Świąteczna komedia familijna ze szpiegowskimi elementami w gwiazdorskiej obsadzie i z monstrualnym budżetem to miał być samograj. Dlaczego zatem Czerwona Jedynka to film w najlepszym razie przeciętny, o którym zapomina się od razu po wyjściu z kina?
Red
One to film w reżyserii Jake’a Kasdana, twórcy Jumanji: Przygoda w dżungli i
Jumanji: Następny poziom, a wcześniej kilku mniej lub bardziej udanych
projektów komediowych np. Sekstaśma, Bad Teacher, Kwaśne pomarańcze oraz
odcinków New Girl, Weird Loners, Ben and Kate, Californication. Za scenariusz
odpowiadali Chris Morgan, najbardziej znany z pracy nad serią Szybcy i wściekli
(od Tokyo Drift), a także Wanted: Ścigani, 47 roninów, Shazam! Gniew bogów oraz
Hiram Garcia, który wcześniej napisał odcinek Młody The Rock i od wielu lat
współprodukuje filmy z Dwaynem Johnsonem.
Muzykę
skomponował Henry Jackman, mający na koncie produkcje takie jak Gray Man, obie
części Tylera Rake’a, Jumanji i Kingsman, a także Kong: Wyspa Czaszki, Pokemon:
Detektyw Pikachu, Kapitan Amryka: Wojna Bohaterów i Człowiek z Wysokiego Zamku.
Autorem zdjęć był natomiast Dan Mindel, współpracujący często m.in. z J.J.
Abramsem przy takich filmach jak Gwiezdne Wojny: Przebudzenie Mocy i Skywalker.
Odrodzenie, Star Trek i Star Trek. W ciemność oraz Mission Impossible III, a
poza tym choćby John Carter, Zoolander 2, Niesamowity Spider-Man 2, Kowboj z
Szanghaju, Wróg publiczny.
Film
osadzony jest w świecie, w którym za bezpieczeństwo i koegzystencję mitycznych
istot oraz nieświadomych niczego ludzi odpowiada międzynarodowa organizacja
MORA, zarządzana przez Zoe (Lucy Liu, znana choćby z ról w dwóch częściach Aniołków Charliego i Kill Billa, Kowboju z Szanghaju oraz seriali Elementary i Ally McBeal. Pod tajną
organizację podlega m.in. kompleks na Biegunie Północnym, stanowiący siedzibę
Świętego Mikołaja (J. K. Simmons, marvelowski J.Jonah Jameson z filmów o
Spider-Manie, Omni-man z animacji Invincible, a w tym roku można go było
zobaczyć w Saturday Night czy Juror #2), który wraz z różnorodną i
wielogatunkową gwardią pomocników zapewnia dzieciom świąteczne prezenty pod
choinką. Nieoczekiwany splot wydarzeń połączy losy szefa ochrony Świętego
Mikołaja, Calluma Drifta (Dwayne Johnson, jaki The Rock jest każdy widzi i wie,
w czym występował) oraz Niegrzeczniucha 4. poziomu, czarnosieciowego hakera i specjalisty w
odnajdowaniu rzeczy i ludzi, a przede wszystkim zwykłego cwaniaka Jacka
O’Malleya (Chris Evans, Captain America himself), którzy będą musieli uratować
święta.
RECENZJA
MOŻE ZAWIERAĆ ŚLADOWE ILOŚCI SPOILERÓW.
PRZED
UŻYCIEM SKONSULTUJ SIĘ Z DZIENNIKARZEM LUB RECENZENTEM.
Long
story short: Święty Mikołaj dzień przed Wigilią zostaje porwany z bazy na
Biegunie Północnym, a trop prowadzi do Jacka, który nieświadomy charakteru
zlecenia, udostępnił porywaczom lokalizację bazy Mikołaja. Jack zostaje
wynajęty przez dyrektor Zoe, aby odkupił winy i pomógł odnaleźć świętego,
inaczej nici ze świąt. Za akcję poszukiwawczą odpowiada szef jednostki ELF,
Callum, który bardzo niechętnie podejmuję współpracę z Jackiem. Śledztwo
wykazuje, że za wszystkim stoi wywodząca się z islandzkich legend magiczna
istota, trollica Gryla (Kiernan Schipka, czyli Sabrina z netflixowej adaptacji
przygód małoletniej czarownicy, ostatnio można ją było widzieć w Twisters,
Longlegs czy Hydraulicy z Białego Domu), która chce wykorzystać moc Mikołaja,
żeby wszystkie niegrzeczne osoby spotkała na święta kara. Próbując ją
powstrzymać, niedopasowany duet naszych bohaterów udaje się do krainy
przyrodniego brata Mikołaja, Pana Mroku Krampusa (Kristofer Hivju, Tormund
Zabójca Olbrzyma z Gry o Tron), który może im pomóc powstrzymać swoją dawną
partnerkę…
Wątek
familijny tego filmu, czyli trudne relacje Jacka z synem, Dylanem (Wesley
Kimmel, bratanek Jimmy’ego prowadzącego jeden z popularniejszych amerykańskich
late night talk-show) miał w zamyśle uczłowieczyć ten film i nadać mu
emocjonalny wymiar zbliżający go do widza, ale mnie osobiście nudził i wybijał
stereotypowością z tych nielicznych momentów, w których doceniałem lekki ton
produkcji. Chris Evans w ostatnich latach stara się wyjść z grzecznego
wizerunku Kapitana Ameryki i jest w porządku, ale rola ta niczym ciekawym się
nie wyróżnia.
Stara
się The Rock, który gra poważnego i zmęczonego ludzkością pomagiera oraz przyjaciela
świętego Mikołaja, który zatracił zdolność do wiary w ludzi, ale przecież nie
tego po Dwaynie oczekujemy. Chcemy efektownej akcji, w której The Rock odnajduje
się najlepiej. Niestety akcja wpada w tandetne efekciarstwo, nie oferując
widzowi ciekawych pomysłów. Zwykłe mordobicie urozmaicone jest wątpliwej
jakości efektami specjalnymi, wizualnie nużąc widza, a nieco życia i zabawy
było w scenie akcji Chrisa Evansa na początku filmu.
Kiernan Schipka gra przerysowaną postać i może nawet się dobrze bawiła na planie, ale mnie jej postać męczyła, w przeciwieństwie do najjaśniejszego punktu filmu, czyli Kristofera Hivju wcielającego się pod sporą ilością charakteryzacji demonicznego Krampusa. Autentycznie zabawny, na luzie i z fantazją, jako jedyny sprawiał, że uśmiechałem się na jego widok. Tym bardziej, że w polskim dubbingu niemal połowa jego linijek była po niemiecku, co nadawało dodatkowego komicznego wyrazu pasującego do jego postaci.
Podsumowując, Red One to leniwy i nijaki film przeznaczony dla młodszego odbiorcy, pełny naiwnych zagrywek i nieśmiesznych żartów. Przepalony budżet na średnie efekty specjalne i kontrakty kilku ekranowych gwiazd nie rekompensował średniego scenariusza pełnego klisz. Red One otrzymuje ode mnie 5/10 i jak ma się 12 lat to może się spodoba, mnie magia świąt nie urzekła, a dubbing był absolutnie fatalny (jedynie wielkie serduszko dla Krampusa, o nim bym obejrzał osobny film).






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz