poniedziałek, 7 października 2024

OKIŚĆ (2024) - ANDRZEJ PILIPIUK - RECENZJA

 
Kontynuacja powieści „Przetaina” autorstwa Andrzeja Pilipiuka miała przed sobą zadania zainteresować mnie w końcu fabułą oraz wzbudzić sympatię do bohaterów, co nie udało się autorowi w pierwszym tomie. Niestety, „Okiść” tak jak i „Przetaina” powiela dawne problemy i nie spełnia pokładanych oczekiwań.


W drugim tomie łączymy pierwszoosobową narrację Dave’a (w późniejszych rozdziałach) z trzecioosobową perspektywą Asta, jego młodszego brata, a także arcykapłana Retiego. Dziwny to zabieg, zaburzający harmoniczną nudę powieści. W „Okiści” śledzimy większą liczbę postaci, a narracja nie jest historią drogi trójki głównych bohaterów. Na starcie wzbudziło to mój entuzjazm i miło było zmienić narratora, a i detektywistyczna intryga rodziła pewne nadzieje. Z czasem jednak wątki się przemieszały, wróciła stara ekipa a wraz z nią nuda i nijakość.

Ast zostaje zaangażowany przez arcykapłana Retiego w rozprawienie się z potencjalną siatką szpiegowską Ludu Węży, który planuje złupienie i podbicie miasta Tess oraz w akcję przygotowania obrony przez najazdem. Dave wraca zaś do rodzinnego miasta z Aną i Tyrą oraz delegacją społeczności, do której wyprawę prowadził podczas akcji „Przetainy”. Przyszłość ludu Tess wisi na włosku nie tylko ze względu na zagrażającą mu aktywność wulkaniczną, ale i nieuchronny najazd wojowniczych i bezwzględnych Węży.

Nadal w tym cyklu nie pojawił się ciekawy bohater, a każda postać była napisana w przezroczysty, infantylny sposób. Czytelnikowi bardzo trudno było nawiązać więź z kimkolwiek z kart „Okiści” i co to kurwa w ogóle jest za tytuł? W pierwszym tomie autor pod koniec wplótł w rozmowę bohaterów tytułową przetainę, teraz jednak nie kojarzyłem, by padła tytułowa okiść – mogłem jednak przespać ten moment audiobooka…

Książka jest najciekawsza, kiedy skręca w kierunku rozbudowy post-apokaliptycznego świata o nowe wątki, miejsca, historie i ludy, rozbudzając zainteresowanie czytelnika losami tego świata i zakamarkami, jakie skrywa. Czar pryska, gdy do głosu dochodzą sprawy teraźniejsze i nawet dynamizujące fabułę oblężenie oraz bitwa nie sprawiają, że tempo rośnie.

Powieść powiela wiele bolączek pierwszego tomu, przede wszystkim w konstrukcji bohaterów, których los w ogóle nie obchodzi czytelnika, jak i słabym prowadzeniu fabuły, która jest nudna i przewidywalna. Rozbudowanie zaś wątku mitologicznego i nadprzyrodzonego nie przynosi zamierzonego skutku – o ile w pierwszym tomie był to jeden z najciekawszych momentów książki, tak tu wzbudzał tylko przewrócenie oczami i wzruszenie ramionami.

Okiść” Andrzeja Pilipiuka ma kilka ciekawych elementów i lepszych momentów, ale finalnie nie przynosi czytelnikowi oczekiwanej satysfakcji. Zmagania z lekturą przychodzą w mozole, a nijacy bohaterowie przeszkadzają w płynięciu wraz z narracją. Trzeci tom znajduje się na horyzoncie, ale tym razem, szanując swój czas, prawdopodobnie nie sięgnę po kontynuację tego miernego cyklu, skupiając się na innych dziełach lubianego przeze mnie autora. Okiść” otrzymuje mierne 5/10 i znajduje się bardzo nisko na półce twórczości Wielkiego Grafomana.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

FILMOWA RECENZJA ZBIORCZA - TOM II

  Film w reżyserii Barta Laytona (Zwierzęta Ameryki, W cudzej skórze), który scenariusz napisał na podstawie noweli Dona Winslowa. Za zdjęc...