie Grindelwalda, Mandy), która namawia
Minę, by skryła się z nią w osobliwym budynku wzniesionym w środku lasu. Wewnątrz
mieszkają ponadto: Daniel (Oliver Finnegan, epizodyczne role w Outlanderze,
Historiach z dreszczykiem i We are Lady Parts) oraz Ciara (Georgina Campbell,
Mroczne materie, Krypton, Czarne lusto, Barbarzyńcy, Broadchurch, Murdered by my
boyfriend, Król Artur: Legenda miecza), której męża Johna (Alistair Brammer,
Nędznicy, Wojna królów, Ród smoka, Valhalla Project) widzieliśmy na początku filmu.
Budynek zbudowany przez tajemniczego Profesora, w którym mieszkają i chronią się w nocy, wyposażony jest w ogromne weneckie lustro, przez które grupa ludzi inwigilowana jest przez tytułowych Obserwatorów. Mina zostaje również poinformowana o zasadach, jakich musi przestrzegać, by nie narazić się obserwatorom i nie zginąć. Dziewczyna nie należy jednak do posłusznych osób i będzie starać się wydostać z tej matni za wszelką cenę. Czym są stwory, przed którymi została ostrzeżona i czy w ogóle istnieją?
The Watchers, po nudnym początku, sprawnie buduje napięcie widza i otacza go aurą kryjącej się w mroku grozy, długo ukrywając przed oglądającym to, przed czym ukrywają się mieszkające w budynku osoby. I ten klimat irlandzkiego lasu i folkloru jest najmocniejszym elementem filmu, zestawiając ze sobą klaustrofobiczną przestrzeń betonowego pudła oraz przepastny las, z którego nie sposób wyjść. Zagrożeniem dla bohaterów były wywodzące się z legend oraz ludowych podań irlandzkie wróżki, mityczne istoty zamknięte w pieczarach znajdujących się pod lasem i zarządzanie stopniowym ukazywaniem ich wizerunku oraz motywacji było ciekawe. Do momentu przebywania w lesie film mnie intrygował, problem pojawił się w trzecim akcie i wówczas moje zainteresowanie spadło, zupełnie jak w przypadku Pułapki ojca reżyserki.
Fabuła nie jest przesadnie skomplikowana, a narracja oszczędnie prezentuje nam bohaterów. Najwięcej miejsca dostaje oczywiście postać Dakoty Fanning, która gra ubogą w emocje i mało ekspresywną postać pogrążoną we własnej traumie. Jej bohaterka nie jest jednak pogodzona ze swoim losem i stara się znaleźć wyjście z fatalnej sytuacji w przeciwieństwie do innych postaci, które zdają się akceptować położenie i okoliczności. Brakowało mi głębszego wejścia w psychologię bohaterów, choć część z tych elementów celowo była skrywana przez twórców. Finalnie jednak reveal dotyczący przeszłości Miny nic nie wniósł do narracji, a twist związany z Madeline był przewidywalny i nie wywołał zaskoczenia. Reszta bohaterów była niestety dość nijaka i nie angażowali mnie emocjonalnie.
O ile zdjęcia były całkiem solidne, tak rozczarowała mnie przezroczysta muzyka Korzeniowskiego. Wizualnie leśne sceny miały odpowiedni vibe, brakowało jednak podkręcenia tego odpowiednią warstwą dźwiękową. Jakkolwiek film oceniam pozytywnie, to rozumiem, czemu spotkał się z raczej negatywnym odbiorem krytyków i publiczności.
Podsumowując,
The Watchers to ni to thriller ni to horror, a jeśli bardziej to drugie, to
operujący bardziej suspensem niż wywołujący strach. Jako debiut reżyserski jest
nienajgorszy, wszak każdy musi gdzieś zdobywać doświadczenie. The Watchers otrzymuje
ode mnie 6/10 i na jednorazowy seans jest to zadowalająco, ale nigdy już nie
wrócę do tego filmu i chętniej sięgnę po książkę Shine'a.






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz