środa, 14 lutego 2024

PRZESILENIE ZIMOWE (2024) - RECENZJA.

Film w reżyserii Alexandra Payne’a pt. „Przesilenie zimowe” (ang. The Holdovers) oraz według scenariusza Davida Hemingsona to kino kameralne i emocjonalne, mające swój słodko gorzki posmak. Osadzony na początku lat 70. XX wieku, w czasie amerykańskiej wojny w Wietnamie, opowiada o relacji rodzącej się podczas przerwy świątecznej w prywatnej szkole dla elitarnej młodzieży między zgryźliwym nauczycielem, zagubionym i problematycznym uczniem oraz pogrążoną w żałobie kucharką.


        Alexander Payne był dwukrotnie nagrodzony Oscarem za najlepszy scenariusz adaptowany do filmów Bezdroża z 2004 roku (z Paulem Giamattim) oraz Spadkobiercy z 2011 roku (z Georgem Clooneyem), ale w tym przypadku nie pisał scenariusza do swojego filmu, natomiast David Hemingson nie ma w swoim dorobku nic, co przykuło by moją uwagę.

        Akcja „Przesilenia zimowego” rozgrywa się w znacznej mierze na kampusie prywatnego liceum dla bogatych młodzieńców posiadających wpływowych rodziców. W szkole z tradycjami nauczycielem historii jest nielubiany zarówno przez uczniów jak i innych pedagogów Paul (nominowany do Oscara Paul Giamatti), który niezwykle rygorystycznie podchodzi do swojego zawodu i obowiązków. Jego bezkompromisowość i szczerość nie przysparza mu sojuszników oraz nie pozwala zaskarbić szacunku podopiecznych.

        Szkoła wypełniona jest młodzieńcami z bogatych rodzin, a film przedstawia ich w głównej mierze jako znęcających się nad innymi, zadufanych w sobie i przeświadczonych o własnej wyższości nierozgarniętych leni nieprzykładających się do nauki. Nie inaczej jest w przypadku Angusa (debiutującego na ekranie Dominica Sessa), który w przeszłości często zmieniał szkoły i miał problemy z dostosowaniem się do szkolnych reguł. Pomimo dobrych ocen i bystrości, nie potrafi nawiązać relacji z rówieśnikami.

        Przeciwwagą dla tej uprzywilejowanej grupy społecznej jest ukazanie sytuacji Mary (nominowana do Oscara Da’Vine Joy Randolph), czarnoskórej szefowej szkolnej stołówki, której syn, będący absolwentem liceum, zginął na wojnie w Wietnamie, jego ojciec zaś zginął jeszcze przed jego narodzeniem, zostawiając samotną matkę z dzieckiem.

                                       

    Fabuła filmu skupia się na krótkim okresie przerwy bożonarodzeniowej, w czasie której kilku uczniów musi zostać w internacie pod opieką Paula, który podobnie jak Mary mieszka na terenie szkoły i nie planuje wyjeżdżać. Ostatecznie z piątki uczniów zostaje jedynie Angus, a między nim a nauczycielem rozwija się trudna relacja i zbliżają się do siebie. Katalizatorem tych zmian jest ich wspólna podróż do Bostonu, w czasie której otwierają się emocjonalnie przed sobą i zdradzają szczegóły ze swojej przeszłości, które miały wpływ na ich życie i obecną sytuację.

        Film pozostawia widza z otwartym zakończeniem, które ma w sobie pewną mieszankę goryczy, ale również nadziei dzięki wewnętrznej przemianie, jaka zachodzi zarówno w młodym Angusie jak i podstarzałym Paulu. Pękająca emocjonalna skorupa powoduje w widzu pewnego rodzaju katharsis, nie rozwiewa jednak wątpliwości co do przyszłości bohaterów.

    Dzieło Alexandra Payna utrzymane jest w stylistyce lat ’70, w świątecznej zimowej aurze. Naturalistyczne podejście do pejzaży i scenografii jest wartością pozytywną filmu, podobnie jak gra aktorska Paula Giamattiego oraz Da’Vine Joy Randolph, którzy za swoje role w tym filmie są nominowani do Oscarów oraz otrzymali Złote Globy. Z pewnością ich gra aktorska i naturalność w przedstawieniu swoich bohaterów dodaje kolorytu stosunkowo prostej historii. Głównymi zarzutami do tej produkcji może być nieco sztampowy i oparty na przewidywalnych kliszach filmowych scenariusz, choć fabuła zrealizowana jest z gracją i urokiem. Film mógłby być również nieco krótszy, a w środkowym akcie wytraca nieco tempo i wraca na odpowiednie tory dopiero, gdy pozostali podopieczni Paula wyjeżdżają i w internacie zostaje tylko Angus. Zwrócić również warto uwagę na subtelny i nienachalny humor zawarty w tym filmie oraz docenić należy brak epatowania komentarzem społecznym, który jest wyczuwalny, ale autorzy serwują go z gracją.

        Emocje towarzyszące widzowi oraz możliwość utożsamienia się z bohaterem odgrywają ogromną rolę w przypadku tego filmu, który oparty jest głównie na skomplikowanej relacji między kontrastującymi ze sobą postaciami. Film od początku stara się niepochlebny sposób przedstawić odbiorcy Paula jako tego staroświeckiego tradycjonalistę o trudnym usposobieniu i negatywnym stosunku do ludzkości, a widz ma raczej sympatyzować z Angusem – nastolatkiem skomplikowanym i mającym swoje humory, ale skrzywdzonym na gruncie relacji rodzinnych i jednak nienajgorszym w porównaniu z rówieśnikami. Moja sympatia i mentalne oraz emocjonalne połączenie od razu jednak przylgnęła do nauczyciela, zarówno ze względu na moje historyczne wykształcenie jak i podobny stosunek do otaczającego świata.

        O pewnej podróży w czasie podczas seansu nie myśli się jednak li tylko w kontekście wizualnej warstwy - w "Przesileniu zimowym" jest coś ze Starego Kina podnoszącego aspekt moralny i emocjonalny ludzkiej egzystencji, nie stawiający prostackich odpowiedzi na trudne pytania. Narracja filmu, choć niezbyt odkrywcza, zostawia na odbiorcy pewne piętno przemyśleń i wewnętrznej refleksji.

        Film zebrał świetne recenzje i jest czarnym oscarowym koniem w pięcioma nominacjami, chociaż nie wszyscy ulegli zachwytowi. Ja osobiście uważam, że film był dobry i potrafi poruszyć emocjonalnie, nie jest jednak wybitnym dziełem kinematografii i otrzymuje ode mnie ocenę 7,5 / 10.









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

FILMOWA RECENZJA ZBIORCZA - TOM II

  Film w reżyserii Barta Laytona (Zwierzęta Ameryki, W cudzej skórze), który scenariusz napisał na podstawie noweli Dona Winslowa. Za zdjęc...