Jednym
z najprężniej rozwijających się serialowych uniwersów, które szturmem zdobyło
uwagę widzów na całym świecie jest adaptacja komiksu Gartha Ennisa pt. The
Boys. Absurdalnie brutalna satyra na współczesną scenę polityczno-korporacyjno-społeczną
Ameryki oraz pastisz na kino superbohaterskie zdobyło uznanie nie tylko publiczności,
ale również krytyków, prezentując skomplikowanych bohaterów i intrygującą
fabułę. Czy czwarty sezon potrafi utrzymać niezwykle wysoki poziom poprzedników?
Twórcą
The Boys jest Eric Kripke, który od prawie 20 lat tworzył również uniwersum
Supernatural (pol. Nie z tego świata). Do innych dzieł, przy których pracował,
należą m.in. seria Boogeyman, seriale Ghostfacers, Revolution i Poza czasem, ma
na koncie również scenariusz do filmu Zegar czarnoksiężnika.
The
Boys jest jedną z czołowych produkcji Amazon Prime Video, przesuwającą granice
dobrego smaku i eksploatacji oraz tego, co może zszokować widzów tak przemocą jak
i seksualnymi fetyszami, dokładając do tego masę czarnego humoru i komentarza
społecznego, w którym obrywało się zarówno amerykańskiej prawicy (bardziej) jak
i lewicy (mniej). Sam jednak aspekt wyśmiewania czy to kina superbohaterskiego
jak i korporacyjnej Ameryki nie byłby tak atrakcyjny, gdyby nie fantastycznie
zbudowane postaci pierwszo i drugoplanowe, tworzące niezwykłą mozaikę bohaterów
ze złożonymi charakterami i nieoczywistymi motywacjami. Poprzednie sezony
ocierały się w mojej opinii o oceny między 8/10 (sezon pierwszy), 8,5/10 (sezon
drugi) a 9/10 (sezon trzeci). Czy utrzymana została tendencja rosnąca czy na
etapie czwartego sezonu serial zaczął zadyszkę?
RECENZJA
MOŻE ZAWIERAĆ ŚLADOWE ILOŚCI SPOILERÓW.
PRZED
UŻYCIEM SKONSULTUJ SIĘ Z DZIENNIKARZEM LUB RECENZENTEM.
Fabuła
The Boys coraz bardziej eskaluje i zmierza do konfliktu wykraczającego poza
starcie między tytułowymi Chłopakami a Siódemką i korporacją Vought – zarówno Homelander
(Anthony Starr, którego poza The Boys można kojarzyć głównie z serialu Banshee)
jak i Starlight (Erin Moriarty, występowała m.in. w serialach Szkarłatna wdowa,
Jessica Jones oraz From Now) tworzą własne zantagonizowane obozy
polityczno-społeczne, których różnice światopoglądowe coraz bardziej się
zaogniają, a wojna domowa w Ameryce wisi na włosku.
W skład Chłopaków wchodzą Starlight, William „Billy” Butcher (Karl Urban, mający na swoim koncie występy we Władcy Pierścieni, Thor: Ragnarok, trylogii Star Trek, Kronikach Riddicka czy Dredd 3D), ekscentryczny chemik-narkoman i zabójca Frenchie (Tomer Capone), supersilna i regenerująca się Kimiko (Karen Fukuhara, Legion Samobójców, Bullet Train), coraz mniej nieporadny życiowo, będący w związku ze Starlight Hughie Campbell (Jack Quaid, Igrzyska śmierci, Rampage: Dzika furia, Krzyk czy ostatnio Oppenheimer) oraz Marvin „Mother’s Milk” Milk (Laz Alonso, Avatar, Szybcy i wściekli 6, Jeden gniewny człowiek czy seriale Tajemnice Laury i L.A. Finest), który przejął rolę lidera grupy wobec choroby Butchera.
Po
stronie Vought stoją wchodzący w skład Siódemki Supermen Homelander, Aquamen
The Deep (Chace Crawford, głównie kojarzony z Plotkary), Flash A-Train
(Jessie T. Usher, m.in. Level up, Survivor’s remorse, filmy Shaft, Bankier i
Smile), Batman odmieniony Black Noir (Nathan Mitchell) oraz nowe nabytki
– Firecracker (Valerie Curry, Zaginiony symbol, Kleszcz, The Following) oraz
Sister Sage (Susan Heywards, Orange is the new Black, Powers, Vinyl, The
Following), a także CEO firmy Ashley (Colby Minifie, Fear of the Walking Dead,
Jessica Jones, Wspaniała Ms. Maisel) czy kandydująca na urząd wiceprezydent
Victoria Neuman (Claudia Doumit, Poza czasem, How to be a Vampire czy seria gier
komputerowych Call of Duty: Modern Warfare (ta nowa).
