Najdroższy polski film od czasów Quo vadis zagościł w kinach wprost Festiwalu Filmów Fabularnych w Gdyni, na którym zebrał dwie statuetki za kostiumy i scenografię, a recenzenci przyjęli go bez przesadnego entuzjazmu. Jak w mojej opinii wypadła superprodukcja o Fryderyku Chopinie?
Reżyserem
filmu jest Michał Kwieciński, uznany polski producent filmowy i założyciel
studia Akson, który pracę reżyserską zaczynał o Rodziny zastępczej, później zaś
tworzył m.in. Stażystów, Jutro idziemy do kina, Czas honoru, Bodo, a ostatnio docenionego
Filipa, do którego napisał również scenariusz. Scenarzystą filmu jest Bartosz
Janiszewski, który na koncie ma m.in. seriale Wataha, Układ, Behawiorysta,
Herkules, Archiwista, a ostatnio Breslau, Scheda i Odwilż.
Kompozytorem był niemiecki twórca Robot
Koch, początkujący autor muzyki do serialu My, dzieci z dworca ZOO oraz filmu
Filip. Za zdjęcia odpowiadał Michał Sobociński, mający w swej filmografii Prawo
Agaty, Drogówkę, Konwój, Belle Epoque, Sztukę kochania. Historię Michaliny Wisłockiej,
Belfra, Filipa, a ostatnio też międzynarodowe produkcje takie jak The Disciple,
The New Look i The Serpent Queen.
RECENZJA
MOŻE ZAWIERAĆ ŚLADOWE ILOŚCI SPOILERÓW.
PRZED
UŻYCIEM SKONSULTUJ SIĘ Z DZIENNIKARZEM LUB RECENZENTEM.
W filmie Chopin, Chopin! poznajemy
25-letniego Fryderyka Chopina (Eryk Kulm, Kamienie na szaniec, Bodo, Belle Epoque,
Zmowa ptaków, Polot, Teściowie 2, Klara, Bokser, Odwilż czy przede wszystkim
tytułowy Filip), polskiego kompozytora brylującego na paryskich salonach i
salach koncertowych, który grywa francuskiej publiczności, nie wyłączając króla
Francji Ludwika Filipa I Burbona (Lambert Wilson, seria filmów Matrix, Sahara, Kobieta-kot,
Paryż Pani Harris oraz nadchodzący serial o Harrym Potterze). Głównym jego źródłem
utrzymania, poza koncertami dla arystokracji, są lekcje gry na fortepianie
udzielane dzieciom bogaczy.
Fryderyk, otoczony przyjaciółmi i pięknymi
kobietami, korzysta z życia bawidamka i celebryty, urządzając wystawne
przyjęcia, w których biorą udział m.in. jego przyjaciel, austriacki kompozytor
Franciszek Liszt (Victor Meutelet, Emily w Paryżu, Filip), polska hrabina
Delfina Potocka (Karolina Gruszka, ceniona charakterystyczna polska aktorka,
która w ostatnich latach można było widzieć w Zamachu na papieża, Breslau, Pati,
Gra z cieniem, Święto ognia, Wyrwa, Detektyw Bruno czy Za duży na bajki) czy
polscy przyjaciele jak lekarz Jan Matuszyński (Michał Pawlik, Rojst, Heweliusz,
Hiacynt, Supernova) i pianista Julian Fontana (Kamil Szeptycki, Dziewczyna i
kosmonauta, Mistrz, Czarna owca, Kamienie na szaniec).
Dwaj ostatni zabierają Fryderyka do
lekarza, który diagnozuje u kompozytora gruźlicę, na którą ówczesna medycyna
nie zna lekarstwa. Chopin, któremu pozostały ostatnie lata życia, wpada w
sinusoidę wzlotów i upadków związanych z jego stanem zdrowia, poszukując dla
siebie czegoś więcej niż samej muzyki i zabawy, którym poświęcał się wcześniej
bez reszty. Po odwiedzinach w Karlsbad, gdzie przebywa jego rodzina, i rozmowie
z matką, Teklą Justyną Chopin (Maja Ostaszewska, seria Teściowie, Śniegu już
nigdy nie będzie, Zielona granica, Nieznajomi, Ile waży koń trojański?, Katyń)
postanawia poślubić przyjaciółkę z dzieciństwa, malarkę Marię Wodzińską
(Martyna Byczkowska, jej filmografię przedstawiałem przy okazji drugiego sezonu
serialu 1670). Gdy mimo usilnych przygotowań nie dochodzi to do skutku, na
drodze Chopina pojawia się nietypowa kobieta, francuska pisarka Georges Sand (Joséphine
de La Baume, Johnny English: Reaktywacja, Wyścig, Bodyguard Zawodowiec). Ich
burzliwa relacja oraz nauczanie wielce utalentowanego dziecka, Carla Filtscha
(Theo Grundmann Brechet, debiut aktorski młodocianego pianisty) stanowią ważne elementy
ostatnich lat Chopina, a utrata obu sprawia, że Chopinowi jako dziedzictwo
pozostaje jedynie komponowanie własnej muzyki, której poświęca ostatnie chwile
zdrowia…
Opowieść o Fryderyku Chopinie w tym
filmie nie jest historyczną i faktograficzną biografią sensu stricto, lecz pewnym
psychologicznym studium przypadku, w jaki sposób psychicznie i emocjonalnie radzi
sobie niezwykła jednostka z wizją nieuchronnej śmierci i co po sobie pozostawi.
Film opiera się jedynie na życiorysie Chopina, biorąc jego biograficzny
szkielet i wkomponowując go we własną narrację – pominięte w zupełności są m.in.
dorastające dzieci George Sand, które odegrały znaczącą rolę w zerwaniu relacji
przez kochanków.
Chopin wypada w tym filmie jako
cieszący się sławą niedojrzały podlotek, który nie podchodzi poważnie do życia
i garściami czerpie z uwielbienia, jakie oferują mu wielbiciele. Dopiero wizja
śmierci sprawia, że trochę dorośleje i postanawia pozostawić po sobie coś
więcej – najpierw stara się założyć rodzinę, później tworzy ikoniczny związek z
Georges Sand, przyjmuje pod swoje skrzydła niezwykle utalentowanego młodzieńca,
w którym widzi większy potencjał niż u siebie. Sam jednak stwierdza, że nie
potrafi kochać i jedyną jego prawdziwą pasją jest muzyka, która daje mu ukojenie w trudnych chwilach
walki z chorobą.
Bardzo dobrze w tytułowej roli wypadł
Eryk Kulm, nadając swemu bohaterowi ten miks romantycznego melancholizmu połączonego
z młodzieńczą buńczucznością i żywiołowością. Kulm potrafił oddać Chopina
czarującego, zagubionego, sfrustrowanego i kreatywnego, ciągnąc niedostatki
scenariusza swoją charyzmą widoczną na ekranie. Słabiej wypadła reszta bogatej
obsady, która najczęściej miała niewielkie role i krótki czas ekranowy. Trudno powiedzieć,
by zagrali źle, ale nikt nie wybił się niczym szczególnie interesującym.
Z pewnością produkcja pod względem audiowizualnym
wyglądała bardzo dobrze. Świetnie prezentowały się naturalne lokacje i
scenografie oddające Paryż pierwszej połowy XIX wieku, również w kwestii
kostiumów dołożono wszelkich starań, by były na najwyższym poziomie. Słusznie
zatem doceniono film w Gdyni za te aspekty. Zdjęcia Sobocińskiego były dobre,
choć całości zabrakło jakiegoś pazura i czegoś charakterystycznego wizualnie.
Muzykę w filmie stanowił interesujący kontrast klasycznych utworów Chopina oraz
ukierunkowanego nowocześnie brzmienia Robot Kocha pojawiającego się przeważnie
w momentach, kiedy Chopin przemierzał ulice Paryża, dynamizując dość powolny
film.
Podstawowym problemem produkcji może być niezbyt ekscytujący scenariusz. Po energicznym początku film wkracza w przygnębiającą fazę choroby i kontemplacji nad swoją rolą w świecie i dziedzictwie pozostawionym dla potomnych. Widzowi obiecuje się intensywną przygodę z nieszablonowym bohaterem, twórcy skupiają się jednak od pewnego momentu na psychice geniusza bez mówienia o tym wprost, a całe tempo narracji dyktuje nasilająca się lub słabnąca w danym momencie gruźlica, na którą cierpiał Chopin. Mi ta stylistyka i sposób opowiadania historii nie przeszkadzała nazbyt w trakcie seansu, ale wielu krytyków i widzów musiało odbić się od tego, co zaserwowali nam panowie Kwieciński i Januszewski. Niektórym z pewnością mogło zabraknąć patriotycznych elementów, według mnie były one wyczuwalne w tle i dobrze, że nie afiszowano tego w przesadny sposób.
Podsumowując, w mojej opinii Chopin, Chopin! to pięknie wyglądający film z solidną główną rolą, któremu brakuje nieco wyrazistości wybijającej go na tle innych filmów biograficznych. Niezbyt ekscytująca treść spotyka tu zbyt mało angażującą formę, mimo wszystko na mnie film wywarł pozytywne wrażenie. Film Chopin, Chopin! oceniam na 7/10 mimo płaczu malkontentów, którzy być może oczekiwali więcej Szybkich i wściekłych: Paris Drift – XIX Century Edition. Mogło być jednak lepiej, bo i oczekiwania były ogromne…






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz