Po „Opowieściach Jedi” przyszła kolej na kolejną antologię poświęconą dwójce bohaterów, tym razem ukazując imperialną perspektywę Gwiezdnych Wojen. Dave Filoni wraca do krótkiej animowanej formy narracji, oferując nam nieco ponad godzinny strzał starwarsowego świata utrzymanego w dość posępnym i mrocznym klimacie.
W
Opowieściach Jedi poznaliśmy fragmenty historii Ahsoki Tano oraz Hrabiego Dooku
nim ten opuścił szeregi Zakonu Jedi. W Opowieściach z Imperium ukazano losy
dwóch kobiecych postaci: Morgan Elsbeth (Diana Lee Inosanto), pochodzącej z
Dathomiry Siostry Nocy, którą poznaliśmy w Mandalorianie i Ahsoce oraz Bariss
Offee (Meredith Salenger), miraliańskiej padawanki Jedi, która wskutek swych przewin została
osadzona w więzieniu pod koniec Wojen Klonów.
Każda
z dwóch bohaterek dostała trzy kilkunastominutowe odcinki, a więc dość krótki format
wymagający zwartej i szybkiej narracji. Serial wypełniony ponadto jest
nostalgią fanów opartą na znajomości przewijających się wcześniej w uniwersum bohaterów.
Pierwszy
łuk fabularny poświęcony jest Morgan Elsbeth, poczynając od rzezi dokonanej
przez generała Grievousa (Matthew Wood) na Siostrach Nocy z Dathomiry, poprzez
jej zaangażowanie w imperialne projekty technologii wojskowej, czym przyciąga
zainteresowanie wielkiego admirała Thrawna (Lars Mikkelsen), kończąc na rządzeniu
silną ręką społeczności planety Corvus, gdzie w końcu odnajdzie ją Ahsoka Tano.
Problemem tego wątku jest fakt, iż Morgan Elsbeth nie jest zbyt skomplikowaną i
ciekawą postacią, której rozwinięcia wątku potrzebowaliśmy. Spełniała ona
świetną rolę jako level boss w wątku Ahsoki, ale jej przeszłość była tylko
pretekstem do wrzucenia do serialu generała Grievousa (chętnie bym zobaczył antologię
pokazującą jego historię) czy Thrawna (tutaj nie mam żadnych zastrzeżeń, bo
Thrawna nigdy dość, nawet jeśli burzy to nieco pewne zagadnienia natury
chronologicznej i światotwórczej).
Drugi
łuk fabularny poświęcony został Bariss Offee – niegdyś przyjaciółce Ahsoki,
których drogi potoczyły się jednak diametralnie odmiennie… Bariss, osadzona przez
Zakon Jedi i Republikę w więzieniu za zamach terrorystyczny, przez Imperium
zostaje „uwolniona” i przekazana w ręce powstającej dopiero Inkwizycji. Rzucona
z deszczu pod rynnę, płynie z nurtem i pod czujnym okiem Wielkiego Inkwizytora (Jason
Isaacs) zostaje członkinią Inkwizycji. Nie jest to jednak droga, którą w pełni
chciałaby podążać, gdyż Bariss nie dołączyła do zbrojnego ramienia Dartha
Vadera z powodu Ciemnej Strony Mocy, ale konieczności i braku innych możliwości…
Wątek
Bariss Offee wyglądał na dużo lepiej opowiedziany i poprowadzony narracyjnie.
Miał on też w sobie pokłady emocji, których brakowało w wątku Morgan Elsbeth
lub były kreowane na siłę. Bariss wyglądała tu na o wiele ciekawszą z tej
dwójki, mającą przed sobą dylemat godny zekranizowania i przypomina to sytuację
z Opowieści Jedi, kiedy to wątek Ahsoki wydawał się budowany na siłę i bez większego
planu, natomiast wątek Hrabiego Dooku miał w sobie ten pierwiastek kreatywności
i pokłady moralnych dylematów. Bez zagłębiania się również w fabularne szczegóły, te dwie postacie trudno określić jasno jako przedstawicieli Imperium i średnio wpisują się w tytuł antologii.
Pod
względem wizualnym Opowieści z Imperium kontynuują styl prezentowany w
ostatnich serialach, stojący półkę wyżej od tego, co widzieliśmy w Wojnach
Klonów czy Rebeliantach, w których część z pojawiających się tu bohaterów
debiutowała. Większość odcinków, choć krótkich, miała choć kilka zapadających w
pamięć scen walki lub dialogów.
Podsumowując,
antologia Opowieści z Imperium jest przyjemnym, ale bardzo krótkim seansem, dość
wyrywkowo traktującym wątki i swoich bohaterów. Krótki metraż nie daje rozwinąć
historii skrzydeł i nie wykorzystuje potencjału, który mógłby się w nich kryć.
Nie są to również postaci z pierwszej starwarsowej ligi, na których ekranizację
losów czekaliśmy. Serial pozostawia z pewnością pewien niedosyt, jednak
założone przez siebie koncepcje realizuje dobrze, toteż oceniam go na 6,5/10 i
liczę, że kolejna część tej antologicznej serii będzie lepsza i przedstawi bohaterów
oferujących ciekawszą fabułę nieopartą na pojawieniu się dawnych antagonistów.





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz