Adaptacja powieści Jakuba Żulczyka, w której śledzimy dwie równolegle prowadzone tajemnice, a w tle pobrzmiewają morderstwa, porwania, korupcja i przede wszystkim trudne rodzinne relacje. Jakie burki wyją na tytułowym wzgórzu psów i czy w ogóle warto się na nie wspinać?
Twórcą
serialu jest Piotr Domalewski, polski reżyser i scenarzysta pracujący wcześniej
nad takimi projektami jak Złe uczynki, Cicha noc, Jak najdalej stąd, Hiacynt
czy serial Sexify. Nad scenariuszem pracował wraz z autorem materiału
źródłowego, Jackiem Żulczykiem, który doczekał się kolejnej adaptacji po
Ślepnąc od świateł i Informacji zwrotnej, a pracował także nad scenariuszami do
seriali Warszawianka oraz Belfer. Domalewskiemu w reżyserii partnerował Jacek
Borcuch, mający w filmografii Warszawiankę, W domu, Słodki koniec dnia, Prawo
Agaty czy Nieulotne.
Autorem zdjęć jest Piotr Uznański (Warszawianka, Forst, Motyw, Fighter), natomiast muzykę skomponował często współpracujący z Borcuchem Daniel Bloom (Tulipany, Wszystko co kocham, Ciacho, Nieulotne, Neon, Słodki koniec dnia, W domu, Zenek, Warszawianka).
RECENZJA
MOŻE ZAWIERAĆ ŚLADOWE ILOŚCI SPOILERÓW.
PRZED
UŻYCIEM SKONSULTUJ SIĘ Z DZIENNIKARZEM LUB RECENZENTEM.
W
serialu Wzgórze psów przenosimy się do warmińskiego miasteczka Zybork, do
którego po wielu latach nieobecności powraca Maciej Głowacki (Mateusz Kościukiewicz, w ostatnich
latach m.in. Supersiostry, Bracia, Święty, Uśmiech losu, Io), który na podstawie
własnych przeżyć i tego, jak za jego młodości wyglądało miasto, oparł fabułę
swej bestsellerowej powieści. Przyjechał on z Warszawy wraz z żoną, Justyną (Jaśmina
Polak, Odwilż, Zielona granica, Fucking Bornholm, Mowa ptaków, Hardkor Disco),
dziennikarką śledczą dużej ogólnopolskiej gazety, na urodziny ojca, Tomasza
Głowackiego (Robert Więckiewicz, którego przedstawiać nie trzeba) – lokalnego aktywisty,
który walczy ze skorumpowanym układem panującym w mieście.
Odnowienie
relacji rodzinnych, bardzo skomplikowanych po śmierci matki, wyprowadzce do
Warszawy i napisaniu kontrowersyjnej dla mieszkańców Zyborka książki, nie są jedynym
powodem powrotu Macieja do domu. Dostał on bowiem pocztówkę sugerującą, że nie
napisał on w swej powieści całej prawdy o traumatycznym wydarzeniu z jego
młodości, czyli gwałcie i brutalnym morderstwie dokonanym przez upośledzonego
brata na Darii (Kamila Urzędowska, najbardziej znana z roli Jagny w filmie
Chłopi), która była dziewczyną Maćka. Wraz z żoną angażują się jednocześnie w
rozwikłanie sprawy morderstwa sprzed kilkunastu lat jak i przekrętu, jaki zatacza
coraz szersze kręgi w Zyborku, gdzie niemiecki inwestor Johann Kalt (Rafael
Stachowiak, sosnowiecki aktor polsko-niemieckiego pochodzenia, którego można
kojarzyć ostatnio choćby z filmu Biała odwaga) pragnie zbudować luksusowy
hotel, nie wahając się przed podjęciem bardzo drastycznych kroków, a pomaga mu
w tym ratusz i policja.
Zagłębiając
się w obie sprawy małżeństwo Macieja i Justyny zostanie wystawione na próbę, gdy
na jaw wyjdą tajemnice z przeszłości podsycane przez widmo zdrady, nałogu,
śmierci, a za tymi złymi mogą ukrywać się prawdziwie źli przywdziewający maski
aniołów walczących z niesprawiedliwością…
W
ciągu pięciu odcinków Wzgórza psów fabuła rozwija się bardzo powoli, nawarstwiając
problemy stojące przed głównymi bohaterami, tych jednak niestety nie udało mi
się polubić. Dwuwątkowa intryga może i dobrze sprawdzała się w powieści (której
nie czytałem), w serialu jednak powodowała, że produkcja wytracała tempo i widz
nie mógł zaangażować się w losy antypatycznych postaci. Klocki, z których zbudowana
jest narracja serialu, nie są nawet złe, ale razem nie tworzą koherentnej konstrukcji,
a historia kluczy od jednego wątku do drugiego, nie mogąc się zdecydować, czy są
one w jakiś sposób powiązane.
Podobną
dychotomię można przypisać finałowemu twistowi – sam w sobie byłby może i
ciekawy, był on jednak wyciągnięty z przysłowiowej dupy i nijak nie wynikał z
tego, co wcześniej serial dostarczył widzowi, zupełnie jakby twórcom zakończenie
przyszło do głowy już w trakcie produkcji serialu, gdy większość scen była już
nakręcona, a scenariusz był wpisany do excela…
Pod
względem technicznym nienajgorsze zdjęcia przeplatają się z fatalnym dźwiękiem,
na plus można zaś zapisać ciekawą próbę opowiedzenia fragmentu historii za
pomocą animacji, nawet jeśli ta mi się nie podobała. Na minus kilka średnio dla mnie zrozumiałych decyzji artystycznych. Pod względem aktorskim
było dość nierówno, choć więcej pozytywnych wrażeń pozostawili przede wszystkim
Robert Więckiewicz (choć nie była to jakaś rzucająca na kolana rola w jego
repertuarze, ale nie schodził poniżej swojego dobrego poziomu) i Jaśmina Polak
(która w drugiej połowie serialu przejęła pierwszoplanową rolę). Na plus
również grający jednego z antagonistów Rafael Stachowiak, którego manieryzm
opanowanego masterminda przypadł mi do gustu i chętnie zobaczę go w kolejnych
produkcjach. Na minus z kolei nominalny główny bohater serialu, czyli Mateusz
Kościukiewicz, który irytował swoją grą aktorską i mamrotaniem niezrozumiale
dialogów pod nosem, miotający się dziwnie na ekranie i nie potrafiący w moim
odczuciu realistycznie oddać głębi skonfliktowanej, straumatyzowanej postaci.
Podsumowując,
Wzgórze psów miało w sobie kilka ciekawych elementów, jednak ugrzęzło wśród
narracyjnych mielizn i niekompetencji twórców, którzy nie potrafili wykorzystać
potencjału aktorów i zawartych w książce pomysłów. Może lepiej ta historia
sprawdziłaby się jako film, rezygnując z dłużyzn oraz nudnych postaci i skupiając
bardziej zdecydowanie na jednym z wątków. Wzgórze psów otrzymuje ode mnie 6/10
– mogło być gorzej, ale i tak szybko zapomnę o tym serialu.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz