sobota, 23 listopada 2024

PINGWIN (2024) - RECENZJA SERIALU

W 2022 roku Matt Reeves zachwycił publiczność nową wersją Batmana, ociekającą mrokiem i realizmem, którego nawet Christopher Nolan nie osiągnął w swojej trylogii. Wcielający się w charakterystycznego gangstera Colin Farell wypadł na tyle hipnotyzująco w tym wariancie Gotham, że dostał własny serialowy spin-off. Jak zatem prezentuje się Pingwin i czy słusznie okrzyknięty jest jednym z najlepszych seriali tego roku?


Showrunnerką serialu była Lauren LeFranc, która nie ma wielkiego doświadczenia w branży. Dotychczasowymi jej projektami, które produkowała i pisała były m.in. Chuck, Agents of S.H.I.E.L.D., Hemlock Grove i Impuls. Napisała ona pierwszy i ostatni odcinek. Ponadto swój wkład w scenariusz serialu mieli: Erika L. Johnson (Being Mary Jane, Queen Sugar, Ptak dobrego Boga), Noelle Valdivia (Awake, Projekt Manhattan, Marco Polo, Walka z Goliatem, Happy!), Breannah Gibson (Young Love i Bigger, a także prace przy uniwersum Żywych trupów, wkrótce producentka Lanterns z DCU), Shaye Ogbonna (God’s Country, The Chi, Fight Night: The Million Dollar Heist), Nick Towne (Deadwood, Kaznodzieja, Manhunt), Vladimir Cvetko (Kingdom, Power, Impulse). 

Reżyserią odcinków podzielili się Craig Zobel (Leftovers, One Dollar, Mare of Easttown i po odcinku Westworld i Amerykańskich bogów), Jennifer Getzinger (The Morning Show, Ahsoka, Peryferia, Westworld, Jessica Jones, Daredevil, Człowiek z Wysokiego Zamku, Odpowiednik, Mad Men, Masters of Sex) oraz dwójka bardzo doświadczonych reżyserów serialowych, zbierających odcinki na przestrzeni ostatnich ponad dwudziestu lat: Kevin Bray (m.in. Sukcesja, Czarno to widzę, Shameless, The Morning Show, Zawód: Amerykanin, Imperium, W garniturach, Białe kołnierzyki, Pamiętniki wampirów) i Helen Shaver (Stacja jedenasta, Sprzątaczka, Wikingowie, Snowpiercer, Orphan Black, Trzynaście powodów, Impersonalni).


Za muzykę odpowiadał Mick Giacchino - syn znanego ojca, Michaela Giacchino, który komponował muzykę do The Batman i sam nie wie, jakim cudem nie dostał nawet nominacji oscarowej. Mick zasłynął do tej pory jako kompozytor muzyki do takich produkcji jak Wyrolowani, That Dirty Black Bag, Zwierzogród+, The Muppet Mayhem, a w najbliższym czasie usłyszeć go będzie można w nadchodzącym Star Wars: Skeleton Crew. 

RECENZJA MOŻE ZAWIERAĆ ŚLADOWE ILOŚCI SPOILERÓW.

PRZED UŻYCIEM SKONSULTUJ SIĘ Z DZIENNIKARZEM LUB RECENZENTEM.

Serial Pingwin dzieje się kilka dni po wydarzeniach z filmu The Batman i katastrofie, jaka nawiedziła Gotham w wyniku działań Riddlera. Dodatkowo śmierć trzęsącego całym miastem szefa mafii wzbudza więcej szkód niż pożytku, bo Gotham pogrąża się w chaosie i walce o wpływy. Administracja nie potrafi zapewnić ludziom bezpieczeństwa, pogrążona w nieudolności i korupcji. Jednym z graczy na tej szachownicy jest zwany Pingwinem Oz Cobb (Colin Farrell, w ostatnich latach Sugar, Duchy Inisherin, Trzynastu, Yang, Artemis Fowl, Dżentelmeni, Dumbo), do niedawana menadżer ekskluzywnego nocnego klubu stanowiącego fasadę dla kryminalnej działalności i wpływów Carmine Falcone (John Turturro w filmie, w serialowych retrospekcjach Mark Strong, którego można teraz oglądać w Diuna: Proroctwo, ponadto ostatnio The Critic, Atlas, Tar, Cruella, 1917 i Shazam!).

Dziedzicem imperium Falcone ma zostać jego syn, Alberto (Michael Zegen, przede wszystkim Wspaniała pani Maisel i Zakazane imperium), który spotyka się z Ozem i zdradza mu, że planuje zrewolucjonizować rynek narkotykowy poprzez wprowadzenie nowego produktu. Na swoje nieszczęście jednak wyśmiewa aspiracje i ambicje Cobba, który bez namysłu i instynktownie zabija Alberto. Ciało pomaga mu ukryć przyłapany przez Oza na próbie kradzieży młodzieniec Victor (Rhenzy Feliz, Bez zobowiązań, Teen Wolf, Encanto, ale najlepiej znany z marvelowskiego serialu Runaways). Plany wspięcia się na szczyt może Pingwinowi pokrzyżować siostra Alberto, Sofia Falcone (Cristin Milioti, m.in. Palm Springs, The Resort, Hit-monkey, Made for Love, Fargo, Wilk z Wall Street, Jak poznałem waszą matkę czy nawet Rodzina Soprano, gdzie zaczynała karierę), która niedawno wyszła ze szpitala psychiatrycznego w Arkham. Sofia, uważana przez wielu za niezwykle niebezpieczną i niestabilną psychicznie, stara się odkryć, kto zabił jej brata i przejąć kontrolę nad mafijną rodziną, która odwróciła się od niej.

Oz nawiązuje kontakt z osadzonym w więzieniu liderem mafijnej rodziny Marronich, Salem (Clancy Brown, charakterystyczny aktor z wieloma rolami głosowymi, w ostatnich latach można go było zobaczyć/usłyszeć w m. in. SpongeBob, Invincible, Gen V, Mandalorian, Ahsoka, John Wick 4, Billions, Dexter: Nowa krew, Inwestorzy amatorzy). Zaczyna się gra, w której Oz musi lawirować między walczącymi Falcone a Marronimi, których wrabia w zabójstwo Alberto oraz kradzież transportu narkotyków. Do gry o najwyższe cele motywuje go toksyczna relacja z matką, Francis Cobb (Deirdre O'Connell, Miasto aniołów, Znamię, Zakochany bez pamięci, ostatnio w serialach Sekta, Romans, One Dollar, Daredevil, Peryferia).

Pingwin to sprawnie i angażująco napisany serial, który w barwnym świecie kreuje wyraziste, pełnokrwiste postacie o niejednoznacznych charakterach i skomplikowanych relacjach. O złożoność kreacji Farrella można było być spokojnym, bardzo szybko jednak w intensywności roli zaczęła dorównywać mu Cristin Milioti, kradnąc wiele scen pierwszych odcinków i pokazując szeroką paletę swych możliwości, zwłaszcza w odcinku poświęconym jej przeszłości. Wiarygodnie wypadała również dynamiczna, choć schowana nieco w cieniu, rola Rhenzy Feliza, który dawał widzowi to ludzkie zaczepienie w tym brutalnym świecie. Serial był na tyle dobrze napisany, że nawet widząc okropne rzeczy, jakich dopuszczali się bohaterowie, staraliśmy się z nimi sympatyzować, ale to postać Victora była sercem serialu, pokazując stopniowo jego zatracanie niewinności i obranie złej ścieżki.

Serial wypadał nie tylko świetnie aktorsko, ale przede wszystkim w budowaniu atmosfery gangsterskiego kina spod szyldu Rodziny Soprano. Snucie intryg, wzajemne oskarżenia i porachunki między gangami i mafiami, kruchość życia w obliczu wielkich pieniędzy i wielkiej władzy. Namacalna atmosfera wciągała widza w wir wydarzeń i gdy już zaczynał lubić jakąś postać, waliła drastycznym obuchem przypominając, że to nie są bohaterowie, ale antagoniści – nieraz skrzywdzeni przez los, ale jednak pełni gniewu, pragnienia zemsty i okrucieństwa.


Na minus, poza mizerną muzyką, wskazać muszę nierówne tempo prowadzenia narracji, które miało szarpane momenty, a także bardzo mocne skupienie się (zwłaszcza w finałowych odcinkach) na relacji Oza z matką, a na bok odstawienie postaci Sofii Falcone, która po przemianie nie podobała mi się aż tak bardzo. O kilku naciąganych zbiegach okoliczności motywowanych imperatywem narracyjnym i głupotkach w przedstawieniu akcji wspomnę jedynie krótko, bo koniec końców nie przeszkadzało to w znaczącym stopniu, a serial bronił się bohaterami, nawet jeśli fabuła rozwijała się powoli.

Zepsute miasto, będące świadkiem bezlitosnej walki klas i zarysowujące wyraźne różnice majątkowe mieszkańców, dało Oswaldowi Cobbowi wszelkie środki, żeby wykorzystał je i wdrapał się na sam szczyt, lekceważony i wyszydzany. Serial pokazuje, jak wielkim krętaczem i cwaniakiem jest Cobb, który służy przede wszystkim samemu sobie i lawiruje w bagnie Gotham, by wybić się ponad innych, ostatecznie orientując się, jak dużym zagrożeniem dla niego jest emocjonalne angażowanie się w relacje i posiadanie bliskich. Nieco inną drogę przechodzi Sofia Falcone, wyswobadzająca się najpierw z mentalnej klatki nałożonej przez ojca, a później z więzów oczekiwań, jakie pętały ją jako szefową mafii.

Oczekiwany przez fanów serial spełnił w głównej mierze pokładane w nim nadzieje pod względem kontynuowania stylistyki Batmana, wizualnie oddając dzikość i rozwarstwienie pogrążonego w zbrodni Gotham, które w tle stanowi odrębnego, zbiorowego bohatera. Niestety zabrakło tu nieco więcej muzyki przypominającej tę z filmu (młody Giacchino musi się od ojca jeszcze wiele nauczyć) i trochę bardziej filmowego operowania kamerą nawiązującego do pracy Grega Frasera.

Podsumowując, Pingwin to trzymająca wysoki poziom produkcja osadzona w uniwersum Batmana, ale stojąca na własnych nogach dzięki kapitalnym bohaterom. Jeden z najlepszych jakościowo seriali osadzonych w superbohaterskich uniwersach, stojący jednak dość daleko stylistycznie od komiksowego pierwowzoru, skręcając mocno w pozbawiony umowności i naiwności realizm. Pingwin otrzymuje ode mnie 8/10, stojąc gdzieś zaraz obok Daredevila z konkurencyjnej stajni, a ja czekam na dalsze losy Oswalda Cobba.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

FILMOWA RECENZJA ZBIORCZA - TOM II

  Film w reżyserii Barta Laytona (Zwierzęta Ameryki, W cudzej skórze), który scenariusz napisał na podstawie noweli Dona Winslowa. Za zdjęc...