Głównym
wątkiem fabularnym jest ogólny konflikt między The Boys a Vought, w którym Chłopaki
starają się powstrzymać Homelandera przed zdobyciem władzy nad Ameryką oraz
skompromitowanie Vought. O ile wcześniej jednak konflikt ten obrazował
antagonizm między Butcherem a Homelanderem, tak teraz postać Karla Urbana
została zepchnięta na dalszy plan, a twarzą sprzeciwu wobec Homelandera stała
się Starlight. Butcher, schorowany i tracący kontakt z rzeczywistością, za cel
obrał uratowanie przed Homelanderem jego syna, Ryana (Cameron Corvetti), co
obiecał jego matce a swej żonie, Rebece. W tle zaś pojawia się motyw wirusa wprowadzonego
w spin-offie The Boys, czyli serialu Gen V, który mógłby posłużyć w ostatecznym
rozwiązaniu kwestii superbohaterskiej oraz plan zamachu stanu i zabójstwa prezydenta-elekta,
jakże aktualny w obecnej sytuacji geopolitycznej.
Serial,
zwłaszcza w pierwszej połowie, skupił się bardzo na coraz mniej subtelnym
komentowaniu współczesnej sytuacji politycznej w USA i walenie w prawaków jak w
bęben nie przeszkadzałoby mi mimo moich poglądów, gdyby było napisane w mniej prostacki
sposób. Nie przeszkadzałoby mi to również, gdyby skonstruowane w angażujący
sposób wątki poboczne jakkolwiek mnie interesowały – niestety przeszłość
Frenchiego oraz Kimiko i ich wzajemna relacja były mało interesujące; wątek
choroby ojca Hughiego (Simon Pegg) poza jego finałem był mało zajmujący, miłosne
rozterki Deepa były słabe (jakkolwiek zabawna, jest to jedna z najsłabszych
postaci serialu). Nieco lepiej na tym tle wypadały wątki A-Traina mającego
wątpliwości wobec swoich wyborów i kariery oraz rodzicielska relacja
Homelandera i Ryana. Na plus w moich oczach wypadł wątek poboczny Victorii Neuman,
która stała się bardziej ludzka.
O
ile wcześniej serial dużo lepiej potrafił balansować między czarnym i czasem
absurdalnym humorem a krwawym rozpierdolem i obrzydliwościami na ekranie, tak
tutaj zacząłem czuć się zmęczony szczuciem shock value, a stracili na tym
bohaterowie. Wykastrowanie wątku Billy’ego Butchera i kilku innych prominentnych
postaci przy jednoczesnym roztaczaniu nadal ochronnego parasola nad wszystkimi,
na etapie już czwartego sezonu, po prostu nudzi. Twórcy tak bardzo chcą szokować
widza, a poprzeczkę stawki podbijają coraz bardziej, że widz emocjonalne już
się gotuje, a mimo to wszyscy wiemy, że każdy z głównych bohaterów jest
bezpieczny i nic mu nie grozi. Owszem, trup ściele się gęsto i część drugo i
trzecioplanowych bohaterów umiera, ale nie wzbudza to w widzu głębszych emocji
na tym etapie. Nawet Homelander, absolutnie fantastycznie skonstruowany antagonista,
nie miał tyle miejsca, żeby błyszczeć poza kilkoma znakomitymi momentami.
Co prawda na plus serialu trzeba poczytać fakt, iż finał czwartego sezonu, pomimo wolnego tempa i chaotycznie prowadzonej narracji, w końcu zmienia status quo w uniwersum i zostawia Chłopaków w innym miejscu niż kończyli do tej pory. Otwiera to ciekawe furtki na sezon piąty, mający być tym ostatnim, dopinającym klamry narracyjne. Jakość produkcyjna jak zwykle pozostaje na wysokim poziomie, choć w mojej opinii brakowało tu obecnych w poprzednich sezonach bardziej charakterystycznych scen z udziałem nieoczywistych wyborów muzycznych. Serial również nie ustrzegł się review bombingu rozsierdzonych fanów, którzy oburzyli się na fakt, iż Homelander jest alegorią Trumpa, a twórcy wyrażają serialem sprzeciw i pogardę wobec konserwatywnej Ameryki.
Podsumowując,
w mojej opinii czwarty sezon był najsłabszym dotychczas w uniwersum The Boys,
choć nadal jest to dobry poziom. Formuła się jednak wyczerpuje i ostatni sezon
będzie musiał przynieść szersze konsekwencje. Zobaczymy też jak uniwersum
zamieszają spin-offy, czyli drugi sezon Gen V oraz The Boys: Mexico. Sezon czwarty
The Boys otrzymuje ode mnie 7,5/10, a Erik Kripke dostaje żółtą kartkę
ostrzegawczą, bo stać go na więcej.





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz