środa, 8 maja 2024

STAR WARS: TALES OF THE EMPIRE (2024) - RECENZJA SERIALU


Po „Opowieściach Jedi” przyszła kolej na kolejną antologię poświęconą dwójce bohaterów, tym razem ukazując imperialną perspektywę Gwiezdnych Wojen. Dave Filoni wraca do krótkiej animowanej formy narracji, oferując nam nieco ponad godzinny strzał starwarsowego świata utrzymanego w dość posępnym i mrocznym klimacie.


W Opowieściach Jedi poznaliśmy fragmenty historii Ahsoki Tano oraz Hrabiego Dooku nim ten opuścił szeregi Zakonu Jedi. W Opowieściach z Imperium ukazano losy dwóch kobiecych postaci: Morgan Elsbeth (Diana Lee Inosanto), pochodzącej z Dathomiry Siostry Nocy, którą poznaliśmy w Mandalorianie i Ahsoce oraz Bariss Offee (Meredith Salenger), miraliańskiej padawanki Jedi, która wskutek swych przewin została osadzona w więzieniu pod koniec Wojen Klonów.

Każda z dwóch bohaterek dostała trzy kilkunastominutowe odcinki, a więc dość krótki format wymagający zwartej i szybkiej narracji. Serial wypełniony ponadto jest nostalgią fanów opartą na znajomości przewijających się wcześniej w uniwersum bohaterów.


Pierwszy łuk fabularny poświęcony jest Morgan Elsbeth, poczynając od rzezi dokonanej przez generała Grievousa (Matthew Wood) na Siostrach Nocy z Dathomiry, poprzez jej zaangażowanie w imperialne projekty technologii wojskowej, czym przyciąga zainteresowanie wielkiego admirała Thrawna (Lars Mikkelsen), kończąc na rządzeniu silną ręką społeczności planety Corvus, gdzie w końcu odnajdzie ją Ahsoka Tano. Problemem tego wątku jest fakt, iż Morgan Elsbeth nie jest zbyt skomplikowaną i ciekawą postacią, której rozwinięcia wątku potrzebowaliśmy. Spełniała ona świetną rolę jako level boss w wątku Ahsoki, ale jej przeszłość była tylko pretekstem do wrzucenia do serialu generała Grievousa (chętnie bym zobaczył antologię pokazującą jego historię) czy Thrawna (tutaj nie mam żadnych zastrzeżeń, bo Thrawna nigdy dość, nawet jeśli burzy to nieco pewne zagadnienia natury chronologicznej i światotwórczej).

Drugi łuk fabularny poświęcony został Bariss Offee – niegdyś przyjaciółce Ahsoki, których drogi potoczyły się jednak diametralnie odmiennie… Bariss, osadzona przez Zakon Jedi i Republikę w więzieniu za zamach terrorystyczny, przez Imperium zostaje „uwolniona” i przekazana w ręce powstającej dopiero Inkwizycji. Rzucona z deszczu pod rynnę, płynie z nurtem i pod czujnym okiem Wielkiego Inkwizytora (Jason Isaacs) zostaje członkinią Inkwizycji. Nie jest to jednak droga, którą w pełni chciałaby podążać, gdyż Bariss nie dołączyła do zbrojnego ramienia Dartha Vadera z powodu Ciemnej Strony Mocy, ale konieczności i braku innych możliwości…

Wątek Bariss Offee wyglądał na dużo lepiej opowiedziany i poprowadzony narracyjnie. Miał on też w sobie pokłady emocji, których brakowało w wątku Morgan Elsbeth lub były kreowane na siłę. Bariss wyglądała tu na o wiele ciekawszą z tej dwójki, mającą przed sobą dylemat godny zekranizowania i przypomina to sytuację z Opowieści Jedi, kiedy to wątek Ahsoki wydawał się budowany na siłę i bez większego planu, natomiast wątek Hrabiego Dooku miał w sobie ten pierwiastek kreatywności i pokłady moralnych dylematów. Bez zagłębiania się również w fabularne szczegóły, te dwie postacie trudno określić jasno jako przedstawicieli Imperium i średnio wpisują się w tytuł antologii.

Pod względem wizualnym Opowieści z Imperium kontynuują styl prezentowany w ostatnich serialach, stojący półkę wyżej od tego, co widzieliśmy w Wojnach Klonów czy Rebeliantach, w których część z pojawiających się tu bohaterów debiutowała. Większość odcinków, choć krótkich, miała choć kilka zapadających w pamięć scen walki lub dialogów.


Podsumowując, antologia Opowieści z Imperium jest przyjemnym, ale bardzo krótkim seansem, dość wyrywkowo traktującym wątki i swoich bohaterów. Krótki metraż nie daje rozwinąć historii skrzydeł i nie wykorzystuje potencjału, który mógłby się w nich kryć. Nie są to również postaci z pierwszej starwarsowej ligi, na których ekranizację losów czekaliśmy. Serial pozostawia z pewnością pewien niedosyt, jednak założone przez siebie koncepcje realizuje dobrze, toteż oceniam go na 6,5/10 i liczę, że kolejna część tej antologicznej serii będzie lepsza i przedstawi bohaterów oferujących ciekawszą fabułę nieopartą na pojawieniu się dawnych antagonistów.



 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

FILMOWA RECENZJA ZBIORCZA - TOM II

  Film w reżyserii Barta Laytona (Zwierzęta Ameryki, W cudzej skórze), który scenariusz napisał na podstawie noweli Dona Winslowa. Za zdjęc...