poniedziałek, 3 lutego 2025

WZGÓRZE PSÓW (2025) - RECENZJA SERIALU

 

Adaptacja powieści Jakuba Żulczyka, w której śledzimy dwie równolegle prowadzone tajemnice, a w tle pobrzmiewają morderstwa, porwania, korupcja i przede wszystkim trudne rodzinne relacje. Jakie burki wyją na tytułowym wzgórzu psów i czy w ogóle warto się na nie wspinać?


Twórcą serialu jest Piotr Domalewski, polski reżyser i scenarzysta pracujący wcześniej nad takimi projektami jak Złe uczynki, Cicha noc, Jak najdalej stąd, Hiacynt czy serial Sexify. Nad scenariuszem pracował wraz z autorem materiału źródłowego, Jackiem Żulczykiem, który doczekał się kolejnej adaptacji po Ślepnąc od świateł i Informacji zwrotnej, a pracował także nad scenariuszami do seriali Warszawianka oraz Belfer. Domalewskiemu w reżyserii partnerował Jacek Borcuch, mający w filmografii Warszawiankę, W domu, Słodki koniec dnia, Prawo Agaty czy Nieulotne.

Autorem zdjęć jest Piotr Uznański (Warszawianka, Forst, Motyw, Fighter), natomiast muzykę skomponował często współpracujący z Borcuchem Daniel Bloom (Tulipany, Wszystko co kocham, Ciacho, Nieulotne, Neon, Słodki koniec dnia, W domu, Zenek, Warszawianka).


RECENZJA MOŻE ZAWIERAĆ ŚLADOWE ILOŚCI SPOILERÓW.

PRZED UŻYCIEM SKONSULTUJ SIĘ Z DZIENNIKARZEM LUB RECENZENTEM.

W serialu Wzgórze psów przenosimy się do warmińskiego miasteczka Zybork, do którego po wielu latach nieobecności powraca Maciej Głowacki (Mateusz Kościukiewicz, w ostatnich latach m.in. Supersiostry, Bracia, Święty, Uśmiech losu, Io), który na podstawie własnych przeżyć i tego, jak za jego młodości wyglądało miasto, oparł fabułę swej bestsellerowej powieści. Przyjechał on z Warszawy wraz z żoną, Justyną (Jaśmina Polak, Odwilż, Zielona granica, Fucking Bornholm, Mowa ptaków, Hardkor Disco), dziennikarką śledczą dużej ogólnopolskiej gazety, na urodziny ojca, Tomasza Głowackiego (Robert Więckiewicz, którego przedstawiać nie trzeba) – lokalnego aktywisty, który walczy ze skorumpowanym układem panującym w mieście.

Odnowienie relacji rodzinnych, bardzo skomplikowanych po śmierci matki, wyprowadzce do Warszawy i napisaniu kontrowersyjnej dla mieszkańców Zyborka książki, nie są jedynym powodem powrotu Macieja do domu. Dostał on bowiem pocztówkę sugerującą, że nie napisał on w swej powieści całej prawdy o traumatycznym wydarzeniu z jego młodości, czyli gwałcie i brutalnym morderstwie dokonanym przez upośledzonego brata na Darii (Kamila Urzędowska, najbardziej znana z roli Jagny w filmie Chłopi), która była dziewczyną Maćka. Wraz z żoną angażują się jednocześnie w rozwikłanie sprawy morderstwa sprzed kilkunastu lat jak i przekrętu, jaki zatacza coraz szersze kręgi w Zyborku, gdzie niemiecki inwestor Johann Kalt (Rafael Stachowiak, sosnowiecki aktor polsko-niemieckiego pochodzenia, którego można kojarzyć ostatnio choćby z filmu Biała odwaga) pragnie zbudować luksusowy hotel, nie wahając się przed podjęciem bardzo drastycznych kroków, a pomaga mu w tym ratusz i policja.


Zagłębiając się w obie sprawy małżeństwo Macieja i Justyny zostanie wystawione na próbę, gdy na jaw wyjdą tajemnice z przeszłości podsycane przez widmo zdrady, nałogu, śmierci, a za tymi złymi mogą ukrywać się prawdziwie źli przywdziewający maski aniołów walczących z niesprawiedliwością…

W ciągu pięciu odcinków Wzgórza psów fabuła rozwija się bardzo powoli, nawarstwiając problemy stojące przed głównymi bohaterami, tych jednak niestety nie udało mi się polubić. Dwuwątkowa intryga może i dobrze sprawdzała się w powieści (której nie czytałem), w serialu jednak powodowała, że produkcja wytracała tempo i widz nie mógł zaangażować się w losy antypatycznych postaci. Klocki, z których zbudowana jest narracja serialu, nie są nawet złe, ale razem nie tworzą koherentnej konstrukcji, a historia kluczy od jednego wątku do drugiego, nie mogąc się zdecydować, czy są one w jakiś sposób powiązane.

Podobną dychotomię można przypisać finałowemu twistowi – sam w sobie byłby może i ciekawy, był on jednak wyciągnięty z przysłowiowej dupy i nijak nie wynikał z tego, co wcześniej serial dostarczył widzowi, zupełnie jakby twórcom zakończenie przyszło do głowy już w trakcie produkcji serialu, gdy większość scen była już nakręcona, a scenariusz był wpisany do excela…

Pod względem technicznym nienajgorsze zdjęcia przeplatają się z fatalnym dźwiękiem, na plus można zaś zapisać ciekawą próbę opowiedzenia fragmentu historii za pomocą animacji, nawet jeśli ta mi się nie podobała. Na minus kilka średnio dla mnie zrozumiałych decyzji artystycznych. Pod względem aktorskim było dość nierówno, choć więcej pozytywnych wrażeń pozostawili przede wszystkim Robert Więckiewicz (choć nie była to jakaś rzucająca na kolana rola w jego repertuarze, ale nie schodził poniżej swojego dobrego poziomu) i Jaśmina Polak (która w drugiej połowie serialu przejęła pierwszoplanową rolę). Na plus również grający jednego z antagonistów Rafael Stachowiak, którego manieryzm opanowanego masterminda przypadł mi do gustu i chętnie zobaczę go w kolejnych produkcjach. Na minus z kolei nominalny główny bohater serialu, czyli Mateusz Kościukiewicz, który irytował swoją grą aktorską i mamrotaniem niezrozumiale dialogów pod nosem, miotający się dziwnie na ekranie i nie potrafiący w moim odczuciu realistycznie oddać głębi skonfliktowanej, straumatyzowanej postaci.

Podsumowując, Wzgórze psów miało w sobie kilka ciekawych elementów, jednak ugrzęzło wśród narracyjnych mielizn i niekompetencji twórców, którzy nie potrafili wykorzystać potencjału aktorów i zawartych w książce pomysłów. Może lepiej ta historia sprawdziłaby się jako film, rezygnując z dłużyzn oraz nudnych postaci i skupiając bardziej zdecydowanie na jednym z wątków. Wzgórze psów otrzymuje ode mnie 6/10 – mogło być gorzej, ale i tak szybko zapomnę o tym serialu.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

FILMOWA RECENZJA ZBIORCZA - TOM II

  Film w reżyserii Barta Laytona (Zwierzęta Ameryki, W cudzej skórze), który scenariusz napisał na podstawie noweli Dona Winslowa. Za zdjęc...