poniedziałek, 7 października 2024

KSIĘSTWO RÓŻANEGO KRZYŻA (2024) - MARCIN ŚWIĄTKOWSKI - RECENZJA

 

Kontynuacja polskiego fantasy historycznego autorstwa Marcina Świątkowskiego, czyli powieści przygodowej spod znaku płaszcza, magii i szpady „Psy Pana”, której akcja osadzona została w Niemczech epoki wojny trzydziestoletniej. Drugi tom, czyli Księstwo Różanego Krzyża”, poszerza horyzonty bohaterów tak geograficznie jak filozoficznie, czy jednak z korzyścią dla lektury?


Powieść zaczynamy od trzech równoległych wątków, z których dwa później łączą się w jeden. Obserwujemy losy nastoletniej niemieckiej szlachcianki Katarzyny von Besserer-Thalfingen, która dotarła na uniwersytet w Lejdzie, gdzie zaczęła zgłębiać tajniki eteromancji; śledzimy również poczynania dominikanina Dominika Ibaneza de Erquicii, który dostał za zadanie odnalezienie i uprowadzenie rzeczonej dziewczyny; towarzyszymy również w przygodach najemnika Schenka, który na żołdzie elektorskim zbadać musi dziwne magiczne zjawisko zwane Banią, które w tajemniczy i magiczny sposób odcięło dostęp od znaczącej połaci ziemi ze znajdującymi się tam miastami, wsiami i ludnością wokół Wurzburga.

W miejsce wartkiej akcji części pierwszej, w której losy bohaterów zmieniały się jak w kalejdoskopie, a pogoń za nimi gnała przez niemieckie ziemie aż do Niderlandów, weszły bardziej subtelne intrygi i konszachty oraz polityczne i filozoficzno-teologiczne rozprawy. Nadal naszym bohaterom z krwi i kości nie brakuje swady, ale tempo samej narracji znacząco zwolniło poza kilkoma intensywniejszymi momentami. Na dłuższą metę poczytywać to można na minus, choć niezbyt znaczący.


Nadal nie brakuje ciętych dialogów, zgrabnie napisanych scen walki czy rzuconej na lewo i prawo sążnistej inwektywy, jednak wszystko dużo bardziej dopasowało się do uczonych murów lejdeńskiego uniwersytetu czy dostojnych sal pałacu stadhoudera Wilhelma Orańskiego. Trzon głównych bohaterów został ten sam, natomiast w tle pojawiła się cała masa nieco bardziej lub (niestety częściej) nieco mniej interesujących postaci drugiego planu, często zaczerpniętych z historycznych realiów. O ile w pierwszym tomie realia historyczne nie odbiegały jeszcze znacząco od tych znanych z podręczników, tak tu coraz bardziej upowszechnienie magii zaburza status quo i przyśpiesza alternatywną wersję rzeczywistości.

Niestety, wątek magii, czyli precyzjologii lub eteromancji, nie został według mnie wystarczająco zgłębiony w tym tomie – uchylono co prawda z niego nieco całun tajemniczości, ale zostawiono to w ciemnym kącie, w którym widać tylko cień i zarys. Liczę, że w kontynuacji zostanie to pociągnięte dalej, bo jest tu potencjał na nieco autorskiej zabawy światotwórczej.

Nieco też odbiór zaburzało znaczące oderwanie wątku najemnego knechta Schenka, który trafia do osobliwego Księstwa Różanego Krzyża rządzonego przez tajemnicze Bractwo Różokrzyża i nie ma (przynajmniej w drugim tomie) nic wspólnego z losami Katarzyny i Dominika. Rozumiem, że to dopiero ponowne rozstawienie pionków na szachownicy przed kolejną partią i trzecim tomem, mimo wszystko tytułowe Księstwo Różanego Krzyża mogłoby pełnić istotniejszą rolę w powieści i choćby być zasygnalizowane w świadomości „tych główniejszych” bohaterów.

Mimo pomniejszych wad książki i minimalnie niższego poziomu niż pierwsza część, lektura Księstwa Różanego Krzyża była przyjemna i z entuzjazmem wracałem do bohaterów oraz ich perypetii. Wiele Świątkowskiemu jeszcze brakuje do poziomu tych najlepszych polskich autorów fantasy, mimo wszystko jest ciekawą nową postacią drugiej ligi tego gatunku i z zainteresowaniem wypatruję trzeciego tomu, czyli Burzycielki twierdz, który powinien ruszyć fabułę z kopyta. Księstwo Różanego Krzyża oceniam na 6,5/10 – nieco słabiej od Psów Pana, ale nadal interesująco.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

FILMOWA RECENZJA ZBIORCZA - TOM II

  Film w reżyserii Barta Laytona (Zwierzęta Ameryki, W cudzej skórze), który scenariusz napisał na podstawie noweli Dona Winslowa. Za zdjęc...