W
materialnym świecie materialne sprawy, luksusowe życie i zabawy… Komercjalizacja
romantycznych relacji w czasach uczuciowego kapitalizmu, w którym ludzie szukają
miłości, ale nie tej bezwarunkowej, a wynikającej z listy wymagań do
spełnienia. Kim są zatem tytułowi materialiści?
Reżyserką
i scenarzystką filmu jest Celine Song, która nie ma zbyt bogatego dorobku
filmowego, zaczynając od napisania scenariusza do wszystkich ośmiu odcinków
pierwszego sezonu Koła czasu, a przełomem był doceniony przez krytyków film Poprzednie
życia z 2023 roku, za który była nominowana do Oscara w kategorii scenariusza.
Jest ona żoną równie niedoświadczonego jeszcze scenarzysty Johna Kuritzkesa,
który napisał dla Guadagnino scenariusze do Challengers oraz Queers.
Muzykę
skomponował ceniony Daniel Pemberton, w którego przepastnej filmografii możemy
odnaleźć takie tytuły jak choćby serie Hell's Kitchen i Great British Menu, filmy Steve Jobs, Kryptonim U.N.C.L.E, Król
Artur: Legenda miecza, Ocean’s 8, seria Spider-verse, Yesterday, Ptaki nocy (i
fantastyczna emancypacja pewnej Harley Quinn), seria Enola Holmes, a ostatnio m.in.
Ferrari, Kulawe konie, Eddington, Zabierz mnie na księżyc. Autorem zdjęć był Shabier
Kirchner, który poza Poprzednimi życiami ma na koncie takie produkcje jak Byk,
Mały topór, Tylko ty.
RECENZJA
MOŻE ZAWIERAĆ ŚLADOWE ILOŚCI SPOILERÓW.
PRZED
UŻYCIEM SKONSULTUJ SIĘ Z DZIENNIKARZEM LUB RECENZENTEM.
Na
ślubie swojej klientki Charlotte (Louisa Jacobson, Pozłacany wiek) poznaje
przystojnego i bogatego brata pana młodego, Harry’ego (Pedro Pascal, którego przedstawiać
nie trzeba), którego próbuje zwerbować jako klienta, choć Harry, zauroczony
Lucy, ma co do niej inne plany. Sytuację rodzącą się między nimi komplikuje
fakt, że kelnerem na weselu jest John (Chris Evans, poza rolą Kapitana Ameryki
w MCU w ostatnich latach m.in. Na noże, Buzz Astral, Gray Man, Randka, bez odbioru,
Red One), były chłopak Lucy, wiecznie spłukany i mieszkający w ruderze
niespełniony aktor na dorobku.
Harry
nie ustaje w wysiłkach, by w końcu zdobyć serce Lucy, serwując jej ekskluzywne życie
i romantyczne randki oraz perspektywę wymarzonych wakacji na Islandii pomimo
dość krótkiej znajomości, dziewczyna jednak nie jest pewna swojej wartości oraz
uczuć wobec Harry’ego, gdy odnawia znajomość z wciąż kochającym ją Johnem. Co
wyjdzie z tego miłosnego trójkąta i kto okaże się największym materialistą?
Nie
dajcie się zwieść marketingowi filmu – to nie jest komedia romantyczna, choć
kilka komicznych sytuacji w filmie występuje, ale nie są one związane z główną
linią fabularną i relacją między trójką najważniejszych postaci. To klasyczny
romans z trójkątem miłosnym w tle, który zaczyna z punktu utylitarności damsko-męskich
relacji i studium quasi-biznesowego podejścia do małżeństwa i stopniowo
przeradza się w rozliczenie z własnymi uczuciami i moralnością.
Film
oferuje nam mało odkrywczy komentarz dotyczący tego, jak współcześnie wygląda
matrymonialny system nowobogackich na przykładzie nowojorskiego średniego
szczebla, czyli prawników, bankierów, lekarzy i korporacyjnych menadżerów,
czyli wysokie i wyśrubowane wymagania wobec partnera ze strony obu płci, które prezentują
mało romantyczny, a hedonistyczno-materialistyczne podejście do relacji.
Autorka opiera swe przemyślenia na bazie półrocznego doświadczenia jako profesjonalna
swatka przed filmową karierą.
Na
pierwszy plan wybija się tu perspektywa Lucy, dla której wszystko jest kwestią
matematyki i wpisywania się w pewne check-pointy do odhaczenia z listy oraz beznamiętnego
szufladkowania ludzi do konkretnych pudełek, bowiem szereg czynników związanych ze
statusem społecznym jest kluczowy podczas doboru partnera, a miłość może
przyjść potem. Skonfrontowane jest to z podejściem jej dwóch adoratorów,
bezsprzecznie romantycznego i organicznego w swym uczuciu Johna, dla którego
miłość do Lucy jest bezwarunkowa oraz sympatycznego Harry’ego, który stara się
jak może, by nie podchodzić do relacji biznesowo i szuka właściwej partnerki
stymulującej go nie tylko atrakcyjnością fizyczną, ale i intelektualną.
Sympatyczna obsada, której jednak brakuje między sobą chemii. Dakota Johnson gra jak zwykle dość płasko i nie pozwala emocjom wybrzmieć ze względu na ograniczenia aktorskiego warsztatu, Chris Evans wypada całkiem przyzwoicie, choć brakuje mu scenariusza, w którym mógłby lepiej wybrzmieć. Najlepiej w tym trójkącie wypada Pedro „Ten wąs niejednym uniwersum trząsł” Pascal, który jest niezwykle czarujący i ujmujący, a jednocześnie nie jest stereotypowym dupkiem i czarnym charakterem stojącym na drodze miłości między głównymi bohaterami.
Podsumowując, Materialiści to przyzwoity film romantyczny, który stara się skomentować współczesną sferę relacji damsko-męskich w jej komercyjnym, odromantycznionym aspekcie. Brakuje w nim jednak chemii między bohaterami, brakuje czegoś wyróżniającego, a historia od samego początku jest dość przewidywalna. Materialistów oceniam na 6,25/10, film nie był zły, ale też niczym szczególnym mnie nie zaangażował, a sam Pedro Pascal nie wystarczył.






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz