Wobec
filmu opowiadającego o papieskiej grze o tron miałem zarówno spore oczekiwania,
jak i solidne obawy. Ani jedne ani drugie w zasadzie się nie spełniły,
zwłaszcza że żyłem w nieświadomości, iż jest to adaptacja sławnej powieści. Jak
wypada thriller ukazujący mroczniejszą stronę elekcji biskupa Rzymu i przywódcy
największej religii na świecie?
Reżyserem
filmu Konklawe był Edward Berger, niemiecki twórca, którego poprzednim filmem
był film Na Zachodzie bez zmian nagrodzony czterema Oscarami. Wcześniej
pracował głównie przy serialach, m.in. Terror, Your Honor, Patrick Melrose,
Szpieg D’83. Za scenariusz odpowiadał Peter Straughan mający w filmografii
takie tytuły jak Dług, Szpieg, Pierwszy śnieg, Zwierzęta Ameryki czy Szczygieł.
Za
zdjęcia odpowiadał francuski operator Stéphane Fontaine (Prorok, Kapitan
Fantastic, Jackie, Pamiętać Paryż). Muzykę do filmu skomponował Volker
Bertelmann (Wojna o prąd, seriale Spisek prochowy, Patrick Melrose, Imię róży,
Zdążyć przed zmrokiem, Your Honor, Dzika republika, Barbarzyńcy, Niechciani czy
tegoroczne Dune: Proroctwo i The Day of Jackal oraz filmy Jedno życie, Kruk, Na
Zachodzie bez zmian, The Old Guard).
Konklawe
to adaptacja powieści o tym samym tytule autorstwa Roberta Harrisa,
angielskiego pisarza specjalizującego się w powieściach okołohistorycznych
(Faterland, Dyktator, Enigma, Trylogia Imperium Rzymskiego czy Oficer i szpieg,
a także The Ghost, na podstawie której napisał scenariusz do filmu Romana
Polańskiego Autor widmo). Gdy umiera papież, tradycja nakazuje zwołać kolegium
kardynalskie, które zostaje zamknięte przed światem zewnętrznym, by dokonać
wyboru sukcesora stolicy piotrowej. A co, jeśli każdy z najważniejszych
kandydatów skrywa jakiś sekret, a gra toczy się o wielką władzę i wpływy?
RECENZJA
MOŻE ZAWIERAĆ ŚLADOWE ILOŚCI SPOILERÓW.
PRZED
UŻYCIEM SKONSULTUJ SIĘ Z DZIENNIKARZEM LUB RECENZENTEM.
Śmierć
papieża wstrząsa Watykanem, bowiem nieliczni wiedzieli o jego pogarszającym się
stanie zdrowia. Ogłoszone zostaje sede vacante, a dziekan kolegium
kardynalskiego, kardynał Thomas Lawrence (Ralph Fiennes, którego szerzej nie
trzeba przedstawiać) musi przygotować konklawe oraz zarządzać elekcją. Gdy do
Rzymu zjeżdżają się kardynałowie, do Lawrence’a zgłasza się arcybiskup Woźniak
(Jacek Koman, nieliczny polski aktor robiący karierę na Zachodzie, występował w
takich filmach jak Ludzkie dzieci, Moulin Rouge!, Opór, Wielki Gatsby, Ghost
Rider 2, Dżungla, Australia), który spędzał bardzo dużo czasu z papieżem i był
świadkiem jego ostatniego spotkania. Była to rozmowa z kardynałem Tremblayem
(John Lithgow, ostatnio Old Man, Czas krwawego księżyca, Perry Mason, The
Crown, Smętarz dla zwierzaków), którego rzekomo papież pozbawił wysokiej
pozycji w obliczu tajemniczego raportu. Jakkolwiek kardynał Lawrence przebywa w
odosobnieniu od świata zewnętrznego, służący mu ojciec O’Malley (Brían F.
O'Byrne) ma zbadać tę sprawę. W ostatniej również chwili do Watykanu przybywa
kardynał nieoczekiwany, o którym nikt nie wiedział – meksykański duszpasterz z
Kabulu w Afganistanie, kardynał Benitez (Carlos Diehz, pierwsza rola w filmie
pełnometrażowym).
W
czasie wyboru Lawrence i inni liberalni kardynałowie optujący za progresywnym
podejściem do wiary starają się o zdobycie poparcia dla niechętnego
kandydowaniu kardynała Aldo Belliniego (Stanley Tucci, w ostatnich latach
Supernova, Spotlight, seria Igrzyska śmierci, najbardziej znany z Diabeł ubiera
się u Prady). Starają się nie dopuścić do sytuacji, że na tronie papieskim
zasiądzie konserwatywny kardynał Wenecji Domenico Tedesco (Sergio Castellitto,
Opowieści z Narni: Książę Kaspian, Zakochany Paryż, Wielki błękit), dążący do
cofnięcia wielu reform wprowadzonych po drugim soborze watykańskim. Silną
pozycję wśród kandydatów ma również afrykański kardynał Adeyemi (Lucian Msamati,
ostatnio można go było zobaczyć w Mrocznych materiach, Patrz jak kręcą,
Kłamstwie doskonałym, a także w Grze o tron), pod pewnymi względami postępowy,
a pod innymi tradycjonalista.
Pierwsze
głosowania nie przynoszą rezultatów, dlatego zaczynają się targi, agitacja i
przekupstwo. Lawrence stara się panować nad kolegium ponad stu kardynałów,
jednocześnie badając sprawę Trembleya. W międzyczasie na jaw wychodzi skandal
dotyczący kardynała Adeyemiego, gdy jedna ze służących hierarchom sióstr
okazuje się być jego dawną kochanką, z którą ma dziecko. Łagodny i zarzekający
się o niechęci objęcia papiestwa kardynał Bellini również zaczyna przejawiać
coraz więcej zniecierpliwienia i nerwowości, gdy Lawrence, deklarujący braku własnych ambicji powodowanych kryzysem wiary, nadal zdobywa głosy
elektorskie, a Bellini je traci. Napięcie między kardynałami eskaluje, tak jak
i sytuacja na zewnątrz watykańskich murów…
Berger
nie silił się na otwarty atak na Kościół i przesadnie nie roztrząsał jątrzących
się ran skandali. Używał pewnych postaci do ukazania archetypicznych problemów
trapiących Kościół, ale starał się robić to w wyważony sposób, skupiając się na
tym, iż kardynałowie to też ludzie, którzy błądzą, których gubi pycha i
ambicja, którzy grzeszą myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem. Wymowne było
użycie w filmie perspektywy obserwujących wszystko, ale milczących sióstr
zakonnych, które są niemymi świadkami tego, jakie rozgrywki toczą się za
zamkniętymi drzwiami. Twórca uderzył w symonię, cudzołóstwo, fanatyzm, ale dość
oszczędnie potraktował problem pedofilii, co mogło ławo przerodzić się w tanią
rozliczeniówkę z hipokryzją osób wiary. Sam nie jestem fanem zhierarchizowanego
Kościoła i daleko mi do obrony największej korporacji na świecie pełnej
patologii, lecz doceniam, że wybrano walkę nie z Kościołem, ale raczej o
Kościół. Moralizatorstwo udało się zaserwować na tyle zgrabnie, że tylko sam
finał niepotrzebnie wymusił na mnie przewrócenie oczami.
Dostrzegamy
tu różne postawy ludzi Kościoła, od bardzo konserwatywnych, poprzez te
umiarkowane, aż po znacząco progresywne. Wyciągane są na wierzch brudy, ale bez
przesadnie sensacyjnego tonu. Wszystko to jednak służy budowaniu napięcia i
stawki, bowiem od początku utrzymujemy delikatny, ledwie zauważalny stan
niepewności: czy aby papież nie został zabity? Jaką rolę odgrywa Trembley? Czy
Bellini jest taki altruistyczny jak pokazuje na zewnątrz? Czy Lawrence
faktycznie nie jest graczem i czy nie ukrywa jakiejś głębszej gry? O co chodzi
z dodatkowym kardynałem, tak odmiennym od innych purpuratów? Historia odkrywa
przed nami karty powoli, ale wedle swojego przemyślanego tempa, dopiero pod
koniec wartka narracja zwalnia i gubi uwagę widza.
Film dźwiga na barkach Ralph Fiennes, który szuka upragnionej oscarowej roli. Jest możliwe, że zgarnie kolejną nominację, ale czy sięgnie po statuetkę? Pokazuje nam całą gamę emocji, hipnotyzuje mieszanką zagubienia, stoicyzmu i zdecydowania, ale nie jest to jego najlepsza rola i wolę, kiedy pokazuje więcej złowieszczego pazura. Dobrze partnerują mu John Lightow oraz Stanley Tucci, dużo bardziej niejednoznaczni charakterologicznie, ale show kradnie Sergio Castelitto jako rubaszny, nonszalancki i siejący postrach liberałów kardynał Tedesco. Na uwagę zasługuje również mała, ale znacząca rola Isabelli Rossellini jako siostry Agnes zawiadującej tym oddziałem zamkniętym…
Konklawe to pięknie wyglądający film, który momentami skręca w quasi-dokumentalny styl reportażu obserwując kardynalskie kolegium. Scenografia i kostiumy są gustownie dobrane i skomponowane, a kadry przemyślane, nie popadające jednak w przesadną metaforykę. Wszystko zaś podkreślone majestatyczną smyczkową muzyką Volkera Bertelmanna, zwłaszcza motywem przewodnim, który budzi niepokój słuchacza i dynamizuje odbiór narracji. Dbałość o detale sprawia, że z przyjemnością chłoniemy obrazy i kontemplujemy słowa, a wiele z nich pada po łacinie, co zawsze jest miłe memu sercu.
Podsumowując, Konklawe to solidny thriller z pogranicza polityki i wiary, który długo utrzymuje dobre tempo i suspens, pod koniec jednak wytraca nieco impet i rozczarowuje miałkim, mało subtelnym finałem o zabarwionym ideologicznie przesłaniu. W moim odczuciu była to skaza, sam film jednak przez znakomitą większość seansu stał na wysokim poziomie zarówno narracyjnym, aktorskim jak i audiowizualnym. Konklawe w reżyserii Edwarda Bergera otrzymuje ode mnie 7,5/10, pozostawiając pewien niedosyt głównym daniem i niesmak deserem. Ci, którzy spodziewali się jednak wbijania szpili za szpilą w Kościół mogą czuć się rozczarowani.






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz