Osobliwa
biografia jednego z najwybitniejszych trenerów piłki nożnej, który pracował w
najbardziej utytułowanych piłkarskich klubach jak Wisła Kraków, Legia Warszawa,
Lech Poznań oraz oczywiście Górnik Łęczna i Wieczysta Kraków z drobną przerwą
na reprezentację Polski. Dziwny film o Franciszku Smudzie, w którym nie
poruszono nic z powyższych kwestii. I to jest ten polski kandydat oscarowy?
Reżyserką filmu o Franzu Kafce, jednym z najwybitniejszych europejskich pisarzy XX wieku, jest Agnieszka Holland, otoczona nimbem kontrowersji związanych z jej politycznym zaangażowaniem, która na koncie ma m.in. Zieloną granicę, Obywatela Jonesa, Szarlatana, Pokot, W ciemności czy odcinki House of Cards, The Killing i The Wire. Przy pracy nad scenariuszem współpracował z nią czeski scenarzysta Marek Epstein z tych innych Epsteinów (na koncie kilka czeskich projektów, a z Holland współpracował przy okazji Szarlatana).
Autorami muzyki byli Antoni
Łazarkiewicz (m.in. Śleboda, Mistrzynie, Krakowskie potwory, Aida, Szarlatan,
Obywatel Jones, Kamerdyner) oraz współpracująca z nim przy ostatnich projektach
żona Mary Komasa (siostra Jana Komasy, reżysera choćby Bożego Ciała, Hejtera
czy Miasta 44). Za zdjęcia odpowiadał Tomasz Naumiuk (m.in. Rzeczy niezbędne,
Absolutni debiutanci, Obywatel Jones, Zielona granica, Rycerze Zodiaku,
Cormoran Strike, Wataha, Być jak Kazimierz Deyna).
RECENZJA MOŻE ZAWIERAĆ ŚLADOWE ILOŚCI SPOILERÓW.
PRZED
UŻYCIEM SKONSULTUJ SIĘ Z DZIENNIKARZEM LUB RECENZENTEM.
Film Franz nie jest typową
biografią, a raczej utrzymaną w duchu twórczości Kafki próbą zrozumienia
fenomenu pisarza poprzez fragmenty życiorysu oraz perspektywę jego bliskich.
Poznajemy Franza Kafkę (Idan Weiss, debiut niemieckiego aktora) na różnych
etapach jego życia, które w większości spędził w rodzinnej Pradze. Obserwujemy
rozwój Kafki, który wchodzi w świat dorosłości, nie pasuje jednak do
otaczającej rzeczywistości i kontestuje stan świata i społeczeństwa.
Jego życie naznaczone jest
nieustannym staraniem się o aprobatę ze strony apodyktycznego ojca, Hermanna
Kafki (Peter Kruth), próbą wpasowania się w społeczne ramy oraz rozwijającą się
w nim pasją pisarską podsycaną przez wspierającą go siostrę Ottlę (Katharina
Stark) i przyjaciela, Maxa Broda (Sebastian Schwarz). Pierwszego nigdy nie
udało się osiągnąć, przy drugim starał się, zaręczając z Felice Bauer (Carol
Schuler) czy podejmując pracę urzędniczą. Tylko trzeci aspekt udał się Kafce,
choć sam nie był ze wszystkich swych prac zadowolony i prosił o spalenie części
z nich po śmierci.
Standardową fabularną narrację
pokazująca życie Kafki przerywają liczne wtrącenia, w których jego bliscy,
niczym w paradokumencie, nagrywają setki i bezpośrednio widzom opowiadają o
Franzu – jaki był i dlaczego zachowywał się w ten sposób. Dodatkowo twórcy
wtrącają kilkukrotnie sekwencje współczesne pokazujące z jednej strony
upamiętnienie postaci Kafki i fascynację jego twórczością po dziś dzień (praskie
Muzeum Franza Kafki) czy z drugiej strony komercjalizację jego osoby w
przestrzeni publicznej oraz żerowanie na turystach podążających śladami
pisarza.
Film w międzynarodowej, głównie czesko-niemieckiej obsadzie, prezentuje się pod względem produkcyjnym dobrze i kompetentnie odwzorowuje realia środkowej Europy przełomu XIX i XX wieku, choć mógłby nieco bardziej skupić się na tle i barwnym narodowościowym tyglu Kafki – niemieckojęzycznego Żyda w austro-węgierskich Czechach. Nie poświęcono też przesadnie dużo miejsca, poza okresem zaręczyn z Felicją Bauer i romansów z jej przyjaciółką Gretą Bloch (Gesa Schermuly) oraz tłumaczką jego dzieł na język czeski, Mileną Jesenską (Jenovefa Bokova).
Na uznanie zasługuje tytułowa rola
Idana Weissa, dla którego był to debiut na dużym ekranie (grał przed laty w
dwóch krótkich metrażach). Weissowi udało się nie tylko fizycznie upodobnić do
Kafki, ale oddać jego odmienność i zagubienie oraz melancholijną kontestację otaczającym go drastycznie
zmieniającym się na przełomie wieków światem. Mimo trudnego charakteru i
wielokrotnie opozycyjnych postaw względem głównego bohatera szczególną uwagę
przykuł również grający ojca Franza Kafki Peter Kruth, wyróżniający się na tle innych
aktorów.
Franz postarał się o to, co Chopin, Chopin!
obiecywał, a niekoniecznie spełnił, czyli nieco świeższe podejście do tematu filmu
biograficznego i unowocześnienie gatunku. O ile nieliczne wstawki współczesne
intencjonalnie wybijały widza z rytmu opowieści, tak dość liczne wywiady z członkami
rodziny oraz przyjaciółmi wydały się dość naturalnym elementem narracji i
poszerzały perspektywę widza na Kafkę widzianego oczami bliskich, którzy znali
go najlepiej.
Film zebrał pozytywne recenzje krytyków, doceniono go również na festiwalu filmowym w Gdyni, gdzie zdobył Srebrnego Lwa jako film, a w konkursie głównym nagrodzono m.in. rolę Weissa, zdjęcia Naumiuka czy kostiumy Gabrieli Polakovej. Film został również wybrany jako kandydat do oscarowego wyścigu, jednak recepcja widowni była dużo mniej entuzjastyczna – oceny były przeciętne, a liczba widzów w kinach mizerna. Czy film był zbyt nieszablonowy lub przeintelektualizowany, by bawić szerszego odbiorcę? Czy może też wpływ na to miało polityczne zaangażowanie Agnieszki Holland i jej poprzedni film, Zielona granica? Nie wiem, choć się domyślam…
Podsumowując, Franz był zaskakująco interesującym seansem, lepszym niż spodziewałem się po niepochodzącej z mojej bajki Agnieszce Holland. Szansy na Oscara dla filmu nieanglojęzycznego raczej nie ma, choć nominacja do ścisłego finału jest realna. Osobiście wspominał film będę pozytywnie i oceniam Franza na solidne 7/10, nie dajcie się zwieść prawackiej propagandzie! Minusowe punkty za nie wspomnienie Euro 2012…






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz