sobota, 20 lipca 2024

THE BOYS Sezon 4 (2024) - RECENZJA SERIALU

 
Jednym z najprężniej rozwijających się serialowych uniwersów, które szturmem zdobyło uwagę widzów na całym świecie jest adaptacja komiksu Gartha Ennisa pt. The Boys. Absurdalnie brutalna satyra na współczesną scenę polityczno-korporacyjno-społeczną Ameryki oraz pastisz na kino superbohaterskie zdobyło uznanie nie tylko publiczności, ale również krytyków, prezentując skomplikowanych bohaterów i intrygującą fabułę. Czy czwarty sezon potrafi utrzymać niezwykle wysoki poziom poprzedników?


Twórcą The Boys jest Eric Kripke, który od prawie 20 lat tworzył również uniwersum Supernatural (pol. Nie z tego świata). Do innych dzieł, przy których pracował, należą m.in. seria Boogeyman, seriale Ghostfacers, Revolution i Poza czasem, ma na koncie również scenariusz do filmu Zegar czarnoksiężnika.

The Boys jest jedną z czołowych produkcji Amazon Prime Video, przesuwającą granice dobrego smaku i eksploatacji oraz tego, co może zszokować widzów tak przemocą jak i seksualnymi fetyszami, dokładając do tego masę czarnego humoru i komentarza społecznego, w którym obrywało się zarówno amerykańskiej prawicy (bardziej) jak i lewicy (mniej). Sam jednak aspekt wyśmiewania czy to kina superbohaterskiego jak i korporacyjnej Ameryki nie byłby tak atrakcyjny, gdyby nie fantastycznie zbudowane postaci pierwszo i drugoplanowe, tworzące niezwykłą mozaikę bohaterów ze złożonymi charakterami i nieoczywistymi motywacjami. Poprzednie sezony ocierały się w mojej opinii o oceny między 8/10 (sezon pierwszy), 8,5/10 (sezon drugi) a 9/10 (sezon trzeci). Czy utrzymana została tendencja rosnąca czy na etapie czwartego sezonu serial zaczął zadyszkę?


RECENZJA MOŻE ZAWIERAĆ ŚLADOWE ILOŚCI SPOILERÓW.

PRZED UŻYCIEM SKONSULTUJ SIĘ Z DZIENNIKARZEM LUB RECENZENTEM.

Fabuła The Boys coraz bardziej eskaluje i zmierza do konfliktu wykraczającego poza starcie między tytułowymi Chłopakami a Siódemką i korporacją Vought – zarówno Homelander (Anthony Starr, którego poza The Boys można kojarzyć głównie z serialu Banshee) jak i Starlight (Erin Moriarty, występowała m.in. w serialach Szkarłatna wdowa, Jessica Jones oraz From Now) tworzą własne zantagonizowane obozy polityczno-społeczne, których różnice światopoglądowe coraz bardziej się zaogniają, a wojna domowa w Ameryce wisi na włosku.

W skład Chłopaków wchodzą Starlight, William „Billy” Butcher (Karl Urban, mający na swoim koncie występy we Władcy Pierścieni, Thor: Ragnarok, trylogii Star Trek, Kronikach Riddicka czy Dredd 3D), ekscentryczny chemik-narkoman i zabójca Frenchie (Tomer Capone), supersilna i regenerująca się Kimiko (Karen Fukuhara, Legion Samobójców, Bullet Train), coraz mniej nieporadny życiowo, będący w związku ze Starlight Hughie Campbell (Jack Quaid, Igrzyska śmierci, Rampage: Dzika furia, Krzyk czy ostatnio Oppenheimer) oraz Marvin „Mother’s Milk” Milk (Laz Alonso, Avatar, Szybcy i wściekli 6, Jeden gniewny człowiek czy seriale Tajemnice Laury i L.A. Finest), który przejął rolę lidera grupy wobec choroby Butchera.

Po stronie Vought stoją wchodzący w skład Siódemki Supermen Homelander, Aquamen The Deep (Chace Crawford, głównie kojarzony z Plotkary), Flash A-Train (Jessie T. Usher, m.in. Level up, Survivor’s remorse, filmy Shaft, Bankier i Smile), Batman odmieniony Black Noir (Nathan Mitchell) oraz nowe nabytki – Firecracker (Valerie Curry, Zaginiony symbol, Kleszcz, The Following) oraz Sister Sage (Susan Heywards, Orange is the new Black, Powers, Vinyl, The Following), a także CEO firmy Ashley (Colby Minifie, Fear of the Walking Dead, Jessica Jones, Wspaniała Ms. Maisel) czy kandydująca na urząd wiceprezydent Victoria Neuman (Claudia Doumit, Poza czasem, How to be a Vampire czy seria gier komputerowych Call of Duty: Modern Warfare (ta nowa).


