niedziela, 6 lipca 2025

MATERIALIŚCI (2025) - RECENZJA FILMU

 
W materialnym świecie materialne sprawy, luksusowe życie i zabawy… Komercjalizacja romantycznych relacji w czasach uczuciowego kapitalizmu, w którym ludzie szukają miłości, ale nie tej bezwarunkowej, a wynikającej z listy wymagań do spełnienia. Kim są zatem tytułowi materialiści?











Reżyserką i scenarzystką filmu jest Celine Song, która nie ma zbyt bogatego dorobku filmowego, zaczynając od napisania scenariusza do wszystkich ośmiu odcinków pierwszego sezonu Koła czasu, a przełomem był doceniony przez krytyków film Poprzednie życia z 2023 roku, za który była nominowana do Oscara w kategorii scenariusza. Jest ona żoną równie niedoświadczonego jeszcze scenarzysty Johna Kuritzkesa, który napisał dla Guadagnino scenariusze do Challengers oraz Queers.



Muzykę skomponował ceniony Daniel Pemberton, w którego przepastnej filmografii możemy odnaleźć takie tytuły jak choćby serie Hell's Kitchen i Great British Menu, filmy Steve Jobs, Kryptonim U.N.C.L.E, Król Artur: Legenda miecza, Ocean’s 8, seria Spider-verse, Yesterday, Ptaki nocy (i fantastyczna emancypacja pewnej Harley Quinn), seria Enola Holmes, a ostatnio m.in. Ferrari, Kulawe konie, Eddington, Zabierz mnie na księżyc. Autorem zdjęć był Shabier Kirchner, który poza Poprzednimi życiami ma na koncie takie produkcje jak Byk, Mały topór, Tylko ty.











RECENZJA MOŻE ZAWIERAĆ ŚLADOWE ILOŚCI SPOILERÓW.

PRZED UŻYCIEM SKONSULTUJ SIĘ Z DZIENNIKARZEM LUB RECENZENTEM.

W Materialistach śledzimy losy Lucy (Dakota Johnson, córka Dona Johnsona i Melanie Griffith, która poważną karierę filmową zaczynała od The Social Network, później natomiast grała w takich filmach jak 21 Jump Street, Need for Speed, Źle się dzieje w El Royale, Suspiria, Sokół z masłem orzechowym czy ostatnio niesławna Madame Web, ale najbardziej będzie zapamiętana z głównej roli damskiej w trylogii „Pięćdziesiąt twarzy Greya”), która całkiem dobrze radzi sobie w nowojorskim świecie jako profesjonalna swatka w firmie Adore, która stara się znaleźć dla swoich klientów miłość życia zgodnie z bardzo konkretnymi i nieraz wybrednymi wymaganiami, największe problemy mając z Sophie (Zoe Winters, Sukcesja).

Na ślubie swojej klientki Charlotte (Louisa Jacobson, Pozłacany wiek) poznaje przystojnego i bogatego brata pana młodego, Harry’ego (Pedro Pascal, którego przedstawiać nie trzeba), którego próbuje zwerbować jako klienta, choć Harry, zauroczony Lucy, ma co do niej inne plany. Sytuację rodzącą się między nimi komplikuje fakt, że kelnerem na weselu jest John (Chris Evans, poza rolą Kapitana Ameryki w MCU w ostatnich latach m.in. Na noże, Buzz Astral, Gray Man, Randka, bez odbioru, Red One), były chłopak Lucy, wiecznie spłukany i mieszkający w ruderze niespełniony aktor na dorobku.











Harry nie ustaje w wysiłkach, by w końcu zdobyć serce Lucy, serwując jej ekskluzywne życie i romantyczne randki oraz perspektywę wymarzonych wakacji na Islandii pomimo dość krótkiej znajomości, dziewczyna jednak nie jest pewna swojej wartości oraz uczuć wobec Harry’ego, gdy odnawia znajomość z wciąż kochającym ją Johnem. Co wyjdzie z tego miłosnego trójkąta i kto okaże się największym materialistą?

Nie dajcie się zwieść marketingowi filmu – to nie jest komedia romantyczna, choć kilka komicznych sytuacji w filmie występuje, ale nie są one związane z główną linią fabularną i relacją między trójką najważniejszych postaci. To klasyczny romans z trójkątem miłosnym w tle, który zaczyna z punktu utylitarności damsko-męskich relacji i studium quasi-biznesowego podejścia do małżeństwa i stopniowo przeradza się w rozliczenie z własnymi uczuciami i moralnością.

Film oferuje nam mało odkrywczy komentarz dotyczący tego, jak współcześnie wygląda matrymonialny system nowobogackich na przykładzie nowojorskiego średniego szczebla, czyli prawników, bankierów, lekarzy i korporacyjnych menadżerów, czyli wysokie i wyśrubowane wymagania wobec partnera ze strony obu płci, które prezentują mało romantyczny, a hedonistyczno-materialistyczne podejście do relacji. Autorka opiera swe przemyślenia na bazie półrocznego doświadczenia jako profesjonalna swatka przed filmową karierą.

Na pierwszy plan wybija się tu perspektywa Lucy, dla której wszystko jest kwestią matematyki i wpisywania się w pewne check-pointy do odhaczenia z listy oraz beznamiętnego szufladkowania ludzi do konkretnych pudełek, bowiem szereg czynników związanych ze statusem społecznym jest kluczowy podczas doboru partnera, a miłość może przyjść potem. Skonfrontowane jest to z podejściem jej dwóch adoratorów, bezsprzecznie romantycznego i organicznego w swym uczuciu Johna, dla którego miłość do Lucy jest bezwarunkowa oraz sympatycznego Harry’ego, który stara się jak może, by nie podchodzić do relacji biznesowo i szuka właściwej partnerki stymulującej go nie tylko atrakcyjnością fizyczną, ale i intelektualną.

Sympatyczna obsada, której jednak brakuje między sobą chemii. Dakota Johnson gra jak zwykle dość płasko i nie pozwala emocjom wybrzmieć ze względu na ograniczenia aktorskiego warsztatu, Chris Evans wypada całkiem przyzwoicie, choć brakuje mu scenariusza, w którym mógłby lepiej wybrzmieć. Najlepiej w tym trójkącie wypada Pedro „Ten wąs niejednym uniwersum trząsł” Pascal, który jest niezwykle czarujący i ujmujący, a jednocześnie nie jest stereotypowym dupkiem i czarnym charakterem stojącym na drodze miłości między głównymi bohaterami.

Podsumowując, Materialiści to przyzwoity film romantyczny, który stara się skomentować współczesną sferę relacji damsko-męskich w jej komercyjnym, odromantycznionym aspekcie. Brakuje w nim jednak chemii między bohaterami, brakuje czegoś wyróżniającego, a historia od samego początku jest dość przewidywalna. Materialistów oceniam na 6,25/10, film nie był zły, ale też niczym szczególnym mnie nie zaangażował, a sam Pedro Pascal nie wystarczył.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

FILMOWA RECENZJA ZBIORCZA - TOM II

  Film w reżyserii Barta Laytona (Zwierzęta Ameryki, W cudzej skórze), który scenariusz napisał na podstawie noweli Dona Winslowa. Za zdjęc...