Głównym wątkiem fabularnym jest ogólny konflikt między The Boys a Vought, w którym Chłopaki starają się powstrzymać Homelandera przed zdobyciem władzy nad Ameryką oraz skompromitowanie Vought. O ile wcześniej jednak konflikt ten obrazował antagonizm między Butcherem a Homelanderem, tak teraz postać Karla Urbana została zepchnięta na dalszy plan, a twarzą sprzeciwu wobec Homelandera stała się Starlight. Butcher, schorowany i tracący kontakt z rzeczywistością, za cel obrał uratowanie przed Homelanderem jego syna, Ryana (Cameron Corvetti), co obiecał jego matce a swej żonie, Rebece. W tle zaś pojawia się motyw wirusa wprowadzonego w spin-offie The Boys, czyli serialu Gen V, który mógłby posłużyć w ostatecznym rozwiązaniu kwestii superbohaterskiej oraz plan zamachu stanu i zabójstwa prezydenta-elekta, jakże aktualny w obecnej sytuacji geopolitycznej.

Serial, zwłaszcza w pierwszej połowie, skupił się bardzo na coraz mniej subtelnym komentowaniu współczesnej sytuacji politycznej w USA i walenie w prawaków jak w bęben nie przeszkadzałoby mi mimo moich poglądów, gdyby było napisane w mniej prostacki sposób. Nie przeszkadzałoby mi to również, gdyby skonstruowane w angażujący sposób wątki poboczne jakkolwiek mnie interesowały – niestety przeszłość Frenchiego oraz Kimiko i ich wzajemna relacja były mało interesujące; wątek choroby ojca Hughiego (Simon Pegg) poza jego finałem był mało zajmujący, miłosne rozterki Deepa były słabe (jakkolwiek zabawna, jest to jedna z najsłabszych postaci serialu). Nieco lepiej na tym tle wypadały wątki A-Traina mającego wątpliwości wobec swoich wyborów i kariery oraz rodzicielska relacja Homelandera i Ryana. Na plus w moich oczach wypadł wątek poboczny Victorii Neuman, która stała się bardziej ludzka.

O ile wcześniej serial dużo lepiej potrafił balansować między czarnym i czasem absurdalnym humorem a krwawym rozpierdolem i obrzydliwościami na ekranie, tak tutaj zacząłem czuć się zmęczony szczuciem shock value, a stracili na tym bohaterowie. Wykastrowanie wątku Billy’ego Butchera i kilku innych prominentnych postaci przy jednoczesnym roztaczaniu nadal ochronnego parasola nad wszystkimi, na etapie już czwartego sezonu, po prostu nudzi. Twórcy tak bardzo chcą szokować widza, a poprzeczkę stawki podbijają coraz bardziej, że widz emocjonalne już się gotuje, a mimo to wszyscy wiemy, że każdy z głównych bohaterów jest bezpieczny i nic mu nie grozi. Owszem, trup ściele się gęsto i część drugo i trzecioplanowych bohaterów umiera, ale nie wzbudza to w widzu głębszych emocji na tym etapie. Nawet Homelander, absolutnie fantastycznie skonstruowany antagonista, nie miał tyle miejsca, żeby błyszczeć poza kilkoma znakomitymi momentami.

Co prawda na plus serialu trzeba poczytać fakt, iż finał czwartego sezonu, pomimo wolnego tempa i chaotycznie prowadzonej narracji, w końcu zmienia status quo w uniwersum i zostawia Chłopaków w innym miejscu niż kończyli do tej pory. Otwiera to ciekawe furtki na sezon piąty, mający być tym ostatnim, dopinającym klamry narracyjne. Jakość produkcyjna jak zwykle pozostaje na wysokim poziomie, choć w mojej opinii brakowało tu obecnych w poprzednich sezonach bardziej charakterystycznych scen z udziałem nieoczywistych wyborów muzycznych. Serial również nie ustrzegł się review bombingu rozsierdzonych fanów, którzy oburzyli się na fakt, iż Homelander jest alegorią Trumpa, a twórcy wyrażają serialem sprzeciw i pogardę wobec konserwatywnej Ameryki.

Podsumowując, w mojej opinii czwarty sezon był najsłabszym dotychczas w uniwersum The Boys, choć nadal jest to dobry poziom. Formuła się jednak wyczerpuje i ostatni sezon będzie musiał przynieść szersze konsekwencje. Zobaczymy też jak uniwersum zamieszają spin-offy, czyli drugi sezon Gen V oraz The Boys: Mexico. Sezon czwarty The Boys otrzymuje ode mnie 7,5/10, a Erik Kripke dostaje żółtą kartkę ostrzegawczą, bo stać go na więcej.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

FILMOWA RECENZJA ZBIORCZA - TOM II

  Film w reżyserii Barta Laytona (Zwierzęta Ameryki, W cudzej skórze), który scenariusz napisał na podstawie noweli Dona Winslowa. Za zdjęc...